Hitler był największym i najbardziej nowoczesnym modernistą !

31 maja 2019 r. pojawił się bardzo ciekawy program amerykańskich prawdziwych Żydów – chrześcijan. Zanim do niego przejdziemy, prosimy przypomnieć sobie film „Szósty dzień” (ang. 6th day”). W filmie opowiadającym o nadchodzącej „nowoczesności”, mąż rodziny zostaje nielegalnie sklonowany, nadchodząca technologia ufonautyczna pozwala manipulować pamięcią klonów, co zostało wyrywkowo ukazane w filmie pt.: „Wielki UFOmasoński plan nowocześnie modyfikowanych transhumanów GMO”. Oficjalnie mówi się, że tytuł produkcji z Arnoldem odnosi się do narracji o stworzeniu według opowieści biblijnej, w której Bóg powołał ludzkość do istnienia w szóstym dniu. Coraz bardziej „nowoczesne i postępowe” elity technokratów zmierzają do realizacji wizji społeczeństwa transhumanistycznego. Na razie jest to wszystko jeszcze w powijakach, ale grunt jest coraz bardziej przygotowany. Nawet Kościół Katolicki przechodzi metamorfozę.

Wracając do wspomnianej audycji z 31 maja 2019, chodzi o program amerykańskich chrześcijan, badaczy tajemnic starożytności, jak i dzisiejszej cywilizacji. Wystąpili Gary Stearman i Steve Quayle(dołączony do artykułu). Należą bez wątpienia do śmietanki badaczy zagadek, do biblijnej inteligencji Stanów. Tematem przewodnim dyskusji jest książka Queyla pt.: „Imperium pod lodem: jak naziści wygrali II wojnę światową” (ang. „Empire Beneath the Ice: How the Nazis Won World War II„).

W artykule portalu InneMedium pt.: „Nasz Wszechświat może się rozszerzać w innym wymiarze” wspomniana jest tzw. „ciemna energia”, ale naukowcy od lat badają i sprawdzają możliwość istnienia „ciemnej materii”, w środowisku naukowym bardzo dużo mówi się o faktycznie istniejących i zaobserwowanych „czarnych dziurach„. W tym kontekście warto się zastanowić nad tajemniczym symbolem jaki inspirował nazistów, okultystów i satanistów, mianowicie „Czarnym Słońcem” (niemiecki: Schwarze Sonne).

ramach zainteresowań loży Thule-Vrill prężnie działało ugrupowanie o charakterze satanistycznym i okultystycznym, które podczas wojny zajmowało się konstruowaniem nadnaturalnej broni. Jednak źródłem najbardziej złowieszczych działań i niemieckich projektów spod znaku ezoteryki, mitologii nordyckiej i starożytnych tekstów było SS pod wodzą Heinricha Himmlera. Steve Quayle przebadał ten temat i twierdzi, że dzisiejsze elity NWO (dzisiejsi czciciele „Czarnego Słońca”, albo „Czarnego Tunelu Gotarda„) odkryli coś pod wieczną zmarzliną.

Amerykański badacz opowiada historie, gdzie Hitler, jeszcze adept sztuki okultystycznej, doznawał nagłych duchowo-cielesnych przemian, coś na kształt sytuacji Dartha Sidiousa, pokazanego w „Wielkim UFOmasońskim planie”. Dziwne rzeczy zaczynały się dziać z młodym Hitlerem, zwłaszcza po tym jak została przekazana mu moc przez jednego z czołowych niemieckich alchemików tamtych czasów. Wszyscy którzy się interesują Fuhrer’em, jego zapleczem, jego ideami, okultystyczną działalnością SS-manów, wiedzą, że Hitler był postrzegany jako mesjasz.

Pisze się i mówi o nim jako o „człowieku” wybiegającym daleko w przyszłość. Dyktator przewidział pojawienie się obecnie wprowadzanych latających taksówek, planował mini samolot dla każdego obywatela. Jego plany można scharakteryzować jako skrajnie technokratyczne. Z pewnością był pierwszym prawdziwym okultystą NWO, wierzył w nowoczesność i postęp na drodze wynalazków. W opinii dzisiejszej iluminackiej wierchuszki technokratów najbardziej „zacofanym i ciemnogrodzkim” jest trydencki Kościół Katolicki i sam Jezus Chrystus, przecież odrzucił nowoczesne i postępowe królestwa świata (kosmoi) !

Jesteśmy świadkami wprowadzania na ziemiach trochę polskich „nowoczesności i postępu”. Prawdopodobnie będziemy musieli się pogodzić z tym, że Polska zostanie w pełni asymilowana do zachodniej cywilizacji Nowych Hitlerowców NWO. Obecnie panujący, nie chcą, albo nie mogą, się oprzeć prawdziwemu iluminackiemu Darthowi Sidiousowi. Temu samemu, który wydaje polecenia modernistom na Watykanie !

Globalna rewolucja i przygotowania do objawienia się Sidiousa są nadzorowane przez całą armię „Tomów DeLongów„, gromadzących się na spotkaniach UFO-ilderbergów. Można by tak strzępić klawiaturę jeszcze długo, ale na dniach pojawił się bardzo dobry filmik pt.: „Masoneria już świętuje zwycięstwo nad Kościołem ?„. Pokazuje ciekawe ujęcia skrajnych modernistów oraz ich wypowiedzi. Plan jest prosty, bardzo prosty. Należy przejąć instytucję Kościoła Katolickiego od środka. Tyle lat tajnych zkulisowych rozgrywek, wpływu mocy „Dartha Sidousa”, przynosło upragniony skutek – papieża Frańciszka !

Jakaż jest różnica pomiędzy poprzednimi dowódcami Watykanu, a obecnym, to się wielu chrześcijanom w głowach nie mieści ! Cywilizacja (UFO wynalazków) modernistytczna wdziera się do szkół, na uczelnie i do seminarów ! Proszę sięgnąć do tekstu „Megalityczna interpretacja zmieszania 2:43„, anty chrześcijańska „nauka” jest wtłaczana młodym kapłanom już na samym początku, pisaliśmy o tym we wspomnianym artykule ! Powstały i nadal powstają setki, jeśli nie tysiące polskojęzycznych „naukowych dzieł”, najpowazniejszych polskich biblistów, zawierających anty chrześcijańskie krytyczne poglądy co do autentyczności biblijnych Ksiąg ! To co się obecnie dzieje, a nie można chyba tego inaczej zrozumieć, to zdecydowanie materializacja „Czwartej tajemnicy fatimskiej” ! Aby to jakoś udowodnić i poprzeć autorytetem, zacytujemy tu papieża Piusa X:

„Dziwią się tacy, dlaczego ich zaliczamy do nieprzyjaciół Kościoła; nikt jednak nie będzie się dziwił, jeżeli – pomijając zamiary wewnętrzne, których Bóg tylko jeden jest sędzią – zapozna się z ich doktryną, z ich sposobem mówienia i działania. Zaprawdę, nie odbiega od prawdy, kto ich uważa za nieprzyjaciół Kościoła i to najbardziej szkodliwych. Albowiem, jak to już powiedzieliśmy, przeprowadzają oni swe zgubne dla Kościoła plany nie poza tym Kościołem, lecz w nim samym: stąd też niebezpieczeństwo ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła, ku tym pewniejszej szkodzie, im lepiej oni go znają. Nadto, przykładają siekierę nie do gałęzi i latorośli, lecz do samych korzeni, to znaczy do wiary i do jej żył najgłębszych.

Dotknąwszy zaś tego korzenia nieśmiertelności, szerzą dalej jad po drzewie całym, tak iż nie oszczędzają żadnej cząstki prawdy katolickiej, żadnej takiej, której by nie starali się zarazić. Zresztą w zastosowaniu tysiącznych sposobów szkodzenia, nikt ich nie przewyższy w zręczności i chytrości: udają bowiem na przemian to racjonalistów, to katolików, i z taką zręcznością, iż łatwo mogą wprowadzić w błąd każdego nieostrożnego; że zaś są bezczelni, jak mało kto, nie wahają się przed żadnym wnioskiem, który gotowi są przeprowadzić z całą mocą i stanowczością.

Dodać tu jeszcze trzeba – co najskuteczniej właśnie może uwodzić dusze – że prowadzą tryb życia nadzwyczaj czynny, że nieustannie i usilnie oddają się wszelkiego rodzaju studiom, i że bardzo często są ludźmi surowych obyczajów. Wreszcie – i to odejmuje wszelkie nadzieję opamiętania – własne ich doktryny tak ich urabiają że gardzą wszelką powagą i odrzucają wszelkie wędzidło; a urobiwszy sobie fałszywe sumienie starają się wmówić w siebie, że prawdy umiłowaniem jest to, co w istocie jest jego zarozumiałością i uporem.

Trzeba ich zdemaskować. Tak, mówiąc prawdę, spodziewaliśmy się, że ludzie ci kiedyś może się opamiętają: w tym celu traktowaliśmy ich z początku jako synów z wyrozumiałością; później z surowością; wreszcie jakkolwiek z żalem, uciekliśmy się do skarcenia publicznego. Wiecie jednak, Czcigodni Bracia, jak dalece pozostało to bez skutku: na chwilę zdawali się skłaniać czoło, lecz je natychmiast jeszcze bardziej w górę podnieśli. Zapewne, gdyby tylko o nich samych chodziło, moglibyśmy może nie zwracać na to uwagi: idzie tu wszakże o bepieczeństwo imienia katolickiego. Dlatego też należy już zaniechać milczenia, które dłużej by się stało winą, aby okazać całemu Kościołowi, kim są w rzeczywistości ludzie, co tak źle się przeoblekają.

Że zaś modernistów (tak przecież zwą się oni zwykle) najprzebieglejszy manewr polega na tym, że nie przedstawiają swych doktryn ujętych w powien porządek i zebranych w pewną całość, lecz jakoby rozproszone i oddzielone jedne od drugich, ażeby uchodzić za chwiejnych i niejako niestałych, gdy tymczasem są pewni i stanowczy: wypada, Czcigodni Bracia, zebrać najpierw te doktryny w jedną całość, wykazać związek, który je łączy, ażeby następnie wyśledzić przyczyny błędów i wskazać na środki na odwrócenie ich zgubnych następstw.

Aby zaś zachować pewien porządek w rzeczach tak pomieszanych, to przede wszystkim należy zauważyć, że każdy z modernistów przedstawia niejako i łączy w sobie wiele osób, a mianowicie: i filozofa, i wierzącego, i teologa, i historyka, krytyka i reformatora. Tych wszystkich musi pojedynczo rozróżnić, kto chce dokładnie poznać ich system oraz przeniknąć początki, jak i następstwa ich doktryn. (…)Na jakiej zaś podstawie moderniści przechodzą od agnostycyzmu, który jest tylko prostym stanem nieświadomości, do ateizmu naukowego i dziejowego, który polega już na pozytywnym przeczeniu: na podstawie przeto jakiego prawa rozumowania, od tego, że się nie wie, czy Bóg brał udział w dziejach rodzaju ludzkiego, czy też nie – przechodzi się do wyjaśnienia tych dziejów z pominięciem Boga zupełnym, jakby istotnie nie brał w nich udziału – niech zrozumie, kto może.

To przecież uznają i za niewzruszone poczytują, że wiedza i dzieje mają być ateistyczne; w ich zaś granicach może być miejsce tylko dla zjawisk, z wyrzuceniem zupełnym Boga i wszystkiego, co jest Boże. Co zaś należałoby sądzić na podstawie tej najniedorzeczniejszej doktryny o Najświętszej Chrystusa Osobie, co o tajemnicach Jego życia i śmierci, co również o Zmartwychwstaniu i o Wstąpieniu na niebiosa, zaraz to dokładnie zobaczymy. (…)Taką jest, Czcigodni Bracia, teoria; jaką jest praktyka modernistów; i jedna i druga głosi, że nie ma w Kościele nic trwałego, nic co by było niezmiennym. W poglądzie tym wyprzedzili ich jednakże ci, o których już poprzednik Nasz Pius IX pisał: „Owi wrogowie Objawienia Bożego najwyższymi pochwałami obsypują postęp ludzki, usiłując z zuchwalstwem iście świętokradzkim, wprowadzić go do religii katolickiej, jak gdyby ta nie była dziełem Bożym, ale ludzkim, wynalazkiem filozoficznym podlegającym doskonaleniu„.

Co się zaś tyczy Objawienia a zwłaszcza dogmatu, moderniści nie głoszą nic nowego: doktryna podobna została już potępiona przez Syllabus Piusa IX tymi słowy: „Objawienie Boże jest niedoskonałe i stąd podlega nieustannemu i nieskończonemu rozwojowi, który odpowiada rozwojowi rozumu ludzkiego”—. Uroczyście potępił powyższą teorię Sobór Watykański: „Nauka wiary, objawiona przez Boga, nie jest przedłożona umysłom ludzkim jako wymysł filozoficzny – ale jako depozyt Boży została powierzona oblubienicy Chrystusowej, aby ją wiernie strzegła i nieomylnie objaśniała. Stąd należy zachować zawsze to znaczenie dogmatów Św., które Kościół Św. Matka nasza, określił, a nigdy nie wolno pod jakimkolwiek pozorem głębszego zrozumienia odstępować od niego”. W ten sposób nie tylko nie powstrzymuje się zrozumienia prawd poznania naszego i prawd wiary, ale owszem podtrzymuje się je i popiera.

To też Sobór Watykański postanawia w dalszym ciągu: „Niechaj rozum, wiedza i poznanie rozwijają się i rosną w swych dążeniach nieustannych a potężnych w stosunku do całej ludzkości i każdego poszczególnego człowieka, ludzi rozmaitych lat i rozmaitych wieków, wszelako w swoim jedynie obrębie, w zakresie swoich pewników naukowych, swej interpretacji czy określenia”—. Krytyka tekstów Pisma świętego. Z owych podziałów i ugrupowań faktów prostą drogą wypływa ten wniosek, iż księgi św. nie mogą być przypisywane tym autorom, którzy dziś za takich są uważani.(Proszę sprawdzić, właściwie to stanowczo odsyłamy do „Biblistyczny deuter(O) – Izajasz” – dopisek Argonauty.pl)

Stąd bez skrupułu twierdzą moderniści, iż księgi święte, zwłaszcza Pentateuch i cztery Ewangelie powstały stopniowo z dodatków, dołączonych do bardzo krótkiej opowieści pierwotnej; dodatki te powstały już to z interpretacji teologicznej czy alegorycznej, już też z połączenia tychże interpretacji odnoszących się do różnych tekstów. Krótko więc mówiąc, księgi św. podlegają prawu rozwoju życiowego, podobnie jak wiara, która jest ich źródłem, i jeden rozwój najzupełniej odpowiada drugiemu.

Ślady tego rozwoju – podają oni – są tak widoczne, iż możnaby z łatwością odtworzyć historię ich powstania. I w rzeczy samej odtwarzają ją z taką pewnością że możnaby mniemać, iż na własne oczy widzieli poszczególnych pisarzy, którzy w biegu wieków przykładali rękę do rozszerzenia w sposób powyższy ksiąg świętych. Z pomocą podąża im krytyka, którą nazywają krytyką tekstów. By stwierdzić ową historię świętego tekstu, usiłują wykazać, iż dany fakt lub pewne słowa nie są na miejscu, dołączając jeszcze inne racje tego rodzaju. Doprawdy, możnaby przypuścić, że wytworzyli sobie pewne typy opowieści albo słów, jako kryterium tego, co jest na miejscu a co nie jest.

Każdy łatwo oceni tego rodzaju kryteria. A jednak, kto ich usłyszy prawiących o swych pracach nad Pismem Św., dzięki którym wykryli w nim tyle braków, zdawać mu się będzie mogło, iż nie mieli oni żadnych poprzedników, że nie było tak licznych Doktorów Kościoła, poświęcających się tej pracy z nierównie większą przenikliwością, erudycją i świętością życia. Ci uczeni Doktorzy Kościoła dalecy byli od tego, by doszukiwać się braków w Piśmie Św., przeciwnie: w miarę zgłębiania tekstów, wzrastała w ich sercach coraz większa wdzięczność dla łaskawości Boga, który raczył w ten sposób przemawiać do ludzi.

Niestety święci Doktorzy Kościoła w swoich pracach nad Pismem świętym nie korzystali wcale z tych pomocy, jakie mają moderniści: mianowicie mistrzem i wodzem nie była im filozofia, która rozpoczyna od negacji Boga i powtóre, sami siebie nie wybrali jako kryterium i normę sądzenia! Sądzimy, że jasno wyłożyliśmy metodę, jaką posługują się moderniści w badaniach historycznych. Naprzód kroczy filozof, a za nim postępuje historyk, po czym następuje krytyka wewnętrzna i krytyka tekstów. A ponieważ pierwszemu czynnikowi przysługuje to prawo, iż wyciska niechybne piętno na czynnikach następnych, oczywistym jest, że nie mamy tu do czynienia ze zwykłą krytyką, ale z krytyką już to agnostyczną, już to immanentną, już też rozwojową: a ten kto ją przyjmuje i nią się posługuje, tym samym przyjmuje jej błędy i popada w sprzeczność z nauką Kościoła Katolickiego.

Spisek modernistów wszystkich religii: Stąd też wielce dziwić się należy, że niektórzy katolicy przypisują tej krytyce znaczenie. Dwojaka jest tego przyczyna: po pierwsze łączność ścisła, która wiąże historyków i krytyków modernistycznych bez względu na różnice narodowościowe i wyznaniowe; powtóre niesłychana ich śmiałość: niech tylko ktoś ich zgani, uważają go za ignoranta; kto im sprzyja i broni, tego wynoszą pod niebiosa. I stąd tak wielu w ten sposób oszukanych; ale gdyby lepiej rzecz samą rozważyli, na pewno cofnęliby się ze zgrozą. Zuchwała przemoc z jednej strony, lekkomyślność i nieostrożność z drugiej wytwarzają jakąś zatrutą atmosferę, która przenika wszystko i wszędzie szerzy zniszczenie. Ale przejdźmy teraz do apologetyki modernistycznej.

Pogarda magisterium Kościoła, Tradycji, Ojców Kościoła oraz filozofii scholastyczne. Gdyby przynajmniej z mniejszą gorliwością i z mniejszym zapałem szerzyli swoje błędy! Lecz taki jest zapał ich, taka wytrwałość w pracy, że niepodobna patrzeć bez przykrości na ono marnowanie sił, które służą na szkodę Kościoła, podczas, gdy użyte należycie, mogłyby okazać mu ogromne usługi.

Dwa są sposoby, których używają oni w celu obałamucenia umysłów. Pierwszy polega na tym, że usiłują usunąć przeszkody, stojące im na drodze, drugi: chcą wykryć i zastosować czynnie i cierpliwie wszystko to, co może być dla nich pożyteczne. Trzy są główne przeszkody, które w swych dążeniach spotykają na drodze: filozofia scholastyczna, powaga Ojców Kościoła i Tradycja, i urząd nauczycielski Kościoła. Przeciwko temu walczą najzawzięciej. To też filozofię i teologię scholastyczną gdzie tylko mogą ośmieszają i nią pogardzają. Czy to czynią z ignorancji, czy ze strachu, czy też dla jednej i drugiej racji, dość, że skłonność do modernizmu łączy się zawsze z nienawiścią do metody scholastycznej; najpewniejszym objawem, że skłonność do modernizmu budzi się w pewnym umyśle, jest odraza tegoż do metod scholastycznych.

Filozofia św. Tomasza z Akwinu musi być podstawą studiów. A naprzód, co się tyczy studiów, życzymy sobie i polecamy usilnie, aby filozofia scholastyczna była podstawą studiów teologicznych. Oczywiście dalecy jesteśmy od tego, by jako wzór do naśladowania zalecać pokoleniom współczesnym to, co nieraz trąci zbytnią drobiazgowością w badaniu lub zbytnią łatwowiernością w podawaniu wywodów u mistrzów scholastyki, co nie odpowiada odkryciom czasów późniejszych lub pozbawione jest prawdopodobieństwa. Chodzi o to, że zalecając filozofię scholastyczną mamy na myśli nie kogo innego tylko św. Tomasza z Akwinu i przez niego zotawioną nam filozofię.

Oświadczamy zatem, że wszystko, co zostało w tym względzie postanowione przez Naszego poprzednika, pozostaje w całej swej mocy, a nadto, gdyby tego było potrzeba, postanawiamy na nowo, potwierdzamy i rozkazujemy, by to stało się dla wszystkich powszechnie obowiązującym. To też obowiązkiem biskupów jest przestrzegać powyższego rozkazu w seminariach, zwłaszcza jeśli on poszedł w zapomnienie. To samo dotyczy także przełożonych instytucji zakonnych. A profesorów szczególniej upominamy, aby pamiętali, że wszelkie pomijanie św. Tomasza przy studiach, zwłaszcza w kwestiach metafizycznych, przynosi poważny uszczerbek.

(…)To wszystko, Czcigodni Bracia, uznaliśmy za potrzebne podać na piśmie ku zbudowaniu wszystkich wiernych. Przeciwnicy Kościoła nadużyją niewątpliwie słów Naszych, aby odświeżyć stare kalumnie, przedstawiające Kościół jako wroga wiedzy i postępu ludzkości. Aby odeprzeć tym skuteczniej owo oskarżenie, unicestwione zresztą przez dzieje religii chrześcijańskiej z jej wiecznotrwałymi świadectwami, zamierzamy poprzeć całą siłą Naszej władzy, ufundowanie Akademii, któraby skupiła najwybitniejszych katolickich przedstawicieli nauki; Akademia ta, kierowana światłem prawdy katolickiej współdziałać ma z rozwojem szeroko pojętej wiedzy i nauki. Oby spodobało się Bogu doprowadzić do skutku nasze plany z pomocą tych wszystkich, którzy szczerze miłują Kościół Jezusa Chrystusa. Ale o tym kiedy indziej.

Tymczasem zaś, Czcigodni Bracia, pełni zaufania do Waszego zapału i Waszego samozaparcia, pragniemy z całego serca, by spłynęła na Was światłość niebieska, byście w obliczu niebezpieczeństwa, grożącego duszom, pośród tej wszechświatowej powodzi błędów, widzieli jasno drogę obowiązku i kroczyli nią pewnie i śmiało. Oby z Wami była moc Jezusa Chrystusa, twórcy i mistrza naszej wiary; aby Was wspomogła swą modlitwą Niepokalana Dziewica, gubicielka wszelkich herezji! A jako zadatek Naszej miłości i jako otuchę boskiego rozweselenia wśród przeciwności udzielamy z całego serca Wam, Waszemu duchowieństwu i ludowi Waszemu Apostolskiego Błogosławieństwa. – Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia 8 września 1907 r., Pontyfikatu Naszego roku piątego. Pius X” – Urywki encykliki Pascendi dominici gregis.

Linki:

Według Zoltana Istwana już niedługo ludzkość będzie szczęśliwa i zamieszka w innych wymiarach

Czwarta Tajemnica Fatimska coraz bardziej sensacyjna ! – Video

Marzulli, Stearman i Braun, co ich łączy ?

Czwarta tajemnica fatimska – w trakcie realizacji ?

Nowy UFO Volkizm kontra chrześcijańska hołota Untermensch

(Kontakt z wyższą formą bytu – część I) (Kontakt z wyższą formą bytu – część II) (Część III) (Nadnaturalne Wzięcie Maryi do Nieba) („Czy uwierzycie mi wreszcie, że mój powrót na ziemię jest zrządzony przez Boga ?”) (Entelechia w Turzovka) (Nadprzyrodzony przekaz do Polaków z roku 1983)

Nowa Wspaniała UFO cywilizacja iluminacka – duchowo biblijna analiza globalnych przemian

Masoneria już świętuje zwycięstwo nad Kościołem ?

Nowa duchowość planetarna transhumanów tożsamości ufonautycznej Nowej Ery GMO

Stulecie Fatimy – Nowy Kulturkampf – Krajski, Alex Jones 25.02.2017

Steve Quayle: How the Nazis Won World War II

Przepowiednia Papieża Piusa XII o świecie i Polsce – Niewidoczne siły zła atakują – Ks. Natanek

Czciciele Czarnego Słońca Mitologiczne Podwaliny Narodowego Socjalizmu. Dokument

Dobre(24)Słabe(0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.