Kod Źródłowy Biblii, część II – Więcej o zaawansowanej „zielonej trawie”

Temat „Kodu Żródłowego Biblii” jest niezwykle subtelny, tak jak subtelne jest samo Pismo, pisaliśmy o tym w artykule „Subtelna Biblia„. W Ks. Rodzaju, tuż po stwarzaniu, w tym, stwarzaniu „traw”, mamy dalsze opisy pojawiania się różnych bytów, podkreślmy „bytów”. Dodatkowo sam Stwórca podkreśla Swoje Istnienie znanymi słowami: „Po prostu jestem. Nie ma sposobu, abym się zdefiniował” – Jahwe„. Dlaczego o tym piszemy ? Przede wszystkim, dlaczego cytujemy naszego wybitnego Rodaka, znawcy bytu – „traw” ? Ponieważ Jezus jest Logosem – Rozumem – Duchowym Rozumem, bez którego nie zrealizujemy przepowiedni Pana, podyktowanej św. Faustynie !

Zacznijmy od sensacyjnego zastosowania logiki, należącej do Logosu. Przeczytajmy pierwsze zdania Pisma, to znaczy Ks. Rodzaju 1:1-2: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.” Proszę zauważyć, co stwarza Bóg. Chodzi o byty jakie powstają. Pośród stworzonych bytów, Bóg w Biblii nie stwarza „wód-oceanu” oraz „ciemności” ! Wszystko inne stworzył…, to przynajmniej zostało nam przekazane. Nie wiemy czy Bóg stworzył „bezmiar wód„, możliwe, że tak, jednak to nie zostało zapisane przez Mojżesza !

„Bezmiar wód”, „ocean”, albo „pra ocean” piszemy w cudzysłowie, zgodnie z wytycznymi świętego Tomasza z Akwinu ! Pamiętacie państwo przecież: „To oznaczenie, dzięki któremu rzeczy oznaczane przez słowa znaczą ponownie inne rzeczy, należy do sensu mistycznego” (Tomasz z Akwinu, In Ep, ad Gal, Opera omnia, Paris 1876, tom 21, 230).

Tak samo „trawy” – „zielone trawy” należy rozumieć w cudzysłowie. Oto kolejne zagadnienia bytu („traw”), spisane przez wybitnego Polaka (jest tam też coś o „bycie przygodnym – przypadłościowym”). Należy je cytować bo Chrystus Pan przekazał św. Faustynie: o możliwości wywyższenia Polski w potędze i świętości, jednak bez Logosu, bez „ułożenia się (umysłu) na trawie” nie osiągniemy tego co zapisała nasza mistyczka (zwłaszcza teraz, w czasach ataku satanistów szczepionkowych, nadchodzącego znamienia bestii !). Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje (Dz. 1732)

W arystotelesowskiej teorii bytu powstawanie i działanie jest jakimś przypadkiem ruchu, który, jak poprzednio już wskazano, w najszerszym znaczeniu wiąże się z każdą kategorią bytu. I dlatego wokół ruchu i jego uwarunkowań w konkretnym bycie grupują się najważniejsze i najtrudniejsze do rozwiązania zagadnienia filozoficzne. Do nich należy niewątpliwie problematyka powstawania, trwania, przyczynowania bytów przygodnych.

Rzecz jasna, szczegółowe analizy tych zagadnień wymagają oddzielnych studiów monograficznych (zwłaszcza nie opracowana jeszcze problematyka t r w a n i a rzeczy zmiennych, czyli podległych ruchowi – Tego bowiem, co na temat trwania pisze klasyczny podręcznik scholastyczny ( G r e d t , Elementa philosophice (n. 297)) nie można uznać nie tylko za tłumaczenie faktu trwania, ale nawet za hipotezę koherentną z systemem. Wprawdzie Gredt apeluje do tekstów Tomasza, to jednak uważne wczytywanie się w teksty Tomasza maluje inny obraz, aniżeli przedstawił to Gredt.). 

Gredt, z najdoskonalszego aktu bytowego, jakim jest istnienie konstytuujące bytowość, usiłował uczynić skrajną potencjalność, a przez to samo z jednego bytu (jest jeden byt dzięki temu, że ma jedno istnienie) „zrobił” nieskończoną ilość bytów sukcesywnie po sobie następujących. I to ma być filozofia bytu! Celowo wspomniałem tutaj o problematyce trwania, której jednak nie będę w tym miejscu analizował, gdyż zagadnienie to wymaga szeregu wstępnych analiz. Trzeba jednak zwrócić uwagę na tego rodzaju wypowiedzenia „uznanych autorów”, by wskazać, że kryje się u nich wiele nie tylko nieścisłości.

Wydaje się, że w zagadnieniu trwania bytu zmiennego jest jeden akt istnienia „opanowującego”, czyli aktualizującego potencjalność (zmienność materialną) całego szeregu przypadłościowych, przechodzących form istnienia. Przecież konkretny byt materialny – łącznie z człowiekiem – jest analogiczny, złożony, a więc każdy z elementów składowych, zwłaszcza przypadłościowych, (boć przecież substancja ujawnia się i działa poprzez przypadłości) ma swój akt istnienia przypadłościowego. Wszystkie te akty istnienia nieustannie przemijają. Byt zaś jest jeden i trwa dlatego, że ogarnia je i Podtrzymuje jednak akt istnienia bytowo-substancjalnego. Sprawa jest trudna. Zarysowałem tutaj rozwiązanie, które należałoby szerzej wyjaśnić i uzasadnić, ale to już nie w tym miejscu.

Tutaj jedynie będą w skrócie omówione zagadnienia wiążące się i zarazem wyjaśniające stosunek możności do aktu w bycie przygodnym w aspekcie powstawania i działania bytowego. Problematyka powstawania bytowego cała jest oparta na koncepcji możności i to tak dalece, że gdyby realną bytową możność odrzucić, to albo należałoby w ogóle zanegować stawanie i ruch, albo też należałoby uciekać się nieustannie do interwencji stwórczej Absolutu, który w każdym momencie „musiałby” stwarzać z niczego te właśnie mnogie byty, które dostrzegamy jako ciągle powstające i zmieniające się (Jest jeszcze „możliwe”, choć sprzeczne, bo oparte na sprzeczności, tłumaczenie zagadnienia stawania się bytów, mianowicie, że elementem konstytutywnym bytu jest sprzeczność, lub, że sprzeczność jest pierwszym i naczelnym „prawem” bytu. W takim wypadku stawanie się nowych bytów lub też nowych organizacji tego samego pra-bytu, byłoby realizowaniem się nieustannym sprzeczności.

Takie ujęcie słowne jest możliwe. Zwracał nawet na to uwagę sam Arystoteles. Ale stany rzeczowe, realizujące sprzeczność byłyby realizowaniem się czystego absurdu, a myślenie sprzecznościowe dyskwalifikuje myślenie jako takie. Naturalnie niekiedy zdarza się filozofującym myślicielom powiedzieć, że istnieje sprzeczność w rzeczy, czy sprzecznościowy układ rzeczy. Powiedzenie takie albo jest myślowym skrótem, że mianowicie naprawdę w rzeczy są różnego rodzaju przeciwstawności pomiędzy bytami i wszelkie przeciwstawności uzasadniają się ostatecznie aspektywną sprzecznością, mimo to sprzeczność jako taka nie realizuje się i nie konstytuuje bytu, bo by go „zniweczyła” – albo jest jeszcze „niedomyśleniem” zagadnienia.

Ale w każdym razie nie stojąc na gruncie kantyzmu, nie można powiedzieć, że sprzeczność obowiązuje w myśleniu i w systemie, a nie obowiązuje w bycie. Czyżby nasze myśli, wszystkie ich treści i ich prawa nie były pochodne od rzeczy? Czyżby nasze myśli „tworzyły” nowy kosmos, nowy świat niestyczny ze światem realnym? Jeśli prawa myśli nie są prawami rzeczy, to do czego służy myślenie? Casus Hegla – realizowania się sprzeczności w bycie – okazał się szczególnie groźny!). Możność zatem, jak uprzednio było zaznaczone, sama ze siebie (jeśli tak można się wyrazić) jest obojętna w stosunku do aktu i nie aktu, czyli do bycia i nie bycia.

Możność jako „nie-już-byt”, dopiero po jakimś czasie zatraci swą obojętność, wówczas gdy dojdą do niej inne współczynniki, jak idea (wzór), czynnik sprawczy i dyspozycje bytowe w tym lub owym kierunku. Gdy jednak akcentujemy w bycie samą możność jako taką i w oderwaniu od jej współczynników, to dostrzegamy jej obojętność do bytu-aktu i nie bytu-aktu1. Jak bowiem zwraca uwagę Stagiryta, każda możność (czy byt w możności – T o DYNATON) może być podmiotem orzekania orzeczników wzajemnie się wykluczających PASA DYNAMIS HAMA TES ANTIFASEOS ESTIN. Natomiast akt, nicość pojęta totalnie, czy również niemożliwość, nie posiadają tej właściwości1, gdyż – jeśli tak można się wyrazić – są one „zdeterminowane” już do jednego.

Jaki konkretny element w bycie możnościowy jest podstawą takiej właśnie właściwości możnościowej, że jest ona sama ze siebie obojętna. Arystoteles wskazuje na materię, która – jak już akcentowano – oderwana, czy myślowo odizolowana od innych realnych współczynników bytu, sama ze siebie może być i nie być, czyli może być takim lub innym realnym bytem, o ile przyjmie w siebie taki lub inny akt. Przyjęcie zaś takiego lub innego aktu jest uwarunkowane dalszymi współczynnikami, z których zwykło się wymieniać dwa: brak i formę – EIDOS – Jeśli akcentuje się w możności tę swoistą obojętność wobec bytu i niebytu (czyli aktu i nieaktu), to nie dlatego, by w konkretnym wypadku bytowym możność rzeczywiście była tak całkowicie „obojętna” wobec czekających ją zrealizowań. Chodzi tu jedynie o podkreślenie podstawy, zasady (ARCHE) powstawania bytu.

Gdyby bowiem możność, a więc w konkretnym wypadku materia, sama z siebie była przyporządkowana do takiego lub innego aktu, nastałby kompletny necesaryzm i w konsekwencji zanegowanie różnicy między aktem i możnością, a jeszcze w dalszej konsekwencji zanegowanie zmienności bytowej. Możność więc jako zasada zmienności jest obojętna w stosunku do bytu i niebytu (pojętego jako akt i nie-akt).” – konie cytatu

Aby zrozumieć cudowny sens mistyczny, ponad dosłowny Biblii, należy także rozumieć to co zostało tu przytoczone. Są to (naszym zdaniem, zgodnie z tajemnym przekazem starożytnych), albo coś, co ma wiele wspólnego z „zielskiem bytów” (ewentualnie „uprawami”), które występują w Ks. Rodzaju, ale i w miejscu gdzie Chrystus Pan: „polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie.” Ew. Marka 6:39

Podobnie przecież rozumiemy („siedząc w trawie”) zdanie o istotach wydziobujących określone „byty”: „A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je.” Ewangelia wg św. Łukasza 8:5 – Sam Pan wyjaśnia dalej, że: „….ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość.

Jak państwo przeczytali jakieś istoty „wydziobują” ludzi-byty, ale pamiętacie z poprzedniego tekstu ( Kod Źródłowy Biblii – „chorton” ), istnieją istoty (insektoidy) pożerające wszystko co spotkają na swojej drodze ! Jeśli będziemy rozumieć Świętą starożytną Naukę Zbawiciela to nic nam nie zagrozi.

Linki:

Kod Źródłowy Biblii – „chorton”

Drugim musi być „Biblijne kody – część II

Uprawy, podlewanie i zbiory ?

Sny mieszkańców cienistej krainy

Wstęp do Esencjalizmu biblijnego

Kosmiczny zwiad w Emilcinie z roku 1978 – rocznica

„Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – II część hipotezy rzadkiej ziemi

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” – chrześcijaństwo nie z tego świata, tak jak duchy zamieszkujące w nas

ważny tekst w sprawie symboli nosi tytuł: Święty alchemiczny, rozumny naród, który kocha – II część przygotowań, albo wprowadzenie do duchowej archeologii, również odsyłamy do: Rabin Zev Porat wyjaśnia zagadkę „porannej gwiazdy” – „obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy”dodatkowo prosimy sprawdzić tekst pt.: „Ogrodnicy, siewcy, rybacy, myśliwi i żniwiarze”

„bez przypowieści nic im nie mówił” !!!

Globalne przemiany alchemików – tajemnica Piątego Elementu

Kontakt z Niebiańską Inteligencją, z „gwiazdami” – część II

Zagadka natchnienia i symboli Tolkiena

Dwadzieścia lat poszukiwań odkrywcy piątego elementu…

Kosmiczne symbole Biblii – gdzie jest „pole” ? – część I

Kosmiczne symbole Biblii, medytacja tajemnicy, część III

Chrześcijańska medytacja zasłony kodu Biblii

Tajemnicze ogólnoświatowe wzięcie ! – Film

„a duch mój po raz pierwszy ujrzy światy nieznane” – השמים

Dwie starożytne nadprzyrodzone potęgi

„strzeż się i pilnuj swojej duszy” – hebr. néfesz [נֶפֶשׁ] i gr. psyché [ψυχή]

Księstwa księcia tego świata

Istoty przybywające z „Wyżyn Niebieskich” do królestwa ludzkiego ?

Niezwykła manifestacja niebiańskiej struktury – przykład hylemorfizmu ponadświatowych inteligencji?

Dobre(11)Słabe(0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.