Tajemnicza kwantowa kraina – II część wstępu do Esencjalizmu biblijnego

Pradawni i starożytni wiedzieli o rzeczywistości znacznie więcej niż dzisiejsza popotopowa cywilizacja, będąca nadal w amnezji. Ludzkość zamroczona (katastroficznym oblivionem) nie orientuje się gdzie się znajduje. Przydaliśmy nazwę „Układu Słonecznego” do grupy planet w tej części galaktyki, ale to nie zmienia faktu, że nie wiemy nic o kosmosie, dlaczego akurat tu jesteśmy, ani skąd tu przybyliśmy („bo wiem skąd przyszedłem i dokąd idę” Ewangelia wg św. Jana 8:14). Wszystko wskazuje na to, że zaginiona cywilizacja Viman była dobrze obeznana z mechaniką kwantową tej krainy ! „Starożytni Hindusi wykazali w swoich przekazach piśmienniczych zaskakującą wiedzę naukową o świecie i materii.

W powstałym prze około 5000 laty dziele zatytułowanym „Jyotish” znajdujemy rozważania na takie tematy, jak heliocentryczny ruch planet, prawa grawitacji, gwiazdy stałe na Mlecznej Drodze, dobowy obrót osiowy ziemi, kinetyczna teoria energii i teoria budowy atomu. Wiadomo także, że niektóre szkoły filozoficzne podejmowały jako przedmiot swoich rozważań skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki atomowej. Wyznaczenie czasu „potrzebnego do przejścia atomu przez jednostkę objętości równą tej, jaką on sam zajmuje” jest przykładem jednego z prostszych „tematów badawczych„. Jednak sama wiedza o świecie atomowym nie wystarcza. Gdyby ograniczyć się tylko do wspomnianych przez Hindusów tematów, to tak jakby znać budowę cepa, ale nie wiedzieć kto go zrobił i do czego służy.

Niestety niektórzy ludzie, tak jak „cienie” , w amnezji, szwędają się po tej planecie w poszukiwani celu. Część zachowuje się w ten sposób całe życie, inni są przykuci do swojego trybu życia niewidocznymi łańcuchami „maszynerii orgonicznej” cywilizacji śmierci, spędzając cały czas na miotaniu się, szarpaniu za „metalowe dyby”. Starożytni mędrcy posiadali wiedzę o tej bezstrukturalnej kwantowej prowincji, do której wielu jest przykutych, będącej cieniem wyższej rzeczywistości, znali klucze, otwierające subatomowe zamki, jak choćby te zawarte w geometrii.

W tym kontekście jeden z fragmentów „Państwa” Platona (427-347 przed Chr.) prezentuje bardzo tajemnicze znaczenie słowa cień (gr. skia): „…te rzeczy oni [ci, którzy się geometriami i rachun­kami bawią] rękami wykonują i kreślą, i one potrafią rzucać cienie i dawać odbicia w wodach, ale oni się nimi posługują znowu tylko tak jak obrazami, a starają się dojrzeć tamte rzeczy same, których nikt nie potrafi dojrzeć ina­czej, jak tylko myślą– („potrafią rzucać cienie” !)

Inny niezwykły walor zyskuje w tym temacie zagadkowy „cień” u Filona z Aleksandrii (25 przed Chr. – 50 po Chr.) Pla­toński dualizm: cień (odbicie) – prawzór (wzór), jest dla Filona okazją do wyrażenia relacji między tym co widzialne a niewidzialnym Bogiem. Świat stworzony i wszelkie ludzkie działania Filon określa jako cień i tchnienie czyli (kwantowa)nicość. Boski Logos, Po­średnik, chociaż sam przybył do ciała tej ‚cienistej’ krainy, inkarnował się tu, w cieniu(wyższego ciała – „umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni…” 1 List św. Pawła do Koryntian 15:51-52), staje sie archetypem i para­dygmatem, za którym kryje się właściwy byt !

W rękopisach znalezionych w Qumran nad Morzem Martwym występuje hebrajskie słowo „cień”, i pochodzący od niego termin „ciemność, czarny cień„. Oba znajdziemy w qumrańskiej Księdze Hymnów, np.: „Korzeń ich wyrósł jak kwiat polny na wieki, a latorośl rozrosła się jako korzenie wiecznej rośliny i rzuciła cień na całą ziemię. Tekst mówi o zagadkowej mitycznej roślinie, której, tak jak „Wieży Babel”, wierzchołek sięga niebios, a jej korze­nie otchłani. Latorośl ta rzuca na ziemię zbawczy cień. Dzięki tej roślinie wszystkie narody ziemi poznają swojego Stwórcę – Super Inteligencję. Od tego momentu zostaniemy uwolnieni z kajdan słynnej kwantowej jaskini cieni, o której pisał starożytny Platon.

Metafora jaskini Platona dochowała się już przez wieki wielu przeróżnych interpretacji, tak w filozofii jak i na gruncie religijnym. Bo trzeba z uznaniem Platonowi przyznać, iż sformułowana przez niego w „Państwie” wizja siedzących w jaskini, zakutych w kajdany ludzi, którzy dostrzegają jedynie cienie rzeczywistości, jest obrazem na tyle plastycznym, że może stanowić obraz dla wielu różnorodnych ideologii jak i dyskusji. Na początek jednak warto przypomnieć samą metaforę, jaką Platon zamieścił w VII księdze „Państwa”, dla zobrazowania ludzi w ziemskim świecie, umieszczonym w jakimś rejonie galaktyki, i wpływu idei na świat Platon opisuje ludzi od dziecięcych lat uwięzionych w (kwarkowej)jaskini, tego układu gwiezdnego, jak i samych biologicznych ciał(List do Rzymian 7:25), skrępowanych bezstrukturalnymi kwantowymi mocami łańcuchów tak, iż nie mogą się obrócić ku życiu(„Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci?” List do Rzymian 7:25).

Ich twarze zwrócone są w stronę skalnej (atomowo-elektronowej)ściany tego wymiaru, jaka stoi przed nimi, jedyną rzeczą, którą mogą widzieć są cienie pojawiające się na ścianie. Cienie te pojawiają się, gdyż za plecami więźniów, u wejścia do jaskini(tego wymiaru) płonie ogień(„Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym” Księga Powtórzonego Prawa 4:24), rzucający blask na ścianę, zaś pomiędzy ogniem a uwiezionymi ludźmi biegnie ścieżka osłonięta murkiem(„między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać” Ewangelia wg św. Łukasza 16:26), po której wędrują ludzie niosący różne przedmioty. Przedmioty te wystają ponad murek i rzucają cień na ścianę roztaczającą się przed naszymi więźniami. Te cienie na  ścianie(„Człowiek jak cień przemija” PSALM 39(38):7; „Umarli nie ożyją, nie zmartwychwstaną cienie” Księga Izajasza 26:14) są zatem jedyną rzeczą, którą więźniowie mogą oglądać i stanowią dla nich rzeczywistość, realny świat.

Nie są oni świadomi, że to co widzą, to jedynie cienie(„Służą oni w świątyni, która jest tylko obrazem i cieniem niebieskiej, jak to zostało objawione Mojżeszowi, gdy miał budować przybytek” List do Hebr 8:5), a prawdziwy świat, prawdziwe rzeczy znajdują się poza zasięgiem ich wzroku(patrz: „Wstęp do Esencjalizmu biblijnego„). Gdy dajmy na to któryś z więźniów został uwolniony i wyszedłby na zewnątrz jaskini, to najpierw trudno byłoby mu przyzwyczaić się do światła na zewnątrz, sprawiałoby mu to ból, może nawet chciałby wrócić do ciemności(„mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło.” Ew. Mat. 4:16).

(Pojazd z wyższej rzeczywistości – rzucający kwadratowy kwantowy cień ?)

A gdyby przyzwyczaił się do światła, zobaczyłby świat rzeczywisty, słońce, barwy, prawdziwe przedmioty, których (kwantowe)cienie dotąd jedynie mógł oglądać. I to poznanie sprawiłoby, że wcześniejsze „jaskiniowe” doznania, uważałby za gorsze, pełne ciemności, nieprawdy i zła i nie chciałby do nich wracać, poznając szczęście życia w świetle. A gdyby wrócił do jaskini, z pewnością jego nowe doznanie zmieniłoby go na tyle, że nie mógłby dalej funkcjonować i myśleć w stary sposób, a jego dawni pobratymcy mieli by go za szalonego, a nawet mogliby targnąć się na jego życie, gdyby chciał ich na siłę przekonać do tego, że cienie, które oni widzą na ścianie nie są rzeczywistymi rzeczami, że żyją w ciemności, a dopiero za ich plecami tętni prawdziwe życie.

Ale by móc tą światłość zobaczyć, człowiek musi się jednak, tak jak uwolniony z łańcuchów w jaskini Platona, odwrócić od swojego starego życia i pójść w stronę tej światłości, przypomnieć sobie prawdę, a poprzez nią zostać uleczonym z amnezji. (W chrześcijaństwie taki proces nazywamy nawróceniem – odwrócenie się od życia w ciemności do życia z Bogiem). Być może zanim uwolniony człowiek nauczy się żyć w światłości i wolności, zanim ją w pełni pozna, mija pewien czas, gdyż jest to proces, ale gdy człowiek taki ujrzy prawdę i pozna nowe życie, jakie daje Chrystus, nie chce już wracać do starego życia, gdyż widzi jak nędzne ono było, jak wiele radości, piękna i satysfakcji przynosi mu życie z Bogiem, bez ewolucji i całego fałszu i zakłamania jakie ze sobą niesie ta teoria Darwina.

Niejednokrotnie jednak chrześcijanin, człowiek, którego życie zostało przemienione przez Chrystusa, spotyka się z niezrozumieniem swych dawnych towarzyszy – ludzi, którzy dalej tkwią w kwantowych łańcuchach i ciemności tej krainy, rozmyślając o małpianym pochodzeniu człowieka, o miliardach lat jakie przyroda musiała mieć, żeby stworzyć istoty żywe, z niczego i bezcelowo.

Czy nie jest tak, że niektórzy zaczynają go postrzegać jak dziwaka? Inaczej mówi i Wszechświecie, nie akceptuje nauki demonów rozpowszechnianych w szkołach i masowych środkach dezinformacji, inaczej żyje i opowiada o nowym duchowym życiu, jakiego doświadcza z Chrystusem, ale dla ludzi, którzy widzą tylko „cienie na ewolucyjnej ścianie”, wydaje się to nieprawdziwe, głupie, niedorzeczne, dopóki sami nie zostaną uwolnieni z kajdan i dopóki światłość Chrystusa nie rozświetli ich życia. Bo znajdą się nieliczni, którzy jednak zaczną słuchać opowieści o Chrystusie i nowym życiu, i sami zapragną tej wolności i światła, jakiej doświadczył nasz chrześcijanin. Nie będą już chcieli żyć w ułudzie(starożytnej Maji) samoroganizującej się materii, zdolnej, wbrew II Zasadzie Termodynamiki, do tworzenia wysoce zorganizowanych bioelektonicznych systemów oraz całej rzeczywistości kosmosu !

Jak akcentował Platon: „Trzeba całą duszą odwrócić się od świata zjawisk, które powstają i giną a skierować się do bytu rzeczywistego stałego i niezmiennego„. Będąc ludźmi powinniśmy dążyć do odkrycia prawd absolutnych i wiecznych oraz dążyć do moralnej perfekcji poprzez przyrównanie własnego życia do cech Bytu Ponadczasowego. Dusza ludzka według Platona to idea tchnienia życiowego, które rozprzestrzenia się w każdym możliwym kierunku, stąd porównuje ją filozof do pędzącego rydwanu z dwoma rumakami na czele. Woźnicą jest rozum, zaś konie są reprezentantami pożądania i męstwa. Woźnica na ogół włada zaprzęgiem, zaś rydwan podąża ku światu prawdy, którą z kolei jest wyłącznie rozum-wiodący duszy-Logos.

Ponieważ w tym artykule zajmujemy się Esencjonalną symboliką Biblii, o wiele głębszą niż głębokie nauki starożytnych greckich mędrców, i skoro doszliśmy do platońskich „koni”, to należy przywołać Ojców Kościoła, którzy tak pisali o tajemnicy tych zwierząt: „Istnieją jednak i takie konie, które za jeźdźców mają diabła i jego aniołów. Judasz był koniem, jednakże dopóki Pana miał za jeźdźca, należał do konnicy zbawienia: przecież wraz z pozostałymi apostołami posłany do chorych udzielał słabnącym ocalenia i zdrowia. Skoro jednak poddał się diabłu – bo „po spożyciu kromki wstąpił w niego szatan” – jeźdźcem jego stał się szatan, a on, prowadzony w jego cuglach, zaczął galopować przeciw naszemu Panu i Zbawicielowi. Wszyscy więc, którzy prześladują świętych, są rżącymi końmi, lecz jako jeźdźców, którzy ich prowadzą, mają złych aniołów i dlatego są dzicy. Jeśli więc zobaczysz kiedyś, że twój prześladowca zbytnio się sroży, wiedz, że gnębi go jego jeździec – demon i dlatego jest srogi, dlatego jest okrutny.

A przecież jest także w Piśmie tajemnicze „wchodzenie i schodzenie” – „…kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry!” Ew. Mateusza 24:15 Szanowni państwo, podkreślmy jeszcze raz, mamy tu bardzo ważny sygnał od Apostołów, od Ducha Świętego ! Mianowicie „kto czyta niech rozumie” ! Mamy zamiar w tym miejscu zacytować skarb starożytnych chrześcijańskich mędrców, coś co naprowadzi was na starożytne drogocenne PERŁY !

Cytat: „Przy lekturze świętych Pism powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, w jakim znaczeniu i w których ustępach używa się tam słów: „wstępować” i „zstępować„. Jeśli bowiem dokładniej rozważymy tę sprawę, to stwierdzimy, że prawie nigdy nie powiedziano, iż ktoś „zstąpił” do miejsca świętego, i nigdzie nie ma wzmianki o tym, żeby ktoś „wstąpił” na miejsce godne nagany. Obserwacje te wskazują, że wbrew szeroko rozpowszechnionej opinii Pismo Boże nie zostało spisane nieudolnym i chropawym stylem, lecz że zostało skomponowane zgodnie z nauką Bożej mądrości i służy nie tyle do przedstawienia opowiadań historycznych, ile raczej do wyłożenia spraw i znaczeń mistycznych.” koniec cytatu „I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.” Ewangelia wg św. Jana 3:13

No i kolejny raz przypomnijmy co o tym sądzą żydowscy najwięksi wtajemniczeni ! „Błędem jest myśleć, że Tora przekazuje nam jakieś zwykłe opowieści ! Niech Niebo broni, aby tak było. Nawet aniołowie, którzy schodzą na ziemię, muszą przyjąć formę cielesną, aby ziemia była w stanie ich nosić; o ile bardziej Tora, która jest daleko wspanialsza od aniołów ! Haszem ubrał Torę w fizyczne odzienie, którym są opowieści, aby uformować wierzchnią zasłonę dla jej duchowej esencji.” – koniec cytatu.

Pewien badacz starożytnych tajemnic, kodów jakie ukryli pradawni mędrcy w swoich dziełach, pisząc o Platońskim Państwie, zwrócił uwagę na symbolikę drogi w górę i drogi w dół; wchodzenia i schodzenia, która przenika cały dialog ! Symbolika drogi w górę i drogi w dół powraca z całą wyrazistością na początku księgi VII, gdy Platon przedstawia mit jaskini. Jednak podstawowa sugestia kryjąca się za tą symboliką pozostaje niezmieniona; co więcej, konfrontacja filozofii i polityki przedstawiona jest w sposób znacznie bardziej otwarty i jednoznaczny. Społeczeństwo uwalone politycznie (w odsys energii życiowej) scharakteryzowane jest w micie jako grupa kajdaniarzy przykutych do ściany jaskini, oglądających cienie na ścianie i dyskutujących na ich temat. Filozof (w domyśle sam Sokrates, lub wierzący w Chrystusa, uzyskujący pomoc od Ducha Świętego) to ten, który usiłuje wyrwać się z niewoli, uwolnić z kwantowych kajdan i porzuciwszy świat cieni cywilizacji śmierci, rozpocząć drogę ku prawdzie jaką jest Zbawiciel.

Na tym etapie warto zwrócić uwagę na pewne sugestie, które podpowiada Platon. To, co w dole to bezduszna polityka (maszynerii orgonicznej), codzienna krzątanina(ciągłe ślęczenie przed TV, używki, alkohol, narkotyki), sprawy błahe, ulotne i przemijające, świat mniemań i fałszywych opinii o ewolucyjnej rzeczywistości; natomiast to, co w górze to filozofia, oderwanie od codzienności, rzeczy trwałe i niezmienne, świat kontemplacji prawdy jaką jest Chrystus. Miasto i rozbójnicza polityka to świat cieni, świat nierzeczywisty i ułudny, świat tego, co tylko zewnętrzne i powierzchowne, świat darwinowskiego szaleństwa samokreacji z niczego. Nie tylko nie ma w nim prawdy, nie ma w nim również żadnego głębszego nakierowania na dobro i cnotę, za to jest coraz silniejsza, coraz nachalniejsza genderowska propaganda choroby umysłowej.

W globalnym świecie psychomanipulacji i dezinformacji rządzi opinia oraz siła perswazji wsparta techniką skutecznego przekonywania, jesteśmy potomkami małpy, debila który biegał z maczugą. W tym świecie panują sofiści, którzy za pieniądze sprzedają swoje umiejętności, pozwalające na zdobycie przewagi nad innymi. Przeciwko temu światu mniemań i ułudy, w którym pogrążone jest zmanipulowane społeczeństwo, ze wszystkimi jego autorytetami, pożytecznymi idiotami, odgrywającymi rolę nauczycieli, mędrców i mentorów, zwraca się filozof – człowiek oświecony przez Jezusa, przez Ducha Świętego, czyli ktoś, kto zaczyna dostrzegać fałszywy charakter świata cieni !

Wbrew społeczeństwu, postanawia uwolnić się z kajdan i podjąć trud wyjścia z materialistyczno darwinowskiej jaskini. Drogę w górę symbolizują trudy dotarcia do prawdy o Stworzeniu, o Inteligentnym Projekcie oraz związanie z nimi wysiłki na polu edukacji filozoficznej oraz duchowej. Spatologizowany świat społeczny, w którym żyją ludzie w jaskini, wydaje się dla nich swojski i bliski, a wyzwolenie z kajdan, wychodzenie z jaskini i wysiłek przyzwyczajania wzroku do blasku słońca(„Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą” (Ps 84, 12), wydaje się przedsięwzięciem pozbawionym sensu, a nawet szkodliwym. Każdego kto będzie głosił kreacjonizm uzna się za szaleńca, tego kto domaga się uczciwości należy zlikwidować, zagraża przecież nowoczesności i biznesowi, nie może być tak żeby ktoś wygrał z mafią deweloperaską, czy każdą inną…

Poznanie prawdy wydaje się czymś tak obcym i bezużytecznym dla spatologizowanego życia społecznego (wybierają już totalnych idiotów albo złodziei na prezydentów), że adepta duchowości, lub filozofii trzeba nawet w jakiś sposób przymusić, żeby podjął trud wejścia na drogę religijnej edukacji. Wysiłek duchowego życia – filozofowania jest zawsze czymś niepopularnym, dziwnym i niezrozumiałym społecznie. Słowa Platona wyraźnie oddają wszystkie zmagania z tym związane: „A gdyby go ktoś gwałtem stamtąd pod górę wyciągał po kamieniach i stromiznach ku wyjściu i nie puściłby go prędzej, ażby go wywlókł na światło słońca, to czy on by nie cierpiał i nie skarżyłby się i nie gniewał, że go wloką, a gdyby na światło wyszedł, to miałby oczy pełne blasku i nie mógłby widzieć ani jednej z tych rzeczy, o których by mu teraz mówiono, że są prawdziwe. […] I myślę, że musiałby się przyzwyczajać, gdyby miał widzieć to, co na górze.”

Kontemplacja Chrystusowej prawdy i szczęście z nią związane jest całkowicie przeciwne szatańsko przemienionej aktywności politycznej, pogrążonej w świecie fałszu i ułudy( hinduskiej Maji). Odwołajmy się ponownie do słów Platona, który w taki sposób o tym pisze: „Gdyby sobie swoje pierwsze mieszkanie przypomniał i tę mądrość tamtejszą, i tych, z którymi razem wtedy siedział, wspólnymi kajdanami skuty, to czy nie myślisz, że uważałby sobie za szczęście tę odmianę, którą przeszedł, a litowałby się nad tamtymi? […] Czy ty myślisz, że on by za tym tęsknił i zazdrościłby tym, których tamci obsypują zaszczytami i władzę im oddają? Czy też raczej czułby się tak, jak ten u Homera, i stanowczo by wolał „być na ziemi i służyć gdzieś u jakiegoś biedaka” i nie wiadomo jaką dolę znosić raczej, niż wrócić do poprzednich poglądów, i do życia takiego jak tam?”

Platon ma w pamięci tragiczny los Sokratesa, usiłującego przekonać obywateli Aten, że istnieje absolutne dobro, sprawiedliwość i cnota: „A jeszcze i nad tym się zastanów. Gdyby taki człowiek z powrotem na dół zszedł i w tym samym szeregu usiadł, to czy nie miałby oczu napełnionych ciemnością, gdyby nagle wrócił ze słońca? […] A gdyby teraz znowu musiał wykładać tamte cienie na wyścigi z tymi, którzy bez przerwy siedzą w kajdanach, a tu jego oczy byłyby słabe zanimby nie wróciły do siebie, bo przystosowanie ich wymaga nie bardzo małego czasu, to czy nie narażałby się na śmiech i czy nie mówiono by o nim, że chodzi na górę, a potem wraca z zepsutymi oczami, i że nie warto nawet chodzić tam pod górę. I gdyby ich ktoś próbował wyzwalać i podprowadzać wyżej, to gdyby tylko mogli chwycić coś w garść i zabić go, na pewno by go zabili.”

U Platona napotykamy znaczny pesymizm co do kwestii powszechnego oświecenia społeczeństwa. Właściwie w całej starożytności panowało dosyć powszechne przekonanie, że edukacja skierowana do wszystkich ludzi musi zakończyć się klęską. Wykształcenie są w stanie zdobyć tylko nieliczni obywatele(oderwani od psychomanipulacyjnej telewizorni – MkUltra), którzy charakteryzują się wyjątkowymi zaletami intelektualnymi i moralnymi (czyli chrześcijanie !). Z tego powodu, w opinii orfika Platona antagonizm pomiędzy filozofią a spatologizowanym życiem politycznym, czyli pomiędzy grupką duchowo wykształconych (narodzonych z Ducha i wody „Zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” Jana 3,5), a ogromną rzeszą niewykształconego politycznego motłochu, jest trwały i nieusuwalny. W systemach demokratycznych przybiera on różne formy prześladowania duchowości – filozofii przez enwuowską patologiczną elitę oraz społeczeństwo politycznie zdegenerowane.

W rzeczywistości Platon nie wierzy w możliwość skutecznego działania filozofii na politykę. Władza polityczna kajdaniarzy, za którą stoi duża część zmanipulowanego społeczeństwa, zawsze będzie kierować się celami pragmatycznymi i utylitarnymi. W tym znaczeniu pozostawać będzie w jaskini, w świecie cieni i szaleńczych opinii, w świecie idiotów od pitekantropa. Prawdziwa duchowa filozofia, inaczej Święta Nauka, której zadaniem jest krytyczna ocena tychże opinii, całej rzeczywistości, będzie zawsze stawała na przeszkodzie szatańskiej władzy iluminatów. Stąd tez zawsze będzie zagrożona i narażona na prześladowanie płynące ze strony opanowanego przez diabła społeczeństwa i polityki – „I zrzucony został wielki smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały zamieszkały świat” Apokalipsa 12:9.

Jako Polacy Od kilkudziesięciu lat, a właściwie od kilku wieków, jesteśmy „Narodem kroczącym w ciemnościach…”, siedzącym w jaskini, jakiejś tajemniczej kwantowej krainie, najpierw szaro ciemnej komunistycznej, a teraz coraz bardziej ponuro enwuowsko szatańskiej ! Czy mamy szansę na przebudzenie polskich kajdaniarzy ? Czy da się ich oswoić ze światłem Zbawiciela ? Czy zabłyśnie dla Polaków „światłość wielka” o której pisała św. Faustyna ?

Człowiek z samej swojej natury dąży do światła; życie w ciemnościach jest dla niego czymś nienaturalnym, a jeśli już, to bardzo uciążliwym i trudnym do znie­sienia stanem. Jednakże ten sam człowiek znękany żarem słońca rozgląda się za cieniem przynoszącym ulgę i orzeźwienie. Jedynie Bóg, który jest jednocześnie pełnią światła i wszystko trawiącym ogniem, daje cień pełen prawdziwego bezpieczeństwa, tzn. stałą i niezawodną ochronę i opiekę. Oprócz prawdziwego „cienia”, jaki może dać Stwórca, jak wspomnieliśmy istnieje kraina cieni – Szeol.

Szeol to beznadziejna kraina śmierci, ziemia mroków i cienia, gdzie najczystsza jasność staje się nocą. Jednakże Bóg, opiekuńczy cień, moc, która ma władzę nad mrokiem i cieniem przynoszącym śmierć może wyprowadzić w pełnię światłości życia tych, co przebywali w ciemności i mroku, więźniów uciśnionych nędzą i żelazem (Ps 107,10) , zerwać ich okowy (Ps 107,14). Dlatego głos Psalmisty jest pełen nadziei: Choćby mi przyszło kroczyć w mrocznej dolinie, nie będę się lę­kał zła, bo Ty jesteś ze mną; Twoja łaska i Twój kij pasterski dodają mi otu­chy (Ps 23,4), a wołanie proroka Izajasza pełne radości, bo Bóg obiecał wraz z przyjściem Mesjasza odrodzenie się wszystkich ludzi jako dzieci Bożych i wejście do krainy wiecznej, niezmiennej światłości „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło.” Izajasza 9:1

P.S z Ojca Kościoła: (…)Sądzę, że nas wszystkich pochłonęła niegdyś ziemia i trzymała nas w głębinach Otchłani; dlatego też Pan nasz zstąpił nie tylko na ziemię, lecz również do „głębi ziemi”; tam znalazł nas „pochłoniętych” i „siedzących w cieniu śmierci”, a wyprowadzając nas stamtąd, przygotował nam już nie miejsca ziemskie – abyśmy ponownie nie zostali pochłonięci – lecz miejsce w królestwie niebieskim(…)

Linki:

Sny mieszkańców cienistej krainy

Wstęp do Esencjalizmu biblijnego

„bez przypowieści nic im nie mówił” !!!

Globalne przemiany alchemików – tajemnica Piątego Elementu

Kontakt z Niebiańską Inteligencją, z „gwiazdami” – część II

Zagadka natchnienia i symboli Tolkiena

Dwadzieścia lat poszukiwań odkrywcy piątego elementu…

Kosmiczne symbole Biblii – gdzie jest „pole” ? – część I

Kosmiczne symbole Biblii, medytacja tajemnicy, część III

Chrześcijańska medytacja zasłony kodu Biblii

Tajemnicze ogólnoświatowe wzięcie ! – Film

„a duch mój po raz pierwszy ujrzy światy nieznane” – השמים

Dwie starożytne nadprzyrodzone potęgi

„strzeż się i pilnuj swojej duszy” – hebr. néfesz [נֶפֶשׁ] i gr. psyché [ψυχή]

Księstwa księcia tego świata

Kwantowa kraina cieni jest obrazem Czwartego Wymiaru – wstępu do Esencjalizmu biblijnego

Tajemnica biblijnej symboliki istot z innego wymiaru

Duchowe tajemnice polskojęzycznych politykow – Kaczyński przybywa zza grobu !

 

Dobre(12)Słabe(0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.