Chrześcijańskie cuda – część VI

Okreslenie pojęcia zjawisk paranormalnych wydaje się bardzo rozległe. Do jego zakresu miałyby, jak się wydaje, przynależeć wszelkie fenomeny niewytłumaczalne w świetle współczesnej wiedzy naukowej. Relacja zjawisk nadzwyczajnych do przyrody jest problemem niezwykle istotnymi, wielokrotnie podejmowanym w chrześcijańskiej refleksji na temat cudu, oto kolejne kilka takich szokujących fenomenów z działu chrześcijańskiego. Moim zdaniem są to wspaniałe doniesienia, budzące wewnętrzną radość, płynie ona zazwyczaj z wnętrza ludzi, którzy pozbyli się uprzedzeń względem duchowości określanej jako chrześcijańska.

Villers, Belgia, Rok 1210

Maryja zjawiła się trędowatemu świeckiemu bratu opactwa cysterskiego z Villers, który z powodu swojej choroby musiał żyć w odosobnieniu. Bardzo zrozpaczony, w noc Bożego Narodzenia chciał odebrać sobie życie. Rzekła mu: „Nie trać odwagi! Bóg doświadcza tych, których kocha. W ten sposób chce swoje umiłowane dzieci uczynić jeszcze doskonalszymi.” Brat ujrzał, jak Najświętsza Panna udała się do kościoła, a następnie zniknęła. Objawienie to udzieliło mu takiej pociechy duchowej, że z pełną ufnością przygotował się do odejścia z tego świata.

Blessed Virgin Mary1

Bonn , Niemcy, Rok 1225

Maryja ukazała się pewnej pobożnej kobiecie (rekluzie), która dała się zamurować w swojej celi, aby w pełni służyć Bogu. Żyła ona w sąsiedztwie cmentarza, gdzie pewnej nocy dostrzegła jasne światło przenikające aż do jej okna. Wyjrzała i zauważyła Najświętszą Pannę przy grobie chłopca, którego pochowano dnia poprzedniego. Z grobu uniósł się biały gołąb, który pozwolił Maryi wziąć się do ręki. Kobieta ta usłyszała Jej słowa: „Jestem Matką Pana i duszę tego chłopca, która jest jak biały gołąb, zaniosę do nieba.”

Cud w Slawonicach, Czechy, Rok 1280

W roku 1280 pasterz strzegący trzody na polu poza miastem dostrzegł nagle jakiś dziwny płomień jaśniejący ponad krzakiem zarastającym pobliski stos kamieni. Gdy gnany ciekawością podszedł do ognia, w środku płomienia ujrzał unoszącą się białą Hostię, zupełnie nienaruszoną przez gorący żywioł. Zawrócił i pobiegł, by sprowadzić księdza. Kapłan, który przybył na miejsce, rozpoznał ze zdumieniem Hostię skradzioną z kościoła w ubiegłym roku. Choć nigdy nie odkryto winowajcy, pewnym było, że porzucił on Hostię właśnie w tym miejscu.

Gromadka wiernych, przywiedziona wieścią o cudownym ogniu, otoczyła kapłana niosącego Hostię w stronę kościoła. Ku zdumieniu obecnych, u bram miasta Hostia znikła i odnaleziona została ponownie w tajemniczym płomieniu. To niezwykłe zjawisko powtórzyło się po raz drugi, pozwalając wiernym zrozumieć wolę Jezusa pod postacią chleba eucharystycznego. Kapłan i wierni uroczyście ślubowali wybudowanie świątyni w miejscu, gdzie płonął dziwny ogień. Dopiero wtedy Hostia przeniesiona została bez przeszkód do kościoła.

Już wkrótce nowa kaplica okazała się być za małą, by pomieścić rzesze pielgrzymów przybywających dla uczczenia cudownej Eucharystii i skorzystania z odpustów nadanych przez biskupów Dietricha z Ołomuńca oraz Grzegorza z Pragi. Chwała tego miejsca rozprzestrzeniała się przez lata, aż do tragicznych wydarzeń w XV wieku, gdy oddziały husytów siejące terror i herezję zniszczyły kaplicę, pozostawiając tylko stos kamieni. Lecz wiara okazała się silniejsza od zła i już w 1476 roku wierni odbudowali kaplicę.

 Cud w Offidia, Włochy, Rok 1280

 Kobieta o imieniu Ricciarella głęboko cierpiała z powodu obojętności swego męża Giacomo Stasio i dokładała wszelkich starań, by przywrócić zgodę i miłość w rodzinie. Pewnego dnia ktoś obiecał jej powrót harmonii rodzinnej, jeśli spełni następujący czyn: miała przynieść Komunię Świętą do domu, ogrzewając nad ogniem zamienić ją w proszek, a następnie zmieszać z pokarmem męża. Zdesperowana kobieta posłuchała rady i przyniosła z kościoła Hostię, wyjętą z ust po Komunii Świętej. Położyła ją na półkolistej, podobnej do dachówki płytce i podeszła do ognia.

Jednak zamiast skruszyć się w proch pod wpływem ognia, jak tego oczekiwała kobieta, konsekrowana Hostia nagle przemieniła się w fragment krwawiącego ciała. Ricciarella w popłochu posypywała płytkę popiołem i polewała roztopionym woskiem, lecz nic nie mogło zmienić faktów na zakrwawionej płytce pozostawał niezmiennie fragment ciała. Przejęta grozą na widok popełnionego świętokradztwa zerwała ze stołu wyszywany obrus, owinęła w niego płytkę z Hostią i wybiegła do stajni, gdzie zakopała zawiniątko w gnojowisku. Wieczorem tego dnia mąż Ricciarelli Giacomo, odprowadzał konia do stajni.

Tuż przy progu zwierzę nagle stanęło dęba i z uporem opierało się przed wejściem do środka. Dopiero straszliwe razy bata zmusiło zwierzę do przestąpienia progu. Koń wchodził jednak bokiem, co sprawiało wrażenie jakby ciągle spoglądał w stronę gnojowiska. Porywczy Giacomo wpadł w szał i oskarżył żonę o rzucenie czaru na stajnię i zwierzę. Strwożona Ricciarella zaprzeczyła, jakoby miała z tym cokolwiek wspólnego, zatrzymując tajemnicę dla siebie. Przez siedem lat Najświętszy Sakrament leżał ukryty w stajni.

Przez wszystkie te lata zwierzęta wchodziły do stajni bokiem, z głową zwróconą, jakby na znak szacunku, w stronę gnojowiska. Biedna kobieta nie zaznała szczęścia na które tak liczyła, a ponadto, co dnia, przeżywała straszliwe udręki i wyrzuty sumienia. W końcu postanowiła wyznać grzech na spowiedzi, przed kapłanem. Spowiednikiem okazał się przeor, ojciec Giacomo Diotallevi, pochodzący z miasta Offida. Ojciec Giacomo, choć całkowicie zaszokowany tym co usłyszał, udzielił rozgrzeszenia i zdecydował się odzyskać Hostię.

Odziany w szaty liturgiczne udał się do domu kobiety, wszedł do stajni i, nie zważając na brud, sam odrzucił nawóz i śmieci. Wkrótce ze zdumieniem odkrył, że obrus, płytka oraz Najświętsza Eucharystia nie nosiły jakiegokolwiek śladu zanieczyszczenia. Z radością w sercu ojciec Giacomo pośpieszył ze wszystkim do klasztoru. Wydarzenia te zostały w tamtym czasie spisane na pergaminie, który jednak w następnych latach zaginął. Niemniej zachowała się wiarygodna kopia sporządzona przez notariusza Giovanni Battistę Doria.

Cud w Hasselat, Belgia, Rok 1317

Historia cudu eucharystycznego w Hasselt przekazana nam została przez sławnego historyka imieniem Constant Van der Straeten, który przez wiele lat pełnił funkcję urzędnika katedry w tym belgijskim mieście. Pewnego dnia kapłan pochodzący z Viversel i wspomagający księży w mieście Lummen, udał się z Najświętszym Sakramentem do chorego. Po wejściu do domu odstawił cyborium na stół, gdyż chciał najpierw porozmawiać w innym pokoju z rodziną. Podczas jego nieobecności pewna osoba w stanie grzechu ciężkiego podeszła do cyborium i wzięła do ręki Eucharystię. Natychmiast z Hostii wypłynęła krew.

Osoba ta upuściła Hostię do cyborium i uciekła w przerażeniu. Po chwili zdumiony kapłan ujrzał otwarte cyborium, a w nim Hostię splamioną krwią. Nie wiedząc jak postąpić, zdecydował się przedstawić sprawę miejscowemu proboszczowi. Ten natomiast polecił przewieźć Hostię do klasztoru sióstr cysterek w Herkenrode, odległym o około 50 kilometrów. Gdy w klasztornym kościele kapłan zbliżył się do ołtarza, by złożyć Hostię, wszyscy zgromadzeni ujrzeli wizję Chrystusa Cierniem Ukoronowanego. Był to specjalny znak od Zbawiciela, wybierającego to miejsce na swoje sanktuarium. Co najważniejsze, do dzisiejszego dnia jest tam przechowywana cudowna Hostia, która od 1317 roku pozostaje w doskonale zachowanym stanie.

Pomocne linki:

http://argonauta.pl/lekarstwo-na-modrernizm/

http://argonauta.pl/exo-kontra-vaticana-krolowa-nieba-vs-reptilianie/

Proponuję film, który zrobił na nas wielkie wrażenie, oczywiście wszystko zależy od indywidualnego, wewnętrznego przekonania o autentyczności objawień z Garabandal.

GARABANDAL cały film Objawienia Maryjne

Dobre(18)Słabe(2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.