Czy ktoś zmusza ludzkość do przyjęcia „doktryny reinkarnacji” ? Jeśli tak, to w jakim celu ?

Doktryna reinkarnacji jaką prpagują ruchy Nowej Ery oraz loże wolnomurarskie (jęz. ang. „Niu Ejdż”) to po prostu ciężkie do potwierdzenia teorie lub opowieści sci-fi jakie wymyślają różne inteligencje, tak by uspokoić sporą część ludzkości – mamy wierzyć w fatamorganę ciągłego wcielania się w kolejne ciała jako coś „wspaniałego” inaczej, gdyby to nie była prawda: zaczniemy się gubić, zaczniemy szukać sensu, a to by było czymś strasznym dla okupantów tej planety! Od ponad 35 lat badam tą doktrynę w poszukiwaniu jakiegoś sensu, nigdzie go nie ma, nie znajduję, a filozofie hinduistyczne jak i buddyjskie jeszcze bardziej upewniają mnie w twierdzeniach o potwornym cierpieniu reinkarnacyjnym jakie powoduje ta doktryna !

Niektóre nurty hinduistyczne twierdzą, że można się odrodzić w jakichś kosmicznych światach jak z filmów sci-fi, które w rzeczywistości są piekłami (np. w ciele ufo potworaka – nazywanego w świecie Nowej Ery „bogiem” albo „istotą świetlistą-anielską”), co było wiele lat temu wielkim przełomem w moich poszukiwaniach, zwłaszcza gdy natknąłem się na werset z Ks. Powt. Prawa 30:4 , czytamy tam: „Choćby twoi wygnańcy byli na krańcu niebios, to i stamtąd zgromadzi cię Pan, Bóg twój, i stamtąd cię zabierze,! Oto tekst jednego z badaczy tej tematyki, wklejamy taki jaki jest:

Ocenia się, że obecnie w Europie Zachodniej, co czwarty jej mieszkaniec wierzy w reinkarnację. Podobnie wysoką popularnością cieszy się ta hipoteza w Ameryce Północnej. Kard. Georges Cottier zauważył, że „ideę reinkarnacji trzeba wziąć na poważnie. Jej obecny sukces nie jest wynikiem przejściowej mody ideologicznej. Odbija ona niepokój naszych czasów. A staje się tak dlatego, że (…) idea ta odpowiada jakiejś zasadniczej intuicji, którą musimy umieć pojąć”. Doktryna reinkarnacji, tzn. powrotu do ciała i ponownego narodzenia, lub transmigracji dusz (metempsychozy), należy do najstarszych odpowiedzi na ludzkie pytanie o sens życia i o los po śmierci.

W różnych formach wierzenie to jest rozpowszechnione w wielu religiach. Można je odnaleźć u ludów pierwotnych, wśród starożytnych Egipcjan, Celtów, jak również w filozofii greckiej u orfików, pitagorejczyków, w platonizmie, gnostycyzmie, kabalistyce czy u rzymskiego poety Wergiliusza. We wszystkich tych religiach i szkołach filozoficznych reinkarnacja była jedynie jednym z elementów; w kulturze europejskiej nie miała ona charakteru dominującego i spotykała się nawet z kpiną ze strony niektórych filozofów (np. Arystotelesa). W Indii natomiast stała się ona dogmatem dominującym całą religię i myśl.

Wspólnym mianownikiem indyjskich teorii, które w szczegółach róż-nią się między sobą, jest doktryna karmy. Według tej nauki los każdego człowieka w tym i w przyszłym życiu jest zdeterminowany poprzez konsekwencje przeszłych lub obecnych uczynków, dobrych albo złych. Za doktryną reinkarnacji kryje się więc nauka o sprawiedliwości, o słusznej zapłacie i zadośćuczynieniu. W kontekście zachodnim jest też ona formą odpowiedzi na problem teodycei, usprawiedliwienia się Boga w obliczu faktu, że często dobrym idzie źle, a źli tryumfują. W obecnych czasach wiarę w reinkarnację głosi zwłaszcza teozofia, antropozofia czy New Age.

W zachodnich nurtach reinkarnacjonizmu, obok pewnych elementów klasycznej doktryny hinduistycznej czy buddyjskiej, można znaleźć niemało synkretyzmu, niektórych form ekologizmu, świadomej działalności antyewangelizacyjnej czy zwykłej mody na egzotykę. (H. Seweryniak w swoim artykule zwraca uwagę, że używając sumarycznego pojęcia „reinkarnacja” trzeba mieć świadomość poruszania się po ruchomych piaskach uogólnień. Rozmaite nurty hinduizmu i buddyzmu dają różne interpretacje reinkarnacji. (o czym piszemy wyrywkowo w: „Czy doktryna reinkarnacji to prawda ? Czy rzeczywiście jakiś element człowieka przechodzi wcielenia ? (Kosmiczne starcie duchów Boga Logosu z inteligencjami hinduistycznymi leninistów)„)

Istnieje wiele cennych prac, szczególnie dotyczących sekt i nowych ruchów religijnych, opisujących teorię reinkarnacji w wymiarze zagrożenia duchowego4. W niniejszym opracowaniu natomiast chcielibyśmy spojrzeć na ten problem w kontekście ścisle teologicznym, poddając analizie pozy-cję niektórych współczesnych teologów katolickich i protestanckich wobec zagadnienia reinkarnacji. Skoncentrujemy tu uwagę przede wszystkim na myśli teologicznej Hansa Ursa von Balthasara, Karla Rahnera i Jürgena Moltmanna. Można zauważyć, że wielu teologów chrześcijańskich z obszaru francu-skiego, anglojęzycznego czy niemieckiego od lat wykazuje pewne zainteresowanie tematem reinkarnacji. Liczne podręczniki eschatologii, chociaż nie poświęcają mu wiele miejsca, syntetycznie go opisują, dokonują refleksji antropologicznej i teologicznej oraz ukazują zasadniczą niemożliwość pogodzenia reinkarnacjonizmu i wiary chrześcijańskiej.

W literaturze reinkarnacjonistycznej utrzymuje się często, że pierwotne chrześcijaństwo znało i akceptowało doktrynę reinkarnacji. To chyba J. Head i S. L. Cranston po raz pierwszy twierdzili, ze Biblia została ocenzurowana, a doktryna reinkarnacji u pierwszych Ojców Kościoła, np. u Orygenesa, miałaby zostać potępiona jedynie na trzecim Soborze ekumenicz-nym w Konstantynopolu w 553 r. Twierdzeniom tym brakuje oczywiście jakiejkolwiek bazy historycznej. W tym kontekście często cytuje się słowa Chrystusa o Janie Chrzcicielu: „A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść” (Mt 11,14). Jan Chrzciciel byłby więc reinkarnacją Eliasza? Już sam Chrzciciel odrzuca to przekonanie (J 1,22); chodzi o oczekiwanie na Eliasza, który został porwany do nieba. Orygenes wykazał to, co także współczesna egzegeza potwierdza, że mianowicie tekst ten i inne mu podobne (np. Łk 1,17) nie mają nic wspólnego z reinkarnacją.

Innym punktem odniesienia jest tutaj pojęcie „nowych narodzin”: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (J 3,5). Oczywiście nie chodzi tu o reinkarnację; pojęcie „ponownych narodzin” u św. Jana odnosi się jednoznacznie do chrztu (por. także Tt 3,5). Wiele wersetów biblijnych przeciwstawia się wyraźnie doktrynie reinkarnacji, np. 2 Sm 12,23; 14,14; Ps 78,39; Łk 23,43; Dz 17,21; 2 Kor 5,1.4.8; 6,2; Flm 1,23; Hbr 9,27n; 1 P 3,18. Wspomniany Orygenes jest chętnie przywoływany jako chrześcijański świadek wiary w reinkarnację. Sam św. Hieronim zasygnalizował ten punkt w swojej krytyce wobec Aleksandryjczyka. Dokładne i uważne studium dzieł Orygenesa pokazuje jednak jasno, że odrzuca on metempsychozę (transmigrację dusz). Nauczał on o preegzystencji dusz, o stopniowym oczyszczeniu w wieczności, o apokatastazie, wykluczając jednak, przede wszystkim w swoich późnych pismach, reinkarnację jako doktrynę obcą Pismu św. i wierze Kościoła.

Pierwsi Ojcowie Kościoła żywo polemizowali z doktryną reinkarnacji, używając argumetów chrystologicznych, antropologicznych i historio-zbawczych (np. Justyn, Ireneusz z Lionu, Tertulian, Grzegorz z Nyssy). Wie-lu Ojców wykluczało, jakoby po śmierci istniała jeszcze jakaś możliowść nawrócenia, zasługi czy winy (np. Klemems, Cyprian, Hilary, Jan Chry-zostom). Kościół katolicki naucza o możliwości pasywnego oczyszczenia w wieczności, poprzez odnawiający ogień miłości Bożej, który spotykamy w śmierci. Odpowiedź chrześcijaństwa na pytanie o życie po śmierci i spra-wiedliwość Bożą nie ogranicza się tylko do perspektywy tego świata (jak w przypadku doktryny reinkarnacji), lecz odwołuje się do nadziei przyszłego zmartwychwstania cielesnego i sądu Bożego. Nadzieja chrześcijańska nie mówi o ponownym narodzeniu tego świata, lecz o nowym narodzeniu z Ducha Św. (por. J 3,3.5n). Dlatego teoria reinkarnacji wydała się od samego początku nie do pogodzenia z tą właśnie chrześcijańską nadzieją.

Teoria reinkarnacji zyskała sobie ponowne zainteresowanie w nowożytnych czasach szczególnie od okresu neoklasycyzmu i romantyzmu. W swoim słynnym dziele „Wychowanie ludzkości” z 1780 r. wypełniony optymizmem Gotthold E. Lessing widzi historię ludzkości jako nieustanne wspinanie się ku światłu ducha. W ostatnich paragrafach swych rozważań wyraża on hipotezę, że postęp ten może się realizować poprzez kolejne egzystencje, coraz bardziej duchowe. Idea ta została następnie przejęta przez Johanna W. Goethego i innych romantyków. Jak już wspomnieliśmy, teoria reinkarnacji ma obecnie istotne znaczenie w różnych ruchach parareligijnych, szczególnie w New Age. Jej zwolennicy starają się ją wesprzeć poprzez argumenty empiryczne, powołując się na osoby, które twierdzą, iż pamiętają swoje „poprzednie” życie. Niektórzy autorzy odwołują się też do doświadczeń umierających. Różne obser-wacje zgromadzone podczas takich doświadczeń pozostają jednak niejasne i według większości naukowców pozwalają na różnorakie interpretacje. Teoria reinkarnacji nie jest więc teorią naukowo udowodnioną, lecz jedynie wierzeniem szeroko dziś rozpowszechnionym.

Próby naukowego dowiedzenia prawdziwości reinkarnacji zazwyczaj opierają się na analizie przypadków regresji hipnotycznej wywołanej przez psychiatrów. Literatura na ten temat jest bardzo bogata. Często brak tu jednak rygoru metodologicznego. Christoph Schönborn, omawiając słynny „przypadek Bridey Murphy”, wsakzuje na konieczność zachowania różnicy pomiędzy zapisem danych z regresji a ich interpretacją. Odczytanie tych danych jako potwierdzających reinkarnację ukazuje, iż teoria ta nie jest wnioskiem z interpretacji danych, lecz została przyjęta w sposób uprzedni i nieuzasadniony. Zbigniew Danielewicz wskazuje, że dziś możliwa jest tu także inna interpretacja, odnosząca się do poznania pozasensorycznego. Każda z tych dróg, włączając reinkarnację, jest hipotezą niemożliwą do potwierdzenia lub zaprzeczenia w sposób naukowy. Por. Z. Danielewicz, Traktat o rzeczywistości ostatecznej, Warszawa 2007, s. 447.

J. Bolewski zauważa: „Reinkarnacja w sensie hinduizmu czy buddyzmu jest rodzajem czyśćca dla tych, którzy w danym im życiu nie wzrośli do pełnej wolności, pozostali uwikła-ni w różne sprawy ‘tego’ świata. Potrzebują więc oczyszczenia od ‘lgnięcia’ (w języku znawcy hindu-izmu, prof. M.K. Byrskiego) czy od ‘nieuporządkowanych przywiązań’ (w języku św. Ignacego Loyoli). Nie ma w tak pojmowanej reinkarnacji niczego, czego można by – czy należało – pragnąć. A tego nie rozumieli oświeceniowi (nie naprawdę oświeceni!) zwolennicy tej idei na Zachodzie, w rodzaju słynnego G.E. Lessinga; dla niego ponowne przyjście człowieka na świat było postulatem rozumu, który domagał się, by wiele ludzkich umiejętności, niedających się zrealizować w jednym życiu, można było podjąć innym razem, aby się nie zmarnowały… Jak gdyby tylko w ten sposób dało się osiągnąć na zie-mi nieograniczony postęp, obiecywany i upragniony w ‘pobożnych życzeniach’ europejskiego oświecenia”.

Zauważmy, że pomiędzy klasycznymi, wschodnimi teoriami reinkarnacji (hinduistyczną i buddyjską) i jej współczesnymi, zachodnimi formami istnieje zasadnicza różnica. W religijności wschodniej cykl wcieleń jest czymś negatywnym, od czego człowiek chce się uwolnić. W myśli zachodniej, przeciwnie, możliwość reinkarnacji oznacza nową, pozytywna okazję. Jedno życie wydaje się zbyt krótkie, aby zrealizować wszystkie ludzkie możliwości i naprawić ewentualne błędy. W tym wypadku reinkarnacja nie jest widziana jako ciężar, lecz raczej jako pocieszenie. Zostaje ona włączona w typowy zachodni optymizm postępu. Religie wschodnie zaś, z ich cykliczną koncepcją czasu, nie znają idei powszechnego postępu. Reinkarnacja jako droga postępu ludzkości jest ideą, która mogła rozwinąć się jedynie w kontekście kultury chrześcijańskiego Zachodu, wraz z jego koncepcją „historii zbawienia” ukierunkowanej ku Królestwu Bożemu (chodzi o „kosmiczną masońską drabinę, prowadzącą do transhumanizmu przekszatłcenia się w tzw. „bogów”, lub UFO bogów”, o nowoczesność i postęp” – dopisek Argonauty!)

Ks. Cz. St. Bartnik zauważa też, że do reinkarnacji nawiązuje dziś niekiedy idea klonowania. Jest to pewna odmiana reinkarnacji. Według tej teorii jed-na i ta sama dusza miałaby istnieć w wielu sklonowanych ciałach, które przez to stanowiłyby jednego i tego samego człowieka o „ciałach wymiennych” lub „zastępczych”. „Jest to jednak czysta fantazja. Każde ciało, nawet sklonowane, stanowi podstawę innej duszy, stworzonej przez Boga, osobne ciało nie istnieje bez osobnej duszy ludzkiej i razem stanowią odrębną osobę ludzką. Biologicz-nego istnienia człowieka nie da się przedłużyć w nieskończoność”.

Ważną rolę w rozpowszechnieniu teorii reinkarnacji we współczesnej myśli zachodniej odegrała antropozofia Rudolfa Steinera. Ciekawą polemikę z nią podejmuje w swojej teologii H. U. von Balthasar. Steiner utrzymuje, że wraz ze śmiercią ciało biologiczne człowieka rozkłada się, podczas gdy jego ciało eteryczne i astralne towarzyszą „ja” przez okres głębokiego snu, który poprzedza kolejne wcielenie. Cykl narodzin kończy się wraz ze zdobyciem człowieka ducha. Według Baltha-sara, hipotezy Steinera nie można odeprzeć jedynie na podstawie argu-mentów antropologicznych i teologicznych pochodzących z Pisma św. i tradycji chrześcijańskiej. Objawienie nie zmierza bowiem do powszechnego wyjaśnienia wszystkich tajemnic Boga i świata. Ma ono na celu doprowadzenie ludzi do zbawienia.

Obiektywna i krytyczna ocena hipotezy Steinera jest więc możliwa tylko wtedy, jeśli odniesie się precyzyjne zarzuty wobec tym argumentów, które filozof przytacza jako oparcie dla dokt-ryny reinkarnacji (przede wszystkim w punktach, w których reinkarnacja miałaby odpowiedzieć na niektóre kwestie lepiej niż chrześcijaństwo). W swojej antropozofii Steiner przejmuje teorię Platona o duszy, która nie ma początku. Utrzymuje, iż istnieją tylko dwie możliwości. Według pierwszej, każda dusza jest stworzona w sposób cudowny, tak jak musiały zostać stworzo-ne w cudowny sposób gatunki zwierząt; według drugiej możliwości, dusza pod-lega ewolucji i najpierw istniała w innej formie, tak jak forma zwierzęca istniała w innym kształcie. Odpierając tę teorię, Balthasar posiłkuje się doktryną stworzenia św. Augustyna, według której Bóg stworzył świat w chwili uprzedzającej czas.

Czas zaczyna się jedynie wraz ze stworzeniem. Szwajcarski teolog zgadza się z Augustynem w tym, że w świecie roślinnym można przyjąć pewną teorię ewolucji, lecz nie jest to możliwe w świecie duszy i ducha. W stwarzaniu tych ostatnich nie króluje czas, a więc dusze nie muszą „oczekiwać” zanim zostaną wcielone. Dlatego „cud” Steinera nie ma racji bytu. Steiner utrzymuje, że tylko dzięki prawu karmy staje się jasne, dlaczego „dobro” musi często cierpieć, a „zło” może być szczęśliwe. W ten sposób, zauważa Balthasar, największa tajemnica tego świata, którą Izrael poznał na własnej skórze, ulotniłaby się. Wiadomo byłoby wtedy, dlaczego istnieją do-brzy i źli, charaktery łatwe i trudne.

Czy to nie oznaczałoby powrotu do idei Orygenesa, że Bóg na początku stworzył wszystkie dusze jako identyczne, i że różnorodność weszła do ludzkości poprzez grzech pierworodny? Hipoteza metempsychozy zawiera w sobie w sposób nieunikniony ideę powszechnego zbawienia wszystkich stworzeń (apokatástasis). Zostaje w niej zanegowana możliwość wolnej i ostatecznej decyzji na rzecz zła, zważywszy na to, że każda wina może być odkupiona i zrównoważona poprzez cierpienie i powolny proces nawrócenia-oświecenia. W ten sposób nie dałoby się należnej wagi wszystkim osobistym decyzjom człowieka i historii, która się nie powtarza. Objawienie NT, przedstawione jako eschatologia nieba i piekła, jest wezwaniem do najgłębszej powagi wobec wszystkich osobistych decyzji i do zważania na możliwość świadomego i ostatecznego opowiedzenia się przeciw miłości, ku czystemu egoizmowi.

Zatem hipoteza metempsychozy w swojej zachodniej antropozoficznej formie nie byłaby niczym innym jak procesem samozbawienia, który rozwija się według naukowego modelu ewolucji i nie pozwala na czystą darmowość wol-nego daru. W tym kontekście, pytanie o to, czy materia zostaje uduchowio-na czy przemieniona i czy zmartwychwstanie ma jeszcze sens, staje się drug-oplanowe. To, co zostaje tutaj wykluczone, to łaska nawrócenia dana darmo grzesznikowi, który nie może się sam zbawić. Można oczywiście poszukiwać prób łączenia koncepcji ewolucji z łaską. Również samo istnienie i relacja z Bogiem jest już jakimś zaczynem łaski. Ale prawdziwa łaska chrześcijańska pochodzi z krzyża. Reinkarnacja jest więc hipotezą nie do przyjęcia, ponieważ wykluczałaby łaskę krzyża.

W refleksji teologicznej zadaje się też czasem pytanie, czy ostateczne wypełnienie w wydarzeniu zmartwychwstania zakłada koniecznie jedną jedyną egzystencję ziemską, czy też może z punktu widzenia chrześcijańskiego byłoby do pomyślenia, że zmartwychwstanie i ostateczne spełnienie zostałyby osiągnięte, po przejściach przez kolejne egzystencje? Czy oczyszczenie po śmierci, o którym naucza eschatologia katolicka, mogłoby być rozumiane poprzez wyobrażeniowy model reinkarnacji? Na te pytania większość teologów katolickich i protestanckich odpowiada negatywnie (wskazuje na to choćby opisana powyżej pozycja Balthasara z jej solidną argumentacją), niektórzy zaś proponują, aby dyskusję tę pozostawić otwartą. Jednym z tych teologów jest Karl Rahner.

Pozycja niemieckiego jezuity wobec zagadnienia reinkarnacji jest ściśle związana z jego interpretacją chrześcijańskiej nauki o czyśćcu. Rahner wychodzi od tego, co tradycyjna nauka katolicka stwierdza o purgatorium. Zasadniczo mówi ona dwie rzeczy. Po pierwsze, że w śmierci osobista decyzja człowieka, dojrzała w wolności, staje się ostateczna. Stwierdza ona także, iż ze względu na złożoność człowieka i proces jego stawania się, jedynie po śmierci dokonuje się dojrzewanie całego człowieka ku ostatecznemu spełnieniu, bo tylko wtedy fundamentalna decyzja nakłada się na całą jego rzeczywistość. To ostatnie stwierdzenie wydaje się potwierdzać ist-nienie „stanu pośredniego” pomiędzy śmiercią człowieka a jego całkowitą dojrzałością. Chodziłoby o czas oczyszczenia, który należy rozumieć w sensie „analogicznym” do idei czasu historycznego. W tym „stanie” następowałoby oczyszczenie duszy poprzez cierpienie ekspiacyjne. Do tego tradycyjnego sposobu myślenia Rahner odnosi pewne obserwacje, które nie naruszają substancji dogmatu. Teolog zapytuje:

czy nauka o definitywnym stanie ostatecznego przeznaczenia osób – w bezpośrednim posiadaniu Boga lub w wiecznym potępieniu – odnosi się także, jako obowiązująca doktryna wiary, do tych ludzi, którzy nie zrealizowali się w sposób osobowy i wolny w związku z ich ostatecznością? Gdyby odpowiedź na to pytanie była pozytywna, należałoby wnioskować, że większa część mieszkańców nieba to osoby, które nigdy nie doszły do osobistej decyzji i dlatego szczęście wieczne trzeba by rozumieć po części jako owoc wolności (oczywiście wyposażonej w łaskę), a po części jako efekt normalnego, naturalnego wydarzenia.

Dlatego byłoby chyba słuszniej założyć, że dla tych osób istnieje jakaś dodatkowa możliwość wolnej oso-bowej decyzji, jakaś forma pośredniego rozwiązania. W przypadku tych osób śmierć nie jest śmiercią według swego teologicznego znaczenia jako proces, w którym wolność staje się definitywna, a człowiek całkowicie dys-ponuje sobą w związku ze swoim ostatecznym losem. Dla tych ludzi purgatorium stałoby się więc przestrzenią dla pośmiertnej historii wolności. W tym sensie włączyłaby się tu idea reinkarnacji. Rahner wyznaje, że nie żywi żadnej sympatii wobec „wedrówki dusz” i innych podobnych wyobrażeń. Zważywszy jednak na nadzwyczajną popularność tej idei w czasie i przestrzeni i pragnąc wyjść poza nasz zachod-ni ogląd świata jako jedyny właściwy, moglibyśmy zastanowić się czy doktryna „wedrówki dusz” nie zawiera czegoś słusznego. Teolog zapytuje czy „um-iarkowana” hipoteza „wedrówki dusz” nie powinna znaleźć jakiegoś miejsca także wewnątrz chrześcijańskiej dogmatyki dotyczącej nauki o czyśćcu?.

Takie przedstawienie, podejrzewa niemiecki teolog, mogłoby być bliższe wrażliwości człowieka Wschodu. Oczywiście reinkarnacji, o której mówi Rahner, nie należy rozumieć w klasycznym znaczeniu wiecznych cyklów narodzin i śmierci lub jako innego życia w istotach pozaludzkich. Gdyby tak było, doszłoby do zaprzeczenia wiary chrześcijańskiej, która utrzymuje, że ostateczna decyzja człowieka zostaje podjęta jeden raz w życiu. Jezuita zauważa także, że chrześcijanin i wyznawca doktryny transmigracji dusz nie wiedzą dokładnie i z całą pewnością, w ilu wypadkach istota ludzka nie potrafi podjąć w swoim życiu absolutnej decyzji za czy przeciw Bogu.

Propozycja Rahnera pozwala na ważny dialog i konfrontację z wrażliwością religijną i kulturową Wschodu. Należy jednak zapytać: czy hipoteza ta jest rzeczywiście do zaakceptowania dla mentalności Zachodu, dla której reinkarnacja ma przecież precyzyjne konotacje filozoficzno-teologiczne? Dlatego „przeszczep” koncepcji dokonany przez Rahnera wydaje się problematyczny. Współczesny ewangelicki teolog Jürgen Moltmann zauważa, że doktryna reinkarnacji umieszcza pojedyncze życie w szerokim łańcuchu po-koleniowym, często kosmicznym, który obejmuje wszystkie istoty żyjące, i gdzie każda rzeczywistość jest spokrewniona z inną.

Wychodzi się tu zasadniczo z założenia, że wszystko może reinkarnować się we wszystko. Religie odwołujące się do Abrahama wyprowadziły zaś z idei osobowego Boga przekonanie o jedyności osoby ludzkiej i niepowtarzalności indywi-dualnego życia. Istoty ludzkie nie są „częścią natury”, lecz „obrazem nie-widzialnego Boga”. Na mocy tej relacji z Bogiem zostają one wyniesione ponad porządek naturalny, który łączy je ze wszystkimi innymi stworzeniami (por. Rdz 1,26; Ps 8,6n). Bóg stwarza zawsze oryginały, nie produkuje kopii; Bóg się nie powtarza. Z tej prawdy wywodzi się indywidual-ny charakter każdej osoby ludzkiej, oryginalność każdego życia, jedyność każdego przeżywanego momentu. Moltmann zapytuje: hipoteza o życiu, które się nieustannie powtarza, rodzi naprawdę sympatię wobec wszystkich innych istot żyjących czy raczej obojętność wobec spłaszczonej w ten sposób rzeczywistości?

Z kolei pytania ze strony doktryny reinkarnacji wobec religii abraha-mowych mogłyby, zdaniem Moltmanna, brzmieć nastepująco: zbyt duży nacisk położony na pojęcie osoby nie naraża relacji człowieka z naturą, przekształcając go w niszczyciela ziemi? W opinii ewangelickiego teo-loga zbyt ostre rozróżnienie pomiędzy „osobą” i „naturą” nie respektuje praw życia. Jako osoba „przed Bogiem” człowiek jest także częścią natury, którą reprezentuje przed Bogiem. Powinniśmy na nowo złączyć „osobę” i „naturę”, podejmując starożytną koncepcję „osoby hipostatycznej”. Jako osoby ludzie tworzą wspólnotę, w której osobowość i poczucie społeczne są dwoma aspektami jedynego bytu ludzkiego. Ludzie są też istnieniami naturalnymi, tj. żyjącymi w szerszej wspólnocie ze wszystkimi innymi istnieniami na ziemi. Idea wspólnoty stworzeń przestrzennie wyraża właśnie tę prawdę, podczas gdy doktryna reinkarnacji opiera się na analogicznym, czasowym wyobrażeniu łańcucha pokoleniowego, nie tylko ludzkiego. Są to dwie perspektywy, które Moltmannowi nie wydają się nie do pogodzenia. Współcześnie zauważa się wręcz konieczność dialogu orientalnej wizji natury z zachodnią koncepcją osoby.

Doktryna reinkarnacji musi zmierzyć się z następującym problemem: w jaki sposób dusza zachowuje swoją tożsamość w kolejnych wcieleniach?. W starożytnym świecie hinduskim reinkarnacje wyrażają przekleństwo dla dusz, które są przykute do kołowrotu narodzin i znajdują zbawienie je-dynie wtedy, kiedy nie są więcej zmuszone do narodzin, tj. w nirwanie. W kontekście zachodniej koncepcji personalistycznej w reinkarnacji zac-zyna się widzieć doskonałą możliwość poszerzenia naszej zdolności życia poza śmierć. To zakłada jednak, że dusza cieszyłaby się swoją własną tożsamością w nowych i różnych egzystencjach. Według Moltmanna, to tak typowo zachodnie „pragnienie życia”, które wyłania się z owej koncepcji, nie ma w sobie nic hinduskiego. Chodziłoby raczej o pragnienie, które nie jest jeszcze „oświecone”. W naszej refleksji zwróciliśmy już uwagę na ten problem, podejmując temat nowożytnego renesansu teorii reinkarnacji.

Życie przeżywane pod ciężarem przekleństwa za złe uczynki sta-je się miejscem męki. Życie poddane nieustannemu egzaminowi staje się „czyśćcem”. Teolog z Tybingi stawia tutaj istotne pytania: Jeśli mielibyśmy postrzegać ciało jedynie jako „przejście”, rodzaj opakowania, które okrywa pielgrzymującą duszę, to czy będziemy w stanie naprawdę kochać tę konkretną egzystencję? Nie będziemy zmuszeni do snów o innych przestrzeniach dla naszej duszy? To życie jest tylko środkiem do osiągnięcia celu? Czy nie jest ono piękne i bogate w sens w sobie samym?. Propozycja Moltmanna, krytycznego wobec projektu „nowoczesnego świata”, zmierza niewątpliwie do przełamania zachodniego indywidualizmu, tj. absolutyzacji jednostki i jej izolacji od innych stworzeń. Wykazuje ona głęboką wrażliwość ekologiczną i poczucie solidarności z całym stworzeniem. Odnajdujemy tutaj również drogi Moltmannowi wątek miłości do tego konkretnego życia. Brak jednak, jak zresztą w całej teologii Moltmanna, pewnej spójności metodologicznej (którą zarzuca mu przede wszystkim krytyka anglosaska), prowadzącej to często do formułowania zbyt jednostronnych i problematycznych hipotez. Jest to związane u tego autora ze swoistym sposobem uprawiania teologii jako „fantazji dla Królestwa Bożego”.

Koncepcje reinkarnacji i wedrówki dusz nie spowodowały do naszych czasów żadnej uroczystej i wiążącej wypowiedzi Magisterium Kościoła. Nie dlatego, aby doktrynę tę uważano za możliwą do pogodzenia z wiarą chrześcijańską, lecz przeciwnie: ponieważ reinkarnacja zaprzecza w jasny sposób zasadom tej wiary. W dokumentach Soboru Watykańskiego II znajdziemy jedno, domyślne, wynikające z treści odrzucenie hipotezy reinkarnacji. Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen Gentium” mówi o „jednym jedynym biegu naszego ziemskiego życia”25, odwołując się do Hbr 9,27. Jako ciekawostkę historyczną można tu dodać fakt, że słowa te zostały wprowadzone w ostat-niej fazie redakcyjnej dokumentu – poprzez modus zaproponowany przez 123 ojców soborowych, aby „potwierdzić jedyność tego ziemskiego życia przeciw reinkarnacjonistom”.

Do wyrażenia tego nawiazuje też Katechizm Kościoła Katolickie-go, określając bardzo jasno: „Śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki człowieka, czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi, by realizował swoje ziemskie życie według zamysłu Bożego i by decydował o swoim ostatecznym przeznaczeniu. Gdy zakończy się ‘jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota’, nie wrócimy już do kolejnego życia ziemskiego. ‘Postanowione ludziom raz umrzeć’ (Hbr 9,27). Po śmierci nie ma ‘reinkarnacji’”. W jednej z katechez Jan Paweł II zauważa, że „u podstaw idei rein-karnacji leży głębokie pragnienie nieśmiertelności i pojmowanie ludzkiej egzystencji jako ‘próby’ w perspektywie ostatecznego celu, a także jako konieczności pełnego oczyszczenia, by móc dostąpić komunii z Bogiem. Jednakże reinkarnacja nie zapewnia jedynej i niepowtarzalnej tożsamości każdego ludzkiego stworzenia, będącego przedmiotem szczególnej miłości Boga, ani też integralności ludzkiej istocie jako ‘wcielonemu duchowi’”.

W „Tertio Millennio adveniente” Jan Paweł II również wskazuje, że reinkarnacja oznacza między innymi, iż człowiek nie chce się pogodzić z nieodwołalnym charakterem śmierci. „Objawienie chrześcijańskie wyklucza reinkarnację i mówi o spełnieniu, do którego człowiek jest powołany w czasie jedynego życia ziemskiego. Takie spełnienie własnego losu człowiek osiąga poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”. Międzynarodowa Komisja Teologiczna w dokumencie „Aktualne pro-blemy eschatologii” stwierdza, że w fenomenie szeroko rozpowszenionej teorii reinkarnacji (także na skutek wzrostu mentalności synkretycznej) ukazują się być może ludzkie aspiracje ku wyzwoleniu z materializmu. Jednak ten „spirytualistyczny” wymiar nie pozwala w żaden sposób ukryć, jak bardzo reinkarnacjonizm sprzeciwia się orędziu ewangelicznemu.

Jasne, teologiczne argumenty refutujące hipotezę reinkarnacji pragniemy zgrupować wokół trzech tematów: biblijnej wizji czasu i historii; chrześcijańskiej koncepcji jedności duszy i ciała; oraz spełnienia/zbawienia człowieka poprzez dar Bożej łaski. Wiele religii interpretuje czas i historię poprzez obraz wiecznego powrotu, gdzie każde wydarzenie jest postrzegane jako cykliczna powtórka wydarzenia pierwotnego. Biblia kładzie zaś nacisk na jedyność i niepowtarzalność działań Boga w historii. Przede wszystkim życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dokonało się „raz na zawsze”. Chrystus nie reinkarnował się, lecz zmartwychwstał. Ta fundamentalna kategoria chrystologiczna „raz na zawsze” odnosi się analogicznie także do życia ludzkiego. Człowiek jest wezwany do mądrego użycia czasu (por. Ps 81,12; Ef 5,16; Kol 4,5; Hbr 3,13; 9,27n).

Przejdźmy do argumentu o charakterze antropologicznym. Według koncepcji chrześcijańskiej dusza i ciało człowieka nie są dwoma rzeczywistościami, które zostały niejako złożone i zjednoczone razem. Człowiek jest „corpore ut anima unus”. Dlatego nadzieja chrześcijańska post mortem nie dotyczy tylko nieśmiertelności duszy, lecz całego człowieka. Wobec tej myśli teorie reinkarnacji są wyrazem jakiegoś radykalnego du-alizmu34. Należy zatem zapytać: czy może być zagwarantowana tożsamość duszy/osoby przechodzącej przez różne formy cielesne? Czy nie oznacza to całkowitej dewaluacji ciała, rozumianego tu jedynie jako zewnętrzna powłoka, którą na końcu po prostu się zdejmuje? Celem historii zbawienia nie jest wybawienie duszy od ciała a człowieka ze świata, lecz zbawienie człowieka cielesnego w połączeniu z ostatecznym spełnieniem świata.

Trzeci argument przeciw teorii reinkarnacji wprowadza nas w samo serce Ewangelii i wiary chrześcijańskiej. Spełnienie osoby ludzkiej dokonuje się poprzez dar łaski Bożej. W chrześcijaństwie liczy się zatem nie prawo karmy, lecza zasada łaski (por. Mt 20,1-6; Rz 3,20-28; Gal 2,16; Ef 1,6-8).
Doktryna reinkarnacji jest zasadniczo doktryną samorealizacji i sa-mozbawienia. Chrześcijaństwo zaś głosi, że ostateczną doskonałością człowieka jest tylko Bóg. Wspólnota z Bogiem i życie w Bogu nigdy nie mogą być wyłącznie dziełem człowieka, lecz jedynie darmowym darem Boga. To co popycha wielu ludzi ku wierze w reinkarnację, to poczucie, że jedyne życie ziemskie jest zbyt krótkie, aby mogła w nim dojrzeć decyzja o wiecznym charakterze.

Nasze ludzkie działanie, tak bardzo uwarunkowane wieloma czynnikami, nie mogłoby mieć charakteru absolutnego i ostatecznego, który przypisuje mu tradycja biblijna. Stąd wyobrażenie o następnych egzystencjach, które pozwolą dopełnić tego, czego zabrakło w obecnym życiu. Ten sposób widzenia, na pierwszy rzut oka tak łaskawy wobec ludzkich słabości, zawiera jednak w sobie nieludzką surowość: zrzuca bowiem na człowieka cały ciężar wyzwolenia, którego on sam nie może dokonać, lecz tylko otrzymać jako dar od Boga. Wiara w reinkarnację być może zawiera w sobie ukryte odrzucenie otwarcia na dar zbawienia. Z teolo-gicznego punktu widzenia w tym zanegowaniu soteriologii chrześcijańskiej znajduje sie podstawowy błąd doktryny reinkarnacji.

W Jezusie Chrystusie Bóg wypowiada swoje „tak” wobec każdego człowieka. Życie w Chrystusie jest już celem ostatecznym (por. 1 Kor 10,11). Nie potrzeba szukać, poprzez kolejne egzystencje, jakiegoś dalekiego spełnienia. Chodzi o to, aby żyć w obszarze owego „tak”. Wówczas nic nie będzie mogło człowieka oddzielić od miłości Boga (por. Rz 8,38; 14,38). Ta miłość Boża, która stała się widzialna w Jezusie Chrystusie, jest niezwyciężalna, nie zatrzymuje się nawet wobec śmierci. W tej miłości jesteśmy zawsze strzeżeni, tak w życiu, jak w śmierci, a także post mortem… Dla żyjących we wspólnocie z „ciałem Chrystusa“ nie ma innego celu niż wypełnienie tej więzi w zmartwychwstaniu ciała. Spełnienie w Chrystusie jest/będzie tym, czego człowiek od zawsze szukał, a nawet czymś o wiele większym, czymś, co nieskończenie przerasta jakiekolwiek oczekiwanie i wyobrażenie (por. 1 Kor 2,9nn). – koniec cytatu.

W naszym filmiku pt,: „Tajemnica doktryn REINKARNACJI jest niezwykle skomplikowanym systemem duchowej filozofii” sugerujemy odpowiedz na pytanie postawione w tytule tego wpisu, chodzi o „uspokajanie „morza”, jeśli stosujemy terminologię Kodu Biblii. Gdyby globalnie ludzkość została poinformowana, zgodnie z niektórymi naukami hinduistyczno buddyjskimi oraz Chrześcijańskimi dogmatami o nieistnieniu zjawiska, albo fenomenu reinkarnacji, tak jak się go naucza poprzez dziwaczne wypowiedzi sekt Nowej Ery loży wolnomurarskich, to słowami z Pisma doszło by do powstania „huku morza i jego nawałnicy” !!! Dokładny tekst mówi nam: „«Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios zostaną poruszone.” Ewangelia Łk 21,25-26

Kod Biblii opisuje tu tajemnicze zjawiska, spora część biblistów milczy w tym temacie – Kod Biblii jest momentami niezwykle ciężki do odszyfrowania ! Podobnie znajdujemy straszliwą tajemnicę we wspomnianym zdaniu z Ks. Powt. Prawa 30:4 , czytamy tam: „Choćby twoi wygnańcy byli na krańcu niebios, to i stamtąd zgromadzi cię Pan, Bóg twój, i stamtąd cię zabierze,! Co to za „kosmiczni wygnanicy” i co to za „kosmiczne piekła” ?! Część członków tych piekieł czyli „kosmiczni wygnańcy” pokazują wszędzie „trójkąt w dół”, prawdopodobnie przybywają z tych piekieł na ziemię, lub w innej wersji są to „nowi kosmiczni wygnańcy„, którzy zostaną „włożeni” do ciał ufo potworaków !

Św. Ireneusz z Lyonu  napisał fundamentalne dzieło Przeciw herezjom (Adversus Haereses). Szczegółowo opisał nauki gnostyków i je obalił. Podkreślał, że herezja zniekształca Pismo Święte i prowadzi ludzi do fałszywego boga, do tzw. „demiurga”. Tertulian – O nakazie przeciw heretykom (De Praescriptione Haereticorum). Argumentował, że heretycy nie mają prawa interpretować Pisma Świętego, bo należy ono do Kościoła apostolskiego. Św. Augustyn napisał setki stron przeciw manichejczykom, donatystom i pelagianom. Pokazywał, że herezje rodzą się z pychy lub błędnego rozumienia łaski. Św. Ignacy Antiocheński (I wiek): ostrzegał przed fałszywymi nauczycielami, którzy zaprzeczali realnemu wcieleniu Chrystusa – nazywał ich „bestiami w ludzkiej postaci”. Wielu Ojców (Augustyn, Atanazy, Cyryl Aleksandryjski) modliło się o nawrócenie heretyków i starało się ich przekonać argumentami, a nie tylko potępiać. Ich celem było ochronienie wiernych przed tym, co według nich prowadziło do utraty zbawienia, i doprowadzenie zabłąkanych z powrotem do jedności Kościoła.

Linki:

Pierwszy: „Czy doktryna reinkarnacji to prawda ? Czy rzeczywiście jakiś element człowieka przechodzi wcielenia ? (Kosmiczne starcie duchów Boga Logosu z inteligencjami hinduistycznymi leninistów)„)

Jednym z najważniejszych linków jest ten o porywaniu dusz ludzkich, umieszczaniu ich w jakichś ciałach: „Rozpad „Atlantów – Atlantydy” na pomniejsze rasy i ludy, pod wodzą ufo kosmokratorów – odwieczne porywanie dusz „mitlakkahat”

Ostateczna reinkarnacja w tym jednym życiu – w Duchu – by nie trafić do „kwadratu przestrzeni” bestii Borg 666 (kosmiczne przeprogramowanie w istoty niebieskie jest możliwe – dowody !)

W sprawie reinkarnacji i faktycznego wiecznego życia w ciele anielskim tutaj: „Religia Jahwistyczna trydencka, czyli nauka Ojców Kościoła i świętego Tomasza (Tajemnice Atlantydy oraz Roberta Kilwardby – jedno wieczne życie po-reinkarnacyjne?)”

Link o ciałach bionicznych, ale i o przenoszeniu ludzkich dusz w jakieś tajemnicze miejsca polecamy tekst pt.: „Nagrano bioniczne ciało UFO istoty, która wykonywała tajemnicze czynności „murarskie” ! (Kosmiczny pracownik uprawy działa i pracuje ?!)”

„Hipoteza rzadkiej Ziemi – Paradoks Fermiego„.

Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

„Kto zwodzi całą zamieszkałą Ziemię, a Kto ratuje od zwiedzenia (maskirowki) ? Kosmicznych wsioków wybawia Nazaraios !„

„Super mistyka starożytnego Boga YHWH – Ludzkość jako duchowa monada, z którą w miłości „łoża” połączyła się super potężna Istota Logos ! (III część kosmicznego błota plus: żelazo?)„

Czym będziemy po przejściu chrześcijańskich katolickich przygotowań „przypomnienia sobie Pamięci Totalnej – Total Recall” – jogi Chrystusa ?) ,  Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?,

Jesteśmy w kosmosie sami jako ludzkość zbudowana z „gliny-błota”, ale nie jesteśmy sami jako istoty inteligentne ? Ufologia duchów z „okręgów niebieskich” Oceanu ?

Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Programowalny (duchowy) układ logiczny , lub programowalna (duchowa) sieć logiczna”

Czy coś takiego jak „UFO istoty” istnieje ? Super „pałer” Rogu Wybawienia – Jakaś potężna Istota, albo istoty, „wytapiają metale” w kibsian ?!

Następnie w kolejności ważności:

Ostateczna reinkarnacja w tym jednym życiu – w Duchu – by nie trafić do „kwadratu przestrzeni” bestii Borg 666 (kosmiczne przeprogramowanie w istoty niebieskie jest możliwe – dowody !)

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Czy coś takiego jak „UFO istoty” istnieje ? Super „pałer” Rogu Wybawienia – Jakaś potężna Istota, albo istoty, „wytapiają metale” w kibsian ?!

Cykl o pamięci Total Recall musi zawierać takie teksty jak:

Starożytni „łaskawi bogowie”, „tasaki morskie” i „dzieci morza” – co się udaje odszyfrować z oceanu pamieci Total Recall ?

Głęboka pamięć Total Recall – wyzwolenie z niepamięci (spiralnego) koła samsary ?

Pamięć absolutna (globalna) Total recall – resety cache i RAM ?

Medytacja, albo kontemplacja świętej Pamięci Total Recall, a to znaczy „polecił im usiąść”

Wszystkie królestwa świata – kosmoi – kto nam wymazuje pamięć Total Recall ?

Klucz do przypomnienia Total Recall’u – Tajemnica kosmicznych symboli Biblii, część IV

Zakazana archeologia, kreacjonizm i psychoanaliza drogą do katharsis

Pamięć nadprzyrodzona – zaawansowane systemy Total Recall’u ?

Poszukiwacze zaginionej pamięci – której nie znają nawet książęta

Tajemnice hinduskich świątyń pamięci Total Recall’u – część I

Zakazana pamięć i tożsamość – Total recall jest możliwy !

oraz ważny artykuł pt.: Część II starożytnych procesów – Odczytywanie świętej duchowej pamięci przedpotopowej planety Adamów

Zakazana geologia to zakazana planetarna pamięć (Duchowy ‚Total Recall’)

Zakazane obrazy świadomości (archeologicznej tożsamości)

Dobre 15

Podobne Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *