Tajemnice starożytnego i prawdziwego Matrixa Atlantydy (istoty jednostkowane w kosmicznym systemie uniwersaliów kontra jedność somatyczno-psychicznopneumatyczna)

Zapewne zauważyli państwo, bardzo często umieszczamy na naszych stronach malunek Zbawiciela, przekazany św. Faustynie. Ten artykuł powinien trochę wyjaśnić tą tajemnicę, chodzi o pradawne tajemnice jednostkowania i uniwersaliów. Bez miłosierdzia można się przerazić i zgubić w odmętach super filozofii – innowymiarowej, a nawet utonąć („zawołał: Panie, ratuj mnie!” Mateusza 14:30). O co chodzi w starożytnych przekazach, budowlach i religiach ? Co tam się ukrywa, dlaczego tak mało rozumiemy z naszej globalnej pamieci Total Recall ? Na tym portaliku publikujemy skarby jakie możemy, i jakie udało się nam zdobyć dzięki łasce Boga Jezusa. Biblia jest ich pełna, niektóre są cudowne, a inne straszne, jak o nich mówią Ojcowie Kościoła. Starożytni Chrześcijanie mieli świadomośc z jak gigantycznymi rzeczami, z jak niezwykłymi kluczami, przybyła na tą planetę najbardziej starożytna Istota, niestety spora część Żydów ją odrzuciła. Zostawili sobie jedynie Stary Testament, a to oznacza połowę szyfru, z którego nie da się „wiele odczytać”, zwłaszcza bez znajomości Nowego Terstamentu i pozwolenia Ducha Świętego – Tego, kórzy może rozszerzyć naszą inteligencję.

Ks. Natanek ma rację, siły demonioczne które przejęły władzę w Polsce po wyborach z pazdziernika roku Pańskiego 2023, będą nas męczyły do czasu, aż Bóg nas uwolni z ich wpływu. Jest to kolejne stado istot choirous, pasące się na terenie Polski, które biegnie ku przepaści-otchłani, dlatego jest tak ważne by się zapoznać ze starożytnością, jej tajemniczym przesłaniem, a to nas wzmocni i wspomoże w duchowej walce z ich demonami-archontami-nadzorcami. To co opublikowaliśmy w tekście „Polska jako „państwo duchowe”, ludzi z „zainstalowanymi w nich/nas duchami” jest pewnego rodzaju wstępem do szerszego zagadnienia, o którym nas informował Grzegorz Braun, a który pojawia się w przekazie od rabina Szneur Zalamana, dotyczącym konstrukcji ludzi z elementów innych istot, jak i naszych twórców -Stwórcy.

Globalne pato elity kręcą filmy sci-fi o różnego rodzaju inteligentnych potworach, specjalizuje się w tym „loża Marvel”, pojawiają się tam starożytni „Tytani-Giganci”, i inni – inne UFO istoty. Wszystko co tam się pokazuje jest wypadkową nauk Chabad Lubawicz i pierwszego rabina Szneur Zalmana (więcej o tym za chwilkę). Trzeba przyznać, że sprawa tej zawiłości jest o wiele bardziej złożona, dotyka również tzw. ideologii „reinkarnacji”, tym właśnie chcieli byśmy się tu troszkę zająć, zasygnalizować pewne ważne aspekty. Jeśli ktoś by się mnie zapytał czy wierzę w tzw” reinkarnację”, to moja odpowiedz musiała by trwać parę godzin, i nie wiem czy mój rozmówca by mnie zrozumiał, o co mi chodzi, i o co chodzi w tej delikatnej materii, bo terminologia starożytnych mędrców nie jest łatwa, jest kontrowersyjna i może doprowadzić do różnych przedziwnych zagadek i rozwiązań – ale które są poprawne?

Jednak na podstawie Biblii – św. Kodu, można przyjąć, że coś takiego „istnieje„, i jest to przeraźliwa kara dla ludzkich humanoidów, nienarodzonych z wody i Ducha, albo odłączonych od Ducha Świętego i Zbawiciela, skazanych na ciągłe wykasowywanie pamięci (patrz rabin Szneur Zalman, nie posiadający klucza Ha-Masiah Yeshua!), w takim przypadku, natychmiast trzeba zadać pytanie: na czym polega zbawianie starożytnego Boga Yeshui-Chrystusa ?! Od czego nas uwalnia, od jakich istot – nadzorujących diabelskie koło samsary ? (Wielką kosmiczną maskirowkę! [w hinduizmie „maskirowka” to maja] – dlatego tak stanowczo odrzucją tą diabelską maskirowkę Ojcowie Kościoła, po prostu mają w sobie Ducha oraz „imię”.)

We wpisie pt.: „Starożytni mędrcy i ich tajemniczy semantyczny kod – medytacja duchowych uniwesaliów (niebieskie linki zaginionych cywilizacji i nowa pamięć wywołanych)” przebąkiwaliśmy coś o niezwykłym przekazie starożytnych mędrców, dotyczącym czegoś takiego jak „uniwersalia-powszechniki„, jest to niezwykle ważne zagadnienie, pozwalające zrozumieć nie tylko elementy „reinkarnacji”, ale i „tajemnicę jednostkowania”, zanim przejdziemy do „jednostkowania” musimy zacytować kilka zdań ze wspomnianego tekstu o „uniwersaliach”, trochę do niego dodaliśmy rzeczy już po publikacji wiec ważne jest, by go tu zaprezentować jako początek naszych rozmyślań o „Matrixie” pradawnych cywilizacjach Atlantydy:

„Problematyka uniwersaliów jest niebywale ważna, niektóre dalekowschodnie nurty filozoficzno-religijne podejmują ją od wielu tysiącleci. Bo co to znaczy „że jeden człowiek, jest równy drugiemu” ? W jakich elementach jesteśmy tacy sami, a w jakich różni ? Co pozostaje z człowieka, kiedy opuszcza swoje biologiczne ciało materii pierwszej i formy substancjalnej ? Czy to co z niego „wychodzi” jest takie samo jak z każdego innego ciała Adama ? Czy to, co „wychodzi” posiada pamięć ? Uniwersalia mogą, albo wręcz są pomocne w zrozumieniu hinduistycznej maji ? Skoro to co „wychodzi” z człowieka jest takie samo jak u innych ludzi, to czy wszyscy jesteśmy tym samym bytem, zamieszkującym ciałą tą planetę w 'uniwersalnych ciałach’, czy może nie jest takie samo, bo przecież starożytne nauki mówią, że każdy (każda dusza) posiada własne „imię”, a jeśli nie posiadamy własnego imienia na tej uprawie, duchowego imienia, tego zakodowanego w czymś nadnaturalnym-zbawiającego, to kiedy je otrzymujemy ? „Kto ma uszy, niech wysłucha, co Duch ogłasza społecznościom wywołanych. Temu, kto zwycięży, dam nieco z ukrytej manny i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane nowe imię, nieznane nikomu, poza tym, który je otrzymuje.” Apokalipsa 2:17 (przekład dosłowny).

Jeśli państwo mają uszy, przecież każdy człowiek posiada uszy, ale tu jak czytamy („kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!”) chodzi o inne uszy, te jakie się otrzymuje podczas narodzin z wody i z ducha, to musimy zrozumieć nie tylko rozszerzenie naszej inteligencji o Ducha Świętego, ale i tajemnicze „zwycięrzanie” w walce z obcymi, jak i otrzymanie nowego „imienia”, czyli nowego bytu, nowego istnienia, prawdziwego(? – bo jeśli jesteśmy tylko seryjnie wyprodukowani, na uprawie demonów, z podlożem obcego „prochu”, to go nie mamy, może jakiś numer tylko…[zgodnie z wykładnią Szneur Zalmana i filmów typu „Blade Runner„]), jest także jakaś super „ukryta manna„, po której doznamy olśnienia, zrozumiemy tą całą uparawę. (Bo na uprawie wszystko jest takie samo [dlatego duchowe uniwersalia są ważne], jest to seryjne hodowanie danej istoty, niczym się nie różnią jedne od drugich, tak jak to pokazują Obcy, którzy są tacy sami, z jednej matrycy GMO, skoro tak, to trzeba się z tego uwolnić [diabelskiego koła samsary], z tej uprawy uniwersalnych ciał biologicznych, zbudowanych z podłoża innych bytów)” – cytat z „medytacji duchowych uniwersaliów„.

Ciała ludzi są takie same, nie ma znaczenia wygląd twarzy, wysokość, waga, kolor skóry: są to tylko pewne „zniekształcenia-przypadłosci”, w filozofii uniwersaliów jesteśmy tacy sami, posiadamy te same narządy, ich ilość i zasadę działania, wszystko jest identyczne i seryjne ! W artykule pt.: „Tajemniczy składnik budowy istot planety Ziemia – „proch i glina” – przedarcie się przez pośredniki, siedząc na „trawie” napisaliśmy takie zdania: „Na początku roku 2022 na ekrany kin wchodzi czwarta część okultystycznego studium symboli loży iluminackich, nazwana: „Matrix Zmartwychwstania” (ang. „The Matrix Resurrections”). Film jest namiastką różnych filozofii i religijnych idei, które twórcy starali się upchnąć w czymś takim jak film„.

Filozoficzne tajemnice budowy naszych ciał, albo szerzej to ujmując „jestestw”, są gigantyczne i pochodzą ze starożytności. Częściowo je tu ujawniamy, począwszy od wspomnianego tekstu o przedzieraniu się przez pośredniki, a kończąc na wpisie o „uniwersaliach”. Jeśli ktoś z was nie wie czym jest filozofia (grecka) to już wam to wyjaśniamy, pominiemy standardową definicję, która też jest poprawna, ale my tu podamy własną: „Filozofia (grecka) to system tajemnic starożytnych mędrców, którzy je uporządkowali. Dotyczą największych (duchowych) sekretów Boga pierwszego Poruszyciela, ludzkości i kosmosu, ujętych często w specyficzny język, albo kod znaków, a nawet symboli.„. Bez takiej definicji nie zajdziecie daleko, to jest pewne i tego doświadczamy każdego dnia kiedy nad tymi treściami siedzimy, w czasie medytacji. Teraz dopiero, po tak długim wstępie, przejdzmy do namiastki filozofii „jednostkowania” w ujęciu duchowychy powszechników.

Każdy kto oglądał amerykański film „Matrix” pamięta setki tysięcy ciał (materii pierwszej i formy substancjalnej) umieszczonych w „pojemnikach-akumulatorowych”. Podobnie sprawa wygląda w przypadku opisu z porwań do UFO, gdzie porwani mówią o rzędach ciał Obcych, czy przezroczystych sarkofagach z dużą ilością jakby „zamrożonych” humanoidów wspomnianej materii pierwszej i formy substancjalnej (rycina poniżej)

Zastanówmy się w całym tym kontekście nad na tajemnicą biblijnego „jednego” Adama (który może oznaczać również całą cywilizację Adamów – ciał materii pierwszej i formy substancjalnej). Jak państwo pamiętają, pisaliśmy wielokrotnie na Argonaucie o „Adamie”, jest to nasz pierwszy człowiek, z którego się wywodzimy. Co to oznacza, że się z niego „wywodzimy” ? Bóg postanowił rozmnożyć Adama, ale co to znaczy rozmnożyć ? Czy to oznacza, że tylko „rozmnożył” uniwersalne ciała biologiczne materii pierwszej i formy substancjalnej ? Cała przyroda robi seryjnie swoje cuda, to jest chyba oczywistość. Ludzie naśladują to w swoich fabrykach, gdzie produkuje się seryjnie różne wyroby. Na pierwszy rzut każdy człowiek jest niepowtarzalny, jednak filozofia (w tym religia), widzieć to potrafi inaczej, poprzez filtr jednostkowania i uniwersaliów.

W najstarszych wysokich kulturach rozumiano człowieka jako konglomerat kilku istotnych tajemniczych pierwiastków, których połączenie decydowało o jego tożsamości. Powstanie człowieka związane jest z pewnym boskim namysłem. Zostaje on stworzony z gliny oraz z tchnienia życia, co umieszcza go w pewnym podobieństwie do samych bogów. Interesującą koncepcję duszy ludzkiej posiadają mieszkańcy starożytnego Egiptu. Dusza (ba), stanowi pewien elementem całości duchowej osobowości człowieka (nazywanej ka lub achu), w skład której wchodzą ponadto: ciało (chet), cień (chai bit) oraz imię (ren). Co to za imię „ren” ? Może jest to „nazwa” istot zrodzonych z pradawnych kultów Atlantydy, której centum jest miejsce występowania super konstrukcji piramid, a które przejęły ludy przybyłe na te tereny po potopie Noego.

Dlatego Zbawiciel przekazuje nam w Apokalipsie: mamy szansę na otrzymanie specjalnego „kamienia z imieniem„, jest on darem od Boga Stwórcy, jest to specjalne „imię człowieka wewnętrznego – duchowego„, a nie tworu materii pierwszej i formy substancjalnej, uratuje nas ono z diabelskiego koła samsary jednostkowania i uniwersaliów demonów-tytanów. Co to jest za „jednostkowanie” ? Oto kilka zdań, które powinny rzucić nieco światla w tej wielkiej tajemnicy:

Według Szkota w przypadku realnie istniejących złożeń, to znaczy konkretnych rzeczy, ich jedność nie może być tylko korelatem jedności materii pierwszej i formy substancjalnej, ale musi być czymś więcej niż tylko sumą swych części składowych. W tym świetle stawia Szkot tradycyjne i szeroko dyskutowane w owym czasie pytanie o zasadę jednostkowienia. Wstępem jednak do właściwej analizy samej zasady musi być ustalenie, co Szkot rozumiał pod pojęciem konkretu — indywiduum. „Indywiduum” to zasadniczo substancja (byt złożony, w tym również osobowy), rzecz istniejąca w obszarze przyrody nieożywionej i ożywionej oraz wszelkie wytwory — artefakty. W takim znaczeniu materii, formie i przypadłościom nie przysługuje w sensie ścisłym bycie czymś jednostkowym — indywiduum, niemniej jednak występując realnie w złożeniach, są one również ujednostkowione. Inaczej mówiąc, jednostkowości podlega wszystko, co jest realne. Ponadto do tego, co istniejące, zalicza Szkot jeszcze inne natury, które określa jako „wspólne”; są to na przykład „zwierzęcość” lub „człowieczeństwo”.

W związku z nimi nasuwa się pytanie, czy także im przypada jednostkowość? Szkot odpowiada, że w sensie ścisłym nie są one zindywidualizowane, choć mają własną jedność — nie są bowiem wielością, lecz czymś jednym dzięki jedności innej od numerycznej, którą to jedność Szkot nazywa jednością mniejszą. Jak rozumieć taką jedność mniejszą od numerycznej — pozostaje dość problematyczne i badacze myśli Szkota wypowiadają w tym względzie różne opinie. Nie ulega wątpliwości, że zdaniem Szkota, wszelkie indywidua domagają się przyczyny swego ujednostkowienia. Co to jednak oznacza? Dla większości badaczy problem sprowadza się do dwóch zagadnień, mianowicie do pytania o różnicę, jaka zachodzi między dwiema jednostkami, występującymi w ramach tego samego gatunku, oraz do pytania o przyczynę wewnętrznej niepodzielności danego konkretu — jednostki” – w tym miejscu zatrzymajmy się na chwilkę z tym cytatem… reszta na samym końcu za linkami – co oznacza, że jedna osoba ludzka, jest inna, albo równa drugiej osobie ?

Po analizie uniwersaliów, dochodzi się w obrębie ciała materii pierwszej i formy substancjalnej do straszliwych wniosków, strasznych dla nie przygotowanych – każde ciało ludzkie jest takie samo. Nie ma żadnych istotnych różnic pomiędzy ciałami ludzi tej planety, wszyscy jesteśmy tacy sami ! Elementy ilościowe jak waga, wysokosć, różnice zabarwienia głosu, itp, nie dotyczą filozofii uniwersaliów, są to tylko elementy maji-mskirowki, coś co oszukuje nasz umysł o inności każdego ciała! Jeśli zejdą państwo jeszcze niżej, głębiej, w tych medytacjach: „spadali aż do głębi-otchłani; ich dusza truchlała w nieszczęściu-przerażeniu.Psalm 107:24-32 to odkryjecie, że starożytni filozofowie znali tajemnice pierwszych przyczyn, a te mogą pomóc w ucieczce z diabelskiego koła samsary, jednak trzeba się do tego przygotowywać latami. Z tego względu zacytujemy tu św. Tomasza z Akwinu, który troszke naświetli i tą super kwestię:

„Trzeba więc, żeby ostatecz­na szczęśliwość człowieka, która może być osiągnięta w tym życiu, sprowadzała się do rozważania pierwszych przyczyn, ponieważ nawet to niewiele, co można o nich wiedzieć, jest bardziej godne umiłowania i szlachetniejsze od tego wszystkiego, co można poznać z rzeczy niższych, jak to jest jasne na podstawie tego, co twierdzi Filozof w I księ­dze O częściach zwierząt. Ze względu zaś na to, że po tym [ziemskim] życiu poznanie to zostanie w nas udoskona­lone, człowiek stanie się doskonale szczęśliwy, stosownie do tego, co mówi się w Ewangelii: To jest życie wieczne, aby poznali Ciebie Boże, prawdziwego, jedynego.

Wyjaś­nia to fakt, że zamiar filozofów sprowadzał się zasadniczo do tego, żeby na podstawie tego wszystkiego, co rozważali w rzeczach [naturalnych i skończonych], docierali do po­znania pierwszych przyczyn. Dlatego też wiedzę o pierw­szych przyczynach umieszczali na końcu, choć rozważaniu jej poświęcali najbardziej dojrzały okres swojego życia. Rozpoczynali więc od logiki, która uczy postępowania właściwego nauce, następnie przechodzili do matematyki, którą mogą pojąć także i młodzi chłopcy, po trzecie wresz­cie do filozofii naturalnej, która z uwagi na doświadczenie [jako metodę badania] wymaga czasu; po czwarte zaś do filozofii moralnej, której odpowiednim słuchaczem nie może być młodzieniec. Na końcu wreszcie zajmowali się wiedzą boską, która rozważa pierwsze przyczyny bytów. Napisano więc pewne pisma na temat pierwszych zasad, podzielone na różne twierdzenia…” – koniec cytatu.

Pierwsze tajemnicze przyczyny bytów są najważniejsze, jednocześnie ciężko do nich „dotrzeć” jak informuje św. Tomasz – „Widzieli dzieła Panacuda jego w głębinach.” Psalm 107:24-32„ Po pierwsze, ciała UFO humanoidów materii pierwszej i formy substancjalnej wydają się być seryjnie produkowane więc są uniwersalne-takie same, podobnie sprawa może się mieć jeśli ująć to w systemie rabina Szneur Zalmana i jeśli przyjąć naukę Biblii o konstrukcji naszych „pojemników” z tajemniczego prochu-gliny, albo gliniastego błota Gigantów-Tytanów:, co zaprezentuje kolejny cytat ze starożytnych mędrców, jest szokujący, wręcz straszny:

[…]„(Lamech powiedział) Oto wówczas pomyślałem sobie w (głębi) mego serca, że ciąża ta jest od stróżów, od świętych, lub od gigantów…] Moje serce wahało się co do tego dziecka […] Wtedy, ja Lamech, przestraszyłem się. Poszedłem do Bitenosz, [mojej] żo[ny, i powiedziałem…] (na Świętego) i Wiecznego, na Najwyższego, na Wielkiego Pana, na Króla Wi[eków,…] (Musisz mi wyjawić, czy parzyłaś się) z […] synami nieba, że zgodnie z prawdą masz mi wyjawić, bez kłamstw, czy ten […] (płód pochodzi ode mnie,) na króla wszystkich wieków, że szczerze ze mną rozmawiasz i bez kłamstw […] Wówczas Bitenosz, moja żona, odezwała się do mnie z wielką gwałtownością. Pł[akała…] i powiedziała: O mój bracie i mój panie! Przypomnij sobie moją rozkosz […] (Lecz ja nie przypomniałem sobie by mój członek) […] i moja dusza przebywała we wnętrzu jej pochwy. I ja szczerze wszystko [ci wyjawię] Wtedy bardzo odmieniło się moje serce […] a kiedy zobaczyła Bitenosz, moja żona, że moja twarz zmieniła się, […]wówczas powściągnęła swe wzburzenie. Rozmawiała ze mną mówiąc mi: O mój panie i mój bracie! Przypomnij sobie moją przyjemność. Przysięgam ci na Wielkiego Świętego, na Króla Ni[ebios,…] że z ciebie jest to nasienie, z ciebie jest ta ciąża, z ciebie powstał [ten] owoc […] a nie z kogoś obcego, i nie z żadnych stróżów, ani z żadnych synów niebi[os. Dlaczego wyraz] twojej twarzy tak się zmienił i tak zniekształcił, a twój duch jest tak przygnębiony? […] Przecież ja szczerze z tobą rozmawiam. […] Wówczas ja, Lamech, pobiegłem do Metuselacha, mojego ojca, i wszystko mu [wyznałem, by poszedł i zapytał Henocha], swego ojca, i wszystkiego od niego rzetelnie się dowiedział. Jest on bowiem ulubi[onym i umiłowanym (stróżów, synów niebios i chodzi razem ze stróżami, synami niebios) … ze świętymi] ma wyznaczony dział i wszystko mu wyjawiają. Kiedy usłyszał Metuselach [te słowa,] [pobiegł] do Henocha, swojego ojca, aby dowiedzieć się od niego wszystkiego zgodnie z prawdą […] (…) Przeszedł wzdłuż kraj, aż do Parwaim, i tam odnalazł [Henocha, swojego ojca…] I powiedział do Henocha, swojego ojca: O mój ojcze i mój panie! Do ciebie [przybywam…] […] i mówię ci: Nie złość się na mnie, że tutaj przybyłem do cie[bie…] respekt przed tobą (bowiem czuję) […] 1QGenAp 2, 1 – 26 (PM) (Piotr Muchowski, Rękopisy znad Morza Martwego. Qumran – Wadi Murabba’at – Masada – Nachal Chewer, Kraków 2000, s. 11 – 12 – przyp. A.S.)

W tym miejscu urywa się ta pasjonująca opowieść, lecz na szczęście znamy jej dalszy ciąg, bo znajduje się on w Apokalipsie Noego, stanowiącej integralną część Księgi Henocha:

„(Henoch opowiada) Po [paru] dniach syn mój Matuzalem wziął dla swojego syna Lamecha żonę, która zaszła od niego w ciążę i urodziła syna. Ciało jego było białe jak śnieg i czerwone jak kwiat róży, a włosy na jego głowie [były] białe jak wełna (…) miał piękne oczy. Kiedy otworzył swe oczy, napełnił cały dom jasnością jak słońce, tak że cały dom był nad wyraz jasny. Kiedy zabrano go z rąk akuszerki, otworzył swoje usta i mówił o Panu Sprawiedliwości. A jego ojciec Lamech zląkł się z tego powodu, uciekł i udał się do swego ojca Matuzalema. Powiedział do niego: „Urodziłem dziwnego syna. Podobny jest nie do człowieka, ale do dzieci aniołów nieba, jest innego rodzaju, nie jest taki jak my. Jego oczy są jak promienie słońca, a oblicze jego chwalebne. Wydaje mi się, że nie wyszedł on ode mnie, ale od aniołów. (…) A teraz, ojcze mój, błagam cię i proszę, abyś poszedł do naszego ojca Henocha i dowiedział się od niego prawdy, albowiem mieszka on z aniołami.” I kiedy Matuzalem usłyszał słowa swego syna przyszedł do mnie na krańce ziemi, bo usłyszał, że tam się znajduję. Zawołał i usłyszałem jego głos i podszedłem do niego (…) A on (…) powiedział: „Z bardzo ważnego powodu do ciebie przyszedłem. A teraz posłuchaj mnie, ojcze mój, albowiem urodziło się memu synu Lamechowi dziecko, którego kształt i wygląd nie są takie, jak wygląd człowieka (…) Jego ojciec Lamech przestraszył się i uciekł do mnie. On nie wierzy, że on pochodzi od niego, ale sądzi, że [pochodzi] od aniołów nieba. I oto przyszedłem do ciebie, abyś mi powiedział prawdę.” I ja Henoch odpowiadając powiedziałem do niego: „(…) powiadom swego syna Lamecha, że ten, który mu się urodził, jest naprawdę jego synem. Nazwij jego imię Noe (…) A teraz, synu mój, idź, powiedz twemu synu Lamechowi, że to dziecko, które się narodziło, jest rzeczywiście jego synem i że to nie jest kłamstwo.” HenEt 106, 1 – 18; 107, 2 (RR) (Apokryfy Starego Testamentu, opracowanie i wstępy Ks. Ryszard Rubinkiewicz SDB, Warszawa 1999, s. 188)
Obecna cywilizacja iluminacko technokratyczna, zbudowana przez demony, co trzeba podkreślić, wpaja wszystkim, że jesteśmy humanoidami tylko materii pierwszej i formy substancjalnej, jednak nie taka jest prawda. Starożytne nauki przekazują, zgodnie z rozumieniem biblijnym, człowiek jest żywą jednością ciała (basar), duszy (nefesz) i ducha (ruach), jednością somatyczno-psychicznopneumatyczną. Ciało, dusza i duch są podstawowymi fenomenami istoty ludzkiej, są istotowymi strukturami bądź istotowymi funkcjami (dynamiczne siły działania), które tworzą jednolitą całość przenikniętą duchem. Problem jest innej natury, jeśli rozważamy to wszystko z perspektywy rabina Zalamana, jak i rzeczywistej wykładni Pisma: jakiego ducha posiadają humanoidy materii pierwszej i formy substancjalnej nie zrodzone z wody i Ducha Świętego ? Co poruszalismy w trylogii „Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)
Wiele tekstów biblijnych mówi także skrótowo o całości cielesno-duchowej, łącząc w ten sposób ze sobą duszę i ducha w jedną duchową duszę, gdyż dusza (zasada wszelkiego życia) wydaje się być u człowieka w całości przeniknięta duchem. Ciało i duchowa dusza uznane są za podstawowe fenomeny człowieka, gdy w jahwistycznym opisie stworzenia w Starym Testamencie powiedziane jest: „Wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” (Rdz 2, 7). W tym przedstawieniu, w którym Bóg opisany jest na sposób antropomorficzny, obrazy-symbole ziemi i tchnienia wyrażają głęboki sens: człowiek składa się z – pochodzącego z prochu ziemi-wodnistego błota (od Tytanów-Gigantów) – materialnego ciała oraz z duchowej duszy, pomyślanej tutaj jako tchnienie, ale jeszcze bez imienia z Apokalipsy 2:17.
Przejdzmy teraz do kluczowej tajemnicy, znajduje się ona w Pierwszym Liście do Tes 5, 23, znaleźć można tam odosobniony nowotestamentalny fragment, w którym duch i dusza nazwane zostają osobno: „Sam Bóg niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch (pneuma) wasz, dusza (psyche) i ciało (soma) bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa”. W tym miejscu całość konstrukcji człowieka ujawnia się w wyrazisty sposób pod postacią tych trzech podstawowych fenomenów: ducha, duszy i ciała ! Trzy podstawowe fenomeny: ciało, dusza, duch opisywane są w Starym i Nowym Testamencie przy pomocy nie tych samych, lecz zmieniających się pojęć-symboli.
Jeśli ująć to w jakieś zdania, odnoszące się do wiary Szneur Zalamana, Chabad Lubawicz, poprzez całe Stany Zjednoczone i Eurosowieciarzy tuneli do piekła, wyhodowane istoty na „loży Marvela”, będącą unowocześnioną ideologią masonerii z 46-tego stopnia wtajemniczenia, to widzimy wyraźnie obecną cywilizację demoniczną ludzkich ciał materii pierwszej i formy substancjalnej, z wszczepionymi w nie, w te formy cielesne, duchami Archonta tego świata ! Istoty te, często humanoidy choirous, jak BerGOG, są niczego nieświadomymi produktami (mieszańcami) nadzorców diabelskiego koła samsary, z którego może nas uratować jedynie Zbawiciel Jezus Chrystus, nazywany w systemie filozoficzno-religijnym buddyzmu i hinduizmu „Bodhisatwą„. Jest to prawdziwy i Jedyny Zbawiciel, ratujący kosmicznych wsioków z ucisku wiary w kolejne narodziny w ciała materii pierwszej i formy substancjalnej, pozostałej po gigantach, będące straszliwą wieczną męką, ciągłym wykasowywaniem pamięci, bez nadziei na otrzymanie duchowego oczyszczonego z prochu tytanów, ciała niebiańskiego: „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony…” Ewangelia wg św. Jana 3:18 Jemu nich będzie chwała na wieki wieków. Amen.
Link:

Tajemnica tłumaczenia Księgi Jehezkel’a dotycząca działania „mitlakkahat

Część II kluczy kodu potworów – szyfrogramu rabinów i chrześcijan, prowadzącego do świata inteligencji: wody, powietrza, ognia i ziemi

Mistyczne przepowiednie duchowych Inteligencji z innych wymiarów oraz niezwykle subtelna i zaawansowana św. Nauka Logosu – („I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie.”)

Gdzie się znajduje kosmiczne morze w którym żyją nieznane ludzkości potwory (Czy Hitler był sterowany przez jednego z potworów? Czy wcielił się w niego potwór ?)

Jesteśmy w kosmosie sami jako ludzkość zbudowana z „gliny-błota”, ale nie jesteśmy sami jako istoty inteligentne ? Ufologia duchów z „okręgów niebieskich” Oceanu ?

Kosmiczno innowymiarowe tajemnice starożytnych mędrców Atlantydy – aera – Prośmy Pana o zrozumienie super tajemniczego Nowego Testamentu !

Medyczno duchowe skutki braku łączności z (wodnymi) istotami innowymiarowymi – z Bogiem

Potwory z głębin – kontemplacja tajemnicy otchłani„.

Tajemnicze „morze” i kosmiczna wieś Atlantydy – święty Kod Biblii w czasie medytacji – siedząc na „trawach

Głęboka tajemnica Okeanosa„.

Zacytujmy tu więcej z tematyki ważnego zagadnienia analizy jednostkowania, będzie to ciąg dalszy początkowego cytatu ze świętego filozofa Dunsa Szkota (ur. 1266 w Duns, zm. 8 listopada 1308) w tekście głównym:
„Rozpoczyna Szkot od rozprawy ze zwolennikami stanowiska nominalistycznego, reprezentowanego głównie przez Gotfryda z Fontaines. Przyjmował on bowiem, że substancje materialne są jednostkowe same przez się, na podobnej zasadzie jak natura rzeczy jest naturą samą przez się. Skoro panuje zgoda co do natury, to na podobnej zasadzie jakikolwiek konkret wzięty sam w sobie jest jednostkowy. Nie ma zatem potrzeby — zdaniem Gotfryda — szukania dodatkowej przyczyny jednostkowienia konkretu poza jego własną naturą ujętą jako sama w sobie.
Wyjaśnienia domaga się jednak, w jakim sensie odnośnie do zasady jednostkowienia będzie to stanowisko nominalistyczne. Jest tak, gdyż pomimo że zakłada się tu istnienie natury rzeczy poza duszą oraz zależne od owego realnego istnienia istnienie natury w duszy, to jednak przypisuje się przysługiwanie powszechności jakiemuś konkretowi (rzeczy) tylko na podstawie istnienia jego natury w intelekcie (duszy). W konsekwencji to, co udziela realności substancji poza duszą, jednocześnie ją jednostkuje, a więc wszystko, co istnieje poza intelektem, musi być jednostkowe. Nominalizm takiego ujęcia zawiera się w tym, że Gotfryd skupia się jedynie na poszukiwaniu przyczyny tego, dlaczego natura staje się powszechnikiem, ponieważ sama z siebie, jako istniejąca poza duszą, powszechnikiem być nie może. Szkot przedstawia dwie możliwości rozumienia takiego stanowiska: pierwsza możliwość wskazywałaby, że jedna realna rzecz może różnić się od innej realnej rzeczy przez inną ilość, dodaną do substancji tej rzeczy; wówczas mamy dwa wyjścia: albo owe rzeczy wzięte jako takie są identyczne, albo też same z siebie różne.
Druga możliwość wskazywałaby, że to sama ilość jednostkuje substancję, ponieważ ilość na gruncie przyjętych założeń nie różni się niczym od substancji, zatem w konsekwencji do substancji nie zostałoby dodane nic pozytywnego. Zdaniem Szkota, oba możliwe rozwiązania są nie do przyjęcia zasadniczo z dwóch powodów. Po pierwsze, przyjęcie ujednostkowienia konkretu przez niego samego uniemożliwiłoby intelektowi jego poznanie. Gdyby tak bowiem było, wówczas intelekt, poznając przedmiot (konkret) jako powszechnik — a tylko w taki sposób jest to dla niego możliwe, skoro w umyśle istnieją nie konkrety, lecz właśnie powszechniki — nie poznawałby go w jego właściwej realności (jako „tego oto”), zatem poznawałby konkret w charakterze sprzecznym z właściwą mu naturą. W konsekwencji intelekt, poznając rzecz jednostkową jako powszechną, wytwarzałby dwa wzajemnie wykluczające się na jej temat (co do natury owej rzeczy) twierdzenia, to znaczy, że jest ona jako realna jednostkowa, ale w intelekcie pojawia się jako powszechna. Można powiedzieć, że przez to w ogóle zaprzecza się kilku wymienionym wyżej koniecznym warunkom przysługującym jednostkowości (choćby jej tożsamości, niepodzielności bądź doskonałości).
Po drugie, wskazuje Szkot specyficzną konstytutywną właściwość, koniecznie przysługującą realnej, istniejącej poza umysłem rzeczy, mianowicie to, że jest ona przede wszystkim czymś jednym, ale w sensie mniejszym od jedności numerycznej, gdyż ta ostatnia nie wystarcza, by uzasadnić nieidentyczność owej rzeczy z inną realnie istniejącą rzeczą. Szkot zaznacza, że taka mniejsza jedność sama w sobie nie jest czymś jednostkowym, zatem nie może konstytuować jednostkowości bytu, a to właśnie ona (mniejsza jedność) będzie przysługiwała naturze samej w sobie. Ostatecznie więc przedstawiona koncepcja Gotfryda niewłaściwie — według Szkota — przedstawia to, czym jest zasada jednostkowienia, ponieważ każda natura ujęta jako sama w sobie (sama przez się) pozostaje indyferentna zarówno względem jednostkowości, jak i ogólności, dlatego też sama z siebie nie może być przyczyną jednostkowienia.
Zdaniem Szkota, zasadą jednostkowienia nie może być także przypadłość, na przykład ilość, co mogłyby sugerować ustalenia Gotfryda, choć nie tylko jego. Twierdzi on bowiem, że to, co przynależy czemuś prymarnie, musi przynależeć z natury, a więc ostatecznie jedność utworzona z substancji i przypadłości stanowi jedność przypadłościową, ponieważ jednym z konstytutywnych jej składników jest przypadłość. Ponadto sama substancja nie tworzy jedności realnego bytu, jest ona związana z właściwością jej przysługującą. Skoro zaś właściwość przynależy substancji w charakterze ilości, nasuwa się wniosek: ilość musi być zasadą jednostkowienia. Stanowisko to zdaje się rozwijać Akwinata. Stwierdza bowiem, że poszczególne formy różnią się między sobą dzięki zawieraniu się w szczegółowej materii. Innymi słowy, formy są jednostkowione przez materię. Podstawą rozróżnienia form będzie więc materia, forma bowiem w każdym poszczególnym przypadku przyjmowania jej przez materię będzie różniła się od innej formy dzięki zawieraniu czegoś dodatkowego, to znaczy dzięki zdeterminowaniu i określeniu przez konkretną ilość.
Stąd, zdaniem Tomasza, jedna rzecz, na przykład ogień, różni się od drugiego ognia determinacją ilościową (przy czym oba mają tę samą formę — są ogniem). Akwinata określa tak rozumianą determinację jako materię oznaczoną kwantytatywnie. Na przedstawione rozumowanie Szkot odpowiada za pomocą czterech kontrargumentów. Wstępnie konieczne jest jednak poczynienie małej uwagi odnośnie do Szkotowej intencji. Szkot wyraźnie bowiem zaznacza, że nie stara się znaleźć jakiegoś ogólnego znaczenia przyczyny ujednostkowienia, dzięki któremu każdą jednostkę określamy jako „jednostkę” z tego powodu, że jest numerycznie jedna i na tej podstawie tworzymy w procesie abstrakcji jakieś ogólne pojęcie „tego oto” konkretnego bytu. Chodzi raczej o coś, co wcześniej zostało określone mianem nieudzielalności, wyjątkowości indywiduum. Znaczy to, że każde indywiduum ma w sobie własną, niepowtarzalną i jedyną jednostkowość (w tym sensie przypisuje się mu „bycie tym oto”).
Myśl Szkota zmierza zatem do opisania czegoś, co przysługuje tylko „temu” jedynemu indywiduum. Wydaje się, że w tym mieści się sens Szkotowego wyrażenia „określona konkretność”. Dlatego też, wszystko to, co daje się wyróżnić jako realny element złożenia bytowego, będąc „tym oto”, musi mieć własną, niepowtarzalną jednostkowość. Mieszczą się w tym również przypadłości — w tym przypadku ilość. Po takim wstępie można przedstawić Szkotowe kontrargumenty. Pierwszy opiera się na odniesieniu do znaczenia terminów „konkretność” lub „numeryczna jedność”. Wydaje się bowiem, że substancja materialna pozostaje czymś jednostkowym dopóty, dopóki nie ulegnie zniszczeniu. Nie ulega zaś wątpliwości, że zmiana substancji pierwszej następuje w wyniku zmiany jej jednostkowości. Gdyby więc bycie „tą oto” substancją zależało od jej ilości jako przypadłości, wówczas zmiana owej przypadłości sprowadzałaby zmianę jednostkowości substancji.
W konsekwencji, skoro stan bycia „tym oto” konkretem nie może jednocześnie przysługiwać odrębnym rzeczom — takie jest bowiem znaczenie tego terminu: przysługuje on tylko jednej rzeczy — należy przyjąć, że substancję jednostkuje bycie „tym oto” konkretem, a nie coś innego. Z tej perspektywy możliwe staje się takie zadziałanie Boga, że zachowując „tę oto” substancję, zmieni jednocześnie jej ilość. Sytuacja ta, określana jako cud, jest możliwa, a skoro może się zmienić przypadłość-ilość konkretnej, niepowtarzalnej substancji, nie naruszając jej jednostkowości, prowadzi to do ostatecznego wniosku: ilość nie może jednostkować. wniosku: ilość nie może jednostkować.
Drugi kontrargument oparty jest na analizie relacji zachodzącej między substancją i przypadłością. Zdaniem Arystotelesa bowiem, substancja jest prymarna względem przypadłości. Prymat ten wynika z natury bycia substancją i przekłada się na strukturę zależności w tak zwanym drzewie Porfiriusza — przypadłość zatem presuponuje w naturze coś wcześniejszego, czym jest właśnie substancja. Na tej podstawie hierarchizuje Szkot rodzaje i gatunki, sugerując, że podział gatunku na subiektywne części — czyli indywidua — jest paralelny do podziału rodzaju na części gatunkowe, co przenosi się także na podział substancjalny. Ostatecznie substancja pierwsza jednostkuje się dzięki własnym determinującym (określającym) ją czynnikom, a nie przez przypadłość.
Kolejny kontrargument jest konsekwencją kontrargumentu poprzedniego i sprowadza się do porządku orzekania opartego na podziale substancji na części podmiotowe. Podstawą jest zasygnalizowana wcześniej prymarność substancji względem przypadłości, co przejawia się także w sposobie orzekania. Substancja bowiem zawsze występuje jako podmiot, przypadłość zaś jako orzecznik. Tym samym substancji przysługuje wyższy rodzaj, co wyklucza możliwość jej jednostkowienia przez przypadłość, mającą niższy rodzaj (przypadłość istnieje w sensie zależnym — secundum quid) Szkot ilustruje to następującym przykładem: „Choć bardzo Sokrates jest zdeterminowany przez [bycie] białym lub czarnym, niemniej jednak nie jest [przez to] w większym stopniu zdeterminowany w rodzaju substancji niż wcześniej, gdyż już poprzednio był tym oto”.
Gdyby więc indywiduum podlegało jednostkowieniu przez coś przypadłościowego względem substancji, wówczas nie można by orzec właściwego gatunku substancji w sensie istotowym (quid), a to klucz do określenia substancji jako jednostkowej. Ostatni kontrargument opiera się na właściwym określeniu, czym jest sama ilość. Szkot odrzuca — w przeciwieństwie do wcześniejszych kontrargumentów, w których akceptuje możliwość jednostkowienia przez jakąkolwiek przypadłość — uznanie ilości za warunek jednostkowienia. Podobnie bowiem jak rozciągłość nie dodaje niczego nowego do istoty substancji, sprawiając jedynie, że substancja staje się rozciągłą, również ilość jako określenie materii (jej ograniczenie) nie dodaje niczego do istoty materii. Materia pozostaje dalej „tą oto” materią, bez względu na przysługującą jej ilość. Dlatego określenie materii za pośrednictwem ilości różni się od określenia samej ilości, wcześniejszego względem materii. Innymi słowy, sama ilość musi być wpierw określona, by mogła stać się określonością materii, której przysługuje. Na tej podstawie stwierdza Szkot, że określenie materii nie jest tym samym, co określenie całej substancji, nawet gdyby została ona (substancja) uczyniona przez samą ilość…” – koniec cytatu.

Dobre 17

Podobne Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *