Polska z roku 1070 była silnym państwem, w którym działy się niezwykłe nadprzyrodzone rzeczy. Przedstawiony poniżej zapis tych cudów, jest świadectwem wartym przypomnienia. Stawały się one za sprawą Bożego męża, słynącego świątobliwym życiem, był Polakiem z krwi i kości, przesiąkniętym Duchem Świętym, co zostało potwierdzone przez niespotykane zjawiska oraz licznych świadków. Oczywiście materialistycznie nastawieni historycy opisują to jako podanie ludowe lub coś jeszcze innego, przecież w ich ocenie materia jest materią, która wyłoniła się z niczego, a świat istot myślących „wyszedł” z magicznego roztworu, nie wspominając o inteligentnym samodziejstwie.

Stanisław ze Szczepanowa to niezwykły polski święty. Pochodzenie i data urodzin Stanisława nie są znane. Według tradycji uznaje się, że urodził się 26 lipca 1030 w Szczepanowie, jako syn Wielisława i Bogny, zmarł w 1079. Odebrał staranne wykształcenie, najpierw w gnieźnieńskiej szkole katedralnej, a w późniejszym czasie we Francji lub w Belgii. Okres posługi biskupiej Stanisława zaliczany jest do najświetniejszych za panowania Piastów. W wyniku konfliktu z Bolesławem Szczodrym biskup, podając za przekazem Galla Anonima, został skazany na obcięcie członków. Zanim przejdziemy do nadprzyrodzonych zjawisk towarzyszącym „samo składającym” się zwłokom tego męczennika, prześledzmy inną sytuację, gdzie święty biskup wskrzesza umarłego !

z8131836Z,Inscenizacja-wymarszu-rycerstwa-polskiego-pod-Grunwaldem-

Należy przypomnieć, że zmartwychwstanie ciał to koncepcja będąca jedną z ważniejszych prawd wiary w zaratusztrianizmie, judaizmie, chrześcijaństwie i islamie, zgodnie z którą wszyscy zmarli zostaną wskrzeszeni przez Boga w czasach ostatecznych. Elementy wiary w zmartwychwstanie występują również w hinduizmie i wielu religiach animistycznych. Zgodnie z Ewangelią apostołom ukazał się Chrystus zmartwychwstały. Ślady ran, które pozostały po ukrzyżowaniu, świadczyły o duchowo-cielesnej tożsamości Osoby zmartwychwstałego.

Aby nie sądzili, że mają przed sobą ducha kazał podać sobie chleb i rybę, po czym jadł w ich obecności. Istoty duchowe takich potrzeb nie mają; zmartwychwstały Chrystus miał więc postać cielesną, ale przez drzwi przechodził jako istota duchowa, nie otwierając ich. Jednakże jego ciało było zasadniczo odmienione i różniło się w istotny sposób od tego, które złożono do grobu. Kościół mówi o tzw. ciele chwalebnym, które mamy otrzymać w chwili zmartwychwstania. Nie jest ono identyczne z ciałem ziemskim; pozwala jednak zachować istotę człowieka złożonego z duszy i ciała. (Poniżej rycina św. Stanisława)

Sanctus_Stanislaus

W przypadku św. Stanisława możemy mieć trochę inną „formę zmartwychwstania”, ważne byśmy zapamiętali co mówi sam zmartwychwstały rycerz oraz na wielką ilość świadków tego cudu. Skoro Bóg posiada takie możliwości, to należy domniemywać, na podstawie dzieł samego Zbawiciela jak i dowodów w postaci Całunu Turyńskiego, iż może tego dokonywać na prośbę prawdziwie świętych, zgodnie z informacją samego Jezusa:

„powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.” Ew. św. Jana 14:12

banner_580

Oto jak sytuacja została przedstawiona przez Roczniki Długosza:

[…]Biskup Stanisław, uzyskawszy decyzję w sprawie swojej propozycji, udał się do swojej wsi Piotrawin, która była oddalona zaledwie o dwanaście kroków od miejsca, gdzie odbywał się sąd. Wszystkim obecnym tam duchownym i tym, których pozwolił wezwać pośpiech, jaki nakazywała sprawa, zalecił trzydniowy post, a polecając poświęcić czas na msze, błagalne prośby i modlitwy, dowodził, że jeżeli będą mieli wiarę jak ziarno gorczycy, łatwo u miłosierdzia Bożego zyskają nie tylko to, o co zamierzali prosić, ale większe od tego dobrodziejstwa. Sam trwał bez przerwy dnie i noce w kaplicy kościelnej wśród łez i płaczu. Czwartego dnia o świcie wszedłszy do kaplicy każe otworzyć grób zmarłego rycerza Piotra, usunąć z niego piasek i w obecności kleru i tłumu odsłonić trupa psującego się już od trzech lat.

Z twarzą zalaną łzami upada najpierw w pokorze na kolana i wznosi następującą modlitwę do Boga: „Najmiłosierniejszy Boże, który w swoim miłosierdziu przybrałeś powłokę naszej ludzkiej natury dla przyniesienia niezmierzonych darów zagubionemu rodzajowi ludzkiemu. Zstąpiłeś na ziemię, przywróciłeś do życia cuchnącego już, zmarłego przed czterema dniami Łazarza, wskrzesiłeś córkę arcykapłana i syna wdowy z Naim, a nadto wierzącym i tym, co uwierzą w Ciebie, przyrzekłeś Twoim słowem, które nie zna odmiany, że pozwolisz im dokonać większych rzeczy, od tych, które sam zdziałałeś. Spójrz z wysokiego tronu Twej chwały na prośby, płacz i westchnienia ludzi, którzy Cię błagają i w wielkiej szczodrobliwości Twej dobroci, którą zwykłeś okazywać nawet niegodnym, daj, by rycerz Piotr wstał z martwych i by zza grobu dla ludzi odstępujących od prawdy dał świadectwo sprawom Twego Kościoła, którego obrony, ufając Twemu imieniowi, podjąłem się i by przywołany do życia mocą Twojej potęgi wyjaśnił sprawę Twojego Kościoła przesłoniętą cieniem niegodziwości ludzkiej, żeby się spełniły Twoje obietnice wobec wszystkich narodów, a Twoje wielkie i pełne chwały imię zajaśniało na wieki„.

z8149209Q,Po-stronie-polskiej-znalazlo-sie-rycerstwo-polskie-

Kiedy wszystek kler i zgromadzony lud odpowiedział: „Amen”, biskup, przystąpiwszy do grobu i dotknąwszy pastorałem zwłok rycerza Piotra, rzekł: „W imię Ojca, Syna i Ducha świętego wstań, Piotrze, z prochu! Powstań z martwych, żeby dać świadectwo prawdzie dla pomnożenia wiary wierzących i ukarania oraz potępienia niegodziwości i lekkomyślności ludzi, którzy atakują i prześladują sprawiedliwość i prawdę”. Na ten głos wstał natychmiast rycerz Piotr i dał pierwszy u nas dowód i świadectwo świętości i cnót Stanisława. Mąż Boży podał mu rękę i ku zdziwieniu całego tłumu, który głosem wielkim chwalił miłosierdzie Boże, wyprowadził z grobu i zaprowadziwszy do króla polskiego Bolesława, który przebywał z baronami na rozpoczętej rozprawie sądowej, rzecze: „Oto — powiada — oto zgodnie z moim przyrzeczeniem złożonym przedtem przed naszym zgromadzeniem, stawiam tu rycerza Piotra i przedstawiam wskrzeszonego z martwych nie moją, lecz Bożą mocą tego najważniejszego świadka w sprawie wsi Piotrawin, z powodu której jestem tu wzywany, świadka wieczystej sprzedaży, który niezbicie usunie wszelkie zarzuty. Jego osoba wszystkim wam prawie jest znana, bowiem przed trzema laty obcował z wami. Nie sądźcie, że jest zjawą człowiek, który odzyskał na nowo ciało i kości. Gdyby ktoś miał wątpliwości i chciał się dotknąć, niech się przekona!”.

Król Bolesław i całe zgromadzenie baronów i rycerzy nie tylko zdumiało się, ale niemal potraciło zmysły wobec tak niezwykłego cudu i nie miało odwagi ani nic powiedzieć, ani o nic pytać. A wskrzeszony przez świętego męża rycerz Piotr przerwawszy milczenie powiada: „Ja — rzecze — wskrzeszony z martwych mocą Bożą i prośbami tego świętego męża, biskupa krakowskiego Stanisława, oświadczam i głośno, i otwarcie przed twoim, królu, trybunałem, stwierdzam, że sprzedałem na zawsze i nieodwołalnie moją, niegdyś dziedziczną własność po ojcu Piotrawin świętemu mężowi, biskupowi Stanisławowi i jego krakowskiemu kościołowi i otrzymałem rzeczywiście sumę, która została ustalona między mną a świętym mężem i że moi potomkowie i krewni, którzy nie mają do niej absolutnie żadnego prawa, także i spadkowego, w sposób bezprawny i oszczerczy napastują o tę posiadłość świętego męża Stanisława”. Zwróciwszy się do potomków i krewnych, którzy oskarżali biskupa, i ludzi bojących się złożyć świadectwo, rzecze: „Jakaż bezczelność odebrała wam rozum, że plamicie się ciężką zbrodnią jedni przez rzucanie oszczerstwa, drudzy przemilczaniem prawdy, za co wobec moich wezwań, nie miejcie co do tego wątpliwości, jeżeli odpowiednio nie odpokutujecie, spotka was zasłużona kara”.

Kiedy jedni w milczeniu przyznawali się do występku, a drudzy uznawali, że biskup Stanisław zwyciężył przeciwników dzięki ostatecznemu wyrokowi króla i wszystkich baronów i potwierdziwszy niebieskim, nie ziemskim świadectwem, że wieś Piotrawin należała i będzie należała do niego i do Kościoła, przejął spokojnie na własność posiadłość, która do dnia dzisiejszego należy do katedry krakowskiej. Po dziś dzień pokazują miejsce tej rozprawy sądowej, a Polacy uczęszczają z wielką pobożnością do świątyni na tym miejscu wzniesionej. Kiedy rycerz Piotr spełnił obowiązek złożenia świadectwa, dla którego został przywrócony do życia, świątobliwy biskup krakowski Stanisław odprowadził go z powrotem do kościoła św. Tomasza w Piotrawinie w towarzystwie prawie całego tłumu, który zgromadził się dla odbycia sądów, tak że i ci, którzy oskarżali świętego biskupa o bezprawne posiadanie wsi, stawszy się z oskarżycieli i przeciwników czcicielami, szli razem, a król opuszczony pozostał prawie sam w namiocie.

modul_01

Do Piotra, zanim wrócił z powrotem do grobu, zwrócił się św. Stanisław z tymi słowami: „Czy chcesz Piotrze, by Pan mój, Jezus Chrystus, na moje prośby przedłużył twoje życie o parę lat, lub dał ci coś innego, co ci jest miłe?„. W odpowiedzi rycerz: „Nie wypada mi życzyć sobie bardziej tego życia, które —jak powiadają — jest raczej podobne do śmierci, niż do życia, niż tego, w którym święci w wiecznej szczęśliwości cieszą się oglądaniem Trójcy Św., a które, jak ufam, osiągnę na pewno, odbywszy okres oczyszczenia, z którego mi już w tej chwili niewiele pozostało. Proszę cię uczyń twoją zasługą i prośbą, by okres ten za Bożym zmiłowaniem i twoim wstawiennictwem został w tej chwili, przed końcem, całkowicie przekreślony„. Kiedy Piotr wrócił napowrót do grobu i ułożywszy [swe] ciało oddał ducha, św. Stanisław odmówiwszy nabożnie ze swym klerem, zgodnie z tradycją katolicką, psalmy polecające duszę zmarłego, zamknął grób przysypawszy go zgodnie ze zwyczajem piaskiem.

Od tego także czasu imię św. Stanisława zaczęło cieszyć się u Polaków niezwykłą sławą i czcią, tak że uważany przez wszystkich za świętego, uchodził też za człowieka, który wiele może i prawdziwego następcę apostołów. Jego religijność była bardzo głęboka zarówno przed, jak i w czasie pontyfikatu, a jego powaga budziła wielki szacunek. Jego upomnienie było umiarkowane i łagodne, nagana budziła postrach, piękne obyczaje zasługiwały na pochwałę. Obcowanie z nim było przyjemne i łatwe. Zachowanie jego było poważne i godne biskupa.[…]

Polska-Liga-Walk-rycerskich_900x525o

Następnie Bolesław Szczodry dokonuje mordu na świętym Stanisławie i ćwiartuje jego zwłoki, poczym dzieją się kolejne niezwykłe cuda.

[…]…przez króla, na wyścigi rzucili się z mieczami i kordami na ciało świątobliwego męża, które osunęło się na ziemię po rozpłataniu czaszki ciosem króla. I ludzie, którzy — wstrzymani mocą Bożą — nie byli w stanie ugodzić żywego, zadają na wyścigi niezliczone razy martwym zwłokom, jeden drugiemu przeszkadzając po to, aby wobec tego, że tej okropnej zbrodni przyglądał się król, ten zdobył jego większe łaski, kto okrutniej ugodził świętego. Stąd też ciało świętego posiekali6 na tysięczne części, jakby uznali, że każdy członek powinien ponieść osobną karę i jakby uważali, że należy świętego ukarać tyloma śmierciami, ile mu ciosów wymierzyli. A król Bolesław miotany zwykłą u niego wściekłością, oświadczył, że nie nasyciły go ani okrutne zabójstwo, ani okrutniejsze od niego poćwiartowanie zwłok. Kazał [ciało] porzucić w różnych, nawet bardziej odległych miejscach…

… Święta zaś dusza biskupa krakowskiego Stanisława oddzielona od ciała tyloma ciosami i kaźniami oprawców, uniosła się do niebieskich, wiekuistych siedzib ([było to] za papieża Grzegorza VII)…

… Sławne zaś męczeństwo świątobliwego męża Stanisława, dokonane mieczem niegodziwego króla, zaczęło odtąd być znane i głośne dzięki ogromnym i wyraźnym cudom, które wsławiły Bożego męża i dowodziły, że żadną sztuczką ani wybiegiem nie można zatrzeć jego pamięci. Kiedy następnego dnia po zabójstwie błogosławionego męża Stanisława, król Bolesław, jego rycerze i uczestnicy zbrodni dokonanej na świętym biskupie, oraz ludzie, którzy pochwalali ich zbrodniczy czyn, sądzili, że posiekane przez nich i rozrzucone święte ciało pożarły doszczętnie dzikie ptaki i zwierzęta, zobaczyli, jak z czterech stron świata nadleciały niezwykłej postaci i wielkości orły1, które zataczając coraz wyżej kręgi nad miejscem męki, gdzie znajdowały się członki świętego ciała, z ogromną troskliwością odpędzały od świętych szczątków sępy, kruki i inne ptaki i zwierzęta.

Nadto niektórzy czcigodni i bogobojni mężowie widzieli, jak w nocy bezpośrednio po zabójstwie męczennika zjawiły się promienie niebieskie o dziwnym blasku na wszystkich częściach porąbanego ciała i świeciły bez przerwy aż do świtu dnia następnego. I w różnych miejscach płonęło tyle świateł niebieskich, ile cząstek świętego ciała rozrzucono. Tym widomym znakiem wskazywał Bóg, że swego bojownika Stanisława zaszczycił tyloma koronami chwały, ile śmiertelnych ciosów zadało mu nie znające hamulców okrucieństwo tyrana. Kiedy w ciągu dwu dni cuda te stawały się głośne, nie tylko wskutek krążących o nich wieści, ale i powszechnie uznanych świadectw, i budziły podziw i kult, dodało to odwagi niektórym ojcom kościoła krakowskiego, prałatom i kanonikom do troskliwego zebrania i godnego pochowania członków świętego ciała.

Nie odstraszeni surowością króla, o którym wiedzieli, że był przeciwny pogrzebaniu ciała biskupa Stanisława i dołożył starań, by przez rozrzucenie członków nie doszło do pogrzebu, przyszedłszy na miejsce męczeństwa zbierają troskliwie rozrzucone w różnych miejscach i strzeżone starannie przez orły aż do ich przybycia części ciała, poszarpane członki, które jaśniały i czerwieniły się jak róże i lilie, układają je niezwykle dokładnie — jak należy, w odpowiednim porządku — a łącząc daną cząstkę z cząstką, od której — ich zdaniem — ją odcięto, składają razem posiekane ciało. Rzecz dziwna, ale dla wiecznego Stwórcy nieba, który nagradza swoich bojowników, bardzo łatwa. Zaledwie skończyli układanie członków, gdy dostrzegli, że nagle wszystkie części świętego ciała pod wpływem niebieskiej mocy zrosły się bardzo mocno bez żadnych śladów blizn.

Uradowani tym tak cudownym widokiem, nie zwlekając, z obawy, by zarządzenie króla Bolesława nie zabroniło wnieść zwłok do innych kościołów krakowskich, z należytą czcią, w wielkim orszaku wszystkich, którzy byli godni brać udział w tych obrzędach, przenoszą w pośpiechu święte ciało do kościoła św. Michała na Skałce, w którym święty poniósł męczeństwo i chowają je w trumnie napełnionej wonnościami, przed drzwiami w przedsionku, pod gołym niebem, by król, którego srogość jeszcze nie przycichła, nie kazał go z kościoła wyrzucić. O zrośnięciu się w całość świętego ciała, które na własne oczy oglądali, opowiadają po powrocie wszystkim, budząc ich zdziwienie. ciało męczennika, św. Stanisława, pocięte na wiele części i strzeżone nocą i dniem nie przez orły, ale przez aniołów, by go nie dotknęło żadne zwierzę, płonęło oświetlone niebieskimi światłami, a święte szczątki rozrzucone wskutek tak wielu cięć zrosły się całkowicie nawet bez śladu blizn. Toteż z pobożną wiarą trzeba zauważyć, że męczennik, św. Stanisław, był przez całe życie człowiekiem niezwykle świątobliwym. Zachowując nieskazitelną czystość duchową i fizyczną, pozostał dziewiczy aż do męczeńskiej śmierci.[…]

1157_foto_4080_foto_4088x800

Linki:

Nadprzyrodzona Inteligencja zarejestrowała zmartwychwstawanie Jezusa – analiza poklatkowa

Dowody zmartwychwstania Jezusa

Krzyżacy – edycja Hollywood

Islam, masoni, Polacy i Jan Paweł 2

Nowa atlantyda już w Polsce ? dr Stanisław Krajski wyjaśnia

 

Dobre 107
Złe 5

Podobne Artykuły

2 thoughts on “Zmartwychwstanie Polaka z roku 1074

  1. należy pamiętać, iż Stanisław spiskował przeciwko ówczesnej legalnej władzy świeckiej, za co został skazany na śmierć /nic nowego jak na owe czasy/

    ale oczywiście kościół zaraz zrobił z niego męczennika i wyniósł na ołtarze, nie pierwszy to i nie ostatni przykład świętego, który nigdy nie powinien takim zostać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *