Tajemnice megalitycznej substancji – Wstęp do Świętej Nauki, cz. II

Zagadnienie istnienia w bardzo dalekiej przeszłości zaawansowanej – wysokorozwiniętej cywilizacji jest dla wielu megalitomaniaków podstawowym zródłem radości. Jako chrześcijanie wierzymy, że taka istniała, informuje nas o tym Biblia oraz zakazana archeologia. W Piśmie jest mowa o istotach ludzkich żyjących około 900 lat, ilość czasu jaką posiadali by dojść do odkryć była ogromna. Badania archeologiczno-geologiczne wspominają o dużej zawartości tlenu w przedpotopowej atmosferze, co musiało mieć wpływ na świadomość. Nie można wykluczyć, że przed potopem istniała jakaś globalna stolica Ziemi, tzw. Atlantyda, zarządzająca całą planetą.

To tam prowadzono prace badawcze, i to tam dokonano szokujących odkryć, które potem zakodowano w budowlach megalitycznych, obserwowanych na całym świecie. Z innych naszych artykułów pamiętacie państwo o szczątkach starożytnej wiedzy, jakie się zachowały w dawnych hinduskich tekstach: (…)Starożytni Hindusi wykazali w swoich przekazach piśmienniczych zaskakującą wiedzę naukową o świecie i materii. W powstałym prze około 5000 laty dziele zatytułowanym „Jyotish” znajdujemy rozważania na takie tematy, jak heliocentryczny ruch planet, prawa grawitacji, gwiazdy stałe na Mlecznej Drodze, dobowy obrót osiowy ziemi, kinetyczna teoria energii i teoria budowy atomu. Wiadomo także, że niektóre szkoły filozoficzne podejmowały jako przedmiot swoich rozważań skomplikowane obliczenia z zakresu fizyki atomowej. Wyznaczenie czasu „potrzebnego do przejścia atomu przez jednostkę objętości równą tej, jaką on sam zajmuje” jest przykładem jednego z prostszych „tematów badawczych”(…)

Jak widać, pierwsza cywilizacja Adama poznała budowę „substancji – kinetyczna teoria energii i teoria budowy atomu„, jednak przy rozpatrywaniu zagadki megalitów sama zaawansowana fizyka atomowa, lub mechanika kwantowa są niewystarczające, są tylko jednym z elementów tajemnicy, wstępem do większego wszechświata ! Dopiero Święta Nauka daje nam wgląd w jeszcze bardziej niezwykłe tajemnice, a za sprawą Miłosierdzia Jezusa możemy ich nawet doświadczyć. Od czego powinniśmy zacząć, by jakoś zbliżyć się do zagadki „megalitycznej substancji” ? Wydaje się, że od „Czterech Żywiołów„. Starożytni zakodowali swoje odkrycia w pewnych systemach myślowych, uważali, że świat materialny (Wszechświat) składa się z kilku podstawowych elementów. Różne proporcje w jakich występują one w różnych obiektach i substancjach ma odpowiadać za złożoność świata materialnego, a sposoby, w jaki reagują one ze sobą, mają wyjaśniać przemiany w tym świecie. Teorie żywiołów były w wielu kulturach symbolicznym sposobem wyjaśniania rzeczywistości przyrodniczej.

Archeo Matrix – więcej w artykule pt.: „Chrześcijańskie anamnesis

Na temat „żywiołów” istnieje kilka hipotez, wczesne koncepcje żywiołów zostały zsyntetyzowane w dwóch bardzo wpływowych teoriach: Platona i Arystotelesa. Obaj korzystali z koncepcji czterech żywiołów Empedoklesa, łącząc ją jednak z atomizmem (Platon) oraz z Anaksymandrem (Arystoteles). Platon, podobnie jak atomiści, uważał, że podstawowe cząstki materii różnią się  – i tu uwaga: kształtami, co odpowiada czterem podstawowym żywiołom. Skąd Empedokles zaczerpnął wiedzę pozostaje tajemnicą, ale sam tego nie wymyślił, bo budowle megalityczne posługujące się „substancją” – urządzenia megalityczne zajmujące się „substancją” – są dużo starsze niż wspomniany Grek.

Ważne by pamiętać, że wstęp do Świętej Nauki zawiera pojęcie substancji znanej z filozofii i nie jest tożsame z materią, czy substancją w fizyce, czy też substancją chemiczną. Substancja to potocznie coś, jedno z podstawowych pojęć megalitycznej metafizyki. Wprowadzone przez Arystotelesa, który używał greckich nazw ousia (byt) oraz to ti en einai (to, co jest) i uznał ją za główną kategorię. Arystotelowska kategoria (z gr. kategorein – orzekać) to podstawowy zbiór przedmiotów; element wyczerpującego podziału wszystkich bytów na najbardziej ogólne gatunki i rodzaje. Termin został utworzony przez Arystotelesa, który wyróżnił dziesięć kategorii (dekalogosdziesięć słów, to inaczej Dziesięć przykazań – w tradycji żydowskiej Dziesięć Oświadczeń, zbiór podstawowych nakazów moralnych obowiązujących pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przejęty przez chrześcijan.).

„Medem agan – nie przesadzaj w niczym. Zachowując umiar, kierując się rozumem, panując nad namiętnościami, żyjąc we wspólnocie (koniecznie!), osiągniesz szczęście.

Substancja pierwsza Arystotelesa to: każde konkretne indywidualne coś, każdy przedmiot, któremu przysługuje autonomiczne istnienie oraz wspólne podłoże dla wielu różnych właściwości – substrat. Megalityczne tajemnice „substancji” nie są łatwym tematem, dlatego kolejny raz musimy zacytować tu urywek pracy najwybitniejszego światowego specjalisty w tej dziedzinie, naszego genialnego rodaka:

„…u Arystotelesa sprawę tę również możemy zauważyć. Dla niego bowiem substancja w stosunku do innych kategorii bytowych jest pierwsza i to w trojakim znaczeniu: a) dlatego, że ona może bytować bez poszczególnych bytowych kategorii (właściwości, przypadłości), a te nie mogą bytować bez substancji. Nie znaczy to wszakże, by była realna substancja ogołocona ze wszelkich przypadłości.

Bez poszczególnych jednak przypadłości-właściwości może istnieć i de facto istnieje, skoro przypadłości te zmieniają się, a byt nadal trwa, zachowując swą ze sobą bytową tożsamość; b) substancja w stosunku do swoich właściwości (wraz z którymi normalnie istnieje jako konkretny byt) jest pierwsza w definiowaniu, gdyż chcąc zdefiniować jakąkolwiek właściwość-przypadłość bytu zakładamy zawsze definiowanie substancji, jako uprzednio już dorozumiane. Nie mogę bowiem pojąć czym jest konkretna np. biel, jeśli nie pojmę jej jako zapodmiotowanej w jakimś bycie, który ostatecznie jest samoistniejący; c) jest też ona pierwotniejsza – zdaniem Stagiryty — od swych właściwości również i w poznaniu. Tak długo właściwie nie poznamy poszczególnych właściwości przypadłości, jak długo nie uświadomimy sobie z jakim samoistniejącym bytem są one związane.

Co więcej, gdy poznajemy niekiedy tylko bytowe właściwości, jak ilość, rozciągłość, relacje itd., to poznajemy te właściwości na sposób poznawania substancji, tzn. pojmujemy te właściwości jakby one były samoistniejące i bytowo samowystarczalne Arystoteles, obok pierwotnego pojęcia substancji, a więc substancji jako konkretnego przedmiotu samoistniejącego – TODE TI – (Sokrates; to oto zwierzę) zna jeszcze i używa pochodnych znaczeń substancji i wiąże je, zwłaszcza w dyskusji z Platonem w księdze Z Metafizyki, z innymi przejawami bytu. I tak używa nazwy substancji na oznaczenie wszelkiego podmiotu – podłoża substratum. Tym właśnie podmiotem – podłożem może być element składowy substancji, jakim jest materia i forma substancjalna, bądź też ich obopólne złożenie – SYNOLOS – SYNTHETE OUSIA – albo na oznaczenie „logicznych” części substancji, jakimi są istota przejawiająca się w postaci bądź gatunku, bądź rodzaju, zwanych ogólnie powszechnikiem: KATHOLOU.

Wszystkim wymienionym pochodnym znaczeniom substancji Arystoteles poświęca w swoim systemie, zwłaszcza księgach substancjalnych bardzo wiele uwagi, precyzując poszczególne znaczenia i przyporządkowując je przyjętej od Platona teorii nauki. Gdy zwrócimy zatem uwagę na tak bardzo rozgałęzione w systemie Arystotelesa pojęcie substancji oraz gdy przyporządkujemy je samemu układowi ksiąg Metafizyki, to nietrudno zauważyć, że właściwie cały wysiłek filozoficznego myślenia Arystotelesa płynie w kierunku zanalizowania substancji. Analizie substancji poświęcone są zasadniczo zręby ksiąg: E, Z, H, & Metafizyki-, poza tym autor mówi na temat substancji także w dwóch pierwszych rozdziałach Metafizyki.

Również analizę zasady sprzeczności należy – w myśl jego założeń – potraktować jako relację myśli nad bytem, a więc nad substancją. Cała zatem metafizyka arystotelesowska sprowadza się do analizy substancji, już to z punktu widzenia historycznego rozwoju myśli, już to z punktu widzenia samej analizy: substancji jako bytu lub też jako przedmiotu definiowania; substancji jako rzeczywistości fizycznej lub też jako rzeczywistości metafizycznej; substancji niematerialnej lub też substancji drugiej, jako myślowego abstraktu dokonanego nad substancją pierwszą.

Filozof „z tego świata Następca Platona. Twórca syntezy wiedzy (jego dzieło to encyklopedia filozofii i nauk szczegółowych) Pierwszy wielki biolog. Mistrz racjonalnej myśli. „Porządniś, który chciał zaprowadzić ład wśród pojęć (J. Gaarder) „Nauczyciel tych, którzy wiedzą (Dante)

Arystoteles mając na uwadze oczywistą realność substancji (rzeczywisty byt) dochodzi do wniosku o ostatecznym złożeniu substancji z czynnika aktualnego, zwanego formą i czynnika potencjalnego, zwanego materią. Dowodzenie istnienia materii i formy jako składowych czynników substancji zostanie przeprowadzone po skonfrontowaniu założeń Arystotelesa z założeniami myśli współczesnej. Dojście do stwierdzenia współistnienia materii i formy w materialnej, konkretnej substancji nie dokonało się u Arystotelesa na drodze czysto intuicyjnej, lecz zostało filozoficznie dowiedzione poprzez analizę stanów i realnych zdarzeń substancji. Jakie natomiast były u Arystotelesa dane intuicyjne? – Było to stwierdzenie czterech elementarnych stanów materii: ognia, powietrza, wody i ziemi oraz esencji piątej: eteru.

Te cztery elementy materii zostały wyróżnione przez Arystotelesa i w okresie jego życia były powszechnie przyjmowane. Sam Arystoteles przyjmował taki stan rzeczy i właściwości fizyczne ciał materialnych tłumaczył lepszym lub gorszym zmieszaniem tych właśnie podstawowych elementów materialnych. Cztery stany materialne, intuicyjnie dostrzeżone, nie tworzyły jeszcze substancji, lecz substancja „była z nich”. Nie znaczy to wszakże, by elementy te istniały pierwotnie oddzielone lub w stanie chaotycznym, a dopiero później organizowały się one w substancję – lecz znaczy to, że w konkretnych mnogich bytach występują te cztery materialne pierwiastki różnorako zorganizowane, w zależności od struktury poszczególnego bytu.

Przede wszystkim należy zbadać strukturę konkretu w aspekcie treści. Arystoteles dostrzegł – jak to będzie ukazywane – złożenie bytu-substancji i dwu elementów: potencjalnego – materii i aktualnego – formy. Przyjrzyjmy się zatem koncepcji materii. Tę samą rzeczywistość można badać w różnych dziedzinach nauk, wyznaczając sobie odmienny przedmiot i dostosowaną doń metodę badań. Są jednak dziedziny bytu wzbudzające zainteresowanie w bardzo różnorodnych naukach i do takich właśnie dziedzin rzeczywistości należy m a t e r i a , której przejawy badają niemal wszystkie nauki szczegółowe i której interpretację podaje również filozofia.

Spośród jednak wszystkich nauk, dwie szczególnie podają najogólniejszą teorię materii. Są to fizyka teoretyczna i filozofia. Wyniki badań fizyki, jak i analizy filozoficznej podają uzupełniający się obraz materii. Jeśli bowiem w fizyce uświadomimy sobie (w pewnej mierze) „budówę” materii, jej jakieś ciągle pogłębiające się kontury konstrukcyjne, to w filozofii dociekamy, czy materia sama w sobie jest; jaka jest jej „natura”? Filozoficzne poznawanie „natury” materii dokonujące się wciąż nie wprost, w oparciu o odrzucanie absurdalnych konsekwencji płynących koniecznie z jakichś dowolnych założeń, w stosunku do obiektywnego, w miarę możności, tłumaczenia materii – jest bardzo niepełne. Ponadto zaś jest uwarunkowane potrzebą dokonywania nieustannych refleksji po to, by uniknąć zbyt łatwych, jednoznacznych „rozwiązań”. Skromne wyniki filozoficznej analizy mają jednak wartość, albowiem ustawiają człowieka na linii nie tyle zrozumienia, ile raczej powolnego rozumienia świata.”

Wspomnieliśmy o naszym rodaku jako o geniuszu, dlatego kolejne zdania mogą być dla państwa jeszcze bardziej ciekawe ! „Większa trudność w przyjęciu istnienia substancji wiąże się z ciałami anorganicznymi, ale i tutaj dostrzegamy mnóstwo substancji, gdyż dostrzegamy tu mnóstwo treści samoistniejących, czy też mogących samoistnieć. Jest więc rzeczą najbardziej prawdopodobną, że każda cząsteczka jakiejś syntezy chemicznej, np. cząsteczka wody czy jakiegoś kwasu, jest odrębną substancją. Tak samo odrębnymi substancjami są atomy pierwiastków, ponieważ mogą one samoistnieć i posiadają odrębną, zdeterminowaną treść i odrębne, sobie tylko właściwe działanie.

Czy w teorii materii korpuskularnej, w modelu atomu Rutherforda i Bohra, neutrony, protony, elektrony – są odrębnymi substancjami? Jeśli ich istnienie jest rzeczywiste, to jak długo istnieją związane jednością atomu, tak długo są integralnymi częściami tego atomu, z chwilą jednak, gdy istnieją niezależnie od atomu i gdy sprawiają niezależną, sobie tylko właściwą działalność, stają się nowymi substancjami. Każdy bowiem rzeczywisty byt, samoistniejący i posiadający swą zdeterminowaną, chociażby chwilowo, treść – nazywamy substancją. W takim ujęciu zanegowanie substancji nie jest możliwe, bo byłoby ono równoznaczne z negacją bytowości w ogóle.

Jeśli zatem jakakolwiek rzeczywistość istnieje, to istnieje coś, jakaś treść, czyli coś, co jest w sobie zdeterminowane, od drugiego oddzielone – naprawdę realny byt. I to właśnie jest w sensie ścisłym substancją. Taki byt substancja jest nośnikiem tych wszystkich cech, tych wszystkich właściwości, które nie są, lecz „współ-są”, które nie samoistnieją, lecz „współ-istnieją”, jak np. kształt, ruch, barwa, jakość, itd. Nie posiadają one zrozumienia same w sobie, bez odniesienia do swego podmiotu, którego są emanacją. Żaden fizyk czy matematyk nie jest w stanie zaprzeczyć istnieniu substancji, gdyż właśnie sam intuicyjnie je przyjmuje, najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy.

Substancja jest dla niego przedmiotem realnym, który nie jest tylko tworem wyobraźni, lecz stanowi rzeczywistość. I to wcale nie wchodzi w zakres badań fizyka. Zajmuje się on cechami tej właśnie rzeczywistej substancji. Samej zaś substancji nie stwierdza żadnym rachunkiem matematycznym czy eksperymentem. Rachunkiem stwierdza cechy mierzalne, a eksperymentem stwierdza istnienie tych cech mierzalnych, ale nigdy nie stwierdza wprost substancji, metodą fizyczną. Jeśli stwierdza substancję jako byt zdeterminowany w sobie i samoistniejący, to stwierdza to intelektem w jego przednaukowej funkcji poznawczej, albo też w jego funkcji filozoficzno- poznawczej. Fakt istnienia substancji w świecie ciał materialnych jest niewątpliwy, chociaż substancje materialne posiadają różny stopień bytu, jedności, a przez to – poznawalności.

Substancja materialna jest złożona z dwóch różnych elementów, z których jeden jest aktem, a drugi możnością. Rozpatrując problem różnicy, czy w ogóle pytając o składowe części jakiejś rzeczy, trzeba sobie uświadomić istnienie różnych typów części składowych. Jak zazwyczaj ustala się typy części składowych? Na ogół, zwłaszcza w różnych podręcznikach i dziełach scholastycznych, wyróżnia się trojakie części składowe: a) logiczne – te, które zostają ujęte tylko pojęciowo, a w rzeczywistości są czymś jednym. Ściślej mówiąc, są to części jakiegoś pojęcia; b) części fizyczne – wydzielone z jakiejś całości fizycznej.

Części takie można od siebie oddzielić; g) wreszcie wyróżnia się tzw. części metafizyczne. Te ostatnie nastręczają najwięcej trudności. Częściami „metafizycznymi” bowiem nazywa się jakąś rzeczywistość dostrzegalną tylko intelektem, ale nie podzieloną samą w sobie, ani też nie oddzieloną tak od części, jak i od całości. Czy typowanie tych trzech rodzajów części jest słuszne? Czy naprawdę istnieje jakaś „część metafizyczna”? – Odpowiedź na to pytanie zależy od przyjętej koncepcji metafizyki. Jeśli metafizyka i filozofia w ogóle nie zajmują się tłumaczeniem konkretnej rzeczywistości, lecz dociekają oderwany naturę rzeczy – jak u Awicenny, a potem w kierunku szkotystyczno-suarezjańskim- to rzeczywiście jest miejsce na tzw. część metafizyczną.

Taka jednak koncepcja filozofii jest mylna i oparta na fałszywym pojęciu bytu jako pewnej istoty, czyli natury ogólnej, oderwanej od istnienia Jeżeli natomiast filozofię z metafizyką na czele pojmować jako ostateczne tłumaczenie rzeczywistości, która konkretnie istnieje, to wówczas rzeczywistym bytem jest to, co rzeczywiście i naprawdę istnieje, co naprawdę jest – w jakikolwiek sposób. To zaś, co jest, to tylko konkret; i te właśnie konkrety ujęte proporcjonalnie, czyli analogicznie, tworzą tzw. metafizyczne pojęcie bytu. W oparciu o tak pojętą – realistyczną – metafizykę okazuje się, że wszystko, co w jakikolwiek sposób istnieje – istnieje bądź realnie rzeczywiście, własnym podmiotowym istnieniem, bądź też istnieje istnieniem poznawczym, obiektywnym. Wszystko zatem jest bądź bytem realnym, fizycznym, bądź też bytem myślnym. W takim ujęciu części, jakie są w rzeczywistości, są częściami realnymi, fizycznymi bądź też częściami pojęciowymi, częściami logicznymi.

Jeśli zatem analizować myślą substancję realną, konkretną, to można wykryć jako jej części składowe – bądź części logiczne, pojęciowe, czyli nie realne, bądź też części realne, czyli fizyczne. Nie ma tutaj miejsca na jakiś trzeci „metafizyczny” element. Bo czym mógłby być taki metafizyczny element, jeśliby nie był ani czymś tylko pojęciowym, logicznym, ani czymś realnym? Zresztą podział rzeczywistości na byty realne i byty myślne jest podziałem w pewnym aspekcie adekwatnym i wyklucza coś trzeciego, co by nie było ni tym, ni owym.

Jeśli zatem w analizie substancji dojdzie się do wykrycia materii pierwszej i formy substancjalnej, to tak materia, jak i forma, będą albo bytami czysto myślnymi (jak np. rodzaj i różnica gatunkowa), albo też bytowymi realnymi składnikami – fizycznymi, chociaż tylko intelektualnie wykrywalnymi.”- koniec cytatu.

Jakiś czas temu, w czterech artykułach, wspomnieliśmy o Kościele Katolickim jako kosmicznym i megalitycznym. Dlatego musimy tu, jako że jest to wstęp do Świętej Nauki, przypomnieć tajemnicę transsubstancjacji, a ta mówi, że podczas Eucharystii dochodzi do prawdziwej przemiany chleba w ciało, a wina w krew Chrystusa. Nie chodzi tu o symbolikę (jak wielu uważa), tylko o prawdziwą przemianę w najprawdziwsze ciało i krew Boga, ale nie zawsze tak było. Gelazjusz I (492-496)  święty Kościoła katolickiego był doskonałym teologiem, świetnie wykształconym znawcą klasyków, autorem wielu listów i rozpraw oraz papieżem w okresie od 1 marca 492 do 19 listopada 496 roku.

W jednym ze swoich listów głosi, że w sakramencie eucharystii pozostaje substancja i natura chleba i wina, sam zaś sakrament nazywa wprost jedynie „obrazem i podobieństwem ciała i krwi Chrystusa”. Zjadanie boga w pokarmie występowało w różnych starożytnych kultach, dlatego oskarża się katolicyzm o bałwochwalstwo, tak jak w przypadku symbolu „Słońca”, jakoby wierzylibyśmy w „fizyczną gwiazdę”, a nie w żywego Boga YHWH !  Są ludzie, zawsze tacy się pojawią, którzy nie wierzą w prawdziwe chrześcijańskie „przeistoczenie się – transsubstancjację„, jednak mamy tu do czynienia, z prawdziwym i Jedynym Zbawicielem ludzkości, Tym który ma kosmiczną władzę ! „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.” Ewangelia wg św. Mateusza 20:18, dlatego by przekonać niedowiarków Zbawiciel dokonuje PRAWDZIWEJ transsubstancjacji, czego dowodem są liczne, dobrze udokumentowane, naukowo potwierdzone cuda eucharystyczne !

Ucieczką jest Bóg Starożytny

Oczywiście Gelazjusz I ma w pewnym sensie ‚rację’, jest tu również obecny starożytny „obraz-symbol”, dlatego przypomnijmy z artykułu pt.: „Przedświadomość Megalityczna” słowa Filo Judasza: „A więc po wszystkich innych stworzeniach […] stworzony został człowiek, i to, jak czytamy, podług obrazu Boga (kata eikona theou) i na jego podobieństwo (Rdz I, 26). […] Nie należy jednak doszukiwać się tego podobieństwa w specyfice ciała; albowiem ani Bóg nie ma postaci ludzkiej, ani ciało ludzkie nie jest podobne Bogu. Owo podobieństwo co do obrazu [eikon] odnosi się tylko do przewodnika duszy, do ducha; albowiem duch w każdym indywidualnym człowieku został stworzony podług jedynego prowadzącego Ducha Wszechświata jako praobrazu [archetypos]„. (Filon z Aleksandrii, De Opificio Mundi 69; cyt. L. Cohna, Breslau 1909.).

Linki:

Wstęp do Świętej Nauki, cz. I

Prawdziwy Klaatu żyje i jest najbardziej realną Istotą !

Krystalizacja informacji. Przestrzeń, czy tylko informacja o niej ?

Skutki przeklętego Soboru Watykańskiego cd. – prof. Bogusław Paź

Kościół w Argentynie wygrywa batalię o życie. Kiedy my zwyciężymy?

Argentyna na celowniku Amnesty International. Organizacja kolejny raz przeciw życiu

„Wszystko zatem jest bądź bytem realnym, fizycznym, bądź też bytem myślnym („neutrinowym” – o którym/których wspominaliśmy w tekście pt.: Prawdziwa duchowa „Solarystyka” – dostępna już od tysięcy lat !)

Dwadzieścia lat poszukiwań odkrywcy piątego elementu…

Kto może dostrzec i kontemplować projekt, a kto Projektanta ?

Kościół Katolicki według społeczności aniołów – część IV Kościoła kosmicznego i megalitycznego

„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który ja dam, jest moje ciało, wydane za życie świata. (J 6, 51) W 1999 r. arcybiskup Buenos Aires Jorge Mario Bergoglio nakazał przebadać znalezioną trzy lata wcześniej na jednym ze świeczników w kościele Santa Maria hostię. Wyniki były zaskakujące. Wykryto obecność ludzkiego DNA… Autorzy opierając się również na innych przypadkach kwestionują przydatność teorii ewolucji w wyjaśnianiu tego typu zjawisk. Według nich musimy się otworzyć na to co niewidzialne, by wyjaśnić to, co widzialne.” – Cuda eucharystyczne pod mikroskopem

„Do końca września 2009 r. informacje o badaniach stwierdzających obecność tkanki mięśnia sercowego kuria starała się utrzymywać w tajemnicy, po czym poinformowała o niej lokalne i ogólnopolskie media, nazywając to zdarzenie cudem eucharystycznym. W związku z informacją o znalezieniu fragmentu ludzkiego serca, 1 października 2009 r. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów złożyło doniesienie do prokuratory o znalezieniu i zbeszczeszczeniu ludzkich szczątków w tym kościele. Postępowanie zostało umorzone przez prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Sokółce w związku z nieznalezieniem dowodów na popełnienie przestępstwa. Kolejny raz atak „faraoński” się nie udał. Powołana przez kurię komisja stwierdziła, że badana przez ekspertów próbka pochodziła z Komunii Świętej pozostawionej na korporale w tabernakulum; komisja nie stwierdziła również ingerencji osób postronnych. W październiku 2009 r. akta sprawy zostały przekazane do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie.” – całość tu.

Organizacje podziemne wierzących w Izraelu, Europie i w Polsce

Rozmowy z Ojcem prof. M. A .Krąpcem Krąpcem: Struktura bytu

Filozofia chrześcijańska | Św. Tomasz z Akwinu i Albert Wielki.

Modlitwa o dar mądrości św. Tomasza z Akwinu – czyta prof. Piotr Jaroszyński

Odkrycie istnienia podstawą realizmu i punktem zwrotnym w rozumieniu bytu – Piotr Jaroszyński

Dobre(11)Słabe(0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.