Słuchałem i oglądałem audycję pastora Hoggarda z dnia 31 grudnia 2025, jej tytuł to: „Poradnik UFO istot jak przeżyć koniec świata„, w jęz. ang. „The Alien Guide to the End of the World” – po tym jak się zaznajomiłem z materiałem prezentowanym przez tego wybitnego biblistę doznałem duchowego niepokoju, chodzi o wielkie zwiedzenie ludzi, którzy wierzą, że UFO inteligencje to tzw. „dobrzy kosmici”, że propaganda o nich jako o „dobrych” zalewa całą cywilizację. Pastor prezentuje, kolejny raz, niezwykle dobrze udokumentowane prace doktora Johna Macka, cytuje z jego książki wypowiedzi porwanych przez te byty oraz twierdzenia UFO istot, jak to przygotowują ludzkość do: „pochwycenia„, czyli do globalnych wzięć ludzkich dusz, by je gdzieś przenieść, do „lepszych światów„.

Spory odsetek populacji tej planety z pewnością uwierzy w te ich zapewnienia, co potwierdza Biblia oraz nasze skromne filmy, w których prezentujemy duchową technologię umieszczania ludzkich dusz w jakichś bionicznych ciałach (ufo potworaków). Te zapewnienia o „globalnym wzięciu” milionów ludzi, należących do globalnej sekty cywilizacji iluminackiej, wiążą się także ze znamieniem bestii 666, czyli czasu w którym każdy będzie poddany próbie, czy chce odlecieć z tej rzeczywistości do „błogostanu NWO”, czy zaufać Jezusowi i uratować swoją duszę !?

Jak Państwo pamiętają, pisaliśmy wielokrotnie o starożytnych tajemnicach porywania ludzkich dusz przez bliżej nieznane inteligencje. To jest potwierdzone przez tysiące lat doświadczeń ludzkości, bytującej na tej planecie, w nieznanym Układzie Słonecznym. Zebraliśmy najważniejsze dane w tym temacie i zagęściliśmy je w jednym artykule pt.: „Rozpad „Atlantów – Atlantydy” na pomniejsze rasy i ludy, pod wodzą ufo kosmokratorów – odwieczne porywanie dusz „mitlakkahat”. Święta Biblia to Słowo Boga, ujawnia On (nie wprost) wielkie tajemnice rzeczywistości, w której przyszło nam istnieć, co robić by odzyskać „nasze dusze”, albo „ich nie stracić”, co jest zaprezentowane przez Zbawiciela w kilku wersetach.
Ewangelia wg św. Mateusza 16, 25 to najsłynniejszy fragment dotyczący ratowania duszy (w języku greckim słowo psyche oznacza zarówno duszę, jak i życie): „Bo kto chce zachować swoją duszę, straci ją; a kto straci swą duszę z mego powodu, znajdzie ją.” (Mt 16, 25). Jak czytamy „kto czyta nich rozumie„, każdy kto chce uratować swoją duszę przed porwaniem latających UFO istot, czy jeszcze innych stworów: „straci ją„. Jedynie Wyznawcy Jezusa mają szansę na „uratowanie swoich dusz”, tych które otrzymali od Boga.
Co otrzymaliśmy od Boga? Jak rozumieć ten werset ? W tekście oryginalnym Ewangelii wg św. Mateusza (16, 25), w miejscu polskiego „znajdzie ją”, występuje greckie słowo εὑρήσει (heurēsei). Jest to forma czasownika εὑρίσκω (heuriskō), od którego pochodzi słynne zawołanie „Eureka!”. W języku greckim heuriskō ma szeroki wachlarz znaczeń, które rzucają ciekawe światło na wypowiedź Jezusa. To nie jest tylko przypadkowe natknięcie się na coś, ale efekt procesu. Sugeruje to, że prawdziwe „ja” (dusza) zostaje odnalezione dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje skupiać się na sobie, a zaczyna na Bogu, na Jego Świętym Kodzie, czyli na Słowie i Duchu Świętym.

W kontekście biblijnym często oznacza to „dostąpić czegoś” lub „uzyskać korzyść”. Znalezienie duszy to jej ocalenie przed nicością lub zmarnowaniem, albo przed porwaniem do innych wymiarów. Można to interpretować jako moment, w którym człowiek w końcu odkrywa swój właściwy cel i sens istnienia, czyli zmieszanie się z Duchem Świętym, ze Stworcą – połączenie miłosne. W tym wersecie Jezus dokonuje genialnego paradoksu, używając słowa psyche (ψυχή), tak często przez nas prezentowanego, które dla Greka oznaczało dwie rzeczy naraz: życie oraz duszę-osobę-ja, albo połączenie tych elementów w jedno istnienie. Zbawiciel ujawnia prawdziwe sekrety istnienia w tej części galaktyki, albo w tej części czasoprzestrzeni światów stworzonych przez Stwórcę, co mamy zaprezentowane w wersecie Ks. Powt. Prawa 30:4 gdzie czytamy: „Choćby twoi wygnańcy byli na krańcu niebios, to i stamtąd zgromadzi cię Pan, Bóg twój, i stamtąd cię zabierze,„ – werset ten jest bardzo tajemniczy.
Mało jest wytłumaczone o nim przez Ojców Kościoła, również niezbyt wiele piszą o tym rabini, choć ci ostatni wierzą, że jest on silnym dowodem na „reinkarnację” ! Jakieś duchowe siły, duchy lub demony mogą chcieć byśmy myśleli, że faktycznie istnieje coś takiego jak „reinkarnacja”, choć jest to tylko zwiedzenie i kosmiczny obóz koncentracyjny. Ucieczka z kosmicznego obozu koncentracyjnego (samsary-wiecznej mordęgi) jeśli wierzycie w hinduistyczne religie, to nie lada sztuka by się z nich uwolnić, to wielkie zadanie na długie lata albo na całe życie, to ciągła modlitwa i skierowanie umysłu-psyche ku Bogu który Jest, – JAHWE.

Naszym zdaniem jest to jeden z najsilniejszych wersetów mogących wskazywać na jakiś „element doktryny reinkarnacji”, że faktycznie coś może być na rzeczy. Istnieje jeszcze silniejszy werset wskazujący na „doktrynę reinkarnacji” w Biblii, ale nie śmiemy go tu cytować, przynajmniej nie teraz, może w książce która kiedyś powstanie, jeśli Bóg się zlituje nad twórcami Argonauty, byśmy nie tworzyli nowej doktryny lub herezji. Sprawa jest bardzo poważna, jak pamiętacie istnieją inne duchowe światy, zamieszkują je cywilizacje anielskie-aniołowie, potwierdza to Biblia, Słowo Boga ! Pisanie o tych rzeczach jest bardzo trudne, a czasami może być bardziej niż trudne, z tego powodu zawsze, albo często prosimy o modlitwę za twórców tej strony – Bóg zapłać !
Prosimy także Boga, na kolanach i często we łzach, o miłosierdzie, to Ono może nas uratować przed „silną ręką Ojca„, bo jak czytamy w Piśmie, ten kto źle wykłada Słowo może dostać mocne „lanie”, tak mocne że się przeniesie do innych światów. Rabini ostrzegają, że nieprzygotowany umysł, stykając się z tajemnicami boskości, może ulec pomieszaniu zmysłów lub popaść w herezje. Pisaliśmy o wyraźnych ostrzeżeniach rabinów, by nie zdradzać tajemnic Nieba niewtajemniczonym, podobnie uważa spora (jakaś, jakiś odsetek) część Ojców Kościoła, jeśli pamiętacie było to, o tym w tekście pt.: „Tysiącletnia Lechia prawdziwych Żydów metalurgów – Słowianie Izraelici wyznawcy Mesjasza Logosu Arche (od św. Tomasza z Akwinu)„.

Sprawa duchów, demów oraz istot anielskich jest bardzo trudnym zagadnieniem, jeszcze trudniejszym jest wykład św. Tomasza o duszy, duchach i Duchu Świętym – z tego powodu należy cenić święte Tajemnice. Osobiście cały czas poznaję Chrześcijaństwo, będę to robił do końca swoich dni, a może i po odejściu z tej rzeczywistości – jak sobie myślę o tym ciągłym „przeprogramowywaniu się„. Zbyt mało przykładamy wagi do istnienia duchów, a jeszcze mniej do istnienia Ducha Świętego, do nauki duchowej archeologii z 1-go Listu Jana 4:1, który mówi: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga”. Z tego powodu opiszemy wam co się przydarzyło w czasie słuchania i oglądania często przez nas prezentowanego Ks. Natanka.
Zanim to zrobimy opiszemy pewne zdarzenie z mojej młodości. Było to doświadczone gdy miałem około 18 lat. Pewnego letniego dnia kolega zawołał mnie z podwórka, krzyczał bym szybko wyszedł z mieszkania bo coś dziwnego się dzieje na niebie, coś niewytłumaczalnego. Szybko pobiegłem to zobaczyć, było około godziny może 14, jakoś tak, Słońce mocno świeciło pamiętam. Na bezchmurnym niebie widać było trzy światła, bardzo jasne, świeciły ale innym dziwnym światłem, możliwe że bardziej duchowym, niż zwykłym (jakby), wydawały się tworzyć wielki „trójkąt skierowany do góry„. Mam o tym mgliste wspomnienie, patrzyliśmy jak zahipnotyzowani, jednocześnie dziwiąc się, że taka rzecz mam miejsce nad miastem i jednocześnie nad morzem, że jest takich rozmiarów. Wielkość tego pokazu, tego ułożenia się tych inteligencji była gigantyczna. Jeśli miałbym oceniać, pomiędzy światłami mogło być około kilka kilometrów (a nawet kilkanaście), miało się wrażenie, że to jest znak celowo utworzony przez te istoty.

Po tym zdarzeniu wróciliśmy do rzeczywistości zapominając o „niebiańskim trójkącie” na długi czas, wpierw na kilka miesięcy, a potem na lata !!! Pamiętam jedna ważną rzecz, bardzo mnie zaszokowała. Po jakimś czasie, może po roku, albo po kilku latach, starałem się przypomnieć o tym zdarzeniu koledze, który mnie wołał z podwórka, bym szybko szedł obejrzeć pokaz UFO. Reakcja tego kolegi była niezbyt miła, zaczął bardzo gwałtowanie oskarżać mnie że: „zwariowałem, że to jakieś bzdury, że nic takiego nie pamięta, że to nieprawda, że on nic takiego nie przypomina sobie, a tym bardziej że mnie wołał bym szedł oglądać zdarzenie UFO„, był przerażony tym zapytaniem. Opisuję to, ten fenomen – tu publicznie, bo pamięć o tym zdarzeniu często mi się zaciera.
Tylko raz do roku przypominam sobie to zdarzenie. Jest ono czymś bardzo dziwnym, bo czasami ledwo daje rade je sobie wygrzebać z pamięci, tak jakby jakaś siła mi je wymazywała, a co dopiero mam myśleć o całkowitej amnezji kolegi ?! To że ten człowiek nic nie pamiętał w zaledwie kilka miesięcy po zdarzeniu było dla mnie wielkim zaskoczeniem, o którym także zapomniałem na długie lata. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że ten pokaz miał w sobie także inny duchowy element, ale to tak sobie to tłumaczę teraz, poprzez lata. To co się wówczas stało było czymś co chyba nie miało być pamiętane. To mógł być pokaz między wymiarowy-duchowy.

Teraz dopiero chciałbym przejść do zdarzenia z udziałem kapłana Natanka. W czasie słuchania i oglądania audycji: „Kazanie – ks. P. Natanek 31.12.2025„. Jak wspomniałem na początku, pod odsłuchaniu programu pastora Hoggarda byłem wewnętrznie zdenerowany, coś mnie męczyło gdy sobie przypomniałem setki relacji o UFO porywaczach, co robią na statkach z porwanymi, jakie rzeczy opowiadają, jaki mają skryty plan. Po tej audycji włączyłem Ks. Natanka, i tak słuchając go nagle, z posągu Boga Ojca, trzymającego Chrystusa wyszła jakaś duchowa wiązka prosto w moją duszę, w moje wnętrze, efekt tej wiązki ,tego przekazu czegoś Duchowego był natychmiastowy – natychmiast doznałem uwolnienia od UFO bogów, od tych stworów. Uwolnienie było błyskawiczne i zapanował w mojej duszy wielki spokój, coś dobrego, wolność od tych inteligencji. Osobiście tłumaczę sobie to tak, że było to „duchowe oczyszczenie-duchowe uwolnienie”, to tak jakby „egorcyzmy” wyszły z „figury Boga Ojca trzymającego Jezusa” – strzałka poniżej z kadru programu Ks. Natanka. Bardziej było to, ta MOC od Boga Ojca, choć wiemy że są Oni Jedno, razem z Duchem Świętym.
Czy jestem Katolikiem, skoro doświadczam takich rzeczy, z figurą Boga Ojca trzymającego Jezusa, uwalniającego nawet z tajemnic mojego samopoczucia, z wewnętrznego niepokoju ? W historii „posągów” czy „figur” starożytność ma bardzo dużo do powiedzenia ! Mamy bogatą literaturę w temacie duchów zamieszkujących w „posągach”, poruszających posągami, to jest coś bardzo duchowego, jakby z filmów sci-fi, albo fantasy, coś, co jest bardzo obszernym materiałem dokumentalnym. W starożytności wiele kultur praktykowało rytuały związane z namaszczaniem lub konsekracją posągów ludzkich postaci, aby połączyć je z duchami, aniołami lub demonami. Te praktyki miały na celu ożywienie figury, umożliwiając duchom działanie przez nią – np. jako medium do ochrony, wróżb, leczenia lub komunikacji z zaświatami.
W starożytnym Egipcie rytuał „otwarcia ust” (Opening of the Mouth) służył do ożywiania posągów bogów lub zmarłych. Posąg był namaszczany olejami, mlekiem i miodem, aby zaprosić duszę (ka) lub bóstwo do zamieszkania w figurze. Uważano, że to umożliwia działanie duchowi przez posąg, np. w świątyniach, gdzie figury „mówiły” proroctwa lub chroniły przed złem. Podobnie w Mezopotamii (Sumer, Asyria) posągi bogów, jak Anunnaki lub apkallu (mędrcy z głowami ptaków), były konsekrowane poprzez rytuały, w tym namaszczanie, aby przywołać boskie inteligencje. Te figury miały przekazywać wiedzę, chronić lub decydować o losach ludzi. W Grecji i Rzymie posągi bogów (eidola) były namaszczane olejami podczas rytuałów, wierząc, że demony lub duchy zamieszkują je, umożliwiając interakcje – np. uzdrowienia lub wróżby. W Mezopotamii używano też misek inkantacyjnych z wizerunkami demonów, zakopywanych pod progami, aby uwięzić złe duchy – tekst spirali wokół demona, łącząc obiekt z duchową mocą.
Chrześcijanie w starożytności i średniowieczu postrzegali pogańskie posągi jako zamieszkane przez demony. Św. Augustyn argumentował, że idole są ożywiane przez duchy, co czyni je narzędziami szatana – rytuały konsekracji przyciągały demony, umożliwiając im działanie przez figurę. W tekstach biblijnych (np. 1 Kor 10:20) ofiary dla idoli to ofiary dla demonów, a posągi były defasonowane (np. wyłupywanie oczu, łamanie nosów), aby przerwać połączenie z demonicznymi duchami. Chrześcijanie w okresie późnej starożytności niszczyli pogańskie posągi, wierząc, że to uwalnia od demonicznej mocy – np. w Troi narracje opisują idole jako puste, ale ożywiane przez niekontrolowane duchy. W średniowieczu automaty (jak golemy) były widziane jako animowane, czyli poruszane przez demony, a nie naturalne siły. Współczesne dyskusje chrześcijańskie (np. prawosławne) odróżniają zwykłe posągi od idoli – te ostatnie to kanały dla demonów, w przeciwieństwie do ikon, które przekazują cześć prototypowi.
W okultyzmie rytuały konsekracji posągów to klucz do animacji i połączenia z duchami. Grimuary (księgi magiczne) opisują metody ożywiania figur – np. w magii egipskiej posągi były namaszczane, aby przywołać astralną magię i duchy. John Dee w enochiańskiej magii używał narzędzi i rytuałów do komunikacji z aniołami poprzez ożywione obiekty. W hoodoo i espiritismo ołtarze z figurami przodków są aktywowane dźwiękiem i ofiarami, aby połączyć z duchami – np. kawa, alkohol, kwiaty przyciągają benevolentne duchy. Współczesny okultyzm zaleca codzienne rozmowy z posągami (np. Buddy), aby budować połączenie i uzyskiwać rezultaty, jak obfitość. W grimuarach konsekracja narzędzi magicznych (w tym posągów) wymaga otwarcia dróg komunikacji z duchami, ochrony kryształami i ofiar. Te praktyki czerpią z antycznych, gdzie posągi odzwierciedlały świadomość i egregory (grupowe duchy).

W judaizmie terafim to domowe idole (figury przodków), używane do wróżb i połączenia z duchami zmarłych. Były one ożywiane rytuałami, umożliwiając komunikację z astralnym światem. Golem – gliniana figura ożywiana słowem Bożym (np. „emet” na czole) – to klasyczny przykład animowanej postaci, stworzonej przez rabinów jak Maharal z Pragi, aby chronić społeczność. Rabiniczne teksty (od II w.) opisują golema jako homunculusa, ożywionego magią świętych imion, łączącego z boskimi lub demonicznymi siłami. Nie jest to grzechem, jeśli służy dobrym celom, ale może przyciągać duchy (dybbuki). Rabiniczne dyskusje ostrzegają przed pogańskimi praktykami przywoływania duchów do idoli, ale uznają moc tworzenia ożywionych figur.
Te przerażające duchowe praktyki często łączyły namaszczanie z mantrami, ofiarami lub słowami mocy, wierząc, że posąg staje się portalem dla inteligencji z nieba lub innych światów. W chrześcijaństwie i judaizmie ostrzegano przed demonicznymi aspektami, podczas gdy okultyzm i starożytne kultury widziały w tym narzędzie mocy. Prosimy pamiętać o naszym tekście pt.: „Rozpad „Atlantów – Atlantydy” na pomniejsze rasy i ludy, pod wodzą ufo kosmokratorów – odwieczne porywanie dusz „mitlakkahat” – bo jak to podkreślamy od wielu lat: „nic nie wiemy o starożytności„, jesteśmy jak dzieci, szukamy po omacku, chwiejemy się w naszych poglądach o kosmosie, o innych wymiarach !

Na podstawie źródeł historycznych, Ojcowie Kościoła często postrzegali idole i posągi jako narzędzia demonów, które zamieszkują je i działają przez nie. Tertullian (ok. 200 r. n.e.), „O bałwochwalstwie” (On Idolatry) pisze tak: „Gdy diabeł wprowadził do świata rzemieślników posągów, obrazów i wszelkiego rodzaju podobizn, ta dawna, prymitywna działalność ludzkiej klęski zyskała od idoli zarówno nazwę, jak i rozwój.” Dalej: „Enoch przepowiedział, że demony i duchy apostatów anielskich obrócą w bałwochwalstwo wszystkie elementy, całą ozdobę wszechświata, wszystkie rzeczy zawarte w niebie, morzu i ziemi, aby były konsekrowane jako Bóg w opozycji do Boga. Wszystkie rzeczy więc czci ludzki błąd, z wyjątkiem samego Stwórcy wszystkiego. Obrazy tych rzeczy to idole; konsekracja obrazów to bałwochwalstwo.” Tertullian podkreśla, że idole są własnością demonów: „Idolatria jest potępiona nie ze względu na osoby, które są ustanawiane do czci, ale ze względu na te jej obrzędy, które należą do demonów.”
Justyn Męczennik (ok. 150 r. n.e.) jeszcze mocniej o tym informuje w „Hortatory Address to the Greeks”: „Odeszliśmy od dróg Nieśmiertelnego – I czcimy z tępym i bezsensownym umysłem Idole, dzieło naszych własnych rąk, I obrazy oraz figury zmarłych ludzi.” Justyn widzi w idolach dzieło demonów: „Nie czcimy bezdusznych bóstw uformowanych przez ludzi w sanktuariach; imiona-formy niegodziwych demonów pojawiły się.”

Biskup Melito z Sardes (ok. 170 r. n.e.), zaliczany do drugiego pokolenia pisarzy wczesnochrześcijańskich (tzw. apologetów). Uczeń uczniów apostoła Jana pisze w „A Discourse Which Was in the Presence of Antoninus Caesar” coś takiego: „Są jednak osoby, które mówią: 'To dla czci Boga robimy obraz’. Aby czcić Boga, który jest ukryty przed naszym wzrokiem. Ale nie wiedzą, że Bóg jest w każdym kraju, w każdym miejscu, nigdy nie jest nieobecny… Kupiłeś sobie drewno od stolarza, jest wyrzeźbione i zrobione w obraz obrażający Boga. Temu składasz ofiarę i nie wiesz, że oko wszystko widzące cię widzi.” Podkreśla, że obrazy to martwa materia, ale demony mogą je wykorzystywać.

Można by więcej cytować, jednak już teraz pojawia się pytanie: Kto przemawia przez KONSEKROWANE figury, jak ta u Ks. Natanka ? Moim zdaniem, w określonych okolicznościach, kiedy ktoś jest myślami z Bogiem, kiedy macie jakiś problem, Bóg Ojciec może przemawiać, albo Duch Święty, przez konsekrowane posągi. To co się zdarzyło w moim przypadku, i to poprzez ekran telewizora, było zdarzeniem „w duchu”, odbyło się „w rzeczywistości duchowej, błyskawicznie”. Dla mnie było to mikro uwolnienie, mikro egzorcyzm. Z tego powodu uważam, że w pewnych sytuacjach, kiedy zdarzenie tego typu przynosi dobre owoce, pochodzi od Boga, zgodnie z duchową archeologią z 1 Listu Jana 4:1, który mówi: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga”.

Pamiętajmy również, że „ohyda spustoszenia” (hebr. shiqquts shomem, grec. bdelygma tēs erēmōseōs) może być interpretowana jako posąg lub idol, szczególnie w kontekście historycznym i niektórych egzegezach biblijnych. Wyrażenie to pochodzi z Księgi Daniela (Dn 9,27; 11,31; 12,11) i jest cytowane przez Jezusa w Ewangelii Mateusza 24,15 (oraz paralelnie w Mk 13,14). Może być jakimś „posągiem Sztucznej Inteligencji” (humanoidalnym) przemawiającym do ludzkości, jak jest zapisame w Nowym Testamecnie ! W futurystycznych interpretacjach (powszechne wśród ewangelikalnych komentatorów, czy pastorów bardziej rozwiniętych duchowo) „ohyda” to właśnie posąg lub obraz Antychrysta, który będzie czczony, powodując duchowe i fizyczne spustoszenie.

W kontekście czasów ostatecznych „ohyda spustoszenia” to akt bluźnierstwa związany z Antychrystem (lub „człowiekiem bezbożności” – 2 Tes 2,3-4), który w połowie 7-letniego okresu (Dn 9,27) zniesie ofiary, ogłosi się bogiem w świątyni (odbudowanej lub metaforycznie w Kościele) i zażąda czci (Ap 13,14-15). To spowoduje wielki ucisk (Mt 24,21). Biblia jasno wskazuje, że panowanie zła i ohyda będą ograniczone w czasie, a Bóg interweniuje bezpośrednio, kończąc je swoim sądem i zwycięstwem. Od ustawienia ohydy do jej końca upłynie 1290 dni (ok. 3,5 roku + miesiąc) – Dn 12,11: „A od czasu, gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziejąca pustką, [upłynie] tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni”. Błogosławiony, kto wytrwa do 1335 dni (Dn 12,12) – sugeruje dodatkowe 45 dni na oczyszczenie i nagrodę. Pan Jezus zgładzi Antychrysta tchnieniem swych ust i zniszczy go objawieniem swego przyjścia – 2 Tes 2,8: „wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia”. Po wielkim ucisku nastąpi powtórne przyjście Chrystusa w chwale, z aniołami, by zgromadzić wybranych i osądzić zło – Mt 24,29-31: „Zaraz też po ucisku owych dni… ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą. Pośle On aniołów swoich z trąbą o głosie potężnym i zgromadzą wybranych Jego z czterech stron świata” – czyli z innych wymiarów, z innych światów ? Pytanie to pozostaje ciągle otwarte. Módlmy się o Lumen Divinum, byśmy mogli to zrozumieć.
Linki:
link o reinkarnacji: „Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)”
kolejny o hodowli i reinkarnacji: Tajemnice starożytnego i prawdziwego Matrixa Atlantydy (istoty jednostkowane w kosmicznym systemie uniwersaliów kontra jedność somatyczno-psychicznopneumatyczna)
Sensacja biblijnej ufologii, nagrano istotę anielską – ufonautę morfującego z energii !
„Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)
Istoty z innego świata – chrześcijańska Kapadocja
dodatkowy bardzo ważny tekst w sprawie konstruktu Matrixa tego kosmosu oraz reinkarnacji to ten o nazwie: „Religia Jahwistyczna trydencka, czyli nauka Ojców Kościoła i świętego Tomasza (Tajemnice Atlantydy oraz Roberta Kilwardby – jedno wieczne życie po-reinkarnacyjne?)”




