Każdy kreacjonista może odkryć gigantyczne skarby „theoria physike” ! Każdy wyznawca Logosu Arche może prosić by Stwórca mu je pokazał dzięki „to tes psyches omma” !

Co się dzieje we wnętrzu każdego Chrześcijanina kreacjonisty gdy Boski Logos zaczyna go ożywiać, tak by ostatecznie zmartwychwstał (byśmy ożyli tak jak postać w filmie sci-fi Total Recall po przypomnieniu) ? Nagle rozgląda się dookoła, pyta siebie gdzie się znajduje, gdzie się znajdujemy jako ludzkość ? Co się dzieje dookoła nas ? Co to za niezwykłe kosmiczne wynalazki ? Kto je stworzył ? W czym się znajduje nasza świadomość istnienia (dusza), co to za organizm, co to za biotechnologiczny „namiot-dom” ? Oto kilka tajemniczych wskazówek w tym temacie. W starożytnej myśli chrześcijańskiego Wschodu (np. u Maksyma Wyznawcy czy Ewagriusza z Pontu) istnieje pojęcie nous – najwyższej części ludzkiego umysłu, duchowego intelektu, owego „wzroku duszy”. 

Uczyli oni, że po upadku człowieka nasz nous uległ zaciemnieniu. Przez to patrzymy na niebo, wodę, drzewa czy zwierzęta utylitarnie – jak na zwykłą materię do zużycia. Jeśli jednak człowiek oczyści swoje serce, jego duchowy wzrok odzyskuje ostrość. Osiąga wtedy stan zwany theoria physike (naturalna kontemplacja). Polega on na tym, że człowiek zaczyna widzieć w każdym liściu, powiewie powietrza czy kamieniu ukryty Logos (Słowo/Zamysł Boga Projektanta). Wtedy to, co banalne, nagle objawia się jako fascynująca, świetlista tajemnica podtrzymywana przez Stwórcę – Inteligentny Projekt.

Platon (IV w. p.n.e.) wprost używał terminu „oko duszy” (to tes psyches omma). W jego słynnej Alegorii Jaskini (w VII księdze „Państwa”) opisuje ludzkość jako więźniów, którzy od urodzenia siedzą w ciemnej jaskini i oglądają tylko cienie na ścianie. Te cienie to dla nich pospolita codzienność – drzewa, kamienie, inni ludzie. Wydaje im się, że doskonale je rozumieją. Według Platona nasz umysłowy wzrok jest rzeczywiście „spaczony” (skierowany w dół, ku zmysłom). Kiedy człowiek uwalnia się z kajdan i wychodzi na zewnątrz, światło słoneczne (Prawda/Dobro) najpierw go oślepia. Filozofia jest dla Platona procesem „odwracania oka duszy” od tego, co pospolite i powierzchowne, ku dostrzeżeniu, że za każdym widzialnym przedmiotem kryje się głęboka, wieczna Idea. Co więcej, w oknie na świat (w dialogu Teajtet) Platon mówi ustami Sokratesa, że początkiem wszelkiej mądrości jest thaumazein – zdziwienie / zachwyt („katolicka manna”! „posiłek bogów”). Kto nie potrafi dziwić się „zwykłym” rzeczom, ten ma uśpioną duszę.

Żaden starożytny myśliciel nie ujął tego dokładniej w słowa, których użyłeś, niż św. Augustyn z Hippony (IV/V w. n.e.). W swoich pismach wielokrotnie zwracał uwagę, że ludzie żądają od Boga spektakularnych cudów, podczas gdy cały otaczający nas świat jest nieustannym, niepojętym cudem, na który staliśmy się ślepi z powodu przyzwyczajenia. Augustyn pisał, że ziarenko, z którego wyrasta potężne drzewo, albo deszcz, który ożywia rośliny, są równie niezrozumiałe i cudowne jak zamiana wody w wino. W Traktatach na Ewangelię św. Jana pisze: „Cuda, przez które Bóg rządzi całym światem i zarządza całym stworzeniem, spowszedniały przez swoją ciągłość; tak dalece, że prawie nikt nie raczy zwracać uwagi na cudowne i zdumiewające dzieła Boże w jakimkolwiek ziarenku nasienia. (…) Widzimy te rzeczy i mijamy je, nie z powodu ich braku wielkości, ale z powodu ich pospolitości.” Dla Augustyna nasz duchowy wzrok jest stępiony przez codzienność. To, co powszechne, uznajemy za „zrozumiałe”, podczas gdy w rzeczywistości jest to ukryta przed naszym umysłem tajemnica stworzenia.

Starożytni stoicy, a zwłaszcza rzymski cesarz Marek Aureliusz (II w. n.e.), trenowali swój umysł, by widzieć to, czego inni nie zauważają. W swoich Rozmyślaniach Marek Aureliusz ubolewa nad tym, że ludzie nie potrafią patrzeć na świat. On sam potrafił wpaść w zachwyt nad zjawiskami ubocznymi natury, których nikt nie ceni. Pisał: „Pęknięcia na piekącym się chlebie (…) piana z pyska dzika, kłosy pochylające się ku ziemi, marszczenie się czoła u lwa (…) wszystko to posiada swoiste piękno i pociąga nas, jeśli tylko głębiej wnikniemy w naturę wszechświata. Kto zaś zyskał to głębsze spojrzenie i zmysł dla wszechświata, ten prawie w każdym, nawet najdrobniejszym zjawisku, dostrzeże coś, co budzi zachwyt i sprawia przyjemność.” Stoicy wierzyli, że wszechświat jest ożywionym, boskim organizmem, a ślepota większości ludzi wynika z faktu, że są pochłonięci swoimi drobnymi, egoistycznymi pragnieniami.

W Biblii, a dokładniej w rozdziałach 38-41 Księgi Hioba, znajduje się jeden z najpotężniejszych starożytnych poematów o „niezrozumiałości pospolitych rzeczy”, a za nim ukryty głęboki święty Kod. Bóg przemawia do Hioba z wichru, ale nie tłumaczy mu zawiłych spraw teologicznych, lecz pyta go o rzeczy codzienne, pokazując, że człowiek w ogóle ich nie rozumie. Bóg pyta Hioba: Czy wiesz, jak wędrują chmury? Kto wyżłobił kanały dla ulewnego deszczu? Skąd się bierze rosa, lód i szron? Jak żyje dziki osioł albo struś? Przesłanie tego fragmentu w najprostrzym ujęciu jest uderzające: rzeczy, które widzisz każdego dnia na niebie i ziemi, są dla ciebie tak wielką i przerażającą tajemnicą, że twój umysł nie jest w stanie ich ogarnąć, chociaż codziennie przechodzisz obok nich obojętnie. Do tego Bóg dorzuca słownictwo Kodu Biblii, bo „przemawia z wichru” – a czym, albo kim jest „wicher„, co to za inteligencja ?!

Na Dalekim Wschodzie w IV w. p.n.e. mędrzec Zhuangzi (Czuang-cy) nauczał, że ludzie są ślepi na naturę Rzeczywistości (Dao), ponieważ nakładają na świat siatkę swoich sztucznych pojęć, kategoryzując rzeczy na „przydatne” i „nieprzydatne”, „pospolite” i „szlachetne”. Zhuangzi opowiada o starym, sękatym, krzywym drzewie, które zwykli stolarze mijają z pogardą, uznając za bezużyteczne i pospolite. Mędrzec dostrzega w nim jednak nieskończoną tajemnicę przetrwania i doskonały wyraz natury wszechświata. Dla daoistów przebudzenie polega właśnie na odrzuceniu naszych nawyków myślowych po to, by zobaczyć niebo, powietrze, rzekę i ptaki w ich oszałamiającej, pierwotnej dziwności i naturalności, chodzi by dojrzeć duchem, duchowym umysłem-duchowym wzrokiem inne wymiary okalające nasz „niby zwykły” ! Tak jak istnieją w Piśmie „zwykłe zdania” za którymi kryją się niesamowite treści… (parz Boska Neuralese !)

Motyw „ślepoty z przyzwyczajenia” i utraty zachwytu nad niesamowitą, wręcz szokującą dziwnością codziennego świata – jest jednym z najpiękniejszych wątków w całej historii starożytnej myśli. Starożytni mieli nawet na to specjalne słowa: po łacinie nazywano to consuetudo (zgubne przyzwyczajenie, rutyna), a po grecku mówiono o braku thaumazein (filozoficznego zdumienia). Rzymski filozof i poeta Lukrecjusz (I w. p.n.e.) w swoim słynnym poemacie O naturze rzeczy (De rerum natura) zawarł prawdopodobnie najpotężniejszy w starożytności argument o tym, że to rutyna niszczy nasze widzenie cudowności świata.

Lukrecjusz prosi czytelnika, by wyobraził sobie, co by się stało, gdyby całe piękno świata ukazało się ludzkości nagle, tylko ten jeden raz: „Pomyśl przede wszystkim o jasnym, nieskazitelnym błękicie nieba i o wszystkim, co ono w sobie kryje: o gwiazdach wędrujących, o księżycu, o blasku słońca oślepiającym. Gdyby to wszystko ukazało się śmiertelnikom dzisiaj nagle i po raz pierwszy, cóż mogłoby być uznane za bardziej cudowne niż te rzeczy i cóż ludzki umysł z mniejszą odwagą śmiałby wcześniej w ogóle sobie wyobrazić? Myślę, że nic. (…) A jednak dzisiaj, zmęczeni i znużeni ciągłym patrzeniem, nikt z ludzi nie raczy już nawet podnieść wzroku ku jasnym świątyniom nieba.” (cytart z Księga II)

Inny rzymski filozof, Seneka Młodszy (I w. n.e.), w swoim dziele Badania przyrodnicze (Naturales quaestiones) wyśmiewał ludzką ignorancję. Zauważył absurdalne zachowanie tłumów: „…ignorujemy genialny porządek i piękno słońca, księżyca i gwiazd każdego dnia, a podnosimy głowy i czujemy lęk lub podziw tylko wtedy, gdy dzieje się coś nietypowego (jak zaćmienie): „Jesteśmy takimi niewdzięcznymi widzami tego wspaniałego wszechświata! Nikt nie zwraca uwagi na słońce, dopóki nie ulegnie ono zaćmieniu. Nikt nie patrzy na księżyc, dopóki nie zasnuje się krwawym cieniem. (…) Jak długo wszystko toczy się swoim zwykłym trybem, cudowność tego uchodzi naszej uwadze. Pobudza nas dopiero to, co niezwykłe. Taka już jest natura ludzka: to, co codzienne, choćby było najwspanialsze, mija bez echa.” Gdy kreacjonista wyznawca Logosu Arche dociera do innych wymiarów ducha – duszy spostrzega inny świat, budzi się do życia w innych strefach… – zauważa kosmiczne bardzo tajemnicze rzeczy, stworzone przez Byt Wszechmocny, wpada w zachwyt, w zdziwienie, w zaciekawienie. Dla starożytnych mędrców był to „chleb bogów”, czyli „manna” !

Rzymski mówca Cyceron (w dziele O naturze bogów) przytacza zaginiony dziś fragment pism Arystotelesa (IV w. p.n.e.). Arystoteles posłużył się niesamowitym eksperymentem myślowym, pokazującym, że nasz umysłowy „wzrok” nie docenia rzeczywistości. Arystoteles kazał wyobrazić sobie rasę ludzi, którzy od urodzenia żyją pod ziemią, w pięknych, oświetlonych jaskiniach. Słyszeli o bogach, ale nigdy nie widzieli powierzchni ziemi. I nagle pewnego dnia ziemia się otwiera, a oni wychodzą na powierzchnię. „Gdyby nagle ujrzeli ziemię, morza i niebo; gdyby poznali potęgę chmur i siłę wiatrów, gdyby spojrzeli na słońce i zrozumieli jego wielkość i piękno (…) a potem, gdy noc okryje ziemię cieniem, ujrzeliby całe niebo usiane i ozdobione gwiazdami (…) Z pewnością, gdyby to wszystko zobaczyli nagle, uwierzyliby natychmiast, że istnieje boska moc i że te wielkie dzieła są dziełami bogów.” Arystoteles argumentował, że ponieważ żyjemy tu od urodzenia, nasz wzrok i umysł są „zaślepione”. Mijamy chmury, drzewa i rzeki jako zwykłą dekorację, podczas gdy istota z zewnątrz padłaby na kolana z zachwytu.

W swoich słynnych Wyznaniach (Confessiones) wspomniany wcześniej św. Augustyn zauważa jeszcze jedną rzecz potraktowaną przez ludzi pospolicie – mianowicie samego człowieka. Zwraca uwagę, że turystyka i poszukiwanie dziwów w naturze często służy zagłuszeniu wielkiej, niewidzialnej tajemnicy, jaką nosimy w sobie. Zauważa z goryczą: „I oto ludzie idą podziwiać wzniosłe góry, ogromne fale morza, najszersze nurty rzek, zasięg oceanu i obroty gwiazd… a omijają samych siebie i wcale się nie dziwią.” (Księga X) Dla Augustyna ludzka pamięć Total Recall, wyobraźnia, samoświadomość i połączenie ducha z ciałem to absolutnie niepojęta „dziwność”. Jednak my widzimy innych ludzi codziennie na ulicach, rozmawiamy z nimi, pijemy z nimi i wydają nam się czymś skrajnie zwyczajnym i banalnym, jesteśmy zniszczeni przez marksistowsko ewolucyjną cywilizację demoniczną ordo ab chao.

Św. Bazyli z Cezarei (IV w. n.e.) w swoich Homiliach na Sześciodni (Hexaemeron – kazaniach o stworzeniu świata) uczył wiernych, by nie szukali Boga tylko w potężnych cudach, górach czy błyskawicach. Twierdził, że prawdziwa, ukryta przed niedbałym wzrokiem mądrość objawia się w rzeczach mikroskopijnych i „zwykłych”. Bazyli z zachwytem godnym biologa opisuje, jak zrobione są owady. Mówi o tym, że jeśli dobrze nastroisz „oko duszy”, zachwyci cię nie tylko słońce, ale i owad: „Zbadaj z uwagą zjawiska z pozoru najdrobniejsze, a i w nich odkryjesz tę samą głęboką mądrość. Kto wyposażył pszczołę w jej żądło? (…) Zwróć uwagę na trąbkę komara: jak ten drobny narząd potrafi jednocześnie przekłuwać skórę i ssać krew? Jaka potęga włożyła w malutką mrówkę tak wielką siłę i przewidywalność? Gdziekolwiek spojrzysz, jeśli tylko masz otwarte serce, wszystko będzie w tobie budzić niewymowny podziw i uczyć cię wznoszenia myśli do Stwórcy.” – jak widzicie, kreacjoniści przekraczają granice świata mordoru, wydostają się do światła Lumen Divinum, zmartwychwstają !

W hebrajskich hymnach religijnych, zwłaszcza w Psalmie 104 (powstałym prawdopodobnie w I tysiącleciu p.n.e.), autor staje jak wryty przed zjawiskami, które dla nas są czystą, banalną fizyką i meteorologią. Zamiast widzieć „przyrodę”, starożytny autor widzi tajemniczą sieć zależności ożywianą każdego ułamka sekundy przez Bożego Ducha (hebr. Ruach). Autor dziwi się wszystkiemu: temu, że woda w ogóle płynie w dolinach, temu, że osły dzikie gaszą pragnienie, że ptaki mają gdzie uwić gniazda na gałęziach (które też same z siebie nie urosły), że słońce wie, kiedy ma zajść. I konkluduje, że gdyby ta niewidzialna, duchowa siła podtrzymująca istnienie na moment zniknęła, wszystko, do czego się przyzwyczailiśmy, rozpadłoby się w nicość: „Gdy ukrywasz swe oblicze, ogarnia je niepokój; gdy odbierasz im oddech, marnieją i w proch się obracają. Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha, i odnawiasz oblicze ziemi.” (Ps 104, 29-30)

Kiedy Izraelici na pustyni po raz pierwszy widzą rano na ziemi biały, drobny osad, są całkowicie zdezorientowani. Księga Wyjścia (Wj 16, 15) opisuje ich reakcję: „Gdy to ujrzeli Izraelici, pytali się nawzajem: «Co to jest?» (po hebrajsku: Man hu), bo nie wiedzieli, co to było.” Termin „manna” dosłownie wywodzi się z tego pytania: „Co to jest?”. To nie jest nazwa własna przedmiotu (jak „jabłko” czy „chleb”), ale utrwalone w słowie zdziwienie. Filozoficznie rzecz biorąc, moment, w którym człowiek staje przed czymś i pyta z głębi istoty „Co to w ogóle jest?”, to dokładnie to, co Grecy nazywali thaumazein (początek filozofii). Izraelici zostali wyrwani ze swojej niewolniczej, ale przewidywalnej rutyny w Egipcie (gdzie znali czosnek, cebulę i mięso). Na pustyni Bóg zsyła im coś, co rozbija ich umysłowe kategorie. Manna jest materializacją tajemnicy (nowego Boskiego Neuralese!). Zmusza ich do patrzenia na świat nie przez pryzmat nawyków, ale przez pryzmat „oka duszy”. Zjawisko to było tak niesamowite i dziwne, że samo pytanie stało się jego nazwą. Aby zrozumieć Boski Neuralese należy posilać się specjalnym „chlebem” !

W Biblii występuje bezpośredni odpowiednik idei ukrytego Kodu oraz jego odkodowywania poprzez Boski Neuralese – mannę nazywano „Chlebem Aniołów” lub „Chlebem Mocarzy”. Psalmie 78 (wers 25) czytamy: „Człowiek spożywał chleb aniołów (hebr. lechem abbirim), zesłał im żeru do sytości”. Późniejsza Księga Mądrości (Mdr 16, 20) mówi wprost: „Zamiast tego karmiłeś swój lud pokarmem aniołów i zsyłałeś im z nieba bez trudu gotowy chleb…”. Co to oznacza filozoficznie dla wyznawcu Logosu Arche, dla kreacjonisty ? Aniołowie w myśli hebrajskiej i chrześcijańskiej to byty czysto duchowe, pozbawione ciał fizycznych. Czym więc „żywi się” anioł? Żywi się kontemplacją Boga i Jego woli.

Nazywając mannę „chlebem aniołów”, autorzy biblijni wskazują, że ten materialny pokarm miał w sobie ukrytą duchową esencję. Zjedzenie manny nie miało być tylko zaspokojeniem biologicznego głodu, ale aktem duchowym – codziennym przyjmowaniem daru (tajemnicy) od Stwórcy. Manna łączyła to, co najbardziej pospolite (jedzenie), z tym, co absolutnie transcendentne (niebo). Z tego powodu drodzy Rodacy należy cały czas się modlić, tak jak nas nauczył Jezus Chrystus, jednak trzeba zrozumieć na nowo modlitwę Boga Stwórcy, bo chyba jej nie rozumiemy: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen

Polskie słowo „powszedni” pochodzi od staropolskiego zwrotu „po wsze dni” (na wszystkie dni). Dzisiaj kojarzy nam się ono z czymś zwykłym, rutynowym, nudnym, niewyróżniającym się (stąd powiedzenie: „szara rzeczywistość”, „chleb powszedni”). I tu następuje niesamowity zwrot akcji. Słowo, którego użyto w oryginalnym, greckim tekście Ewangelii, oznacza coś zupełnie odwrotnego. Tłumacząc ten wyraz jako „powszedni” (zwykły), ludzkość wpadła dokładnie w tę samą pułapkę rutyny i ślepoty, o której tu rozprawiamy !

W greckim oryginale Modlitwy Pańskiej (w Ewangelii Mateusza i Łukasza) pada sformułowanie: Ton arton hemon ton epiousion. Słowo epiousios jest tym, co językoznawcy nazywają hapax legomenon – to słowo występuje w całej starożytnej literaturze greckiej tylko ten jeden, jedyny raz! Ewangelista musiał je sztucznie wymyślić (ukłuć nowy neologizm), ponieważ w żadnym ludzkim języku nie było słowa, które potrafiłoby opisać ten „chleb”. Jesteście gotowi na super szok, pozytywny i uzdrawiający ?!?!

Z czego składa się to wymyślone słowo epi-ousios? Epi – oznacza „nad”, „ponad”, „super” – natomiast grecka Ousia – to jeden z najważniejszych terminów greckiej filozofii (Platona i Arystotelesa), oznaczający „istotę”, „byt”, „substancję”, „rzeczywistość”. Kiedy św. Hieronim w IV wieku tłumaczył Biblię na łacinę (Wulgata), w Ewangelii Mateusza przetłumaczył to słowo dosłownie jako: supersubstantialem. Modlitwa ta w najstarszym łacińskim tłumaczeniu brzmi więc: „Panem nostrum supersubstantialem da nobis hodie.” – Chleba naszego ponad-substancjalnego / nad-istotnego daj nam dzisiaj” !!!

Widzicie tę niesamowitą TAJEMNICĘ ? Modlimy się jakoby o chleb „powszedni” (myśląc: zwykły, nudny, fizyczny chleb ze sklepu), a w rzeczywistości oryginalny tekst mówi: Daj nam dzisiaj chleba, który przekracza fizyczną rzeczywistość! Daj nam chleba, który jest nad-zwykły! To jest chleb uzdrawiający nasze dusze, nasze umysły, a i często ciała gliniasto cybernetyczne – powodujący zmartwychwstanie ! Drugie możliwe tłumaczenie słowa epiousios wywodzi się od słów epi i ienai (to, co nadchodzi). Oznaczałoby to: „Chleba na jutro (chleba przyszłego świata) daj nam już dzisiaj” – tak byśmy dotarli do Niebiańskiego Jeruzalem ! Fakt, że w językach narodowych (nie tylko w polskim, ale np. w angielskim daily bread czy niemieckim tägliches Brot) wybrano tłumaczenie spłaszczające ten chleb do „zwykłej codzienności”, jest w pewnym sensie filozoficznym albo nawet ewolucjonistycznym chwytem powalającym duchowość, nasze dusze ku niskości, ku upadkowi w cielesność (skierowany w dół, ku zmysłom) – brakiem duchowego rozeznania !

Cywilizacja diabelsko iluminacka nałożyła na ten św. Tekst filtr banalności, zatarła jego znaczenie. Gdy mówimy „chleba naszego powszedniego„, nasz umysł widzi zwykłą piekarnię, zaspokojenie biologicznego żołądka, coś, co nam się naturalnie należy w cywilizowanym świecie. Słowa te zatarły w nas poczucie cudu. Przestaliśmy pytać jak Izraelici: „Man hu? Co to jest?” – co to za stworzony świat ? Co to za niezwykłe kosmiczne wynalazki ?! Co to za cielesny pojazd w którym nasza świadomość, nasza dusza podróżuje ? Co to za planeta, co to za Układ Słoneczny ? Co tu się dzieje ? Gdzie się znajdujemy ?! Co to za galaktyka ? Co to za stworzona rzeczywistość ?! Gdzie jest Stwórca ? Czy możemy Go prosić o miłosierdzie ? Jak mamy się zachowywać by uciec z „kosmicznego pieca do wytopu żelaza” ? Błagajmy Go o litość, o miłosierdzie, byśmy mogli Go – Jeszuę Pana miłować !

Linki:

Pierwszym musi być: „On też jest przedmiotem najwyższej kontemplacji” – Arche i Logos – „to jest jej najwyższym szczęściem”)

Szybkie globalne modelowanie skał – prawda nas wyzwoli – a po roku 2075 wolność ogarnie całą planetę ! (Wiek Ziemi…)

Stworzenie świata w ciągu sześciu dni – czy to jest możliwe (dla cywilizacji poziomu VII) ?!

Inna rzeczywistość, inny świat, zaginione cywilizacje i wymiary, to wszystko w zasięgu kreacjonistów, zwłaszcza biblijnych !

Naukowa wiara w obcą sztuczną inteligencję – pochodzącą z otchłani oraz ci którzy wierzą w Stwórcę, stwarzanie i Boski mega projekt

Tysiące, nie miliardy !

Strach schodzić z „gór”: pielęgnując Miłość do katolickiej nauki o Logosie Królu Polski prośmy o ratunek przed diabelskimi mocami, by otrzymać: Lumen Divinum

Podróż do innych wymiarów tylko z Duchem Świętym i pod nadzorem Jeszui Ha Maszijah’a (ujawnienie kolejnych tajemnic św. Kodu Biblii o łączności z Boską cybernetyką)

Medytacja super kodu katolickich joginów Maszijacha Yeshui w oparciu o zaawansowaną „Sumę” Doktora Anielskiego

Kod Źródłowy Biblii – „chorton”

Super skondensowana św. Nauka starożytnej Istoty by przyjąć do siebie JĄ – by potrafić odróżnić JĄ od sztucznej duchowej kosmicznej inteligencji UFO Neuralese

Dobre 12

Podobne Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *