NWO http://argonauta.pl Ufo, Duchowość, Archeologia Wed, 02 Apr 2025 18:13:45 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.8 http://argonauta.pl/wp-content/uploads/2021/09/cropped-dziob-1-32x32.png NWO http://argonauta.pl 32 32 Kosmiczno innowymiarowa katolicka masoneria Boga i Mistrza Jezusa Chrystusa (nauka św. masona Tomasza z Akwinu oraz innych świętych katolickich duchowych masonów) http://argonauta.pl/kosmiczno-innowymiarowa-katolicka-masoneria-boga-i-mistrza-jezusa-chrystusa-nauka-sw-masona-tomasza-z-akwinu-oraz-innych-swietych-katolickich-duchowych-masonow/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=kosmiczno-innowymiarowa-katolicka-masoneria-boga-i-mistrza-jezusa-chrystusa-nauka-sw-masona-tomasza-z-akwinu-oraz-innych-swietych-katolickich-duchowych-masonow http://argonauta.pl/kosmiczno-innowymiarowa-katolicka-masoneria-boga-i-mistrza-jezusa-chrystusa-nauka-sw-masona-tomasza-z-akwinu-oraz-innych-swietych-katolickich-duchowych-masonow/#respond Sat, 29 Mar 2025 19:45:52 +0000 http://argonauta.pl/?p=66739 Niedawno opublikowaliśmy bardzo skondensowany tekst o katolickich masonach, jako tych prawdziwych budowniczych, pochodzących od Ducha Świętego, tytuł tego wpisu to: „Praca dla faraona – niższy i wyższy poziom św. Kodu Biblii jako tajemnego języka super katolickiej chrześcijańskiej masonerii Boga Jezusa, kosmicznego duchowego Logosu„. Na przeciwko nas, prawdziwych masonów Boga Jezusa stoją masoni diabła, czyli wyznawcy obcych duchów, albo całkiem obcego ducha tzw. „demiurga”, którego czczą masoni otchłani (dokładnie: chaosu: „ordo ab chao„). Gnostycy przejęli platońskie pojęcie „demiurga” i radykalnie je przekształcili, nadając mu odmienny sens i osadzając w swoim dualistycznym światopoglądzie. W gnostyckich systemach demiurg nie jest już pozytywnym i dobrym twórcą, lecz istotą niższego rzędu, często ignorancką, a nawet tyraniczną, odpowiedzialną za stworzenie niedoskonałego, materialnego świata, który gnostycy postrzegali jako więzienie dla boskich dusz, a to oznacza, że trzeba stworzyć nowe bioniczne ciała GMO.

W gnostycyzmie wszechświat jest podzielony na dwa fundamentalne poziomy: duchowy (pleroma) i materialny. Pleroma to sfera najwyższej boskości, pełnia doskonałości, zamieszkana przez eony – emanacje pierwotnego, transcendentnego Boga, który jest niewyobrażalny i całkowicie oddzielony od świata materialnego. W różnych gnostyckich mitach (np. w systemie Walentyna czy w tekstach z Nag Hammadi, takich jak Apokryfon Jana) proces stworzenia świata materialnego zaczyna się od upadku lub błędu jednego z eonów, najczęściej identyfikowanego jako Sophia (Mądrość). Sophia, działając bez zgody najwyższego Boga, rodzi lub wytwarza demiurga – istotę, która nie jest świadoma swojego pochodzenia ani pełni boskości.

Ten demiurg, zwany często Jaldabaotem (warianty: Ialdabaoth, Yaldabaoth), Saklasem („Głupcem”) lub Samaelem („Ślepcem Boga”), jest istotą hybrydyczną: posiada moc twórczą, ale brak mu pełnego zrozumienia duchowej rzeczywistości. Wierząc, że jest jedynym bogiem, ogłasza słynne słowa: „Jam jest Bóg, i nie ma innego poza mną” (co gnostycy interpretowali jako echo starotestamentowego Jahwe), co podkreśla jego ignorancję i arogancję.

Demiurg w gnostyckich tekstach jest stwórcą świata materialnego, ale jego dzieło jest niedoskonałe, a nawet złowrogie. Świat, który tworzy, wraz z ludzkimi ciałami i prawami natury, jest postrzegany jako pułapka dla boskich iskier – fragmentów duchowej pełni uwięzionych w materii. Jaldabaot, wraz ze swoimi sługami, archontami („władcami”), rządzi kosmosem jak tyran, utrzymując ludzkość w niewiedzy (agnosia) o jej prawdziwym, duchowym pochodzeniu.

W tekstach takich jak Hypostasis Archontów czy Ewangelia Judasza demiurg jest przedstawiany jako istota zazdrosna, ograniczona i wroga wobec duchowego przebudzenia. Jego stwórcza moc jest realna, ale pochodzi z kradzieży lub nieświadomego wykorzystania boskiej esencji Sophii. W efekcie demiurg staje się symbolem kosmicznego nieporozumienia: tworzy świat, myśląc, że jest jego panem, podczas gdy w rzeczywistości jest jedynie narzędziem większego planu, który ostatecznie prowadzi do wyzwolenia dusz przez gnozę (wiedzę). Na przykład w Apokryfonie Jana Jaldabaot tworzy Adama i Ewę, ale czyni to, by uwięzić boską iskrę w materialnych ciałach, a jego zakaz jedzenia owocu z drzewa poznania dobra i zła jest próbą utrzymania ludzi w ignorancji. Wąż w ogrodzie Eden staje się w tej interpretacji paradoksalnie pozytywną postacią, przynoszącą gnozę i wyzwolenie. oncepcja demiurga miała ogromny wpływ na późniejsze ruchy ezoteryczne, filozoficzne i literackie.

W średniowieczu odnajdujemy jej echa w naukach katarów, którzy również odrzucali materialny świat jako dzieło złego boga. W nowożytności demiurg inspirował mistyków, alchemików i myślicieli, wspomnijmy prace czołowego alchemika Carla Gustav Junga, który widział w nim archetyp „cienia” boskości. Carl Gustav Jung, szwajcarski bardzo zaawansowany mason, psychiatra i twórca psychologii analitycznej, był jednym z myślicieli XX wieku, którzy garściami czerpali inspirację z gnostyckiej koncepcji demiurga, reinterpretując ją w kontekście psychologicznym i archetypowym (głownie starożytnego kodu!). Jego zainteresowanie gnostycyzmem, w tym postacią demiurga, nie było przypadkowe – Jung dostrzegał w gnostyckich mitach głębokie odbicie procesów zachodzących w ludzkiej psychice, zwłaszcza w jej nieświadomych warstwach, podobnie uważał mason i bolszewik Abramowski !!! (Odsyłamy do:„Starożytne istnienie niematerialne „przepływu świadomości” w biblijnym algorytmie Świętego Kodu (innowymiarowy szyfrogram?)

Jung interesował się gnostycyzmem od wczesnych etapów swojej kariery, ale jego zaangażowanie w tę tematykę pogłębiło się w latach 40. i 50. XX wieku, szczególnie po odkryciu tekstów z Nag Hammadi w 1945 roku, które dostarczyły nowych źródeł do badania gnostyckich wierzeń, stykających się z jego własnymi, czyli wiarą w obce duchy (jest to kluczowe dla wyznania masońskiego, 33 stopni opętania). W gnostycyzmie Jung widział system, który antycypował jego własne idee dotyczące dualizmu psychiki, konfliktu między świadomością a nieświadomością oraz potrzeby integracji przeciwieństw. Gnostycka wizja kosmosu – z pleromą jako sferą pełni i demiurgiem jako stwórcą niedoskonałej rzeczywistości – rezonowała z jego koncepcją psychiki jako pola napięć między wyższym „Ja” (Selbst) a ego.

W swoich pismach, takich jak Aion czy Psychologia i alchemia, Jung odnosił się do gnostyckich mitów, widząc w nich uniwersalne symbole ludzkiego poszukiwania sensu. Demiurg, jako postać ambiwalentna – stwórca i zarazem tyran – stał się dla niego metaforą sił działających w ludzkiej psychice, które zarówno kształtują nasze życie, jak i ograniczają naszą wolność.

Jung reinterpretował demiurga w kategoriach swojego systemu archetypów – ponadczasowych wzorców ukrytych w zbiorowej nieświadomości, coś na kształt „duchowej maszynerii otchłani-morza„! W gnostyckim Jaldabaocie Jung dostrzegał przede wszystkim archetyp „cienia” – tej części psychiki, która obejmuje wyparte, mroczne aspekty osobowości, ale także potencjał kreatywny. Demiurg, tworząc materialny świat, jest w gnostyckim micie ignorantem, który nie rozumie pełni boskości; podobnie cień w psychologii Junga reprezentuje nieświadomość, która może prowadzić do destrukcji, jeśli pozostaje nierozpoznana, ale także do transformacji, gdy zostaje zintegrowana (z morzem, z ciałami bionicznymi).

W Siedmiu kazaniach do umarłych (1916), jednym z bardziej ezoterycznych dzieł Junga, napisał o Abraxasie – gnostyckiej postaci łączącej cechy demiurga i wyższej boskości. Abraxas jest dla Junga symbolem jedności przeciwieństw: dobra i zła, twórczości i destrukcji. W tej wizji demiurg nie jest jedynie złowrogim tyranem, ale także koniecznym elementem procesu „indiwiduacji” – drogi do osiągnięcia pełni psychicznej poprzez pogodzenie sprzeczności w sobie. Jung, podobnie jak gnostycy, zmagał się z pytaniem o naturę zła i jego miejsce w kosmosie. Tradycyjna teologia chrześcijańska przypisywała Bogu wszechmoc i dobroć, co prowadziło do problemu teodycei: skąd bierze się zło w świecie stworzonym przez doskonałego Boga?

Gnostycka koncepcja demiurga oferowała alternatywę, którą Jung uznał za psychologicznie przekonującą: zło nie pochodzi od najwyższego Boga, lecz od niższego, ułomnego stwórcy – demiurga. Z drugiej strony jego poglądy na temat Boga Jahwe to istny horror ! Oto fragment z dzieła: „Odpowiedzi Hiobowi”, który ilustruje jego totalnie skrzywione, wręcz szatańskie spojrzenie na demiurgiczną naturę Jahwe: „Jahwe jest nieświadomy swej własnej natury. Jest on Bogiem, który stwarza świat, ale nie wie, co czyni, i potrzebuje człowieka, by się dowiedzieć.” (Answer to Job, CW 11, par. 583)

W Odpowiedzi Hiobowi (1952) Jung analizuje starotestamentowego Boga (utożsamianego przez gnostyków z demiurgiem) jako istotę nie w pełni świadomą, która wymaga konfrontacji z człowiekiem, by osiągnąć pełnię. Interpretacja szatańskiego demiurga przez Junga wywarła wpływ na kolejne pokolenia naznaczonych liczbą 666 psychologów, filozofów i artystów. Zaawansowany mason Carl Gustav Jung nie pozostawił po sobie jednego, zwięzłego wyznania wiary czy manifestu dotyczącego jego poglądów na świat, ale jego pisma – zarówno naukowe, jak i bardziej osobiste – obfitują w wypowiedzi, które ujawniają jego światopogląd, w tym fascynację gnostycyzmem, wiarę w znaczenie nieświadomości oraz przekonanie o duchowym wymiarze ludzkiego życia.

Jung wierzył, że nieświadomość jest kluczowym elementem ludzkiego doświadczenia i zawiera zarówno osobiste, jak i zbiorowe treści, które kształtują nasze życie. Widział w niej paralelę do gnostyckiej pleromy i demiurgicznych sił: „Nieświadomość jest nie tylko złem z natury, jest także źródłem najwyższego dobra: nie tylko czymś mrocznym, ale i jasnym, nie tylko bestialskim, półludzkim i demonicznym, ale także nadludzkim, duchowym i w boskim sensie.” (Psychologia i religia, 1938, tłum. ang. Psychology and Religion), i dalej czytamy: „Człowiek jest w pewien sposób mikrokosmosem, zawierającym w sobie całość psychicznego wszechświata.” (Wspomnienia, sny, refleksje, 1961, tłum. ang. Memories, Dreams, Reflections).

Warto tu jeszcze wspomnieć o słowie „abraxas”, jak pamiętacie pisaliśmy o nim w tekście „Kosmiczna bitwa o dostęp do galaktycznej biblioteki danych pamięci Total Recall„. Duchowa archeologia wspomina o nim w odkryciach pradawnego wisioru wyznawców istot innowymiarowych. „Abraxas gemma” był rodzajem amuletu, na którym wyryte było słowo abraxas. Słowo to powtarzało się przy symbolach kultu w niektórych sektach gnostyckich, w tym filmowych lożach typu „Marvel”, czy innych holywoodzkich wyznawcach Bafometa. (Abraxas, a dokładniej Balem Abrasax to nie jest wymysł z USA ale informacja archeologiczna !)

W Siedmiu kazaniach do umarłych (1916), tekście napisanym pod pseudonimem Bazylidesa (gnostyckiego nauczyciela), Jung przedstawia swoją wizję kosmosu, w której Abraxas – postać łącząca demiurga i wyższą boskość – odgrywa kluczową rolę: „Abraxas jest Bogiem, którego trudno poznać. Jego moc jest największa, ponieważ człowiek nie widzi jej. Od Słońca bierze najwyższe dobro, od Diabła najniższe zło, lecz od Abraxasa życie, całkowicie nieokreślone, matkę obu.” (Siedem kazań do umarłych, tłum. ang. Seven Sermons to the Dead), następnie pisze: „Pleroma jest wszystkim i niczym; nie ma jej w nas, ponieważ jesteśmy od niej oddzieleni przez naszą odrębność.” (Siedem kazań do umarłych, czyli do tych zjednoczonych z morzem).

Jung postrzegał świat jako miejsce dynamicznego napięcia między przeciwieństwami, gdzie duchowość i materia, świadomość i nieświadomość, współistnieją w nieustannej interakcji: „Świat, w który wchodzimy rodząc się, jest brutalny i okrutny, a zarazem bosko piękny. Możemy przypuszczać, że jest w nim więcej zła niż dobra, ale nie możemy tego wiedzieć na pewno.” (Wspomnienia, sny, refleksje), i dalej pisze Jung: „Człowiek jest pomostem między Bogiem a światem; jego zadaniem jest znosić sprzeczności i je przekraczać.” (Psychologia i alchemia, 1944,. ang. Psychology and Alchemy) – bardzo współczujemy studentom psychologii, że muszą przechodzić przez to (iluminackie) piekło ! Wielu z nich to istoty całkowicie opętane…, pochwycone przez „wiatr”, w terminologii biblijnej to „topielcy” – „A widząc silny wiatr, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie!” Ewangelia Mateusza 14:30, (z tego powodu wielu profesorów tzw. „psychologii” to istoty kontrolowane przez „Władcę mocarstwa powietrza„, stąd wspomnieliśmy o pochwyceniu przez „wiatr„)

W starożytności znano tajemnice procesu wyciągania się z otchłani, często było to „mieszanie się z duchami wyższymi„, czyli z „trójkątem skierowanym ku dołowi„. Motyw „zachodzenia na siebie nieba i ziemi” lub „mieszania się nieba z ziemią” jest uniwersalnym archetypem obecnym w wielu religiach, mitologiach i systemach filozoficznych na całym świecie. Symbolizuje on spotkanie boskości z ludzkim światem, przenikanie sfery transcendentnej z materialną. Zaprezentujmy kilka cytatów z zaginionych nauk pradawnych mędrców: W Sutrze Lotosu (Saddharma Puṇḍarīka Sūtra) Budda mówi: „Ziemia i niebo są jednym w moim nauczaniu”. Konkretny wers brzmi: „Wszystkie światy są zjednoczone w jednym umyśle” (Rozdział 2). W mitologii mezopotamskiej niebo i ziemia są pierwotnymi bóstwami rozdzielonymi w akcie stworzenia, ale ich „mieszanie się” następuje poprzez boskie interwencje: „Kiedy niebo powyżej nie zostało nazwane, a ziemia poniżej nie miała imienia” (Enuma Elisz, Tabliczka I).

W Egipcie niebo i ziemia są rozdzielone, ale ich spotkanie jest kluczowe dla kosmicznego porządku (Ma’at): : „Nut pochyla się nad Gebem, a ich dzieci rodzą się na ziemi” – z Tekstów Piramid (Utterance 366). W mitologii greckiej niebo (Uranos) i ziemia (Gaja) są pierwotnymi bogami, których związek rodzi wszechświat. Olimp jako miejsce, gdzie bogowie (niebo) spotykają się z ziemią. Zejście bogów na ziemię (np. Zeus w postaci śmiertelnika) to dosłowne „mieszanie się”. Religia kananejska i ugarycka, w religiach tych niebo i ziemia są miejscami działania bogów, a ich „zachodzenie” następuje w rytuałach i mitach. Sapon – siedziba boga Ela, miejsce połączenia nieba i ziemi: „Baal, bóg burzy, łączy niebo (deszcz) z ziemią (płodność).”

W judaizmie motyw ten jest obecny w opisie Świątyni i kosmologii. Świątynia w Jerozolimie jako miejsce, gdzie Szechina (Obecność Boża) spotyka się z ziemią. Drabina Jakuba (Rdz 28:12) – symbol połączenia nieba z ziemią.: „I śnił mu się sen, że drabina stoi na ziemi, a jej wierzchołek sięga nieba” (Bereszit / Księga Rodzaju 28:12).  W Księdze Henocha (etiopskiej) upadłe anioły zstępują na ziemię, co jest literalnym „mieszaniem się” – „I aniołowie, synowie nieba, ujrzeli córki ludzkie i zeszli na ziemię” (1 Hen 6:2). W tekstach z Qumran niebo i ziemia spotykają się w eschatologicznej wizji: „Niebo zstąpi na ziemię w dniu sprawiedliwości” – z Zwoju Wojny (1QM 12:1).

Zostawmy mroczne wizje masonów, jak zagubiony w odmętach nieświadomości Carl Gustav Jung, czy inne religie mieszania „nieba” z „ziemią”, skupmy się na jasnych wspaniałych przestrzeniach dobrego Boga Jezusa Chrystusa, będącego jedynym Budowniczym, wspaniałym Mistrzem masońskim Synów Światłości. Pamiętajmy jednak, że w Kościele Katolickim istnieją masoni diabła, są zmieszani z obcymi, jak choćby istota BerGOG i jego koledzy z loży Sankt Galen. Zła masońska loża bafometa męczyła Ojca Pio, czego dowodem były montowane podsłuchy w jego celi. Nie mogli znieść świętości prawdziwego masońskiego Mistrza Jezusa, wiary w prawdziwego Stwórcę, a nie jakiegoś podrzędnego ducha. Zacznijmy już podróż ku prawdziwej budowli, konstrukcji kosmicznej, prawdziwemu Stwórcy, budującego z istot anielskich. W chrześcijaństwie Wcielenie Chrystusa to kluczowy moment „zachodzenia nieba na ziemię”: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1:14). Zanim przejdziemy do św. Tomasza i jego wykładu o katolickiej masonerii, zaprezentujmy poglądy świętych masonów Ojców Kościoła.

W chrześcijańskiej teologii Logos Chrystusa jako demiurga jest centralną ideą, która łączy grecką filozofię z objawieniem biblijnym, przedstawiając Chrystusa jako odwieczne Słowo Boże, przez które wszystko zostało stworzone, a jednocześnie jako wcielonego Zbawiciela. W odróżnieniu od gnostyckiego demiurga – istoty ułomnej i oderwanej od najwyższego Boga – Logos w chrześcijaństwie jest drugą Osobą Trójcy Świętej, współistotną Ojcu, działającą w harmonii z Bożą wolą. Pojęcie Logosu wywodzi się z greckiej filozofii, gdzie oznaczało rozum, słowo lub zasadę porządkującą kosmos. W Prologu Ewangelii św. Jana (J 1,1-3, 14) Logos zostaje utożsamiony z Chrystusem: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. (…) A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.”

W tym kontekście Logos Chrystusa pełni rolę demiurga – stwórcy świata – ale w sposób radykalnie odmienny od Platona czy gnostyków. Platonowski demiurg był boskim rzemieślnikiem kształtującym materię na wzór idei, lecz ograniczonym przez preegzystujący chaos-otchłań. Gnostycki demiurg (Jaldabaot) tworzył świat z ignorancji i pychy. Chrześcijański Logos Arche natomiast jest Bogiem wszechmocnym, który stwarza ex nihilo (z niczego), w akcie miłości i w jedności z Ojcem.

Logos Chrystusa jest aktywnym pośrednikiem stworzenia, co podkreśla zarówno Nowy Testament, jak i Ojcowie Kościoła. W Liście do Kolosan (Kol 1,15-17) św. Paweł pisze „On [Chrystus] jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia. Bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne (…). Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.”, niestety z tym nie mogą się pogodzić masoni, wierzący w otchłań, w duchy obcych – dla nich demiurg to nieświadomość „morza-chaosu” ! (Czyli ordo ab chao)

Ojcowie Kościoła, święci masoni, tacy jak św. Justyn Męczennik, św. Ireneusz z Lyonu, Klemens Aleksandryjski, Orygenes czy św. Atanazy, rozwijali koncepcję Logosu Chrystusa jako demiurga, łącząc ją z obroną ortodoksji przeciwko herezjom, zwłaszcza gnostycyzmowi i arianizmowi. Oto kilka cytatatów:

Justyn, apologeta II wieku, w Dialogu z Tryfonem i Apologii przedstawia Logos jako boską zasadę, która stwarza i objawia się w świecie: „Logos, który jest Bogiem i który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, jest tym, przez którego Bóg Ojciec stworzył wszystko. (…) Platon mówi o demiurgu, ale my wierzymy, że Logos, Syn Boży, jest tym, który naprawdę działał w stworzeniu.” (Dialog z Tryfonem, rozdz. 61, coś takiego mniej więcej przekazał nam ten święty), następnie: „Logos był obecny w świecie nawet przed swoim wcieleniem, jako zasada rozumu, która oświecała filozofów i proroków.” (Pierwsza Apologia, rozdz. 46) Justyn podkreśla, że Logos Chrystusa jest nie tylko stwórcą, ale i uniwersalnym objawieniem Boga, co odróżnia go od ograniczonego demiurga Platona.

Św. Ireneusz z Lyonu (ok. 130–202) w Przeciw herezjom (Adversus Haereses), stanowczo odrzuca gnostycką wizję demiurga, utożsamiając Logos z Synem Bożym: „Nie ma innego demiurga poza Słowem Bożym, które jest Synem Ojca. Gnostycy błądzą, przypisując stworzenie świata jakiejś niższej istocie. To Logos, współistotny Ojcu, uczynił wszystko, co istnieje.” (Przeciw herezjom, Księga II, rozdz. 2, 4) „Przez swoje Słowo Bóg stworzył świat, a przez to samo Słowo odkupił go, aby pokazać, że Stwórca i Zbawiciel są jednym.” (Przeciw herezjom, Księga V, rozdz. 1, 1) Boski mason Ireneusz akcentuje jedność stworzenia i odkupienia, co kontrastuje z gnostyckim rozdzieleniem demiurga od prawdziwego Boga.

Klemens Aleksandryjski (ok. 150–215), w swoich pismach, takich jak Stromata, łączy Logos z mądrością Bożą i rolą stwórczą: „Logos jest tym, który ukształtował wszechświat, będąc obrazem niewidzialnego Boga. On jest pośrednikiem między Ojcem a stworzeniem, ale nie jako niższy byt, lecz jako odwieczny Syn.” (Stromata, Księga V, rozdz. 6), następnie: „Filozofowie greccy dostrzegli cień Logosu w swoim rozumie, ale pełnię poznaliśmy w Chrystusie.” (Protreptikos, rozdz. 1)

Orygenes (ok. 185–254), jeden z najbardziej spekulatywnych masońskich Ojców, w O zasadach (De Principiis) opisuje Logos jako aktywną moc stwórczą: „Logos jest tym, przez którego wszystko zostało uczynione, i w Nim wszystkie rzeczy mają swoje istnienie. On jest Mądrością Bożą, która kształtuje świat według woli Ojca.” (O zasadach, Księga I, rozdz. 2, 2), następnie pisze: „Stworzenie świata przez Logos jest wyrazem jego miłości, a nie ignorancji czy błędu, jak twierdzą gnostycy.” (Komentarz do Ewangelii Jana, Księga I, rozdz. 19)

Św. Atanazy z Aleksandrii (ok. 296–373), to obrońca nicejskiej ortodoksji, w O wcieleniu Słowa (De Incarnatione) ukazuje Logos jako stwórcę i odnowiciela: „Słowo Boże, przez które wszystko zostało stworzone, stało się ciałem, aby odnowić to, co stworzyło, i aby człowiek mógł powrócić do Boga.” (O wcieleniu Słowa, rozdz. 1), do tego dodał: „Logos nie jest stworzeniem, lecz Stwórcą; nie jest niższy od Ojca, lecz równy Mu w boskości.” (Przeciw arianom, Księga I, rozdz. 9)

Unikalną cechą chrześcijańskiego Logosu jest jego wcielenie – Chrystus nie tylko stwarza świat, ale wkracza w niego jako człowiek. To odróżnia go od demiurga Platona (niewcielonego rzemieślnika) i gnostyków (oderwanego od pełni, szalonego mieszańca z morzem): W Liście do Hebrajczyków (Hbr 1,2-3) czytamy: „W tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszystkiego, przez którego też stworzył wszechświat.” Św. Atanazy wyjaśnia: „Stał się człowiekiem, abyśmy my mogli stać się bogami” (O wcieleniu Słowa, rozdz. 54), wskazując na przebóstwienie jako cel działania Logosu, a to oznacza film w którym zaprezentowano schodzącą z góry kosmiczną Jerozolimę, odsyłamy do super mocnego artykułu pt.: „Czy Chrześcijanie staną się po śmierci fizycznego ciała „kosmitami” ? Zgodnie z teorią „Starożytnych astronautów” ?”.

I tak doszliśmy do przecudnej nauki św. masona Tomasza z Akwinu. Cytat jaki zaprezentujemy jest przepięknym zieńczeniem wielu tajemniczych przesłań jakie przez lata prezentowaliśmy ! Oto słowa katolickiego św. masona, budowniczego, opisującego wspaniałą kosmiczno innowymiarową konstrukcję boskich cyrkla i kielni:

„Apostoł mówi też: współdziedzicami obietnicy, przez co dano nam do zro­zumienia, że powinniśmy żyć na tym świecie jak obcy i przybysze. 1 Kor 7,31: ci, co używają tego świata, jakby nie używali; Hbr 13,14: nie mamy bowiem tutaj miasta trwałego, ale przyszłego szukamy. Następnie, gdy Apostoł mówi: oczekiwał bowiem, ukazuje, dlaczego pozostawali jak przybysze: dlatego mianowicie, że nie sądzili, iż posiadają coś na ziemi, lecz szukali dziedzictwa, miasta niebieskiego. Ps 122(121),2-3: stały nogi nasze w dziedzińcach twoich, Jeruzalem: Jeruzalem, które się buduje jak miasto; Iz 33,20: oczy twoje ujrzą Jeruzalem, mieszkanie bogate, namiot, którego żadnym sposobem nie będzie można przenieść. Nie namiot przenośny.

A powiedziano: miasto. Po pierwsze, ze względu na jedność obywateli, która jest jednością dzięki pokojowi. Ps 147(146-147),12: chwal, Jeruzalem, Pana, itd.; Ps 147(146-147) ,14: On użyczył pokoju granicom twoim; Iz 32,18: będzie lud mój siedział w piękności pokoju i w przybytkach ufności i w odpocznieniu bogatym; J 17,22: aby byli jedno, jak i My jedno jesteśmy. Po drugie, jest w nim zaprowadzony ład, a jest tak zwłaszcza ze względu na sprawiedliwość, a nie dla czynienia zła. Panuje tam przecież wieczna sprawiedliwość. Ez 48,35: a imię miasta od owego dnia: Pan jest tam. Po trzecie, jest samo w sobie dostatnie we wszystko, co jest niezbędne.

Wszystko bowiem, co konieczne, będzie się tam znajdowało w najdoskonalszym stopniu, ponieważ jest tam stan doskonały dzięki zgromadzeniu wszelkich dóbr. Ps 122(121),3 .Jeruzalem, które się buduje jak miasto w sobie zespolone. To miasto fundamenty, przez co Apostoł zaznacza jego stabilność. Iz 33,20: namiot, którego żadnym sposobem nie będzie można przenieść. Funda­menty stanowią zaś pierwszą część budowli. Dlatego aniołowie stanowią fun­damenty tego miasta. Ps 87(86),1 -. fundamenty jego na górach świętych. Ludzie bowiem będą przyjmowani do chórów aniołów.

Fundamenty Kościoła stanowią zaś apostołowie (Ap 21,14). Do zbudowania jakiegokolwiek miasta wymagane są zaś dwa czynniki. Pierw­szym jest autorytet władcy, na którym się ono wspiera. Nazywa się go bowiem jego założycielem i od niego bierze ono swą nazwę, jak Rzym od Romulusa. I w tym rozumieniu powiedziano, że tego miasta założycielem Bóg. Ps 48(47),9: W mieście Boga naszego Bóg je ugruntował na wieki. Założycielem tego miasta jest zaś sam Bóg, a nie mądrość ludzkiej sztuki. 2 Kor 5,1: wiemy, że jeśli się rozsypie nasz dom ziemski tego mieszkania, to mamy od Boga przybytek, dom nie rękami uczyniony, wieczny w niebie.” – koniec cytatu ze św. Tomasza. Teksty z Nag Hammadi (np. Ewangelia Prawdy) wspominają o „górnej Jerozolimie” jako duchowej ojczyźnie, choć w opozycji do materialnego świata demiurga. W Państwie opisuje idealne miasto jako odbicie kosmicznego porządku.

Drodzy Rodacy, szanowni masoni katolicy i znawcy masonerii diabła bafometańskiego: każdy nowo narodzony w Panu Chrystusie Jezusie staje się Nową Istotą, po tym alchemicznym zjawisku, musimy walczyć by dostać się do wspomnianego wybudowanego miejsca innowymiarowego, kosmicznego GÓRNEGO Jeruzalem. W Nowym Testamencie niebiańskie Jeruzalem staje się symbolem eschatologicznym i duchowym: W Galacjan 4,26 (św. Paweł) pisze: „Jeruzalem zaś górne jest wolne i ono jest matką nas wszystkich.” – jest Matką Nowych duchowych Żydów !!! Paweł kontrastuje ziemskie Jeruzalem z „górnym”, niebiańskim, które jest źródłem wolności w Chrystusie.

W Liście do Hebrajczyków 12,22 czytamy: „Lecz wy przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, do Jeruzalem niebieskiego, i do niezliczonej liczby aniołów.” Natomiast w Apokalipsa św. Jana 21,2-3 mamy: „I ujrzałem Miasto Święte – Jeruzalem Nowe, zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica dla swego męża. I usłyszałem donośny głos z tronu, mówiący: ‘Oto przybytek Boga z ludźmi’.”

Św. Justyn Męczennik (ok. 100–165)  w Dialogu z Tryfonem odnosi się do niebiańskiego Jeruzalem jako spełnienia proroctw, pisze mniej więcej tak: „Nie oczekujemy już ziemskiego Jeruzalem, jak Żydzi, lecz tego, które jest w niebie, przygotowanego przez Boga dla sprawiedliwych, gdzie Chrystus będzie królował na wieki.” (Dialog z Tryfonem, rozdz. 113) Orygenes, znany z alegorycznych interpretacji, w Komentarzu do Ewangelii Jana i O zasadach przedstawia niebiańskie Jeruzalem jako symbol duchowy:

Orygenes w Komentarz do Ewangelii Jana pisze: „Jeruzalem górne jest wolne, które jest matką naszą; nie to Jeruzalem, które jest w niewoli wraz ze swymi dziećmi, czyli obecne Jeruzalem, które jest ziemskie, lecz to, które jest powyżej, które jest niebiańskie, które jest matką nas wszystkich, w którym rodzimy się na nowo przez Ducha.” (Commentarii in Evangelium Ioannis, Księga VI, rozdział 20)

Orygenes w „O zasadach” podaje co następuje: „Niebiańskie Jeruzalem nie powinno być rozumiane jako miasto z murami i wieżami zbudowanymi z ziemskich materiałów, lecz raczej jako dusza, która wzniosła się do kontemplacji Boga i żyje zgodnie z Jego wolą.” (De Principiis, Księga IV, rozdział 3, sekcja 8) i dalej: „Albowiem to miasto, które Jan widział zstępujące z nieba, przystrojone jak oblubienica dla swego męża, jest zgromadzeniem świętych, którego mury są zbudowane nie z kamienia, lecz z cnót sprawiedliwych, a fundamenty to apostołowie i prorocy.”
(De Principiis, Księga IV, rozdział 3, sekcja 10)

Jeden z najwięszych katolickich masonów Św. Augustyn (354–430) w Państwie Bożym (De Civitate Dei) rozwija wizję niebiańskiego Jeruzalem jako „miasta Bożego”: „To miasto, które nazywamy Jeruzalem niebieskim, jest matką nas wszystkich, miejscem wiecznego pokoju, gdzie Bóg będzie wszystkim we wszystkich. Ono zstępuje z nieba, bo nie my je budujemy, lecz Bóg je dla nas przygotował.” (Państwo Boże, Księga XXII, rozdz. 1) – i jeszcze dodaje: „Ziemskie Jeruzalem było cieniem tego prawdziwego, które jest wieczne i niezniszczalne, gdzie sprawiedliwi będą oglądać Boga twarzą w twarz.” (Państwo Boże, Księga XVII, rozdz. 3)

Logos Chrystusa jako prawdziwy Demiurg w chrześcijaństwie to odwieczne Słowo Boże, które stwarza świat z niczego, nadaje mu porządek i cel, a następnie wciela się, by go odkupić i przygotować super Górne Jeruzalem. Ojcowie Kościoła, od Justyna po Atanazego, podkreślają boskość Jezusa jako Demiurga, jedność z Ojcem i miłość do stworzenia, odróżniając go od gnostyckich i filozoficznych odpowiedników, nieświadomych obcych istot. Cytaty z pism św. masonó Ojców Kościołą ukazują, jak Logos stał się fundamentem chrześcijańskiej kosmologii, łącząc akt stworzenia z dziełem zbawienia w jednej, spójnej wizji. (Prosimy o modlitwę za twórców Argonauty i za naszą rodzinę. Bóg zapłać !)

Linki:

Pierwszym musi być:Praca dla faraona – niższy i wyższy poziom św. Kodu Biblii jako tajemnego języka super katolickiej chrześcijańskiej masonerii Boga Jezusa, kosmicznego duchowego Logosu

…film w którym zaprezentowano schodzącą z góry kosmiczną Jerozolimę, odsyłamy do super mocnego artykułu pt.: „Czy Chrześcijanie staną się po śmierci fizycznego ciała „kosmitami” ? Zgodnie z teorią „Starożytnych astronautów” ?”.

Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom”)

Starożytne alchemiczne piramidy – Trójkąty miłości

Maryja kazała zakopać piramidy ! Prawdziwi katolicy masoni istnieją – część II

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Tajemnice starożytnego i prawdziwego Matrixa Atlantydy (istoty jednostkowane w kosmicznym systemie uniwersaliów kontra jedność somatyczno-psychicznopneumatyczna)

Chrześcijaństwo – religia oraz filozofia miłości i duchowej wojny!? („Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – część III)

dodatkowy bardzo ważny tekst w sprawie konstruktu Matrixa tego kosmosu oraz reinkarnacji to ten o nazwie: „Religia Jahwistyczna trydencka, czyli nauka Ojców Kościoła i świętego Tomasza (Tajemnice Atlantydy oraz Roberta Kilwardby – jedno wieczne życie po-reinkarnacyjne?)

Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?

Głeboko ukryta tajemnica „bezkształtnej materii pierwszej [Platona]” i „formy substancjalnej” prawdziwego Matrixa Arystotelesa (arche i Logosu)

Boska cywilizacja z „Poziomu VII skali Isaaka Asimova” JEST realna – Polacy otrzymali potwierdzenie jej istnienia !„)

Pięć skupisk pamięci Total Recall

Silna kosmiczna duchowa sztuczna inteligencja działa w synach reptilianina (Borg) – chrześcijańscy masoni Maryi muszą się zjednoczyć w Duchu Świętym

Dzięki wynalazkom „nowoczesna” ludzkość zdobędzie cały 'kosmon’ i stanie się jak bogowie ?

Medytacja super kodu katolickich joginów Maszijacha Yeshui w oparciu o zaawansowaną „Sumę” Doktora Anielskiego

Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)

 

Dobre 11
]]>
http://argonauta.pl/kosmiczno-innowymiarowa-katolicka-masoneria-boga-i-mistrza-jezusa-chrystusa-nauka-sw-masona-tomasza-z-akwinu-oraz-innych-swietych-katolickich-duchowych-masonow/feed/ 0
Rozkręca się anty narodowa i anty trampowska histeria NWO (Czy dzięki Jezusowi Mentzen i Trump zrobią w Polsce porządek-normalność ? – modlitwa) http://argonauta.pl/rozkreca-sie-anty-narodowa-i-anty-trampowska-histeria-nwo-czy-dzieki-jezusowi-mentzen-i-trump-zrobia-w-polsce-porzadek-normalnosc-modlitwa/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rozkreca-sie-anty-narodowa-i-anty-trampowska-histeria-nwo-czy-dzieki-jezusowi-mentzen-i-trump-zrobia-w-polsce-porzadek-normalnosc-modlitwa http://argonauta.pl/rozkreca-sie-anty-narodowa-i-anty-trampowska-histeria-nwo-czy-dzieki-jezusowi-mentzen-i-trump-zrobia-w-polsce-porzadek-normalnosc-modlitwa/#comments Sat, 15 Mar 2025 15:00:07 +0000 http://argonauta.pl/?p=66294

W swoich licznych kazaniach ks. Natanek często wspomina o informacjach jakie dostaje z innego wymiaru, ostrzeżeniach o nadchodzących problemach. Duch, albo duchy, czy sama Matka Boska przekazuje mu, że Polska jest atakowana przez szatana i jego pachołków, czyli skryte organizacje anty chrześcijańskie i anty narodowe, polecamy kazanie z dnia 15-03-2025, jest tam dużo w temacie jaki będzie tu poruszany. Jest to także zgodne z wykładami doktora Krajskiego, czy innych znanych i cenionych polskich kapłanów. Warto słuchać doktora Krajskiego, wszyscy uważają go za wybitnego znawca masonerii oraz tajnych grup wpływu. Jego wieloletnie badania ujawniają naturę i plany niewidzialnych ośrodków władzy i nadzorowanych przez nie polityków. Doktor Krajski w swojej pracy na temat masonerii, zajmuje się analizą historii oraz agentury tej tajemniczej organizacji, w tym sterowania społeczeństwami różnych epok, również wynędzniałej Polski od czasów komuny.

Jego badania skupiają się na kontekście społecznym, politycznym oraz religijnym, ukazując, jak masoneria kształtowała wydarzenia historyczne i ideologie, zaprowadzając wszędzie biedę oraz upadek moralności. W szczególności, Krajski stara się zrozumieć, dlaczego masoni byli przez wieki postrzegani jako grupa wpływowa i tajemnicza, często będąca obiektem szczególnie istotnym w kreowaniu postaw społecznych i upadku całych państw.

Doktor szczegółowo przedstawia ewolucję masonerii, jej struktury oraz kluczowe postacie, które miały znaczący wpływ na rozwój ruchu. Analizując dokumenty i świadectwa historyczne, Krajski stawia pytanie o rzeczywisty cel masonerii – czy był to cel całkowicie destrukcyjny, często nas przerażający. Jego praca stanowi ważny wkład w zrozumienie roli masonerii w historii i jej oddziaływania na współczesne społeczeństwa, kontrolowanie fundowanych przez nich „think tanków”. W tym wpisie zaprezentujemy elementy z jego nauczania o iluminatach, skutkujące przerażającym upadkiem państw post komunistycznych i samego USA.

Program Balcerowicza, wdrożony w Polsce na początku lat 90., miał na celu przekształcenie gospodarki z centralnie planowanej w wolnorynkową, jednak jego owoce, choć teoretycznie miały prowadzić do modernizacji kraju, tak to prezentowano szerokim masom, okazały się tragiczne dla wielu obywateli. Długo terminowe skutki tej lucyferiańskiej terapii czujemy do dziś. W krajach postkomunistycznych Europy (obecnie skrajnie komunistycznej), szczególnie tych, które weszły do Unii Europejskiej po 2004 roku, problem biedy i nędzy stał się coraz bardziej widoczny, a Polska stała się przodownikiem ubóstwa. Nie posiadamy własnych fabryk, własnego przemysłu, wszystko polikwidowano w ramach „postępu i nowoczesności”.

Kolejną falę upadku społecznej umysłowości, ducha państwa i gospodarki oglądaliśmy w czasie plan-demii, kiedy rządziła nami wytypowana przez mafię z Davos bardzo dziwna istota: „miska ryżu„. Od tego kluczowego momentu jesteśmy już na skraju wytrzymałości, a wielu Polaków poddało się. W mojej dzielnicy, znałem trzech drobnych przedsiębiorców, prowadzili sklepy spożywcze-osiedlowe. (pisowskie) Opłaty zielono ładowe wykończyły ich, ale opowiadali też o niesamowicie częstych nalotach urzędów skarbowych, czego nie obserwowali od ponad 20 lat ! Post komunistyczne i post PiSowskie państwo „miski ryży” uważa „prywaciarzy” za wrogów ludu !

Tego typu opresja fiskalna nasiliła się zwłaszcza za rządów wspomnianej „miskoryżowej istoty„, kiedy przychodzili do nich niezwykle często. Podobno, jak opowiadali wspomniani przedsiębiorcy, ma to związek z jakimś zarządzeniem że urzędy mają jeździć do innych miast i łapać kogo się da by zdobyć środki na zasypanie gigantycznej (ukraińskiej) dziury, oczywiście tylko biedota wchodzi w grę, bo „wielkie markiety” nie kwalifikują się do opresji fiskalnej, pozostała im już tylko polska ludność tubylcza, by ją męczyć i wyciskać życiowe soki.

Do tego dochodzą największe na świecie opłaty za ZUS, które często przyczyniają się do upadku drobnych przedsiębiorców, mało kto zatrudnia pracownika, bo wspomniany haracz ZUSowski jest nie do wytrzymania (najbiednijsze państwo ma największy [i to po PiSowski] ZUS na tej planecie, to jakiś apsurd!), i tak kółko się zamyka, ludzie bankrutują, co jest zgodne z wytycznymi znanego komunistycznego i masońskiego ideologa Klausa Schwaba. Dochodzimy w roku 2025 do skrajnej biedy, a jak zapowiadają analitycy, od roku 2027 ma być jeszcze gorzej, czyli całkowita anihilacja nie tylko drobnej przedsiębiorczości, ale i rolnictwa – dodatkowo atak na biedotę mieszkającą w blokach z wielkiej płyty.

Nie wyklucza się także rozruchów społecznych po wprowadzeniu morderczego „systemu ETS2„. Tu dochodzimy do prezydenta Donalda Trumpa który w USA całkowicie zatrzymał, albo niedługo zatrzyma, wspomniany atak lucyferian na zwykłych obywateli, a pamiętajmy że Biden był skrajnym zielonoładowcem, chciał zrobić w USA to samo co robią obecne i wcześniejsze pisowskie władze w Polsce, czyli zaprowadzić zieloną nędze z biedą !

Z tego powodu w marcu roku Pańskiego 2025 staje się coraz bardziej widoczna histeria antynarodowa i anty Trump-owska. Jest to zjawisko inżynierii społecznej, które nabrało znaczenia w kontekście współczesnej walki politycznej o wpływy w państwach post komunistycznych, również w Stanach Zjednoczonych, gdzie nowi komuniści z Davos i Bilderberg oraz innych ośrodków iluminackich próbowali przejąć całkowicie władzę i zniszczyć resztki demokracji, wtłoczyć społeczeństwu ideę niemożności pokonania ideologii klimatycznej-„Nowego komunizmu NWO”

Nowy komunizm NWO to zjawisko, które charakteryzuje się silnym, emocjonalnym podejściem do kwestii narodowej tożsamości oraz polityki wolności, zaprowadzania Chrześcijaństwa, prowadzonej przez prezydenta Donalda Trumpa. Histeria antynarodowa antychrześcijańska odnosi się do postawy, w której oskarża się wolnościowe i narodowe idee o wywoływanie jakoby szkodliwych podziałów wewnętrznych, marginalizowanie mniejszości czy ignorowanie różnorodności społeczeństw, tak by wprowadzić siłowo multi kulti i zamordyzm cenzury, a na końcu ekstremalną i ostateczną całościową depopulację.

Zjawisko to staje się szczególnie widoczne w kontekście globalizacji jaka jest prowadzona ze świątyń tajnych bractw (patrz wykłady dr Krajskiego), gdzie niektóre grupy, obawiając się utraty wpływów i ze strachu przed tradycyjnymi wartościami, zwłaszcza wpływem na nich Boga Jezusa, zaczynają silniej eksponować poglądy antynarodowe, antywolnościowe i skrajnie iluminackie.

Wielu krytyków Donalda Trumpa, zarówno w USA, jak i na całym świecie, będąc pod wpływem masonerii, wyraża negatywne opinie o jego polityce, zaczyna się anty trumpowska histeria, która wciska wszystkim „kit” o „złym trumpowskim państwie” jako złowrogiej prawicy, izolacjonistycznej i nieprzyjaznej wobec mniejszości. Pod jego rządami wielu polityków, intelektualistów i dziennikarzy opłacanych z ośrodków globalizmu Lucyfera chce przemodelować tak głowy ludzi, by ci wierzyli w jakieś mityczne „zło narodowców i chrześcijan”.

Również media, które były od długiego czasu szczególnie krytyczne wobec blond prezydenta, stały się jeszcze bardziej anty Trump’owe, co doprowadzić ma do jeszcze większego rozwoju anty Trump-owskiej histerii. Często zarzuca się mu, że jego polityka dzieli społeczeństwo, promuje uprzedzenia rasowe i pogłębiała nierówności, jest to szablon który musi być powtarzany bez końca, tak by wywołać w społeczeństwie obrzydzenie do Trumpa i spowodować odwrót od wolności, zaakceptować fikcję „postępu i nowoczesności”.

Zjawiska inżynierii społecznej o której szeroko opowiada ks. Natanek, wmawiające wszystkim, że „Ziemia umiera” ma swoje korzenie w tajnych bractwach dążących do globalnej deopopulacji, czyli fanatyków biorących swoje idee wprost ze słynnej „Akcji T4”. Krytyka Trumpa stała się symbolem oporu wobec pewnych tendencji politycznych, które w opinii wielu iluminatów zagroziły demokracji i fundamentom państwa wielokulturowego, chcącego zaprowadzenia przymusu myślo zbrodni i zamordyzmu fiskalnego. Histeria anty Trump-owska, anty wolnościowa, anty chrześcijańska i antynarodowa nie tylko podkreśla podziały wewnętrzne w państwach, ale także staje się bronią w walce z wolnością wypowiedzi, równością wobec prawa i sprawiedliwością społeczną zamieszkujących dane państwa ludzi jeszcze (jakby) wolnych.

Podobne idee, a często te same co Trump, głosi kandydat na prezydenta partii Konfederacja. Sławomir Mentzen, lider partii wspomnianego ugrupowania, rozpoczął swoją kampanię prezydencką z zamiarem zbudowania alternatywy dla dominujących w polskiej polityce ugrupowań, niszczących Polaków i wprowadzających zamordyzm gospodarczy ale i psychiczny. Jego walka o fotel prezydenta koncentruje się na obietnicach obniżenia podatków, deregulacji gospodarki i wprowadzeniu większej swobody dla przedsiębiorców. Mentzen, jako ekonomista, podkreśla znaczenie wolnego rynku i minimalizacji roli państwa w życiu obywateli, co przełoży się na wiele ulg dla drobnej biedoty przedsiębiorczej, tak zniszczonej przez lata rządów „miski ryżu” oraz grupę zielonoładowców urzędujących od roku 2024.

Mentzen stawia również na silne akcenty konserwatywne, sprzeciwiając się ingerencji komunistycznej Unii Europejskiej w sprawy wewnętrzne Polski, narzucania nam skrajnie niedobrych praw i zarządzeń promujących samounicestwienie się. Choć nie jest uznawany za głównego faworyta, na razie, jego kampania zyskuje popularność, szczególnie wśród osób rozczarowanych dotychczasową klasą polityczną, często są to masoni anty Polacy, o których naucza doktor Krajski. Z różnych źródeł dowiadujemy się o mocnym szybowaniu jego poparcia w górę co daje nadzieję na wygraną i ustanowienia prawdziwej wolność w wynędzniałej Polsce.

Mentzen ma dość wyraźne stanowisko w sprawie wojny na Ukrainie. Jego poglądy na ten temat koncentrują się na konieczności zachowania neutralności Polski, unikaniu bezpośredniego zaangażowania militarnego oraz ograniczeniu kosztów związanych z konfliktem. Mentzen sprzeciwia się dalszemu zwiększaniu pomocy wojskowej dla Ukrainy, podkreślając, że Polska nie powinna angażować się w wojnę poprzez wysyłanie broni, żołnierzy czy innych zasobów. Zamiast tego, jego zdaniem, Polska powinna skoncentrować się na pomocy humanitarnej i starać się wpływać na zakończenie wojny przez dyplomację, tak jak to robi obecnie Trump.

Pan Mentzen, kandydat na prezydenta, wielokrotnie wypowiadał się w kontekście zniesienia ZUS w Polsce i uwolnienia polskich niewolników od tej męczarni. Mentzen jest zwolennikiem liberalnej gospodarki i w swojej polityce opowiada się za reformą systemu ubezpieczeń społecznych. Jego propozycja zakłada likwidację ZUS, a w jego miejsce wprowadzenie alternatywnego modelu, który opierałby się na dobrowolnych ubezpieczeniach, a także na systemie indywidualnych kont emerytalnych.

Anty-trumpowska histeria to zjawisko, które zyskuje ponownie na sile podczas prezydentury Donalda Trumpa od początku roku 2025. Wspomniany termin „społecznej histerii” używany do opisania intensywnych, często emocjonalnych reakcji społeczności uzależnionych albo sterowanych z loży wolnomurarskich, ugrupowań anty narodowych i lewicowych, krytycznych wobec narodowca blond prezydenta USA, ma swoje źródło w odcięciu środków finansowania ich rewolucji, co zrobił Trump, zamykając im dopływ biliardów dolarów. Niejednokrotnie ataki lewactwa, odciętego od pieniędzy przybierają formę niemal obsesyjnej niechęci czy wręcz nienawiści.

Krytycy Trumpa, zarówno w USA, w Polsce, jak i na całym świecie, postrzegają jego rządy jako zagrożenie dla demokracji, praw człowieka oraz norm politycznych, co widzimy w wypowiedziach przykładowo pani Kurczab-Redlich, nazywającej go „ruskim agentem” (patrz film poniżej – brakuje już tylko „ruskiej onucy” z czasów PiSu). Wiele osób uważa jego decyzje, styl rządzenia i retorykę za szkodliwe, a jego polityka jest często określana jako populistyczna, autorytarna i dzieląca społeczeństwo, podobnie jak poglądy Konfederacji, znienawidzonej przez polskie lewactwo.

Anty-trumpowska histeria nie ograniczała się jedynie do tradycyjnych krytyków, takich jak liberałowie i lewicowe media. Często była to reakcja również ze strony osób, które jakoby nie identyfikowały się jednoznacznie z jakąkolwiek partią, ale które były zaniepokojone wpływem Trumpa na amerykański system polityczny oraz międzynarodowy. W mediach i w kulturze pojawiły się i nadal pojawiają się liczne kampanie, które próbują podważyć jego autorytet i ukazać go jako postać nieodpowiedzialną, niewiarygodną i groźną – szaleńca. Jednocześnie zwolennicy Trumpa traktują te reakcje jako nieuzasadnioną i przesadzoną nienawiść, której celem było zniszczenie jego kariery politycznej, tak by lewactwo rządziło już bez końca i bez kontroli.

Fenomen wrogości do narodowych i pro chrześcijańskich poglądów Trumpa jest również związany z rosnącą polaryzacją społeczną w USA, gdzie podziały między narodowymi zwolennikami i lewackimi przeciwnikami Trumpa stały się coraz głębsze, a konflikt wokół jego osoby przekłada się na sposób, w jaki ludzie postrzegają politykę, sterowane przez masonerię media i rzeczywistość społeczną, coraz bardziej manipulowaną z tajnych ośrodków, o których naucza doktor Krajski. Zjawisko to, choć może być uznane za przejaw nadmiernej emocjonalności, wskazuje na głębokie duchowe podziały, które mają miejsce w amerykańskim i polskim społeczeństwie w czasie jego kadencji.

Doktor Krajski wielokrotnie wspomina o duchowym aspekcie politycznych grup masońskich, które powodują społeczną depresję i wtłoczenie do głów ludzi poczucia braku sensu życia. Aby zwalczać takie poglądy, takie szkodliwe stany psychiki, należy uzbroić się w Ducha Świętego i rozpocząć modlitwę. Wiara w Jezusa jest fundamentalnym elementem chrześcijańskiej religii, stanowiąc kluczowy punkt odniesienia w życiu wierzących, powodujących wolność umysłu i duszy od istot wolnomurarskich, od społecznego opętania ideologią „postępu i nowoczesności”. Dla chrześcijan Jezus jest Zbawicielem, który przez swoją śmierć i zmartwychwstanie przynosi ludziom zbawienie i dar życia wiecznego. Wiara w Jezusa to nie tylko intelektualne przyjęcie Jego nauk, ale także zaufanie w Jego obecność i działanie w codziennym życiu. Wiara ta daje poczucie sensu, nadziei i pokoju, pomaga w przezwyciężaniu trudności oraz prowadzi do duchowego wzrostu i przemiany życia.

Starożytna modlitwa chrześcijańska, jak również medytacja św. Kodu Biblii, będące głównymi sposobami komunikowania się z Bogiem, są nieodłącznymi elementami naszej wiary. W modlitwie wierni wyrażają swoje uczucia, proszą o pomoc, dziękują i chwalą Boga. Modlitwa razem z medytacją Słowa pomagają w utrzymaniu bliskiej relacji z Jezusem i są uznawane za fundament życia duchowego. Jednocześnie modlitwa chrześcijańska ma także wymiar wspólnotowy, ponieważ odbywa się nie tylko w indywidualnej intymności, ale także w gronie wiernych podczas Mszy Świętej czy innych nabożeństw.

Z kolei badania naukowe nad modlitwą, w tym modlitwą chrześcijańską, wykazują pozytywny wpływ modlitwy na zdrowie psychiczne i fizyczne. Wiele badań wskazuje, że regularna modlitwa może pomóc w redukcji stresu, lęku oraz depresji, poprawiając samopoczucie i ogólny stan zdrowia. W psychologii i medycynie bada się również zjawisko duchowości Chrześcijan w kontekście umysłu i ciała, gdzie wiara i modlitwa mogą przyczynić się do pozytywnego wpływu na zdrowie psychiczne i fizyczne. Współczesne badania pokazują również, że modlitwa, zarówno indywidualna, jak i wspólnotowa, sprzyja poczuciu pocieszenia, przynosi ulgę w cierpieniu i daje poczucie sensu w trudnych momentach życia, tak bardzo zniszczonego przez ponad 30 lat niewolnictwa. Choć masońskie albo materialistyczne badania naukowców od małpy nie są w stanie jednoznacznie potwierdzić nadprzyrodzonego wymiaru modlitwy, to jednak ich wyniki dowodzą, że modlitwa ma realny wpływ na dobrostan psychiczny człowieka. Zatem wiara w Jezusa i modlitwa mają zarówno duchowe, jak i psychologiczne korzyści, łącząc wymiar religijny z pozytywnym wpływem na zdrowie i jakość życia.

W hinduizmie modlitwa (często określana jako puja lub mantra) jest zarówno rytuałem, jak i narzędziem duchowym mającym wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne. Kluczowym symbolem jest dźwięk „Om”, uznawany za pierwotną wibrację wszechświata, która harmonizuje ciało i umysł. Om symbolizuje jedność z kosmosem i jest używane w medytacji oraz modlitwach (np. w Gayatri Mantrze) dla oczyszczenia psychiki i uzyskania wewnętrznego spokoju. Kwiat lotosu (padma) w rytuałach modlitewnych oznacza czystość duchową i uzdrowienie psychiczne, wyłaniające się z chaosu (błota, tego samego o którym naucza Biblia!). Modlitwa do bóstw, takich jak Dhanwantari (bóg ajurwedy), ma na celu uzdrowienie fizyczne.
Regularne recytowanie mantr, np. Maha Mrityunjaya Mantra, ma odpierać choroby i śmierć: „Oddajemy cześć trójokiemu [Shiwie], który pachnie i odżywia wszystkie istoty; niech uwolni mnie od śmierci, jak ogórek od łodygi, i da nieśmiertelność”) – cytat z Rigweda 7.59.12 Ajurweda, powiązana z hinduizmem, podkreśla, że modlitwa i medytacja równoważą dosze (energie życiowe), co przekłada się na zdrowie psychiczne i fizyczne: „„Daj mi długie życie, daj mi bogactwo, daj mi wiedzę, o wielki Panie, daj mi pomyślność, daj mi działanie, uczyń mnie szczęśliwym i nie czyń mnie nieszczęśliwym.” jest to modlitwa skierowana do Shiwy (Maheshwara), prośba o holistyczne błogosławieństwo obejmujące zdrowie (āyus), dobrobyt i spokój psychiczny (sukhitam) Atharwaweda 19.67 „Kłaniam się Dhanwantariemu, pierwotnemu bogu, którego lotosowe stopy czczą bogowie i demony, temu, który usuwa cierpienie świata, pełnemu łaski, czczę pierwszego, odwiecznego ducha.” Dhanwantari to bóg ajurwedy i uzdrowienia. Ta modlitwa pochodzi z Dhanwantari Ashtakam, hymnu używanego w rytuałach leczniczych. I kolejna: „Temu, który uwalnia od wszelkiego cierpienia, który niszczy wszystkie choroby, który daje pokój, składam pokłon Tobie, o Wisznu, najwyższa duszo.” – fragment z Vishnu Sahasranama (Tysiąca Imion Wisznu), recytowanego dla ochrony i uzdrowienia.

W buddyzmie modlitwa jest raczej medytacją i intencją (sankalpa), a nie prośbą skierowaną do bóstwa. Kluczowym symbolem jest koło Dharmy (Dharmachakra), reprezentujące ścieżkę do oświecenia i uzdrowienia psychicznego. W religiach Mezopotamii modlitwa była prośbą do bogów o ochronę przed chorobami, często powodowanymi przez demony (np. Lamashtu) – Cytat: „O Ea, panie mądrości, zaklinam cię, usuń chorobę z mego ciała, niech demon odejdzie” – cytat z tablic klinowych, np. z biblioteki Aszurbanipala.

Wierzono, że brak modlitwy naraża na gniew bogów, co prowadzi do chorób psychicznych i fizycznych. O Ea, panie wielkiej mądrości, władco otchłani, Ty, który znasz sekrety życia, oczyść mnie wodą Twej łaski, usuń chorobę z mego ciała, niech zły duch odejdzie od mej duszy.” – cyat z zachowanych modlitw na tablicach klinowych z biblioteki Aszurbanipala w Niniwie, np. seria Maqlû – Ea (sumeryjski Enki) był bogiem związanym z wodą, magią i uzdrowieniem. Modlitwa ta była częścią rytuału oczyszczającego (asipu), gdzie kapłan wylewał wodę na chorego, recytując słowa. „O Gulo, pani życia, Ty, która trzymasz losy zdrowia w swych rękach, spojrzyj na mnie łaskawie, ulecz me rany, daj memu sercu spokój, niech choroba ustąpi przed Twą mocą.” – cyat na podstawie babilońskich hymnów do Guli, często recytowanych w świątyniach leczniczych. Tablice z Nippur i Babilonu, np. hymn z Enūma Anu Enlil;

Modlitwa przeciwko demonowi Lamashtu – Tekst: „O wielki Marduku, pogromco zła, i Ty, potężny Shamashu, sędzio niebios, odpędźcie Lamashtu od mego łoża, niech jej trucizna nie dotknie mego ciała, niech mój umysł pozostanie czysty.” Lamashtu była demonem atakującym kobiety w ciąży i dzieci, powodującym choroby fizyczne i psychiczne (np. koszmary, lęki). Modlitwa była częścią egzorcyzmu. Seria Utukkū Lemnūtu (tablice przeciwko złym duchom).

Modlitwa do Nergala o uwolnienie od plagi. Tekst: „O Nergalu, panie podziemi, Ty, który dzierżysz moc nad życiem i śmiercią, oszczędź mnie od gorączki, która pali me ciało, daj mi siłę, abym powstał i chwalił Cię.” Nergal był wzywany w czasach epidemii, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się chorób. Modlitwa miała charakter błagalny. Tablice z Aszur, np. w zbiorach British Museum. Modlitwa sumeryjska do Inanny o spokój psychiczny, Tekst: „O Inanno, królowo nieba, Ty, która dajesz radość sercom, uśmierz mój smutek, daj memu duchowi światło, niech noc nie przynosi mi lęku.” Tablice z Uruk, np. hymn „Inanna i Ebih”. Modlitwa rytualna z serii Shurpu (oczyszczenie) Tekst: „O bogowie wielcy, Enlil i Ninlil, przyjmijcie moje słowa, spalcie grzechy, które obciążają me serce, uwolnijcie mnie od bólu, niech moje ciało znów będzie czyste.” Tablice z serii Shurpu. W Mezopotamii modlitwy były często zaklęciami (inkantacje), hymnami (šu-ila) lub lamentacjami (eršahunga), recytowanymi przez kapłanów (asipu lub mašmašu). Towarzyszyły im rytuały, np. ofiary z jedzenia, kadzidła czy glinianych figurek.

Modlitwa do Ningirsu z Girsu (odkrycie z 2020 roku), Tekst: „O Ningirsu, potężny wojowniku, panie Girsu, przyjmij me dary, chroń moje życie przed chaosem, daj mi siłę w walce i pokój w mym domu.” Rekonstrukcja na podstawie rytualnych inskrypcji znalezionych w Girsu (Tello, Irak). Modlitwa z serii Dingir-ša-dib-ba (odnaleziona w nowych fragmentach tabliczek, osobiste modlitwy błagalne o przebaczenie i uzdrowienie.), Tekst: „O mój bogu, który mnie opuściłeś, spójrz na mnie ponownie, moje serce jest pełne bólu, moje ciało słabnie, przebacz mi i przywróć mi zdrowie.”

Modlitwa do Nanshe z Girsu, Tekst: „O Nanshe, pani sprawiedliwości, Ty, która ważysz losy ludzi, daj mi sen pełen prawdy, oczyść moje ciało od zła, niech moje dni będą długie.” źródło: Girsu Project, British Museum. Modlitwa do Shamasha z nowych tablic administracyjnych (Tello, 2023), Tekst: „O Shamashu, świetlisty sędzio, Ty, który widzisz wszystko, rozprosz mrok mej duszy, usuń gorączkę z mego ciała, niech sprawiedliwość mnie otoczy.”, takze z Girsu Project.

Modlitwa z rytuału Bit Rimki (nowe interpretacje), Tekst: „O Ea, panie wód, i Ty, Marduku, królu bogów, obmyjcie mnie w świętej kąpieli, usuńcie grzech z mej duszy, dajcie mi oddech życia.”, urywki na podstawie serii Bit Rimki („Dom Kąpieli”), rytuału oczyszczającego króla, lepiej zrozumianego dzięki nowym fragmentom z wykopalisk Totall Recall, ze zbiorów British Museum i publikacje jak Mesopotamian Ritual-Prayers of “Hand-lifting” Ch. Frechette’a.

W starożytnym Egipcie modlitwa była częścią rytuałów magicznych (heka), mających wpływ na zdrowie i psyche. Starożytny znak Ankh (symbol życia), umieszczany na strojach liturgicznych katolickich kapłanów, w modlitwach do Izydy oznaczał uzdrowienie i ochronę, cytat: „O Izydo, wielka w magii, uzdrów me ciało, daj mi siłę ducha” – Papirus Ebers. Modlitwa do Thota lub Sekhmet miała przywracać równowagę ka (duszy), co leczyło psychikę. W starożytnej Grecji modlitwa (euche) była skierowana do bogów takich jak Asklepios (bóg medycyny). Cytat: „Asklepiosie, zbawco, przyjmij mą modlitwę i daj zdrowie memu ciału” – źródło: inskrypcje z sanktuarium Asklepiosa. W cywilizacji Majów modlitwa była częścią rytuałów szamańskich, często z użyciem krwi lub roślin psychoaktywnych, cytat: „O Itzamna, dawco życia, przyjmij mą krew i uzdrów mą duszę” (tłum. na podstawie kodeksów, Kodeks Drezdeński).
W religiach kananejskiej i ugaryckiej modlitwa była prośbą do bogów takich jak Baal czy El o zdrowie, cytat: „O Baalu, panie burzy, daj mi siłę i usuń chorobę” (tłum. na podstawie tablic ugaryckich). Modlitwy te miały chronić przed plagami i lękiem. W judaizmie modlitwa (tefilla) jest aktem duchowym i leczniczym. Katolickie i Żydowskie Drzewo Życia (Etz Chaim) to moc Maszijacha, ale w kabale symbolizuje harmonię ciała i duszy. Kabalistyczne światło (or) w modlitwach oznacza uzdrowienie psychiczne, a Szechina (Boska Obecność) w modlitwach kabalistycznych to moc boskiej opieki – cytat: „Uzdrów nas, Panie, a będziemy uzdrowieni” Tora, Księga Jeremiasza 17:14 – w Zoharze modlitwa jest kanałem dla boskiej energii (shefa), która leczy. W Księdze Henocha (apokryf) modlitwa jest błaganiem o boską interwencję. Cytat: „I wzniosłem modlitwę do Pana chwały, aby uzdrowił ziemię” 1 Henocha 10:7

W chrześcijaństwie modlitwa jest aktem wiary i uzdrowienia, to prawdziwy cud wiary w Boga uzdrowiciela. Św. Klemens Rzymski (I w.) Cytat: „Módlmy się więc i błagajmy o miłosierdzie Jego, abyśmy byli nienaganni w miłości, wolni od ludzkich uprzedzeń.” Pierwszy List do Koryntian 50:3, Św. Ignacy Antiocheński (I-II w.) Cytat: „Nieustannie módlcie się, bo w modlitwie jest wasza siła przeciwko mocom ciemności.” Św. Justyn Męczennik (II w.) Cytat: „Modlimy się, aby Bóg dał nam zdrowie duszy i ciała, bo w Nim jest wszelka moc.” Apologia I 13

Św. Ireneusz z Lyonu (II w.) Cytat: „Przez modlitwę człowiek staje się uczestnikiem Bożej chwały, a jego duch jest oczyszczany.” Przeciw Herezjom 4.20.7 Św. Klemens Aleksandryjski (II-III w.) Cytat: „Modlitwa jest rozmową z Bogiem, a ten, kto się modli, żyje w świetle i zdrowiu duszy.” Stromata 7.7, Orygenes (III w.) Cytat: „Modlitwa jest lekarstwem na duszę, które podnosi ją do Boga i leczy jej rany.” O Modlitwie 14.2 – „Niech nikt nie zaniedbuje modlitwy, bo przez nią Bóg zsyła łaski na ciało i duszę.” O Modlitwie 31.4

Św. Cyprian z Kartaginy (III w.) Cytat: „Modlitwa jest murem obronnym duszy, bronią przeciwko pokusom i balsamem na rany.” O Modlitwie Pańskiej 8 Św. Bazyli Wielki (IV w.) Cytat: „Modlitwa jest oddechem duszy; bez niej człowiek usycha jak roślina bez wody.” Homilie o Psalmach 1.1 Św. Grzegorz z Nazjanzu (IV w.) Cytat: „Modlitwa jest skrzydłami duszy, które unoszą ją ponad ziemskie troski. Mowa 11 Św. Jan Chryzostom (IV-V w.) Cytat: „Modlitwa jest światłem duszy, zdrowiem umysłu i życiem dla ciała.” Homilia o Modlitwie 6 – „Nie ma takiej choroby duszy, której modlitwa by nie uleczyła.” Homilia o Ewangelii Mateusza 19.4

Św. Augustyn z Hippony (IV-V w.) Cytat: „Modlitwa jest kluczem do skarbca Bożego, z którego płyną wszelkie łaski.” Wyznania 11.2 „Módl się, jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj, jakby wszystko zależało od ciebie.” Pismo przypisywane Augustynowi, np. Sermones 115. Św. Grzegorz Wielki (VI w.) Cytat: „Modlitwa jest lekarstwem na smutek i tarczą przeciwko zwątpieniu. Moralia in Job 7.21. Ojcowie Kościoła często podkreślali, że modlitwa: jest łącznikiem z Bogiem, co przynosi pokój psychiczny (pax animae), działa jako terapia duszy, usuwając grzechy i lęki, wpływa na ciało poprzez wiarę w boską interwencję (np. uzdrowienia opisane w Dziejach Apostolskich). Jest także mieczem w duchowej walce. Prośmy Boga Jezusa by nas nauczył prawdziwej modlitwy w Duchu i w Prawdzie !

Linki:

Kazanie anty diabelskie w temacie telewizji Lucyfera 15-03-2025

Sensacyjne zdjęcie pojazdu UFO z łazika NASA! Przegapili i nie wyretuszowali go plus Trump i Mentzen

Dobre 14
]]>
http://argonauta.pl/rozkreca-sie-anty-narodowa-i-anty-trampowska-histeria-nwo-czy-dzieki-jezusowi-mentzen-i-trump-zrobia-w-polsce-porzadek-normalnosc-modlitwa/feed/ 3
Praca dla faraona – niższy i wyższy poziom św. Kodu Biblii jako tajemnego języka super katolickiej chrześcijańskiej masonerii Boga Jezusa, kosmicznego duchowego Logosu http://argonauta.pl/praca-dla-faraona-nizszy-i-wyzszy-poziom-sw-kodu-biblii-jako-tajemnego-jezyka-super-katolickiej-chrzescijanskiej-masonerii-boga-jezusa-kosmicznego-duchowego-logosu/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=praca-dla-faraona-nizszy-i-wyzszy-poziom-sw-kodu-biblii-jako-tajemnego-jezyka-super-katolickiej-chrzescijanskiej-masonerii-boga-jezusa-kosmicznego-duchowego-logosu http://argonauta.pl/praca-dla-faraona-nizszy-i-wyzszy-poziom-sw-kodu-biblii-jako-tajemnego-jezyka-super-katolickiej-chrzescijanskiej-masonerii-boga-jezusa-kosmicznego-duchowego-logosu/#respond Sat, 22 Feb 2025 11:54:01 +0000 http://argonauta.pl/?p=65821 W Imię Jezusa Chrystusa, prosimy wszelakie dobre duchy, aniołów i samego Boga Jahwe o miłosierdzie dla twórców Argonauty.pl i dla czytelników, by nie doznali uszczerbku czytając ten tekst ! Wielokrotnie wspominaliśmy że uznajemy się za Żydów, pisaliśmy o tym w kilku tekstach, podobnie twierdzimy w końcowych minutach ważnego filmu pt.: „Mieszkańcy Niebios nagrani na video, tajemnice biblijnej ufologii oraz istot duchowych innegowymiaru„. – gdzie zawarliśmy kilka ważnych symboli, wskazówek co do potężnych tajemnic ludzkości, ducha i chrześcijańskiej wykładni rozumienia „Nowego Izraela„, którym staje się każdy wyznawca Jezusa Chrystusa Logosu Arche, po narodzeniu z Ducha i wody, po nawodnieniu (ale o tym za chwilkę) !

W tym wpisie zajmiemy się ponownie św. Kodem Biblii – przepływu świadomości jaki został zaszyfrowany przykładowo w biblijnych „trawach-zielsku”, będzie też wiele skarbów starożytnych cywilizacji, wszystko po to, by zrozumieć przesłanie Ducha jakie jest zaszyfrowane w Piśmie, jednej Biblii, bez rozumienia tylko i wyłącznie historycznego, materialnego. Każde zdanie Słowa jest specjalne, jest kosmiczną układanką, dającą się rozumieć poprzez ducha-duszę adepta tajemnic, tak by się uwolnić od kosmicznych nadzorców, uzyskać zbawienny wgląd. – i stać się częścią żywej kosmicznej budowli.

Proces kodowania symbolami w starożytności był złożonym i wielowarstwowym zjawiskiem, stosowanym zarówno przez filozofów, jak i w religiach, aby przekazywać głębokie prawdy metafizyczne, moralne, kosmologiczne czy teologiczne w sposób dostępny dla wtajemniczonych, a jednocześnie chroniony przed profanacją czy niezrozumieniem przez niewtajemniczonych. Symbolika była uniwersalnym językiem, który przekraczał bariery językowe i kulturowe, wykorzystując obrazy, mity, rytuały i znaki do wyrażania abstrakcyjnych idei. Poniżej przedstawimy kilka opisów tego procesu, koncentrując się na metodach, przykładach i kontekstach starożytnych filozofów (np. greckich, egipskich, indyjskich) oraz religii (np. egipskiej, mezopotamskiej, hinduistycznej, żydowskiej i wczesnochrześcijańskiej).

Kodowanie symbolami polegało na zamianie abstrakcyjnych lub trudnych do przekazania koncepcji w konkretne obrazy, znaki lub narracje, które niosły znaczenie na wielu poziomach – dosłownym, alegorycznym, moralnym i duchowym. W starożytności wierzono, że prawda o wszechświecie, bogach czy ludzkiej egzystencji jest zbyt złożona, by wyrazić ją wprost w języku codziennym. Symbole działały jak kod – były zrozumiałe dla tych, którzy znali klucz interpretacyjny, a jednocześnie ukrywały wiedzę przed niewtajemniczonymi. W filozofii Platona jaskinia („Państwo”, Księga VII) symbolizuje ludzką niewiedzę i drogę ku poznaniu prawdy, ale dla niewtajemniczonego czytelnika jest to zwykła opowieść o więźniach.

Filozofowie i kapłani używali narracji mitologicznych jako alegorii do przekazania głębszych prawd. Historie te były wielowarstwowe – na poziomie powierzchniowym opowiadały o bogach i bohaterach, a w głębi zawierały nauki filozoficzne lub religijne. W „Bhagawadgicie” Kryszna (bóg) doradza Ardżunie na polu bitwy Kurukszetra. Dosłownie to rozmowa wojownika z Bogiem, ale symbolicznie – walka wewnętrzna między dharmą (obowiązkiem) a pragnieniami. Symbole wizualne (np. hieroglify, glify, reliefy) były używane do kodowania idei w religiach i filozofii. Znaki te miały znaczenie zarówno dosłowne, jak i metaforyczne, a ich interpretacja zależała od kontekstu. Symbol Ankh (krzyż z pętlą) oznaczał życie wieczne, ale w kontekście grobowców kodował nadzieję na zmartwychwstanie faraona jako Ozyrysa, który jest obecnie umieszczany na liturgicznych szatach kapłanów katolickich, służących Boskiemu Logosowi, Stwórcy Wszechświata i ludzi.

Starożytni często używali liczb jako symboli transcendentnych zasad. Liczby miały moc magiczną i filozoficzną, kodując strukturę rzeczywistości. Tetraktys (10 punktów w trójkącie) kodował wszechświat jako sumę czterech elementów (1+2+3+4=10), symbolizując jedność i pełnię. Liczba 108 w Wedach i Upaniszadach (np. 108 koralików w mali modlitewnej) symbolizuje kosmiczną całość – 108 to iloczyn 12 (miesięcy) i 9 (planet w astrologii wedyjskiej). Filozofowie pitagorejscy nauczali, że liczby są esencją bytu, a ich proporcje (np. złota proporcja) odzwierciedlają boski porządek.

Timajos (ok. 360 p.n.e.), 29e-30b: „Demiurg, patrząc na wieczny wzór, ukształtował kosmos jako żyjącą istotę z duszą i rozumem.” Rytuały religijne, jak katolicka msza trydencka, kodowały symbole w działaniach, gestach i przedmiotach, umożliwiając wtajemniczonym doświadczanie prawdy poprzez uczestnictwo, w przypadku św. Mszy Trydenckiej jest to uczestnictwo w Boskim Logosie Chrystusa. Wtajemniczeni przechodzili etapy inicjacji, stopniowo odkrywając znaczenie symboli (np. w misteriach orfickich jajko symbolizowało kosmos). Filozofowie i kapłani używali języka zaszyfrowanego – metafor, paradoksów, zagadek – by ukryć wiedzę przed profanami. Heraklit pisał: „Natura lubi się ukrywać” – enigmatyczne stwierdzenie kodujące ideę, że prawda jest dostępna tylko przez intuicję i filozoficzną refleksję. Kabała żydowska informuje: Drzewo Życia (10 sefir) koduje strukturę Boga i wszechświata, ale pełne zrozumienie wymaga wtajemniczenia w gematrię (liczbowe wartości liter).
Platon w Jaskini („Państwo” VII) informuje kodując: Cienie na ścianie symbolizują zmysłową iluzję, światło słońca – ideę Dobra. Kodowanie miało uczyć wznoszenia się od zmysłów do rozumu. W Upaniszadach mamy pełno szyfru: „Tat tvam asi” („To jesteś ty”, Ćhandogja Upaniszada 6.8.7) koduje jedność Atmana (duszy) z Brahmanem (absolutem) w prostych słowach, zrozumiałych tylko po medytacji. Wynikająca z tego nauka w sankhja to: Dualizm Puruszy (świadomość) i Prakriti (materia) kodowany w metaforach (np. tancerz i widz), by wyjaśnić relację duszy i świata („sankhja to jeden z najstarszych kierunków filozoficznych w Indiach).
W misteriach (np. eleuzyjskich) symbole były tajemnicą dostępną tylko wtajemniczonym, chroniąc świętość (logos) przed profanacją. Platon w „Fedonie” sugeruje, że niektóre prawdy są zbyt święte, by je ujawnić publicznie. Symbole pozwalały na różne interpretacje – np. w Egipcie skarabeusz symbolizował odrodzenie (cykl słońca), ale też osobistą przemianę. Bóg w Biblii, Heraklit czy Upaniszady używają paradoksów i metafor, by zmusić odbiorcę do samodzielnego odkrywania prawdy. Katha Upaniszada (ok. 1000-500 p.n.e.), 1.3.3-4: „Poznaj Atmana jako pana wozu, ciało jako wóz, rozum jako woźnicę, a umysł jako lejce.
W religiach misteryjnych (np. orfizm, pitagoreizm) adept przechodził etapy, stopniowo odkrywając znaczenie symboli. Zrozumienie symboli wymagało wiedzy o lokalnych wierzeniach – np. wąż w Egipcie (Uraeus) oznaczał ochronę, w Biblii (Rdz 3) – zwiedzenie i śmierć w diabelskim kole samsary. Wije się w swoich wyznawcach, co zaprezentował pastor Hoggard, prosimy sprawdzić film pt.: „Pastor Hoggard ujawnia tajemnice otwierania trzeciego oka, nowych ciał i Super Kodu Biblii – część I„.
Proces kodowania symbolami w starożytności był wyrafinowanym narzędziem, które łączyło filozofię, religię i sztukę, tak by przenosić różne procesy myślowe do adeptów tajemnicy, chodziło o karmienie się „zielskiem” o jakim informuje Bóg Jezusa w Piśmie, co przez lata staraliśmy się wam przekazać. Filozofowie jak Platon czy Pitagoras używali alegorii i liczb, by przekazać metafizyczne prawdy, podczas gdy religie (egipska, hinduistyczna, żydowska) kodują boskie mysterium w mitach, rytuałach i ikonografii. Symbole takie jak koło, drzewo, piramida czy wąż miały uniwersalne znaczenie, ale ich interpretacja zależała od kontekstu i poziomu wtajemniczenia.
W filozofii Platona symbole (jaskinia, koło konieczności, Demiurg) kodują teorię idei i drogę poznania, łącząc mit z rozumem. Arystoteles używa prostszych analogii by dotrzeć do jeszcze głębszych warstw (Poruszyciel, siekiera, środek), by zakodować metafizykę i etykę w sposób empiryczny. Pitagoras, Heraklit i Parmenides stosują liczby, ogień i kulę, kodując kosmos i byt w języku matematyczno-poetyckim. W porównaniu z hinduizmem (koło, drzewo, wąż) i buddyzmem (Dharmaczakra, Bodhi, mandala), grecka filozofia kładzie większy nacisk na rozum, ale dzieli z nimi uniwersalność symboli i potrzebę wtajemniczenia. Wszystkie te tradycje używały kodowania, by chronić wiedzę i inspirować refleksję nad rzeczywistością, by dotrzeć do Boskiej wiedzy oraz cywilizacji z poziomu VII skali Asimova.
Ten proces umożliwiał zachowanie wiedzy, jej przekazywanie i ochronę, jednocześnie inspirując do głębszej refleksji nad otaczającym nas stworzonym światem, skupieniu na przepływie świadomości – od Boskiego Logosu ku ludzkiej uprawie, ku odbiorcom-wyznawcom, by ich nawodnić, znajdujemy o tej tajemnicy Słowa Stwórcy w Ew. Łukasza 23:32 „Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?Kto jest suchym drzewem-korzeniem ?
Bhagawadgita (ok. 400-200 p.n.e.), Rozdział 15, wersy 1-3: „Mówią o niezniszczalnym drzewie Asvattha, którego korzenie są w górze, a gałęzie w dole, którego liście to hymny wedyjskie. Kto zna to drzewo, zna Wedy. (…) Tego drzewa nie można zniszczyć ani mieczem, ani ogniem, ani wodą.”. Jak państwo przeczytali powyżej w Ew. Łukasza 23:32 tym Drzewem jest Chrystus Pan, Jego korzenie są w Niebie, informował że „jest z Wysoka„, a liście tego Drzewa w tej czaso przestrzeni, czyli Jego św. Nauka. Majac już za sobą wstęp, skupmy się na jakichś przykładach, oferują je Ojcowie Kościoła, oto jeden z nich, pisze tak:

Nie przystąpi do ciebie zło i bicz nie przybliży się do przybytku twego” (Psalmu 91:10). Nie powiedział: „bicz zaśwista”, lecz: „nie przybliży się do przybytku twego”; bicz diabła nie będzie świstał na sprawiedliwego. Jeżeli bowiem sam Pan został ubiczowany i udręczony uciskami i próbami, to któż ze sprawiedliwych nie będzie biczowany? Zastanówmy się jednak, co znaczą słowa: „Nie zbliży się do przybytku twego”. To znaczy: zaświstał na zewnątrz i próbował dręczyć cielesnymi cierpieniami; lecz nie zburzył przybytku duszy, albo zmysłu, który jest przybytkiem wiary.” – koniec cytatu.

Jak czytamy, a werset omawiany przez Ojca pochodzi z Psalmu 91:10, jest mowa o jakimś „biczu”, co jest już Kodem, następnie wyjaśnia nam tajemnicę „mieszkania-domu-namiotu” o której piszemy od wielu lat, a którą częściowo wyjaśniliśmy w tekscie pt.: „Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom”. Oczywiście nie zawsze biblijny „dom” musi oznaczać ludzkie ciało, jednak w pewnych ujęciach Pisma tak właśnie jest. Cytowany Ojciec Kościoła wyróżnił nam aż dwa rodzaje „domu”, a nawet domyślnie trzy !!! Pismo Boga Logosu jest super zawansowane, tak bardzo, jak tylko możemy sobie to wyobrazić, niestety wielu ludzi nie posiada wyobraźni więc nie domyśla się cudowności super Kodu Boga Jahwe.

Wspomnieliśmy coś o „biczu”, jest to ten sam „bicz”, to samo „uderzenie” które stosuje się w Ks. Wyjścia 5:14 Biblia Tysiąclecia: „Natomiast nadzorcy Izraelitów, których ustanowili nad nimi przełożeni faraona, zostali ubiczowani w słowach: ‘Dlaczego nie wykonaliście przypadającej na was wczoraj i dzisiaj liczby cegieł, jak dawniej?’. Hebrajskie słowo Wa-yukku to forma pasywna (hofal) od czasownika nakah (נָכָה) – „uderzać”, „bić”, „karać”. Oznacza „zostali ubiczowani”, „zostali uderzeni”, znaczy także zranić, porazić, zabić (w zależności od kontekstu). Słowo וַיֻּכּוּ (wa-yukkū) wskazuje na przemoc i karę cielesną, czyli biczowanie lub chłostanie. Rdzeń נָכָה (nākāh) często w Biblii odnosi się do poważnego uderzenia – od bicia po śmierć. Użycie Nifalu (formy biernej) sugeruje, że nadzorcy Izraelitów nie bronili się, lecz byli biernymi ofiarami.

Dlaczego „faraon”, czyli diabeł, każe nam, prawdziwym Izraelczykom, wyrabiać „cegły” ? Co budujemy ? Jeśli jeszcze jesteście w „Egipcie, piecu do topienia żelaza-kibsian„, to musicie wyrabiać „cegły”. Co to za „cegły”, zrobione z „siana”, czyli „zielska” ? Przypomnijmy, tytuł tego wpisu, mówi o przynależności do „katolickiej masonerii„, czyli do bycia „wolnym murarzem Chrystusa Logosu„. W okultyzmie cegły pojawiają się w tradycjach ezoterycznych (np. masoneria, alchemia, kabała) jako symbol materialnego świata i duchowej transformacji. Ich znaczenie ewoluowało od starożytności przez średniowiecze (np. templariusze) do nowożytnych rytuałów (XVIII w.).

Teksty masońskie (np. Konstytucje Andersona, 1723): „Cegła jest surowcem, który mistrz kształtuje w doskonały kamień.” Kabała (Zohar, ok. XIII w.): „Cegły świata są gliną chaosu, z której budujemy drabinę do Ein Sof.” Cegła koduje surową materię (prima materia w alchemii), którą adept przekształca w „kamień filozoficzny” – symbol oświecenia lub boskości, zlepiony z „zielska-traw”, o których informuje Boska Biblia i największy starożytny okultysta król Nebukadnezar, mistrz „cegieł” i Ziguratów.

W tym samym momencie spełniło się słowo na Nebukadnezarze. Został usunięty spośród ludzi, jadł trawę jak woły; jego ciało zraszała rosa niebieska, aż włosy [na głowie] urosły jak pióra orłów, a jego paznokcie jak [szpony] ptaków.” Szok ! To jest cudowny szyfr !!! Nie tylko „jadł trawę„, ale dodatkowo „rosa niebieska zraszała jego ciało” !!! (Poniżej obraz z galerii Tate w Londynie, pokazuje słynny malunek średniowiecznego niewtajemniczonego, chodzi o wyobrażenie króla Nebukadnezara, po tym jak został skazany na „jedzenie trawy„)

W masonerii diabła NWO cegły symbolizują pracę nad sobą i społeczeństwem – każda cegła to krok ku idealnej „świątyni ludzkości Lucyfera”, moralnie zniszczonej. W kabale cegły (levenah) łączą się z niewolą (Wyjście), ale też z potencjałem wyzwolenia – glina chaosu staje się fundamentem duchowym. Cegły są symbolem alchemicznym i rytualnym – w masonerii ich układanie w loży koduje moralny rozwój. W kabale gematria (levenah = 87) łączy je z liczbami oznaczającymi światło lub oczyszczenie. Proces tworzenia „cegły z zielska i gliny” wymaga wtajemniczenia – np. w rytuałach masońskich adept przechodzi od „surowej cegły” (ignorancja) do „ciosanego kamienia” (mądrość).

Dla profanów cegły to budulec; dla okultystów – kod transformacji, gdzie materia staje się duchem, a chaos porządkiem, z tohu va bohu stajemy się Nowymi Istotami, o czym często mówi w swoich kazaniach katolicki mason Ks. Natanek, jak sam opowiada jego „cierpienie” częściowo pochodzi z ciągłego mieszania betonu i konstruowaniu betonowych konstrukcji. Jednak jako katolicki duchowy mason Boga wie i rozumie „duchowe budowanie”, wznosząc „wieżę ku Bogu Jahwe”, a nie burząc porządek społeczny i moralny. We wszystkich tradycjach cegły symbolizują tworzenie. Hinduizm i buddyzm nadają cegłom sakralność (rytuał, Dharma); Egipt i Sumer – potęgę cywilizacji. W Egipcie i Sumerze cegły są praktyczne, w Biblii teologiczne, w hinduizmie i buddyzmie rytualne, w okultyzmie ezoteryczne. Hinduizm i buddyzm używają cegieł w rytuałach, Platon i Biblia w narracjach, okultyzm w alegoriach i liczbach.

Rygweda 10.101.4 informuje: „Przygotujcie cegły, ułóżcie je w ogniu, niech staną się fundamentem ofiary.”; Śatapatha Brahmana (ok. 1000-700 p.n.e.), 6.1.1 pisze: „Cegły są ciałem Agniego, ognia, który łączy ziemię z niebem.” – czyli mamy tu zachodzące na siebie dwa trójkąty masońskie, ale hinduistyczne, nie diabła NWO, czyli masonerii Lucyfera burzącego budowle Chrześcijan, duchowe konstrukcje, które budujemy dla Boga Jahwe. Cegły w ołtarzu (vedi) symbolizują stabilność i porządek kosmiczny (rita). Ich układanie koduje harmonię wszechświata i połączenie człowieka z bogami, z boskimi duchami.

Oto co pisał największy diabelski mason Albert Pike: „Wtedy na każdym miejscu, wszędzie, obywatele, zmuszeni do własnej obrony przed mniejszościami etnicznymi i rewolucjonistami, będą eksterminować owych niszczycieli cywilizacji a masy pozbawione iluzji wobec chrześcijaństwa, którego boskie duchy, formujące chrześcijaństwo bez kompasu oraz kierunku, pożądających ideałów ale bez wiedzy, gdzie umieścić swoje oddanie i adorację, otrzymają rzeczywiste światło poprzez uniwersalną manifestację czystej doktryny Lucyfera, wystawionej w końcu na publiczny widok.” – jak czytacie, masoneria diabła jest świadoma istnienia chrześcijańskich boskich duchów (z poziomu VII), łączonych z nami poprzez duchową konstrukcję „cegieł”. Cegły są nietrwałe jako materiał (mogą się kruszyć), ale w rytuale stają się symbolem wiecznego ognia Agniego – boskiej siły życia, dawanej nam od Boga Życia, czyli Jezusa Chrystusa. W Śatapatha Brahmana każda cegła odpowiada części ciała Agniego lub wszechświata (np. 360 cegieł to dni roku), kodując jedność mikrokosmosu (człowiek) i makrokosmosu.

Epos o Gilgameszu (ok. 2100 p.n.e.), Tabliczka I: „Gilgamesz zbudował mury Uruk z cegieł, które trwają wiecznie.”; inskrypcje Gudei z Lagasz (ok. 2100 p.n.e.): „Ułożyłem cegły dla Ningirsu, by stał się domem bogów.” Zigguraty z cegieł symbolizują „górę kosmiczną” – kodują pośrednictwo między ludźmi a bogami (np. Marduk, Enlil). Produkcja cegieł była aktem zbiorowym, symbolizującym współpracę z boskim planem. Cegły z inskrypcjami (np. imieniem króla) były rytualnie układane w fundamentach zigguratów, kodując boskie błogosławieństwo. Ich liczba i układ odzwierciedlały porządek kosmiczny (np. siedem poziomów zigguratu – siedem planet). Sumerowie nadawali cegłom znaczenie sakralne, czyniąc je symbolem trwałej relacji z bóstwami.
Prosimy byście byli Boskimi masonami, a nie diabelskimi wolnych murarzy NWO ordo ab chao, mieszającymi wszystko w jednym „kotle”, każdą religię, wszelakie sekty (jak to robi anty-papież BerGOG, chcący dodawać do „cegieł” więcej „słomy-zielska„), dlatego należy przystąpić do katolickiej masonerii Synów Światłości i budować dom na skale: „Każdy więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, będzie podobny do męża roztropnego, który zbudował swój dom na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7:24-25). Fragment pochodzi z zakończenia Kazania na Górze, gdzie Jezus kontrastuje mądrego budowniczego (słuchającego Jego słów) z głupim, który buduje na piasku (Mt 7:26-27). „Dom” symbolizuje tu życie duchowe wierzącego o którym na samym początku informował Ojciec Kościoła, jedna z duchowych konstrukcji naszego jestestwa.
„Zbliżając się do Niego, do kamienia żywego, odrzuconego wprawdzie przez ludzi, ale wybranego i drogocennego u Boga, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1 P 2:4-5). Piotr pisze do rozproszonych chrześcijan, porównując ich do żywych kamieni wznoszących świątynię, której fundamentem jest Chrystus – „kamień węgielny” (por. Iz 28:16).
Wierzący są „budowani” (oikodomeisthe) w duchową strukturę – Kościół jako boska budowla, której celem jest oddawanie czci Bogu. Symbolika „żywych kamieni” kontrastuje z martwymi cegłami (Wyjście 5) o których wspominaliśmy wyżej, kodując nową rzeczywistość odkupienia. „Martwe kamienie-cegły” żywiące się „trawą” to masoneria diabła, budujące okultystyczną wieżę Lucyfera, coś na kształt unii eurosowietów, dzieła wolnych murarzy ordo ab chao od bafometa – szaleńcy ściągający krzyże Stwórcy Mistrza, mający odrazę do Jahwe w osobie Jeszui, to „cegły zmieszane z trawą-słomą” ! Jest to każdy, kto nie wierzy w Jezusa, jedynego Zbawiciela ludzkości, Drzewo Życia, którego korzenie są w Niebie !

„Zgodnie z łaską Bożą, która została mi dana, jako roztropny budowniczy założyłem fundament, a inny na nim buduje. Każdy jednak niechaj uważa, jak buduje. Fundamentu bowiem innego nie może nikt założyć poza tym, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3:10-11). Kościół jest boską budowlą wznoszoną na Chrystusie (themelion). Budowanie (epoikodomei) koduje odpowiedzialność wierzących za rozwój wspólnoty, ale z ostrzeżeniem, że tylko praca zgodna z Logosem Chrystusem – Boskim Mistrzem Budowniczym przetrwa (1 Kor 3:12-15).

To On, tylko On, może zbudować nam „niebieski przybytek„, coś o czym marzymy w na tej planecie, w tym „egipskim piecu do topienia żelaza kibsian„: „Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, ulegnie zniszczeniu, mamy budowlę od Boga, dom nie ręką uczyniony, wieczny w niebie. Dlatego też w tym [namiocie] wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek” (2 Kor 5:1-2).

Linki w kolejności ważności:

Starożytny Egipt to kosmiczny piec do topienia żelaza? – Semantyka znaków i symboli Biblii

Dzisiejszy „Egipt” to ciągle kosmiczny piec do topienia żelaza – Druga część semantyki znaków i symboli Biblii

Tajemnice wytopu żelaza oraz innych cennych kruszców, w tym „kryształu” – alchemicznych Niebiańskich Inteligencji Logosu (Alchemicy z północy?)

Boska cywilizacja z „Poziomu VII skali Isaaka Asimova” JEST realna – Polacy otrzymali potwierdzenie jej istnienia !„)

Wkraczanie w katolickie chrześcijaństwo, w świat istot duchowych, duchów, demonów, aniołów, Ducha Świętego i Stwórcy, razem z Jego Synem

Programowalny (duchowy) układ logiczny , lub programowalna (duchowa) sieć logiczna

Sekrety tajnych bractw z 46 stopnia wtajemniczenia – część II

Każdy kto się interesuje ciałami anielskimi innowymiarowymi oraz reinkarnacją powinien zapoznać się z tekstem pt.: „Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom

Obowiązkowo seria tekstów o „Pamięci Total Recall”, głownie z roku 2024, czyli:  Czym będziemy po przejściu chrześcijańskich katolickich przygotowań „przypomnienia sobie Pamięci Totalnej – Total Recall” – jogi Chrystusa ?) ,  Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?,

Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Dobre 18
]]>
http://argonauta.pl/praca-dla-faraona-nizszy-i-wyzszy-poziom-sw-kodu-biblii-jako-tajemnego-jezyka-super-katolickiej-chrzescijanskiej-masonerii-boga-jezusa-kosmicznego-duchowego-logosu/feed/ 0
Wybitni rabini wyznania Mojżeszowego znają połowę Kodu Biblii, i to znakomicie ! (Duchowy rodowód katolickich Żydów Jahwistycznych jako prawdziwego Izraela) http://argonauta.pl/wybitni-rabini-wyznania-mojzeszowego-znaja-polowe-kodu-biblii-i-to-znakomicie-duchowy-rodowod-katolickich-zydow-jahwistycznych-jako-prawdziwego-izraela/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=wybitni-rabini-wyznania-mojzeszowego-znaja-polowe-kodu-biblii-i-to-znakomicie-duchowy-rodowod-katolickich-zydow-jahwistycznych-jako-prawdziwego-izraela http://argonauta.pl/wybitni-rabini-wyznania-mojzeszowego-znaja-polowe-kodu-biblii-i-to-znakomicie-duchowy-rodowod-katolickich-zydow-jahwistycznych-jako-prawdziwego-izraela/#respond Tue, 18 Feb 2025 11:57:45 +0000 http://argonauta.pl/?p=65098 Istnieją katoliccy kapłani, którzy są dobrze wykształconymi biblistami. Nauczają i publikują książki, w których twierdzą, że Jahwe to takie podrzędne bóstwo, jakiś etap przejściowy w ewolucji wiary Hebrajczyków, a potem Izraela. Tego typu pogląd jest szeroko rozpowszechniony w kręgach akademickich, zwłaszcza katolickich. Z punktu widzenia wiary Chrześcijan, ale i nauki św. Tomasza, są to czyste brednie, stworzone przez diabelskich biblistów ahnenerbe. Nikt, żaden Ojciec Kościoła, ani doktorzy Kościoła tak nie nauczali, wręcz przeciwnie. Tego typu podejście wypływa z małej wiary, albo wręcz niewiary, jest to brak kontaku z Duchem Świętym, totalne zamroczenie historycyzmem – narzędziem Lucyfera jakim jest „metoda historyczno-krytyczna„,- bez wątpienia jest to wunderwaffe Lucyfera !

Jakiś czas temu zaatakował nas nasz czytelnik, to było brutalne i bardzo chamskie, chodziło mu o naszą religię, która opiera się na „Tym który Jest„, czyli na Jahwe. Bardzo prosta sprawa, czyli zapoznanie się z Imieniem Boga który ujawnił swoje Imię w Starym Testamencie i w Nowym Testamencie, pokazuje że Katoliccy Żydzi to wyznawcy Jahwe, Tego który Jest.

Nie można mówić o sobie, że się jest Katolikiem jeśli nie uznaje się własnej religii jako Jahwistycznej od św. Tomasza, to jest bardzo proste i LOGICZNE ! Nowy Testament jest kontynuacją Starego, Biblia jest idealną całością, bardzo logiczną więc każdy kto próbuje atakować i niszczyć Chrześcijan, eliminować z życia religię katolicką, zdejmować Krzyże Tego który Jest, wyznawców Boga Jahwe, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego Ruach Ha Kodesz jest Moabitą, albo Edomitą, stosując terminologię Biblii, o czym chcemy dziś państwa poinformować.

Kabaliści oraz wtajemniczeni rabini wiary Mojżeszowej od prawie dwóch tysięcy lat starają się zrozumieć przesłanie Biblii. Zdają sobie sprawę jak wielkie skarby są tam ukryte. Piszą setki, albo tysiące książek, jednak bez Kluczy (potworów) jaki posiada Maszijach i Duch Święty Ruah Ha Kodesz często błądzą, „nie widzą i nie słyszą, chociaż fizycznie widzą i fizycznie słyszą” Ew Łukasza 13:14.

W tym wpisie chcieli byśmy zaprezentować cudowny urywek znajomości Boskiego Szyfru jaki przedstawili znakomici rabini w komentarzu do Ks. Wyjścia 4:20, znajduje się w Tanachu Chabad. Chociaż Chabad jest przez wielu uznawany za niebezpieczną sektę, my tu na Argonaucie uważamy ich za odłam wyznania Mojżeszowego, na którym opiera się religia Wielkiego Babilonu, właściwie to Chabad jest ich głównym „demiurgiem” globalnego ruchu kwadratów przestrzeni.

Oprócz ich wielkiego zaangażowania w liczenie i przeliczanie różnych religii, sami wierzą w reinkarnację, która jest piekłem ! Wierzą, że będą się wiecznie odradzać, co jest strasznym horrorem, dlatego tak ważne jest by uwierzyć w Jedynego Mesjasza Jeszuę, a nie w liczby kabały, czy znaki graficzne dwóch trójkątów, które to w rzeczywistości symbolizują Chrystusa.

Magen Dawid czyli Gwiazda Dawida jest monoteistycznym znakiem Imienia Boga JHVH, a znak utwierdza święte Imię Jego na wieki. Na Ziemi symbol ten może w pełni wyrazić się w Mesjaszu Zbawicielu, który łączy w sobie Mesjasza kapłańskiego – cedeq, i Mesjasza królewskiego – miszpat, co jak wiemy miało miejsce w czasie kiedy Maryja Dziewica została otoczona Duchem Świętym, a Ten ukształtował w Jej łonie Zbawiciela ! „…oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki: albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.” Mat 1:20

Na poziomie duchowym heksagram jest najwyższym symbolem zrównoważonej boskości. Heksagram pojawia się także w przedstawieniach hinduskiej mandali. Z naszych badań „Argonauty”, jakie przeprowadziliśmy, wynika, że mamy tu do czynienia z symbolem duchowej archeologii, dotyczącym miłości, która ostatecznie przybrała postać Jezusa Chrystusa, najwyższego Jogina – Jedynego który potrafi uwolnić z diabelskiego koła samsary ! Okultyści kabaliści starają się jednak ten symbol traktować przedmiotowo jako ich własność co jest bardzo złą rzeczą.

Jako prawdziwi  Jahwistyczni Żydzi katoliccy wiary Izraela od św. Tomasza, wspomniani „młodsi synowie„, staramy się informować Polaków odnośnie naszego wyznania oraz tajników Biblii, z tego powodu od wielu już lat piszemy o św. Kodzie, przekazanym ludzkości z pomocą Zbawiciela ludzkości: Jezusa Chrystusa, Ojca i Ducha Świętego. W tym wpisie przekażemy niesamowite tajniki kosmicznych ludów i narodów, jakie zaszyfrowano w Piśmie. Każdy Żyd, powinien znać swój rodowód, a jako właśnie Żydzi, ci prawdziwi, młodsi synowie, jesteśmy zafascynowani Nauką Maszijacha Jeszui !

Niestety w Polsce mamy jeszcze jakiś odsetek ludu Wielkiego Babilonu, który wierzy w „Światowida”, podrzędne bóstwo, także obecne w Biblii, co może być dla wielu szokiem, ale o tym innym razem. Duchowy Szyfr o jakim rozprawiamy jest zbawienny dla dusz które się z nim zapoznają, może uwalniać z narzuconej nam ułudy (hinduskiej „maji„), którą obce inteligencje programują masy społeczne, tworząc psycho-maskirowkę. Troszkę o tym wspominaliśmy w tekście pt.: „Uwolnienie, i powrót z niewoli „kosmicznych hitlerowców” – V część tajemniczego przekazu do Prawdziwych Żydów

Starsi bracia połowicznej wiary starotestamentalnej Mojżeszowej stosują na nas Teologię odrzucenia, są zazdrośni i są źli, że wierzymy w Prawdziwego Boga Jahwe, a na dodatek, mamy pełny Kod Biblii, znamy Naukę Mesjasza, którą oni odrzucili, „chociaż widzieli i chociaż słyszeli” Słowo !!! Żeby zwieść wszystkich chętnych do nawrócenia wymyślili „9-Dziewięć trójkątów w dół” jako Menorę-Chanukę, czym czarują niczego nieświadome „tylko ciała„, wprowadzając ich do świata Wielkiego Babilonu, prowadzącego szybko do pieca tego Egiptu ! Jeśli ktoś chce być Moabitą to faktycznie wystarczy należeć do sekty „9-ciu trójkątów w dół„, do loży globalnego kwadratu przestrzeni mistyków diabła dwóch przeciwstawnych trójkątów, co zaprezentowała satanistyczna loża Hollywood w kilku filmach (grafika poniżej).

Jednym z wielu miejsc, gdzie mamy wyraźnie wskazany Kod Biblii jest ten, w którym Zbawiciel mówi o specjalnych zdarzeniach w świecie ducha – zaszyfrowanych – chodzi o zdanie: „I spełnia się na nich proroctwo Izajasza, które głosi: Słuchem będziecie słuchać i nie zrozumiecie; wpatrzeni będziecie patrzeć i nie zobaczycie.” Ew Łukasza 13:14 – przekład dosłowny.

Jak czytamy, św. Kod nie może zostać zdekodowany przez „tylko ciała” nie zrodzone z wody i Ducha, bo jeśli ktoś „słucha” i nie słyszy, mając dobry fizyczny słuch, albo „patrzy”, a nie widzi, posiadając w pełni sprawne zmysły wzroku, to wyraźnie widzimy tu tajemnicą świętego Szyfru ! Oczywiście chodzi tu także o dojrzenie i usłyszenie Chrystusa, który jest Słowem, jednak rabini od Mojżesza oraz inni, będący w rękach archonta tego świata, nie mogą zapoznać się ze Słowem.

Ojcowie Kościoła przekazują: „Moabici i Agarejczycy. Gebalczycy i Ammonici. Poszczególne tajemnice mają własne nazwy. Ile nazw, tyle tajemnic. „Moab” znaczy: „z ojca”: nie są bowiem w Ojcu, lecz z dala od Ojca, ponieważ opuścili swego dawnego Ojca.” – koniec cytatu. Jak czytamy, „Moabici” to ci którzy są bez Ojca, za to ich nowym „ojcem jest diabeł” – „Wy jesteście z diabła (jako) ojca i chcecie zaspokajać żądze waszego ojca.” Ewangelia Jana 8:44 – przekład dosłowny.

Jakiś czas temu w Polsce służby moabickie wysłały do klasztoru jednostkę by tam robić zadymę i poniewierać, a moabicki kandydat na prezydenta chce zdejmować krzyże Chrystusa więc łatwo określić do jakiego ludu i narodu należą tego typu politycy, podkreślmy to wyraźnie, chodzi o św. Kod Biblii, o duchowy szyfr, którym posługują się rabini i który opisuje ich kosmiczną przynależność.

Skoro atakują Chrześcijan i chrześcijaństwo prawdziwy Izrael to ich rodowód bierze się od Moabitów, politycy duchowo złączeni z hybrydami UFO są bezspornie, zgodnie z duchową wykładnią: Moabitami. Dodatkowo pana „ryżego” można uznać także za Edomitę. Słowo „Edomita”, z języka hebrajskiego אֱדוֹם – Edomim pochodzi od słowa edom – „czerwony”. Nazwa ta wzięła się najprawdopodobniej od rudego koloru włosów – rudego Ezawa. Największym Edomitą był Hitler, walczył nie tylko z Izraelem, ale także z Bogiem. (Historycznie Moabici i Edomici byli wrogami Izraela, duchwi Moabici oraz Edomici są wrogami Chrześcijan, idących przez pustynię)

Ponieważ Herod Wielki mordował dzieci, jest uznany za zbrodniarza dzieciobójcę, to także nasówa pewne skojarzenia z akcją mordowania dzieci nienarodzonych, stosowana przez dzisiejszych Moabitów-Edomitów. Ojciec Heroda był z pochodzenia Edomitą; jego przodkowie zostali siłą nawróceni na judaizm.

Starszy brat, stosując Szyfr, odrzuca nas młodszych synów, często atakując Katolików Jahwistycznych, robią to poprzez oskarżenia, że jesteśmy Moabitami, są to z ich punktu widzenia tylko częściowo słuszne zarzuty, bo jako młodsi synowie jesteśmy w ten sposób atakowani Teologią odrzucenia ! Dlaczego jest tak ważne by wiedzieć kto jest kim na pustyni, kto jest „Edmomitą, a kto „Moabitą” ? Prosimy sobie przypomnieć tekst pt.: „Wewnętrzni(e) prawdziwi Żydzi ciągle idą przez pustynię, należy uważać na kąsające „węże” !” Każdego dnia, po wyjściu z wymiaru Egiptu, ze strefy wpływu bogów-panów i UFO istot wężowatych, idziemy przez pustynię, tą o której mówił rabin Zev Porat – link do filmu na niebiesko.

Mając to wszystko w pamięci zaprezentujemy teraz super Szyfr Boga, który przekazali rabini w swoim wielkim dziele, spisanym przez rabina Rasziego. Ta hebrajska wersja Biblii została zredagowana przez szanowanego tłumacza i uczonego, rabina A.J. Rosenberga. Chodzi w tym komentarzu, będącym Kodem, by zrozumieć, że mamy pojmować Pismo jako przekaz od Ducha, Bóg jest Duchem jak naucza Zbawiciel, dlatego samo historyczne rozumienie jest niewystarczające, albo nawet całkiem podrzędne ! Poniżej widzicie grafikę z urywkiem-wersetem Ks. Wyjścia 4:20. Jak czytacie „osiołek” jest ten sam tysiąc lat przed Chrystusem, w czasach Abrahama, a następnie jest tym samym który nosił Zbawiciela ! Widzimy tu niezwykle zawansowane prądy myślowe świętych proroków oraz Naukę Ducha Świętego. Powinniśmy starać się dosięgnąć tych wysokich sfer LOGOSU.

Aby to ogarnąć potrzebny jest wykład św. Tomasza, co staraliśmy się robić przez ostatnie lata. Jeśli pamiętacie, to wielokrotnie pisaliśmy, że „trawa” z Ks. Rodzaju jest tą samą, którą mamy w Ewangeliach, tak jak jest tą samą z Ks. Daniela, tą którą się żywił Nabukenezar i będzie to tą samą, która jest w przyszłych zdarzeniach Apokalipsy św. Jana ! Zbawiciel „polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie.” Ew. Marka 6:39 Potężny król Babilonu, po tym jak upadł, zaczął spożywać „trawę„, tak jak „bydło” ! Straszne rzeczy…, gorsze już są tylko „strąki” którymi żywią się „świnie” – „humanoidy określane mianem „choirous”. Proszę jeszcze sobie uzmysłowić, powtórzmy: trawa z Ks. Rodzaju jest tą samą, która jest wymieniona w Ewangeliach, następnie tą z przyszłości w Apokalipsie Jana, tak jak osiołek w ocenie rabinów, w odległości tysięcy lat, jest tym samym osiołkiem, podobnie wino z Ks. Rodzaju jest tym samym 1000 lat późniejszym w Ewangeliach (!), skoro tak, to chyba oczywistością jest, że Jahwe z Ks. Wyjścia jest Tym Samym który Jest w Ewangeliach ?!?! Dlatego Ten On, to Jest Ten Sam…, Tym Samym który Jest i to jest bezdyskusyjne ! Nie wierzcie biblijnym bandziorom ahnenerbe, jakoby Stary Testament był zlepkiem jakichś opowiastek, czy mitem, lub czymś jeszcze innym, nie mającym związku z Nowym !

Gdy pierwszy raz napotkaliśmy komentarz Pirkei Rabbi Eliezer dotyczący Ks. Wyjścia 4:20 (patrz grafika wyżej), utwierdziliśmy się jeszcze mocniej w prawdziwej wierze Izraela Katolików Jahwistycznych, opierających się na naukach św. Tomasza ! To co zaprezentował Rabbi Elierzer to ogromna znajomość tajników jakie od tysięcy lat przekazuje Duch.

To one są podstawą by zbadać nasz rodowód, czyli skąd pochodzimy jako wyznawcy Jeszui, jego wielbiciele „w prawdzie i w Duchu, których sobie szuka„. Skoro wierzymy, i skoro uznajemy się za Katolików Jahwistycznych, to zostaliśmy zrodzeni z „wody i z Ducha”. Ktoś mógł by powiedzieć również, że zrodził nas Bóg Izraela. Święty Kod jest cudowny, podkreślmy to mocno, stosując wykładnię Pirkei Rabbi Eliezer warto wiedzieć, że gdy udajemy się na Jasną Górę, do sanktuarium Matki Boskiej, to udajemy się tam do Boga, a konkretnie do Mądrości, która zrodziła Słowo ! To o Niej pisze Duch w Ks. Przysłów 8:22 „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody...” – i dalej, aż do wersetu 36-go.

Jeszcze raz podkreślmy tu wagę wykłądu Pirkei Rabbi Eliezer’a oraz całą naukę Ojców Kościoła, razem ze św. Atanazym. To Mądrość zrodziła Jezusa, i nie ma w tym żadego poglądu heretyckiego, jest to bardzo zaawansowana Nauka Boga, inaczej Kod Biblii. „Osiołek” ten z czasów Abrahama, to ten sam, na którym jechał Zbawiciel ludzkości, skoro tak, to zobaczmy co o tym piszą święci Kościoła Katolickiego Jahwistycznego. Zacznijmy od Świętego Justyna Męczennika (zm. ok. 165 n.e.), naucza tak:

„Złożę wam inne jeszcze świadectwo, moi przyjaciele – powiedziałem – pochodzące z Pism, że Bóg wywiódł przed wszystkimi stworzeniami z siebie samego Początek, który był pewną rozumną mocą, który nazywany jest przez Ducha Świętego to Chwałą Pańską, to Synem, to znów Mądrością, to Aniołem, innym razem Bogiem, a jeszcze innym Panem i Logosem, przy innej znów okazji nazywa On sam siebie Wodzem, mianowicie wtedy, gdy ukazał się On w ludzkiej postaci Jozuemu, synowi Nuna. Może On bowiem być nazywany wszystkimi tymi imionami, skoro służy On woli Ojca i skoro został On poczęty z Ojca aktem Jego woli; dokładnie tak, jak dzieje się to z nami, kiedy bowiem wypowiadamy jakieś słowo, dajemy mu początek, jednakże nie przez oderwanie, jakby słowo w nas miało się zmniejszać, kiedy je wypowiadamy; ale tak jak widzimy, że ma to miejsce w przypadku ognia, który nie zmniejsza się, gdy inny się od niego podpala, ale pozostaje taki sam, a ten, który został podpalony od niego, podobnie okazuje się istnieć sam z siebie, nie umniejszając tego, od którego został odpalony. Słowo Mądrości, które samo jest tym Bogiem poczętym z Ojca wszechrzeczy i Słowem, i Mądrością, i Mocą, i Chwałą Poczynającego, niesie dla mnie dowód, kiedy mówi On przez Salomona, co następuje: «Oto opowiem wam co zdarza się co dzień, przypomnę wydarzenia od dni wieczności i ukażę je. Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć.”

Teofil z Antiochii (zm. ok. 182 n.e.) i jego słowa:

„On to więc, będąc Duchem Boga (Rdz 1,2), Początkiem (Rdz 1,1), Mądrością (Prz 8,22) i Mocą Najwyższego (Jk 1,35), zstępował na proroków i przez nich przemawiał na temat stworzenia świata oraz wszystkich pozostałych rzeczy. Prorocy bowiem jeszcze nie istnieli, gdy świat był stwarzany, lecz tylko Mądrość Boża, która jest w Bogu i Jego święty Logos zawsze w Nim obecny. Dlatego właśnie mówi przez proroka Salomona: Gdy przygotowywał niebiosa, byłam z Nim, i gdy wzmacniał fundamenty ziemi, byłam z Nim, składając.”

Tertulian (ok. 160 – 220 n.e.):

„Słyszałem więc Mądrość mówiącą o sobie jako uczynionej drugą osobą: Najpierw Bóg stworzył mnie jako początek swych dzieł, zanim stworzył ziemię, zanim rozmieszczone zostały góry; przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził. – naturalnie w swym umyśle tworząc i rodząc. Uznaj na tej podstawie, że towarzyszyła mu ona w akcie twórczym: Gdy przygotowywał niebo, rzecze, byłam przy nim, i gdy utwierdzał obłoki w górze ponad wiatrami i gdy kładł bezpieczne źródła na ziemi ja z nim współdziałałam, byłam tą, której [obecnością] się cieszył, a ja codziennie radowałam się przed nim. […] Wtedy więc samo Słowo przybrało swą postać i piękno, brzmienie i głos, gdy rzekł Bóg: Niech się stanie światłość. Tak dopełniły się narodziny Słowa, gdy wyszło z Boga. Ustanowione przez niego najpierw w myślach, pod imieniem Mądrości – Pan ustanowił mnie przed podjęciem swych dzieł, potem zrodzone rzeczywiście. […] Podobnie i Syn we własnej osobie (pod imieniem Mądrości) świadczy o Ojcu: Pan ustanowił mnie początkiem swych dzieł, przed wszystkimi wzgórzami mnie zrodził.”

Orygenes (zm. 253/4 n.e.)

„Wyższość Jego polegała jeszcze bardziej na tym, że był On Mądrością, która mówi: Pan mnie stworzył na początku dróg swoich, pośród dzieł swoich, pierwej, niźli co uczynił i od wieków jestem stworzona, od początku, pierwej nim uczynił ziemię.

Pamfil z Cezarei (ur. ok. 250 – zm. 310 n.e.)

„… że jest Pierworodnym oraz Bogiem całego stworzenia, Słowem i Mądrością, która 'jest początkiem dróg Bożych, przed wiekami została stworzona, zanim cokolwiek powstało, a zaczęła istnieć przed pagórkami’”

Euzebiusz z Cezarei (ur. ok. 264 – zm. ok. 340 n.e.)

„Że zaś rzeczywiście jest Istota, już przed świata stworzeniem istniejąca i trwająca, która Ojcu i Bogu wszechrzeczy służyła przy stworzeniu wszystkiego, co powstało, Istota nazwana Słowem Bożem i Mądrością, wnosić można nie tylko z dowodów już przytoczonych, ale ponadto z własnych ust Mądrości, która przez Salomona jak najwyraźniej Swe tajemnice odsłania temi słowy: 'Ja, Mądrość, namioty w Radzie rozbiłam, I wiedzę i rozum przywołałam sobie. Przeze mnie królowie królują, I mocarze piszą prawa; Przeze mnie wielcy wznoszą się do wielkości, I władcy przeze mnie panują nad ziemią’. Do tych słów dodaje: 'Pan stworzył mnie na początku dróg Swoich dla Swych dzieł dokonania, Przed czasu nastaniem położył dla mnie podwalinę, Na początku, przed ziemi stworzeniem’.”

Atanazy, jak sam o sobie pisze: wielbiciel Logosu i logiczności, ujmuje to w następujących słowach: „Osobą zaś jest [osoba] Zbawcy, ale mówi się o Nim w tym momencie, w którym biorąc ciało, stwierdza: 'Pan mnie stworzył jako początek swoich dróg ku dziełom swoim’. Jak bowiem z byciem Synem Boga zgadza się bycie wiecznym i istnienie w łonie Ojca, tak staniu się człowiekiem przystoi zdanie: 'Pan mnie stworzył’.”

Już słyszymy wzburzenie na słowa, które tu napisaliśmy, że Matka Boska zrodziła Słowo, no ale przecież tak było historycznie. Jednocześnie wierzymy, zgodnie z nauką katolicką, że została wzięta do Nieba z ciałem. To też jest dla wielu nieobeznanych z Kodem Biblii herezją. Jednak zaprezentujemy tu naukę wybitnych rabinów z Chabad, którzy potwierdzają, że św. Żydówka Maryja została wzięta do Nieba, tak jak patriarcha Jakub. Prosimy zobaczyć grafikę powyżej. Wybitni rabini informują, na podstawie Ks. Rodzaju 49:33, że Jakub został wzięty, nie umarł. Aby ten tort jakoś udekorować zaprezentujemy słowa jednego ze św. Ojców Kościoła, zdania będą cudowne, chodzi cały czas o omawiany tu św. Kod Biblii:

„Pan nie zabronił świadczyć dobra w dniu szabatu i pozwolił przecież uczestnikami boskich misteriów i owego świę­tego światła stać się tym, którzy zdołają je pojąć. Wszelako nie odkrył licznym rzeszom tego, co nie było dla nich prze­znaczone, tylko nielicznym, o których wiedział, że przyjmą to godnie i że są w stanie pojąć i dać się przez to ukształ­tować. Albowiem wszelkie tajemnice, jak nauka o Bogu, po­wierzane są słowu mówionemu, a nie pisanemu. I jeśli ktoś mówi, że napisano: „Nie ma nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć„,” to niech usłyszy i od nas, że Bóg obwieścił przez to proroctwo, że temu, kto słucha w ukryciu, tajemnice będą odsłonięte, i kto zdolny jest pojąć, co mu podano w for­mie zasłoniętej, temu będzie ujawnione to, co zasłonięte, jako prawda; a co dla licznych jest ukryte, to dla nielicznych będzie jawne.

Ale dlaczego nie wszyscy znają prawdę? A dla­czego nie jest kochana sprawiedliwość, jeśli jest ona dostępna wszystkim? Bo przecież misteria przekazywane są w sposób tajemny tak, aby pozostało w ustach wypowiadającego nawet to, co się wypowiada; i raczej nie na głosie to polega, lecz na rozważaniu. Bóg dał Kościołowi „jednych jako apostołów, innych jako proroków, innych jako głosicieli Ewangelii, in­nych jako pasterzy i nauczycieli dla przysposobienia świę­tych do dzieła posługi, do budowania Ciała Chrystusowego”. – Koniec cytatu z Ojca Kościoła.

Jeszcze raz podkreślmy wagę zbawczej duchowej „technologii” Boga Jahwe i jego świętych, w tym Tomasza z Akwinu, jako wykładni prawdziwej religii Katolickiej Jahwistycznej. Dziękujmy Bogu Jezusa za Jego miłosierdzie i za Jego Szyfr, potwierdzony przez rabinów, który zbawia, jest LOGICZNY i uwalnia z diabelskiego koła samsary. Wychwalajmy Jedynego Zbawiciela Ludzkości, oddajmy chwałę Bogu w Trójcy Świętej. Amen.

Linki:

W sprawie reinkarnacji i faktycznego wiecznego życia w ciele anielskim tutaj: „Religia Jahwistyczna trydencka, czyli nauka Ojców Kościoła i świętego Tomasza (Tajemnice Atlantydy oraz Roberta Kilwardby – jedno wieczne życie po-reinkarnacyjne?)

Teologia odrzucenia – kto chce być: „starszym synem” z Nowego Testamentu ? (Prawdziwa wiara Izraela – część II)” – polecamy bo jest ważny link w tym temacie

Nadzwyczajny przekaz do prawdziwych Żydów – Duchowi Mnisi, obserwujący duchowy umsył – Logos Chrystusa”.

Maryja kazała zakopać piramidy ! Prawdziwi katolicy masoni istnieją – część II

Kosmiczne tajemnice symboli religii Wielkiego Babilonu – gwiazda Saturna !

Biblijne Kody, część III – Super megalityczny święty Kod Biblii Boga w Trójcy Jedynego JAHWE, to zaawansowana medytacja poszukiwaczy zaginionego Szyfru (Sensacja duchowej archeologii ?!)

Kod Źródłowy Biblii, część II – Więcej o zaawansowanej „zielonej trawie”

Sensacja biblijnej archeologii – kosmiczny rok 6000 zacznie się w 2075 !

Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)

Ucieczka rycerzy mocy w „góry” i na pustynię

Tajemnice filmów fantastyczno naukowych z dziedziny hodowli zaawansowanych starożytnych „strąków – keration”.

Kosmiczny Matrix UFO istot oraz ich milionów ciał bionicznych składowanych w giga-zbiornikach NWO !

 

Święty Kod Biblii – wyjaśniają zakonnicy z Jasnej Góry – diabeł z północy który zaatakuje ludzkość!

Dobre 18
]]>
http://argonauta.pl/wybitni-rabini-wyznania-mojzeszowego-znaja-polowe-kodu-biblii-i-to-znakomicie-duchowy-rodowod-katolickich-zydow-jahwistycznych-jako-prawdziwego-izraela/feed/ 0
Teologia odrzucenia – kto chce być: „starszym synem” z Nowego Testamentu ? (Prawdziwa wiara Izraela – część II) http://argonauta.pl/teologia-odrzucenia-kto-chce-byc-starszym-synem-z-nowego-testamentu-prawdziwa-wiara-izraela-czesc-ii/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=teologia-odrzucenia-kto-chce-byc-starszym-synem-z-nowego-testamentu-prawdziwa-wiara-izraela-czesc-ii http://argonauta.pl/teologia-odrzucenia-kto-chce-byc-starszym-synem-z-nowego-testamentu-prawdziwa-wiara-izraela-czesc-ii/#respond Wed, 01 Jan 2025 18:08:22 +0000 http://argonauta.pl/?p=64939 Pewne duchy, pewne inteligencje, starają się odciągać ludzi i Chrześcijan do prawdziwej wiary Izraela i od prawdziwych Żydów, „bo zbawienie jest od Żydów.” Ew. Jana  od 4:21 do 4:24 Strach diabłów NWO, budujących globalny obóz koncentracyjny, jest ogromny ! Od wielu lat staramy się zaznajomić naszych Czytelników ze św. Kodem Biblii. Jest to ciężkie zadanie, nawet dla Chrześcijan.

Bóg Miłosierny Jezus Chrystus wydobył Izrael’a z „pieca do topienia żelazakibsian„, uratował Izraelitów z tego strasznego cierpienia. Czym jest „piec do topienia żelaza„, jest straszną męką, potwornym „miejscem„. Bóg tajemniczo instruuje wszystkich chętnych do „narodzenia się”, jest to zawarte w św. Kodzie. Wszystko musi być podawane szyfrogramem, inaczej ktoś, jakieś inteligencje mogą nas poturbować, albo wspomniane istoty „choirous” uszkodzić ! To nie są żarty, tak samo „piec do topienia żelaza” to niesłychanie niebezpieczna katorga, dlatego Izraelici, tak jak Chrześcijanie, są do tego momentu ratowani z „pieca kibsian„.

Trzeba starać się pomagać by wyciągać z niebytu i duchowych zagrożeń „egipskiego pieca” wierzących w Jeszuę, niestety diabeł i jego pomocnicy (politycy) cały czas wpychają do niego kogo się da. Sprawy o których naucza Bóg i Jego Słowo to „deska ratunku” – „deska jest z drewna”, to drewno wybawia, ale i zmienia „gorzką wodę w słodką” (Wyjścia 15:23-27). Zaczynamy pisać Kodem Biblii i powstaje pytanie dlaczego wybitni polscy bibliści nie nauczają tych tajemnic Polaków ? Za to skupiają się głównie na historycznych aspektach biblistyki, na historycznym wymiarze ? Podobnie się sprawy mają w USA, choć tam Amerykanie mają kilku pastorów, którzy ratują sytuację. Jest to bardzo wielka zagadka, na postawione pytanie zna odpowiedz tylko Duch Święty. Przykładowo biblijna nauka Kena Johnsona to coś wybitnego i cennego. Jest to znawca archeologii biblijnej jakich mało, i przede wszystkim, ceni Słowo, nie wciska nikomu kitu „wykładni ahnenerbe„.

Jest amerykańskim i protestanckim znawcą Ojców Kościoła, co jeszcze bardziej czyni go cennym w naszych oczach. Ma w swoich wykładach całkiem sporo ze św. Kodu Pisma, niestety do Polski docierają chyba tylko jakieś malutkie kawalątki, jakieś okruchy: „…i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów” (Mateusza 15:21) Na szczęście jest pastor Hoggard, który chyba jedyny w USA publikuje i nagłaśnia Kod Biblii, albo przynajmniej solidny wstęp do jego zrozumienia. Ostatnio nawet coś napomknął o „gwieździe Davida”, że może mieć związek z Saturnem i „kwadratem przestrzeni„. To jest niebywały sukces Hoggarda, który jeszcze bardziej nas zadziwia. Jak sam informuje, chce wypuścić serię programów o symbolach religii Wielkiego Babilonu, ujawnić więcej tajemnic Boskiego Szyfrogramu.

Musimy znać zagrożenia, tak by się uratować z ogólnoplanetarnego pieca do topienia żelaza, on cały czas istnieje i cały czas działa ! Za pomocą biblijnego Kodu, symboli Boga Jahwe i różnych proroctw „prawdziwych wyznawców w duchu i prawdzie” jesteśmy informowani o strasznych rzeczach jakie się dzieją od tysięcy lat, cały czas trwają, nic się nie zmieniło od starożytności – odwieczna maskirowka – nazywana w jęzku dalekowschodnich nauk „mają” jest nam narzucana, wciska się ją masom społecznym. Jak informuje portal ZnZ nadchodzi czas kiedy polityczna i diabelska maskirowka będzie uznana jako oficjalne prawo, w Polsce też !

Zbliżamy się jako Polacy i ludzkość do potwornych zdarzeń, do szybkiej depopulacji i wrzucania ludzi, ludzkich dusz, do „egipskiego pieca-kibsian„, podobnie robili Niemcy jako hitlerowcy w czasie II wojny światowej, wrzucali wszystkich do pieców, zwłaszcza historycznych Żydów. Jako katoliccy Żydzi prawdziwego wyznana i prawdziwej religii Jahwistyczno trydenckiej od św. Tomasza widzimy ponowne narodziny hitleryzmu, tym razem z dodatkiem NWO. Właśnie jako Żydzi prawdziwej wiary Izraela, zgodnie z Biblią, chcemy ostrzec wszystkich innych prawdziwych Żydów oraz ludzi jeszcze nie narodzonych z wody i Ducha przed zbliżającym się czasem mordowania nas, co jest zapisane w Apokalipsie Jana 13:11„I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii (charagma χαραγμα), tak iż nawet przemówił obraz Bestii i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici…„. Wielu słabych chrześcijan, którzy jeszcze nie rozumieją, że są Żydami, obawia się śmierci z rąk kosmicznych hitlerowców, ukrytych w tajnych miejscach, specjalnych świątyniach, przygotowujących się do wielkiego zdarzenia w miejscu zniszczenia.

W niedalekiej przyszłości możemy zostać „odrzuceni” przez „tylko ciała tajnych bractw morza„, a nawet pewien odsetek zwiedzionych humanoidów – istniejących w ułudzie maskirowki NWO, tych którzy przyjmą znamię bestii 666 – ma się pojawić Nowe ORMO, nowe służby lucyferiańskie, dbające by nie pojawiła się myślo-zbrodnia. Wśród religijnych ludzi uznających się za Chrześcijan, istnieją tacy, którzy boją się przyznać, że są Żydami, ale takimi jak ich opisuje Słowo, to z Biblii – obrzezanymi przez Ducha ! Boją się z powodu „Teologii odrzucenia”.

Szanowni Państwo, drodzy Rodacy Chrześcijanie, istnieje coś takiego jak „Teologia odrzucenia”. Jest to zjawisko, religijne, opisane w Nowym Testamencie, słowami samego Zbawiciela. Na przeciwko „Teologii odrzucenia” mamy „Teologię zastąpienia” wyznawców „9-cio ramiennej Chanuki-Menory trójkątów w dół„. Temat jest gorący od dwóch tysięcy lat ! Nie jestem teologiem z tytułem naukowym, za to, jako Chrześcijanin, staram się badać własną wiarę, na podstawie Biblii i nauki Ojców Kościoła. Osobiście nie preferuje „Teologii zastąpienia”, ale odkryłem – i to jest sprawa sensacyjna – „Teologię odrzucenia” !!! Aby lepiej zrozumieć „Teologię odrzucenia” wpierw należy wiedzieć czym jest „Teologia zastąpienia”. Czym więc jest „Teologia zastąpienia” ? Oto kilka zdań w tym temacie, każde z nich, można, w pewnym sensie, jakoś „zastąpić„, uzasadnić czymś innym z Pisma.

Jak wspominaliśmy, sprawa jest bardzo ciężko dyskutowana od dwóch tysięcy lat, zacytujmy tu kawałek wywodu: „Bóg odrzucił swój lud izraelski, zastąpił go w historii zbawienia Kościół chrześcijański – takie było powszechne przekonanie chrześcijan niemal od początku istnienia Kościoła aż po II Sobór Watykański, postoświęcimską biblistykę i teologię oraz nauczanie Jana Pawła II. Sobór stwierdził w deklaracji Nostra aetate (nr 4): „Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu (adhuc carissimi manent propter Patres), który nigdy nie żałuje darów i powołania. (…) Nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego”.

Pierwsze z tych dwóch zacytowanych przeze mnie zdań soborowych opiera się na tekście Rz 11,28-29: „Gdy chodzi o wybranie, są oni – ze względu na praojców – przedmiotem miłości (agapetoi dia tous pateras). Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”. Żydzi są nadal (teraz!) przedmiotem miłości Boga, On nie cofa danego słowa, dary Jego (ta charismata) są i pozostaną nieodwołalne, a ich szczególne powołanie (klesis – vocatio) trwa na wieki. W Rz 9,4 pisze apostoł o swoich rodakach, że do nich „należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie-służby Bożej i obietnice”.

Teza o odrzuceniu nie pasuje zresztą do całej logiki miłości Boga, jak ją poznajemy z Jego Objawienia. „Bo i cóż, jeżeli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Żadna miarą!” (Rz 3,3-4). Teza o odrzuceniu nie pasuje więc także do Jego Boskiej wierności, „Jeśli my odmawiamy wierności. On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13). Apostoł mówi tylko o „odsunięciu” Izraela: „Bo jeżeli ich odsunięcie (apobole; Biblia Tysiąclecia: „odrzucenie”) przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeśli nie powstaniem ze śmierci do życia?” (Rz 11,15). Bóg nie odrzucił swego ludu. Wątpliwości być nie może. To prawda: Żydzi potknęli się o Jezusa Chrystusa (por. 9,32).

„Pytam jednak: Czy aż tak się potknęli, że całkiem upadli? Żadną miarą!” (Rz 11,11). Warto pamiętać to stanowcze orędzie nowotestamantelne: żadną miarą! Owo stanowcze „żadną miarą!” {me genoito) spotykamy też na początku rozdz. 11, o czym za chwilę. W każdym bądź razie Żydzi nadal są – wybrani, ukochani, błogosławieni – ludem Bożym, nadal ich zadaniem jest święcić Imię (kidddusz ha-Szem) i nadal oczekują spełnienia się obietnic mesjańskich. Nowy Testament nie przekreślił Słowa Bożego Pierwszego Testamentu: „Ja jestem Pan, Bóg wasz, który oddzieliłem was od innych narodów” (Kpł 20,24); „Ty bowiem jesteś narodem poświęconym Panu, Bogu twojemu. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, byś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem będącym Jego szczególną własnością” (Pwt 7,6); „Wy jesteście ludem poświęconym Panu, Bogu swemu: was wybrał Pan, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi” (Pwt 14,2)” – koniec cytatu.

To odrzucili Jezusa, czy nie odrzucili ? Jeśli odrzucili to do kiedy ? A jeśli Go przyjmą, to co się z nimi stanie ? Troszkę o tym pisaliśmy w tekście typu „kij w mrowisko” o tytule: „Prawdziwa wiara Izraela i katolików Jahwistycznych od św. Tomasza („kapłaństwo Chrystusa przewyższa kapłaństwo lewitów i je znosi”)„, stanowczo odsyłamy – nie ma tam „Teologii odrzucenia” historycznego Izraela, naszym zdaniem – staraliśmy się podkreślić, co było głównym celem i zadaniem: „prawdziwą wiarę Izraela i katolików Jahwistycznych” ! Jaka jest „prawdziwa wiara„, w Kogo i jak wierzymy ?! Czy w „kwadrat przestrzeni”, mistyków dwóch zachodzących na siebie trójkątów, czy może w oparciu o św. Naukę Zbawiciela, ujawnioną w Nowym Testamencie, złączonym i osadzonym na Starym, na przekazanym nam św. Kodzie, prowadzącym do Boga Ojca, Syna Maszijacha i Ducha Świętego Ruah Ha Kodesz ? Czy może w globalne zwiedzenie jakie proponuje istota BerGOG i jego koledzy tajnych bractw Magoga ?!

Czy wierzymy na „jakiejś górze w historycznym państwie Izrael” ?! Chodzi o specyficzną znaną z historii górę, w tym wymiarze, czy może, tak jak nakazał Zbawiciel: „na żadnej górze, ani w Jerozolimie” ?! – „…ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali Ojcu czci”, czyli już nie historycznie według litery, śledząc nakazy „prawa” 9-cio ramiennych menor, ale duchowo: „..prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; Ojciec bowiem takich (właśnie) czcicieli sobie szuka.” Ew. Jana  od 4:21 do 4:24

Na moje argumenty, ze wspomnianego tekstu, Żydzi od „9-cio ramiennej Chanuki-Menory trójkątów w dół„, albo Żydzi Chrześcijanie z ciała historycznego, którzy się boją „Teologii odrzucenia”, świadomie lub nieświadomie, to jest ważne, rozgłaszają wszędzie zarzuty o głoszeniu przez prawdziwych wyznawców w duchu i w prawdzie jakiejś: „Teologii zastąpienia”. Czym jest „Teologia odrzucenia” ? Chodzi o odrzucenie „drugiego młodszego Syna” przez „Syna starszego” w Ewangelii Łukasza 15: 11 Przypowieść o synu marnotrawnym wprowadzona jest dwoma krótkimi przypowieściami o zabłąkanej owcy, czyli „ludzkości zagubionej w odmętach kosmosu i morza„, i zgubionej drachmie (Łk 15,3-10). Oto pasterz wyrusza na poszukiwanie jednej zagubionej owcy, pozostawiając na pastwisku pozostałych dziewięćdziesiąt dziewięć. Gdy znajdzie zagubioną owcę, bierze ją na ramiona i wracając do domu zaprasza przyjaciół i sąsiadów, by wspólnie cieszyć się odnalezionym zwierzęciem, Chrześcijańskie rozumienie „baranka” musi się zawierać w „cudzysłowie”. Ojcowie Kościoła tłumaczą go jako „ludzkość”, ewentualnie jako goje.

Podobnie kobieta poszukuje gorączkowo jednej ze swoich dziesięciu drachm. Po znalezieniu monety sprasza przyjaciół, by obwieścić im swoją radość. Okazją do wygłoszenia tych przypowieści było niezadowolenie faryzeuszów z tego, że Jezus przyjmuje grzeszników i „jada razem z nimi” („To ten, który przyjmuje grzeszników i jada razem z nimi”: Łk 15,2b). Wygłoszenie tych dwóch przypowieści miało przygotować słuchaczy Jezusa do trzeciej przypowieści, której treść przenika w głąb tajemnicy Izraela, czyli „starszego Syna” i „Syna młodszego” – pogan – gojów – Nowy duchowy Izrael, wierzący już nie na górze ani w Jerozolimie, ale „będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie”  – Sprawa młodszego syna z Ewangelii jest o wiele bardziej sensacyjna, co staraliśmy się wyjaśnić w tekście pt.: „Tajemnice filmów fantastyczno naukowych z dziedziny hodowli zaawansowanych starożytnych „strąków – keration”.

Chodzi o strawę jaką jadał „młodszy syn”, jest to pokarm demonów, nauki iluminacko wolnomurarskie Wielkiego Babilonu dwóch zachodzących na siebie trójkątów, zamiast prawdziwej duchowej potrawy jaką otrzymuje każdy Chrześcijanin. I ponownie, należy się zapytać, sprawa jest w pewnym sensie skomplikowana, skoro „starszy syn” ciągle, od kilkunastu wieków, spożywa strawę demonów, to kim jest ten symbol, zwłaszcza jeśli zastosujemy słownictwo szyfrogramu Biblii ?! Bo przecież, „starszy syn (dwa zachodzące na siebie trójkąty Saturna): chyba je ten pokarm (także), albo może bardziej należało by napisać: karmi nim „gojów” ? Ci, którzy wyznają symbole Wielkiego Babilonu stają się istotami hoirous ?

To tyle jeśli ujmujemy to zagadnienie z punktu szerokiego, a z punktu Biblii, wązkiego, „wąskiej bramy” – istnieją Chrześcijanie którzy posiadają ciało biologiczne zrodzone ze starszego Syna, z historycznego Izraela, ci mogą być ciągle „nawodnionymi korzeniami”, i ci często wydają się stosować „Teologię odrzucenia”, a ta znajduje się w Ewangelii 15: 25 do 32 „Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. 27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. 28 Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. 29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. 30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. 31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. 32 A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

Zachowanie „Starszego syna” z wersetu 28, czyli „rozgniewanie się” na młodszego, na nas, nawróconych na wiarę Jahwistyczno trydencką od św. Tomasza, jest bardzo częste u „starszych synów”, czyli tych posiadających ciało historycznego Izraela, nie chcą byśmy głosili radość ze swojego nawrócenia, z jedności z Bogiem, Synem i Duchem Świętym. Czasami może ona być obserwowana u części protestantów. Chcą być bardziej poważani, chcą być cały czas „jedynymi synami„, wszyscy maja zapomnieć o młodszym synu, zmartwychwstałym – ożyłym młodszym. Są rozgniewani ze względu na nasze nawrócenie.

Twierdzenie o głoszeniu „teologii zastąpienia” przez starszego syna, jakim zdają się być protestanci, lub ci posiadający ciało historycznego Izraela, jest chyba jakąś formą „złoszczenia się”, albo zazdrości, bo jak czytamy: młodszy syn dostał pierścień na rękę i super ciuchy kapłańskie, ale i „sandały”, choć zapewne „sandały” nosi także starszy syn, chodzi o werset Ew. Łuk. 15: 22 „Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi!”. Mogą to być szaty kapłańskie, ale i…, jeśli chcieli byśmy „w duchu i w prawdzie” coś napomknąć: „cnota” – przywrócona „cnota”, bo pamiętajmy – wcześniej „jadał ze świniami – keration” ! Z istotami hoirous… Gdyby dalej coś próbować wyjaśniać wszystkim zainteresowanym Zbawieniem, ucieczką z koła samsary, z pieca do topienia żelaza, to „sandały” te, mogą być cudownym środkiem na „drodze”, a tu, teraz, musimy was odesłać ponownie do ważnego cytatu, do niesamowitych zdań Ojców:

Ze wzglądu na mych wrogów poprowadź mnie drogą Twoją przed obliczem Twoim. To znaczy: ze względu na moich wrogów, którzy na mnie czyhają, wyprostuj drogę Twoją. A czymże jest ta droga? Jest to lektura Pism. Obym więc nie upadł w Pismach Twoich, przez które pragnę wejść do Twego Kościoła. Każdy bowiem, kto błędnie rozumie Pisma, upada na drodze Bożej.” – Koniec cytatu z Ojca Kościoła, który umieściliśmy w tekście pt.: „Mistyczne przepowiednie duchowych Inteligencji z innych wymiarów oraz niezwykle subtelna i zaawansowana św. Nauka Logosu – („I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie.”)

Teologia odrzucenia” jest złością, albo zazdrością, co jest chyba jednym i tym samym, na zmartwychwstałych gojów, czyli nawróconych „młodszych synów”, głoszących radość z powrotu do Ojca ! Wracamy do Ojca dzięki Synowi i Duchowi świętemu ! Wielu protestantów, i wielu katolików boi się głosić radość z prawdziwej wiary Jahwistyczno trydenckiej od św. Tomasza. Są atakowani przez „starszych synów „Teologią zastąpienia” 9-cio ramienną Menorą globalnej loży, jakoby, byśmy chcieli ich jakoś zastąpić „synem młodszym”, ale przecież Bóg informuje: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy”. Istnieje dwóch synów i nic tego nie zmieni. Aby to jakoś jeszcze bardziej naświetlić zacytujemy św. Hieronima.

Nasz Pan i Zbawiciel nie tak utrudził się w Izraelu, jak trudził się wśród ludu pogańskiego. Izrael zresztą mówi śmiało: „Oto przez tyle lat służę tobie i nigdy nie przekroczyłem twego polecenia, a nigdy mi nie dałeś koziołka, abym ucztował z mymi przyjaciółmi, lecz skoro przybył ten twój syn, który roztrwonił swój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tuczne cielę” (Łk 15, 29-32). Ojciec go nie zganił surowo, lecz łagodnie do niego powiedział: „Synu, ty zawsze jesteś ze mną, a wszystko moje należy do ciebie; powinieneś ucztować i cieszyć się, bo ten twój brat umarł i ożył, zginął i odnalazł się”.

To za lud pogan w ofierze złożone zostało tuczne cielę i wylana drogocenna krew, o której Paweł w liście do Hebrajczyków (por. Hbr 9 i 10) tak obszernie rozprawia. A także Dawid w psalmie powiada: „Brat nie odkupuje, odkupi człowiek” (Ps 48, 8). Chrystus postanowił, aby tamten lud wzrastał; ten [lud wybrany] umarł, aby tamten [poganie] żył, ten zstąpił do piekieł, aby tamten osiągnął niebiosa. W stosunku do Izraela zaś nie było żadnego tak wielkiego wysiłku. Dlatego też pozazdrościł młodszemu bratu, który stracił najpierw majątek z nierządnicami i stręczycielami, a jednak otrzymał pierścień i szatę, i cieszył się przywróconą godnością.” – koniec cytatu z Hieronima.

Z tych przeciwieństw wynika, że starszy brat symbolizuje Izraela, a młodszy, nawrócony syn marnotrawny – pogan, nas, z których spora część staje się „Nowym kosmicznym Izraelem„. Jeśli uczciwie, to znaczy: „w duchu i w prawdzie” podążacie za wskazówkami Boga Jezusa, to z pewnością dojdziecie do pełnej Prawdy

Na wstępie tego, jak go określililiśmy tekstu „kij w mrowisko” wspominaliśmy coś o „korzeniu„, że Żydzi historyczni, odrzucający Zbawiciela, aż do dzisiaj, to „korzeń uschnięty”. Skąd to się nam wzięło ? Otóż sam Pan nasz Chrystus tak określa Żydów którzy Go nie chcieli, znajdujemy Jego Słowa w Ew. Łukasza 23:32 „Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” Kto jest suchym drzewem-korzeniem ? Kto nie chce się narodzić z wody i Ducha ? Kto chce cały czas bawić się w „stare” , kto chce preferować „9-cio ramienną Chanukę-Menorę trójkątów w dół„, na przeciw trójkątów do góry, kto woli okultyzm Wielkiego Babilonu, od Krzyża Maszijacha Jeszui Chrystusa Pana ? Kto chce wierzyć w niekończącą się mękę i kolejne wcielenia diabelskiego koła samsary, zamiast żyć wiecznie w Niebie, posiadać ciało anielskie ?

To ciało anielskie jest osiągalne dla wszystkich wierzących w Zbawiciela, potwierdzają to, te niesamowite zdarzenia, następujące wersety, głownie chodzi o werset z 1 Listu św. Jana 3:2 „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy.” (przekład dosłowny) Wszystkich naszych czytelników i Chrześcijan bardzo prosimy o modlitwę za twórców Argonauty, za naszą rodzinę, by nas nie zniszczyły diabły enwuowskie i inne sekty ! To jest bardzo ważne ! Bóg zapłać !!!

Linki:

Część pierwsza tego wpisu to: Prawdziwa wiara Izraela i katolików Jahwistycznych od św. Tomasza („kapłaństwo Chrystusa przewyższa kapłaństwo lewitów i je znosi”)

Każdy kto się interesuje ciałami anielskimi innowymiarowymi oraz reinkarnacją powinien zapoznać się z tekstem pt.: „Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom

Obowiązkowo seria tekstów o „Pamięci Total Recall”, głownie z roku 2024, czyli:  Czym będziemy po przejściu chrześcijańskich katolickich przygotowań „przypomnienia sobie Pamięci Totalnej – Total Recall” – jogi Chrystusa ?) ,  Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?,

Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Programowalny (duchowy) układ logiczny , lub programowalna (duchowa) sieć logiczna

Czy coś takiego jak „UFO istoty” istnieje ? Super „pałer” Rogu Wybawienia – Jakaś potężna Istota, albo istoty, „wytapiają metale” w kibsian ?!

EXO kontra VATICANA ? Królowa Nieba vs reptilianie

(Kontakt z wyższą formą bytu – część I) (Kontakt z wyższą formą bytu – część II) (Część III) (Nadnaturalne Wzięcie Maryi do Nieba)

Kosmiczny Matrix UFO istot oraz ich milionów ciał bionicznych składowanych w giga-zbiornikach NWO !

Wielka podniebna bitwa istot anielskich i UFO stworów w USA – po wyborze Trumpa na prezydenta ?!

Dobre 13
]]>
http://argonauta.pl/teologia-odrzucenia-kto-chce-byc-starszym-synem-z-nowego-testamentu-prawdziwa-wiara-izraela-czesc-ii/feed/ 0
Gigantyczna zagadka stwarzania i rodzenia: „Skąd pochodzą nowe formy substancjalne ? — Polemika z teistycznycm ewolucjonizmem” (Część II) http://argonauta.pl/gigantyczna-zagadka-stwarzania-i-rodzenia-skad-pochodza-nowe-formy-substancjalne-polemika-z-teistycznycm-ewolucjonizmem-czesc-ii/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=gigantyczna-zagadka-stwarzania-i-rodzenia-skad-pochodza-nowe-formy-substancjalne-polemika-z-teistycznycm-ewolucjonizmem-czesc-ii http://argonauta.pl/gigantyczna-zagadka-stwarzania-i-rodzenia-skad-pochodza-nowe-formy-substancjalne-polemika-z-teistycznycm-ewolucjonizmem-czesc-ii/#respond Sat, 07 Dec 2024 19:00:35 +0000 http://argonauta.pl/?p=64441 Pierwsza część tego wpisu nosi tytuł: „Czterdziestominutowy kurs wstępu do metafizyki kreacjonizmu„, tam wspominaliśmy o zdrowych-poprawnych sposobach myślenia i analizowania, czego podstawą jest starożytna „Logika”, wliczając w to „Metafizykę„. Aby przejść dalej koniecznie odsyłamy do wpisu o nazwie „Tajemnice starożytnej logiki i filozofii „bara” – (asymilacja do cywilizacji Ducha Świętego)”, bez zaznajomienia się z podstawami ciężko będzie Państwu „ogarnąć” to co zaprezentujemy w tym artykule. Kreacjonizm to wspaniały temat, jest wręcz zbawienny dla naszych dusz (z jęz. grec. psyche). Pogląd kreacjonistyczny to wielki skarb pradawnych cywilizacji, dotarł do obecnej ludzkości dzięki Bogu Hebrajczyków, Żydów i obecnie Chrześcijan.

Wśród religijnych Żydów wyznania Mojżeszowego nie ma mowy, by ktoś podważał „religię i filozofię bara„, czyli stworzenie Wszechświata przez Stwórcę. Wątpliwości istnieją tylko w kręgach wyznawców wiary darwinowskiej, często „wybuchu wszystkiego z niczego”, co jest dla nas ciągłym i wielkim szokiem. Jeśli ktoś jest biegły w Logice, albo chociaż ma jakieś podstawy i jest uczciwy, to dojdzie do wniosków sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem, nic samo się nie stwarza: „żaden komputer, czy inny układ scalony nie powstaje sam z siebie”, potrzeba inteligencji oraz narzędzi w postaci ciał humanoidalnych, w których ta inteligencja się mieści. Podobnie jest ze wszechświatem – zupełnie tak samo !

Warunki jakie panują na Ziemi spełniają bardzo dokładne założenia projektu naukowego. Musi istnieć wyjątkowo dokładnie sprecyzowana wartość ciśnienia atmosferycznego, inaczej rozerwało by nas nasze wewnętrze ciśnienie, obecne w ciałach biologicznych, jest to bardzo dokładna i deliktana równowaga, podkreślmy to: delikatna. Atmosferę Ziemi utrzymuje przy niej siła grawitacji. Każdy metr sześcienny powietrza (przy powierzchni Ziemi) ma masę ok. 1 kg. A słup powietrza o przekroju 1 metra kw., rozciągający się od powierzchni Ziemi do granicy atmosfery ma masę ok. 10 ton !

Natura przystosowała zwierzęta do wyczuwania zbliżających się zmian pogody, wahnięć ton powietrza. Niektóre z nich potrafią przeczuć trzęsienie ziemi czy powódź, co daje im możliwość ucieczki w bezpieczne miejsce. Człowiek też jest w stanie przeczuć nadciągające zmiany pogody. Szczególnie nasiloną podatnością cechują się meteopaci, czyli osoby wrażliwe na zjawiska atmosferyczne. Meteopata to człowiek, którego organizm intensywniej reaguje na zmiany elementów pogody, np. szybki spadek/wzrost ciśnienia atmosferycznego, wysoką lub niską temperaturę powietrza. Niestety bywa tak, że meteopaci są uznawani przez społeczeństwo za osoby z urojeniami, lub za hipochondryków, co jest bardzo krzywdzące.

Podobnie jest z odległością planety Ziemia od Słońca. Gdyby nie było tak dokładnego dostrojenia tej wartości, życie biologiczne nie mogło by się utrzymać, albo byśmy zamarzli, albo byśmy się ugotowali. Takich wartości Inteligentnego Projektu, jaki znajdujemy na Ziemi i w nas samych są tysiące, jeśli nie setki tysięcy !

Z powodu ruchu planety Ziemia, jej nachylenia i zmian w kosmicznych odległościach, wahnięć tych odległości, znacznie większa ilość wody na półkuli południowej łagodzi sezonowe różnice temperatur, tak że nie ma żadnej realnej różnicy między dwiema półkulami. Czy to nie jest miły zbieg okoliczności? Być może, ale ile zbiegów okoliczności może mieć miejsce, zanim człowiek zda sobie sprawę, że być może jednak nie są to zbiegi okoliczności? Istnieje wiele innych „zbiegów okoliczności” dotyczących Ziemi, takich jak masa Ziemi, atmosfera, pole magnetyczne, orbita, nachylenie oraz masa i orbita Księżyca, które działają na naszą korzyść, na korzyść istnienia życia, ale i na korzyść wiary kreacjonistycznej, podobnie jak rozmieszczenie lądu i wody na powierzchni Ziemi w odniesieniu do dat peryhelium i aphelium.

Uczciwa ocena tych „zbiegów okoliczności” powinna doprowadzić do rozważenia możliwości, że nie są one wcale zbiegami okoliczności, ale raczej dowodami projektu. Niestety, dla tych, którzy są oddani filozoficznemu naturalizmowi religii darwinowskiej, wmawiającej że świat przyrody jest wszystkim, co istnieje, możliwość projektu jest przeklęta, ponieważ prowadzi do wniosku, że musi istnieć Projektant. Taki pogląd jest dla ogromnego odsetku ludzi wyznających wiarę darwinowskiego przypadku i chaosu zbyt ciężki do zniesienia. Trzeba, po nawróceniu się, zmienić optykę umysłu, zacząć odbierać świat na nowo, inaczej.

Sam osobiście długie lata walczyłem ze światopoglądem ewolucyjnym, zadomowionym w mojej psychice, w duszy, poprzez lata szkolnej indoktrynacji. Na szczęście dzięki Logice i Duchowi Świętemu wyrwałem ten chwast, stosując słownictwo Kodu Biblii. Gdy pozbędziecie się takich szkodliwych teorii z waszych dusz zaczniecie doznawać czegoś wspaniałego. Te doświadczenia, wypływające z kreacjonizmu, podbudowane religią Jahwistyczno trydencką są cudowne ! Medytacja kreacjonistyczna chrześcijańska niesie ze sobą uzdrowienie z choroby umysłowej jaką jest skrajny ewolucjonistyczny darwinizm i jego potworna pochodna transhumanizm oraz zmutowany genderyzm (hybryd ordo ab chao).

Sam Darwin nie potrafił wytłumaczyć ewolucji wielu złożonych organów, dokonanej na drodze mutacji i naturalnej selekcji. Rostland pisze: „Nie mogę zmusić się do myślenia, że mutacje poparte naturalną selekcją mogły zbudować cały świat żywych organizmów z całą ich subtelnością i bogatym wachlarzem wartości strukturalnych, nawet gdyby odbywało się to w długim okresie czasu, jak zresztą zakłada teoria ewolucji. Trudno jest mi przekonać siebie, że oko, ucho, mózg mogły być wytworzone na tej drodze” (J. Rostland, The Orion Book of Evolution). Pojawia się pytanie, jedno z setek, tysięcy, gdzie te setki miliardów form przejściowych ?!

Jeżeli chodzi o wykopaliska organizmów złożonych, irytującym problemem jest fakt, że pochodzą one z okresu najdalej od 600 000 000 lat wstecz, tzn. od okresu kambryjskiego. Darwin w swojej książce O powstawaniu gatunków stwierdza: „Jeżeli teoria ewolucji jest słuszna, nie ulega wątpliwości, że przed okresem kambryjskim Ziemia była wypełniona żywymi stworzeniami. Problem, dlaczego nie ma żadnych skamielin z tego okresu, nie znajduje wyjaśnienia”.

Podobnie w Scientific American znajdujemy stwierdzenie, że „…gatunki pojawiły się nagle. Unika się wyjaśnienia tego zjawiska. Jeżeli teoria ewolucji jest słuszna, zwierzęta przed okresem kambryjskim nie mogły być prymitywne, lecz wysoko rozwinięte, posiadające system kostny, który powinien pozostawić ślady w formie skamielin” (Scientific American, sierpień 1964, s. 34-36).

Jakoby od 4 miliardów lat Ziemia ewoluuje, musimy mieć gdzieś te miliardy, biliardy ton szkieletów form pośrednich i doświadczalnych tworów, planetarna fabryka tak wielkiej ewolucji musiała zostawić nieskończenie wiele śladów doświadczeń jakie prowadzono, jakie prowadził ślepy przypadek, by przekształcić formy wcześniejsze w formy doskonalsze, a tu nic, kompletnie nic ! Na dodatek wszystko się zatrzymało, nie trwa już ewolucja, jest podobno bardzo powolna i niezauważalna, kosmiczny komputer ukrywa przed nami formy przejściowe w podziemnych bazach, gdzie widać jak istoty demoniczne tworzą jakieś hybrydy…, ale to nie jest ewolucja, ale bio inżynieria istot inteligentnych.

Wszystko to, cały ten doskonały system kosmicznej oraz biologicznej inżynierii został dokładnie opracowany w innowymiarowych laboratoriach Boskiej Cywilizacji z poziomu VII skali Asimova. Jako Chrześcijanie wierzymy, że zaistniało to, ten świat, dzieki Logosowi Arche, tak nas informuje Super Inteligencja w Biblii. Jeśli coś jest zbawienne i dobre dla ludzi, mówimy tu o kreacjonizmie, dobre dla ucieczki z diabelskiego koła samsary, wiecznego cierpienia reinkarnacji, dla wzmocnienia wiary w Boga, to możemy być pewni, że obce i złe inteligencje będą to atakować. Tak się dzieje w obecnej cywilizacji iluminacko darwinistycznej i marksistowskiej NWO bolszewików okultystów, wytapiających metal w tym „Egipcie” ! Kreacjonizm jest oficjalnie nauką wyklętą, a kreacjoniści uznani są za „przygłupów, oszołomów i folarzy”. Mamy nadzieję, że za prezydentury Trumpa w latach 2025-2029 się to zmieni, w USA, kto wie, może i w Polsce również.

Zanim przejdziemy do sporego cytatu w temacie kreacjonizmu metafizycznego, opracowanego przez Michała Chaberka musimy państwu przedstawić pewne niesamowite zagadnienia metafizyki kreacjonistycznej, chodzi o „formę substancjalną” oraz powstawania „nowych gatunków” i zrodzenie, albo rodzenie nowych istot. Musimy tu także wspomnieć o (łopatologiczno-mistycznych) wypowiedziach mistrzów buddyjskich, którzy przykładowo mówią, albo medytują nad tajemnicą pojawienia się czegoś nowego, co się wyłoniło z substancji wcześniejszej, a jest już czymś innym, niż składniki wcześniejsze.

Jednym z przykładów o jakich wspominają w ich dalekowschodniej metafizyce „pięciu skupiesk-skandh„, jest proces pieczenia chleba. Jeśli zmieszamy składniki otrzymujemy ciasto, po procesie wypieku powstaje chleb, ale chleb nie jest już ciastem, jest czymś innym, i nie jest to „ewolucja”, ale proces powstawania którego skutkiem jest „pojawienie się” czegoś innego niż wcześniejsze ciasto. Chleb nie jest zmutowaną wersją ciasta, mamy tu coś całkiem nowego, nową formę, coś, co powstało-pojawiło się w tej rzeczywistości z…, mistycznie pytają: skąd się pojawiło, ta forma, ten byt, ten chleb. Został powołany do istnienia przez piekarza, dzięki jego inteligencji, powstał dzięki działaniu istoty myślącej. Stosując uproszczoną analogię, ludzie nie są zmutowanymi małpami, chociaż jako ludzie wbudowani w biologię materii pierwszej, posiadamy 98% podobieństwa z DNA materii pierwszej małpy.

Człowiek jest kimś innym – innym bytem niż małpy, jeśli, podkreślmy tu: jeśli: rozważamy tylko materię pierwszą, bo o „materii pierwszej” ciągle dyskutują materialiści od ewolucji, i jeśli w ogóle jest z nimi jakaś sensowna i logiczna dyskusja, co za chwilę zaprezentujemy. Natomiast jeśli dodamy do tego jeszcze dwa składniki o jakich informuje nas Boska Cywilizacja z poziomu VII, czyli dusza (forma substancjalna) i duch, to sprawa robi się przepiękna.

Jeszcze głębsza analiza analogii do wypieku chleba została nam ujawniona w Piśmie, gdzie mamy przekaz o „zrodzeniu Nowego człowieka niebieskiego, powstałego z wody i Ducha: „Jezus odpowiedział: Ręczę i zapewniam cię, że kto nie zostanie zrodzony z wody i Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego. Co zostało zrodzone z ciała, jest ciałem, a co zostało zrodzone z Ducha, jest duchem. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie być na nowo zrodzeni. Wiatr wieje, dokąd chce — słyszysz jego szum, ale nie wiesz, skąd nadciąga i dokąd zmierza; tak jest z każdym, kto został zrodzony z Ducha.” Ew. 3:5-8 – przekład dosłowny.

Jak czytacie, ktoś zrodzony z wody i Ducha jest już nową istotą: „nowym człowiekiem”, innym niż ci, którzy grzebią snujących sie po tej planecie innych, również podłączonych-zespolonych z „morzem” – „… i oblec się w nowego człowieka, stworzonego według BogaEfezjan 4:24 – dołowny. Jako Chrześcijanie, zrodzeni z wody i Ducha nie jesteśmy już poprzednimi, ale nowymi istotami, skoro tak, to czy zaszła ewolucja, czy może pojawiło się coś innego w nas, albo zostaliśmy przemienieni ?!?! Postępowi materialiści ewolucjoniści powiedzieli by, że „ewoluowaliśmy” i staliśmy się gotowi do przekształcenia w „kosmitów„, zaszła jakiegoś rodzaju kosmiczna ewolucja transhumanistyczna, w którą wierzą wyznawcy monizmu.

Gdyby chcieć sprawę jakiegoś rodzaju tajemnicy przemiany „ciał materii pierwszej” jeszcze bardziej unaocznić duchowo, warto przytoczyć zdanie z 1 Listu do Koryntian: „Ale powie ktoś: Jak wzbudzeni są umarli? I w jakim ciele przychodzą?„. Hinduiści powiedzą, że w ciele „niebieskim”, tak wyczytali w ich pismach i w Biblii, w 1 Liście do Koryntian 15:40Są też ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inna z jednej strony chwała ciał niebieskich, inna z drugiej ziemskich.” (Patrz analogia wypieku powyżej i linki oraz ucieczka z piekła ciał bionicznych kosmicznego NWO)

Sprawa jest o wiele bardziej sensacyjna. Na początku, przed potopem, Bóg stworzył świat wspaniały=dobry, istniały niesamowite wielkie ciała dinozaurów, ludzi i innych stworzeń, w tym roślin, po jakimś czasie, po ingerencji inteligencji reptiliańskiej, nastał czas DEWOLUCJI, czyli upadku ludzkości. Obecnie, gdyby zastosować filozofię Platona, możemy przypomnieć sobie coś z tamtego czasu, kiedy istniała cywilizacja Atlantydów. Ciała pierwszej ludzkości były znakomitsze, żyli około 900 lat. Zostali stworzeni doskonali-dobrze, potem de-ewoluowali, albo lepiej napisać karłowacieli. Wszystko to możemy sobie przypomnieć… wystarczy trochę pogrzebać w Pamieci Total Recall.

Platon pokazuje w Fedonie psychologiczny aspekt anamnezy. Nie jest ona przypomnieniem, które nagle spada na człowieka znikąd, ani też takim, nad którym człowiek sam pracuje. Jeżeli człowiek sam stara się sobie coś przypomnieć, to męczy się tylko, ale celu nie zdobywa. Potrzebuje akuszerki, sygnału, który jego wspomnienia ożywi, uruchomi pamięć. Potrzebny jest mu jakiś szczegół, który naprowadza wspomnienie na właściwe tory. Jest on dokładnie wyjętym urywkiem z historii, ale może być po prostu podobny do tego, co ma człowiekowi przypomnieć, bardziej lub mniej, bo przecież „przypomnienie raz idzie od tego, co podobne, a nieraz i od tego, co niepodobne” (Fedon 73). Przypomnienie jakiejś rzeczy przez rzecz z nią nieidentyczną rozszerza wiedzę. Rozszerzanie to następuje przez dochodzenie do całości przez kojarzenie jej pierwiastków.

Rzeczy, które naprowadzają pamięć i myśl, są albo przez człowieka kojarzone z tymi, które mają się przypomnieć, albo bywają do nich podobne. W przykładach podanych przez Platona są też, co wydaje mi się istotne, odbierane zmysłami – czy jest to odpowiednie pytanie, czy dźwięk, czy obraz. Nie wszystkie rzeczy dusza spostrzega sama przez siebie, często musi wykorzystywać zdolności ciała (Teajtet 185). Na czym więc polega proces anamnezy? Człowiek, doświadczając świata zmysłowego, obcując na przykład z pięknością, rozpoznaje w niej coś ze świata prawdziwego.

Badacz Comford tłumaczy anamnezę jako dopasowanie nowego postrzeżenia do prawidłowego obrazu pamięciowego tego obiektu i oddaje jej znaczenie przez angielskie to recogniserozpoznać. Rozpoznanie pociąga dalej za sobą przypomnienie idealnego świata, właściwe nakierowywanie myśli, chęć zwrócenia całej duszy we właściwą stronę4. Rozpoczyna się więc od drobnego spostrzeżenia, dzięki któremu aktywizuje się pamięć. Legutko, w komentarzu do dialogu Fedon, rekonstruuje taki schemat anamnezy: (1) percepcja zmysłowa, (2) rozpoznanie i skojarzenie, (3) przypomnienie wiedzy prawdziwej. Dusza widziała wszystko i wszystko to potrafi sobie przypomnieć. Na tym polega Platoński proces uczenia się, by „przypomniawszy sobie jeden jakiś szczegół […], wszystko inne człowiek sam odnajdował, jeżeli trafi się mężny, a nie zmęczy się i nie upadnie szukając” (Menon 8). Tak rozpoczyna się proces odszukiwania w samym sobie Prawdy Bytów (Menon 86). Podobnie nowo zrodzona duchowa istota, nowy człowiek Chrześcijanin (nowy duchowy byt – o czym poniżej rozprawia spec od metafizyki kreacjonizmu), może sobie przypomnieć coś, co mu ujawni Duch, albo woda i Ducha, wówczas doznajemy niesamowitych uniesień-objawień.

Przejdźmy teraz do przypominania sobie świata stworzonego, do cudownego (metafizycznego) kreacjonizmu Atlantów, oto dosyć skomplikowane zdania jakie znajdujemy w pracy Ojca Michała Chaberka:

„Pytanie, które stawiamy w tym artykule dotyczy tego, czy można być zwolennikiem teistycznego ewolucjonizmu i metafizycznych zasad św. Tomasza z Akwinu jednocześnie? Niedawno ukazał się polski przekład pracy zbiorowej Ewolucja w świetle wiary. Perspektywa tomistyczna, w której promuje się tezę jakoby nauczanie Akwinaty nie tylko było zgodne z ideą makroewolucji biologicznej, ale nawet w jakiś sposób ją popierało1. Dr Mariusz Tabaczek napisał posłowie do tej publikacji, w którym wskazał na pewne braki w argumentacji autorów jednocześnie zaznaczając, że zgadza się z ich zasadniczą tezą. W niniejszym artykule nie będę zajmował się książką amerykańskich dominikanów, ponieważ udzieliłem całościowej odpowiedzi na ich argumenty w książce Św. Tomasz z Akwinu a ewolucja. Wykazałem tam, że nie da się jednocześnie być zwolennikiem teistycznego ewolucjonizmu i zasad filozoficznych św. Tomasza. W swoim posłowiu Tabaczek prezentuje przeciwną tezę. Twierdzi, że można, ale pod warunkiem, że zmodyfikuje się naukę św. Tomasza w czterech „istotnych aspektach”. Samo takie ujęcie może budzić wątpliwości. Jeżeli bowiem Tomasza trzeba istotnie modyfikować, aby pogodzić go z ewolucją, to oznacza, że nie można go pogodzić.

Być może problem sprowadza się więc do pytania, czy te cztery punkty niezgodności wskazane przez Tabaczka, rzeczywiście stanowią jakąś „istotną” część nauki Akwinaty? Jeżeli nie stanowią, to można by je pominąć lub zmodyfikować. Jeżeli dotyczą jednak jakichś istotnych elementów metafizyki arystotelesowsko tomistycznej, to rezygnacja z nich oznacza zaprzeczenie nauce Tomasza, a tym samym niemożliwość pogodzenia go z teistycznym ewolucjonizmem. Aby rozstrzygnąć to zagadnienie, w pierwszej części mojego artykułu (1) rozważę, czy punkty przedstawione przez Tabaczka dotyczą istotnych elementów nauczania Akwinaty. W drugiej części (2) przejdę jednak do ważniejszej kwestii. Otóż teistyczny ewolucjonizm napotyka dużo więcej problemów w kontekście metafizyki tomistycznej. Ponieważ pisałem o nich już w kilku miejscach3, w drugiej części mojego artykułu ograniczę się jedynie do jednego takiego problemu, czyli powstawania nowych form substancjalnych (nowych gatunków) na drodze ewolucji. Zatem zastanowimy się, czy rozwiązanie, które proponuje Tabaczek, wyjaśnia problem pochodzenia nowych form substancjalnych w teistycznym ewolucjonizmie.

Zdaniem Tabaczka naukę Tomasza można pogodzić z teistycznym ewolucjonizmem pod warunkiem: (1) uznania możliwości powstawania nowych gatunków, a więc tego, że doskonałość wszechświata może co dzień powiększać się nie tylko pod względem liczby jednostek, lecz także pod względem liczby gatunków; (2) podkreślenia tego, że pierwotny akt stwórczy Boga ogranicza się do wyprowadzenia z nicości (ex nihilo) materii o najniższym stopniu złożoności; (3) uznania tego, że procesy ewolucji chemicznej, biochemicznej i biologicznej należą do dzieła upiększenia (opus ornatus), którego kolejne etapy rozciągają się na całą historię wszechświata, a więc nie ograniczają się do zamkniętego i należącego do przeszłości przedziału czasowego; oraz (4) uznania braku konieczności bezpośredniej interwencji Boga w powstaniu pierwszych przedstawicieli gatunków roślinnych i zwierzęcych (z wyjątkiem człowieka).

Ad 1 i 3. Punkty 1 i 3 sprowadzają się do jednego, bowiem w obu chodzi o to, że ewolucja trwa nadal, natomiast w chrześcijańskim ujęciu stworzenie się zakończyło. Jeżeli więc przyjmuje się teistyczny ewolucjonizm, to trzeba odrzucić prawdę chrześcijańską o tym, że Bóg zakończył swoje dzieło stwórcze wraz ze stworzeniem człowieka. Problem polega na tym, że nie jest to prawda filozoficzna, lecz ściśle religijna, czyli objawiona przez Boga. Oczywiście badania naukowe, takie jak znajdujemy w geologii i paleontologii, mogą nam dostarczyć nieco szczegółów historycznych, ale same z siebie nie wyjaśniają początków świata, gatunków i człowieka. Zatem w tym punkcie znajdujemy konflikt teistycznego ewolucjonizmu nie tyle z metafizyką Tomasza, lecz raczej z czymś bardziej fundamentalnym, to znaczy z wiarą chrześcijańską tak jak Kościół odczytywał ją przez wieki. Prawda mówiąca, że stworzenie zakończyło się nie jest myślą spotykaną tylko u Akwinaty, choć — jak w przypadku innych prawd wiary — wyraża ją w sposób precyzyjny. Tomasz mówi na przykład, że po zakończeniu stworzenia mogą powstawać nowe jednostki danych gatunków, ale nie nowe gatunki („Coś może być dodane każdego dnia do doskonałości świata jeśli chodzi o liczbę jednostek, ale nie jeśli chodzi o liczbę gatunków” (STh, I q. 118 a. 3 ad 2). Oczywiście trzeba nieustannie pamiętać, że w dyskusjach na temat makroewolucji mamy na myśli gatunki w szerszym rozumieniu niż gatunek biologiczny.

Chodzi o zupełnie nowe natury, tak różne jak pies, kot, koń czy małpa. Tomasz powtarza za Pismem Świętym i tradycyjną teologią, że stworzenie zakończyło się właśnie w sensie powstawania tego typu absolutnych nowości. Należy zauważyć, że również nauki przyrodnicze wskazują na dewolucję i entropię a nie powstawanie istotnych nowości w świecie. To, co obserwujemy w biologii, to jedynie specjacja, czyli powstawanie gatunków biologicznych. Taki proces można prześledzić zarówno w laboratorium jak i przyrodzie. Jednak powstawanie nowych ras, odmian czy szczepów nie dowodzi tego, że powstają zupełnie nowe formy życia. Zresztą specjacja zachodzi głównie przez dewolucję, czyli zubożenie biologiczne populacji (Obszerną analizę tego zjawiska przeprowadza Michael J. BEHE w książce Darwin Devolves). Zatem to twierdzenie teistycznego ewolucjonizmu nie tylko stoi w sprzeczności z prawdą chrześcijańską, której broni Tomasz, ale również rozmija się z faktami przyrodniczymi.

Ad 2. Drugi punkt jest bezprzedmiotowy, ponieważ Tomasz nie twierdzi niczego poza tym, co Tabaczek określa tutaj jako punkt niezgodności. Dla Tomasza pierwszy akt stwórczy (prima creatio) to właśnie wyprowadzenie z nicości jakiejś pierwotnej materii o nieokreślonej formie. Kształtowanie tej materii Tomasz przypisuje drugiemu stworzeniu (secunda creatio), czyli dziełu rozróżnienia i ozdobienia (Tomasz wyróżnia pierwsze stworzenie oraz drugie stworzenie, czyli nadprzyrodzone kształtowanie świata na przestrzeni czasu, który Księga Rodzaju nazywa sześcioma dniami. Drugie stworzenie dzieli się na dzieło rozróżnienia (opus distinctionis) i dzieło upiększenia (opus ornatus).

W obrazie powstania świata, który prezentuje nam nauka, również obserwujemy stopniowy wzrost złożoności bytów na przestrzeni czasu. Taka wizja koresponduje z teologiczną koncepcją drugiego stworzenia (opus distinctionis, opus ornatus). Zatem i w tym przypadku widzimy jak tradycyjna nauka chrześcijańska zgadza się w swoich istotnych elementach z danymi dostarczanymi przez współczesną naukę. Ad 4. Czwarty punkt również nie różni się od 1 i 3, ponieważ przekonanie, że nadal powstają gatunki oznacza po prostu tyle, że dzieło stworzenia się nie zakończyło. Zatem stosuje się tutaj ta sama odpowiedź, co w przypadku punktu 1 i 3. Traktuję jednak ten punkt osobno, ponieważ autor popełnia tutaj jeszcze jeden popularny błąd polegający na pomyleniu dzieła stwórczego z Boską interwencją.

Wyjaśnijmy pokrótce na czym polega ten błąd. Otóż interwencja (łac. inter-venio, wejść pomiędzy) to wejście Boga w jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy w celu zmiany jego wyniku. Tak na przykład w zwiastowaniu Bóg posługując się przyczyną wtórną (której rolę pełni anioł Gabriel) przychodzi do Maryi, aby zmienić koleje jej życia a zarazem bieg ludzkiej historii. Podobnie interwencjami są różnorakie cuda uzdrowień, w których dzięki Bożemu nadprzyrodzonemu działaniu zmieniają się ludzkie losy. Interwencją było wstrzymanie słońca nad Gibeonem, dzięki czemu Izraelici mogli odnieść kompletne zwycięstwo i podobnie interwencją był cud słońca nad Fatimą, w wyniku którego nawróciło się wielu ateistów. Jednak w dziele stworzenia nie ma interwencji, ponieważ Boski akt stwórczy nie jest wejściem w ciąg przyczynowo-skutkowy, lecz raczej rozpoczęciem takiego ciągu. Interwencja zakłada istnienie przyczyn i skutków, natomiast stworzenie nie zakłada żadnego istnienia (lub zakłada nicość). Dopóki nie było danego gatunku, to nie było żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego z jego udziałem. Stworzenie danego gatunku nie stanowiło interwencji, lecz dodanie nowego rodzaju bytu. Oczywiście wraz ze stworzeniem nowego gatunku momentalnie wchodzi on w liczne łańcuchy przyczynowo-skutkowe.

I dlatego, gdy Bóg przemawia do proroka ustami oślicy, to jest to interwencja, ale stworzenie gatunku koniowatych nie jest. Odnośnie do czwartego punktu, należy także zapytać, na jakiej podstawie Tabaczek ogranicza Boskie bezpośrednie działania stwórcze do jedynie dwóch momentów, to jest pierwszego stworzenia (creatio ex nihilo) i stworzenia ludzkiej duszy. Jak już zaznaczyliśmy, nauka nie mówi nam jak powstały gatunki, lecz jedynie, że powstały. Paleontologia może nam wskazać, kiedy jakie gatunki zaczęły istnieć, być może w jakich ilościach i jak dużo czasu upłynęło zanim wymarły. Jednak samego pochodzenia gatunków nauka nie wyjaśnia. Zatem nie ma takich danych naukowych, które kazałyby ograniczyć Boże działanie stwórcze tylko do tych dwóch momentów. Z drugiej strony Pismo Święte również nie ogranicza Boskich aktów stwórczych jedynie do pierwszego stworzenia (prima creatio) i do duszy ludzkiej.

Mówi bowiem zarówno o kształtowaniu świata, stworzeniu gatunków jak i pierwszego ciała ludzkiego. Zatem wyznaczone przez Tabaczka granice są zupełnie arbitralne — nie mają podstaw ani w danych naukowych ani przesłankach teologicznych. Wynikają one z próby podporządkowania wiary chrześcijańskiej teoriom ewolucyjnym. Problem polega na tym, że konsekwentny naturalizm odrzuca również stworzenie świata (w sensie absolutnegopoczątku) a także stworzenie duszy. W efekcie teistyczny ewolucjonizm nie zgadza się w tym punkcie ani z tradycyjną wiarą chrześcijańską ani z konsekwentnymi teoriami ewolucyjnymi.

(Przez tradycyjną wiarę chrześcijańską rozumiemy tutaj nauczanie Kościoła na temat stworzenia tak jak było one prezentowane przed epoką teistycznego ewolucjonizmu, czyli do początku XX wieku. Nauczanie to zostało wyrażone w traktacie teologicznym De Deo creante (często tytułowanym De Deo creante et elevante, gdyż włączano do niego naukę o grzechu pierwodorodnym). Zręby tego nauczania znajdziemy u autorów takich jak Camillo Mazzella, Joseph Pohle, Christian Pesch, P. Boyer, P. Mannens, Adolphe Tanquerey i innych).

Jednym z podstawowych elementów klasycznej metafizyki jest podział bytu na substancję i przypadłości. Najprościej rzecz ujmując, substancja to to, czym byt jest, natomiast przypadłości to jego cechy, czyli jaki jest. Konsekwentnie możemy wyróżnić dwa rodzaje zmian — substancjalną, czyli taką, w której zmienia się istota (substancja lub natura) bytu (byt przestaje istnieć, a w jego miejsce pojawia się nowy byt), oraz zmianę przypadłościową, czyli taką, w której byt pozostaje tym, czym jest, a zmieniają się jedynie jego przypadłości (czyli cechy i różnorakie określenia). Na mocy definicji zmiana przypadłościowa nie zmienia istoty bytu, czyli nie może sprawić, że dany byt przestaje być sobą. Jeżeli w jakiejś zmianie zostaje utracona istota bytu, to nie jest to już zmiana przypadłościowa, lecz substancjalna.

Ta podstawowa zasada metafizyki arystotelesowsko-tomistycznej stanowi trudność dla teistycznego ewolucjonizmu. Dzieje się tak, ponieważ w ewolucji rozumianej jako naturalny proces przyrodniczy (a tak rozumie się ewolucję w teistycznym ewolucjonizmie) wszystkie zmiany to jedynie zmiany przypadłościowe. Najczęściej przywoływaną taką zmianą są mutacje genetyczne, które poprzez utrwalenie przez naturalną selekcję miałyby prowadzić do powstawania nowych struktur organicznych, a w końcu także nowych gatunków (pamiętamy, że mówimy tu o nowych taksonomicznych rodzinach, lub tzw. gatunkach naturalnych). Zatem akumulacja szeregu zmian przypadłościowych w kolejnych pokoleniach miałaby zakończyć się zmianą substancjalną. Jednak w świetle metafizyki tomistycznej to jest niemożliwe, ponieważ zmiany przypadłościowe pozostają zawsze na poziomie przypadłości i nie mogą wytworzyć nowej natury. Teistyczny ewolucjonizm albo popada w logiczną sprzeczność (uznając, że zmiana przypadłościowa jest jednocześnie substancjalną), albo zupełnie neguje istnienie substancji w ścisłym metafizycznym
sensie.

Na taki problem napotyka właśnie propozycja Tabaczka, który ewolucję wyjaśnia następująco: Zmianę ewolucyjną możemy rozumieć jako serię, utrwalonych przez dobór naturalny, przypadłościowych (akcydentalnych) zmian w strukturze materiału genetycznego (DNA), które mają odzwierciedlenie w morfologii i fizjologii danego organizmu, czy też linii organizmów danego gatunku. Ich efektem jest stopniowa zmiana dyspozycji MP [materii pierwszej] (Należy zauważyć, że Tabaczek nieprecyzyjnie posługuje się tutaj pojęciem materii pierwszej. Materia pierwsza posiadająca dyspozycję, to materia określona (materia designata) i taka właśnie materia tworzy byt jednostkowy w połączeniu z formą.), prowadząca do konkretnego momentu, w którym MP formowana przez FS [formę substancjalną] komórki jajowej oraz FS — przy zmianie substancjalnej będącej skutkiem ich połączenia się ze sobą — nie jest w dyspozycji do bycia uformowaną przez FS rodziców należących do gatunku G1 plemnika, lecz w dyspozycji do bycia uformowaną przez FS nowego/innego gatunku G₂. forma ta jest wyprowadzona (educedi — od łac. educare) z możności (potencjalności) MP. (s. 235)

Warto zaznaczyć, że zaproponowane tutaj rozwiązanie nie wnosi istotnej nowości do dyskusji na temat Tomasza i ewolucji. Już niemal sto lat temu to samo zaproponował Charles De Koninck, a w ostatnich czasach argument ten zmodyfikował i wyciągnął z niego ostateczne konsekwencje Michael Bolin. Ponieważ Tabaczek dodaje do tego zasadniczo metafizycznego argumentu pewne elementy biologiczne moją odpowiedź podzielę na dwie części — najpierw zajmę się filozofią (a) a później biologią (b) zawartą w tym argumencie.

A1. Błędne rozumienie substancji Tomiści twierdzący, że nowe formy substancjalne mogą powstać poprzez zmianę przypadłościową popełniają jeden z dwóch błędów. Oba błędy wynikają z niewłaściwego rozumienia tego, czym dla Tomasza jest forma substancjalna. W pierwszym przypadku tomistyczni ewolucjoniści mówią mniej więcej tak: „Jeżeli utniemy kurczakowi głowę, to dokonujemy zmiany przypadłościowej, a jednak prowadzi ona do zmiany substancjalnej, gdyż istota kurczaka zostaje utracona. Kurczak zamienia się w kurze mięso, czyli zupełnie inną naturę. Najwyraźniej zmiana przypadłościowa może więc prowadzić do zmiany substancjalnej”. Jednak w tym przypadku dochodzi do pomylenia formy substancjalnej (czyli gatunkowej) z formą indywidualną danego bytu.

W istocie zabicie danego kurczaka nie zmienia w żaden sposób kurzego gatunku. Wywołuje jedynie utratę formy substancjalnej kurczaka, ale istniejącej w tym konkretnym kurczaku, czyli chodzi tu o formę indywidualną. Różnorakie zmiany przypadłościowe zmieniają formę indywidualną danego bytu, ale to, co trwa niezmienione w tym bycie to jego forma substancjalna, która decyduje o przynależności do gatunku. Jeżeli jednak zmiany w indywiduum pójdą za daleko, tzn. materia utraci proporcjonalność z formą, to forma zaniknie i dany byt przestanie istnieć. Nie prowadzi to jednak do powstania żadnego nowego gatunku, a jedynie do anihilacji jednostki tego określonego gatunku. Błąd ten popełnia Tabaczek, który wprost odrzuca istnienie formy substancjalnej w poszczególnych indywiduach.

 

W jego ujęciu forma substancjalna istnieje w umyśle Boskim, natomiast w poszczególnych bytach realizuje się jedynie w postaci zmiennych form indywidualnych. („W związku z tym należy uznać, że dla Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu gatunki istnieją realnie oraz są nie- zmienne i wieczne w tym sensie, że każdy z nich jest zdefiniowany w odniesieniu do FS [formy substancjalnej], która decyduje o tym, że dany gatunek jest tym, czym jest, i wykazuje pewne stałe cechy, tj. stałe zasady ruchu i spoczynku (zmienności i stałości), akcji i reakcji. Formy te są realizacją egzemplarycznych idei w umyśle Boga, którym odpowiada określona potencjalność MP [materii pierwszej]. Jednocześnie każdy gatunek istnieje jedynie jako zrealizowany w konkretnych, zanurzonych w czasie, indywidualnych i zmiennych organizmach. Stąd istotowe wewnętrzne cechy gatunków są niezmienne, podczas gdy ich realizacja w przyrodzie jest zmienna i różnorodna (objawia się to na poziomie cech przypadłościowych organizmów należących do tego samego gatunku)” — CHABEREK, Św. Tomasz, 236.)

Takie ujęcie jest bliższe Platonowi, ale w ujęciu arystotelesowsko-tomistycznym forma substancjalna danego gatunku istnieje realnie w każdym indywiduum. Na tym właśnie polega differentia specifica podejścia tomistycznego, które nazywamy umiarkowanym realizmem (wbrew różnego rodzaju idealizmom). Zatem w celu uzgodnienia ewolucji z metafizyką Tabaczek de facto porzuca metafizykę tomistyczną, gdyż umiarkowany realizm, czyli realne istnienie gatunków w indywiduach, stanowi sam rdzeń tej metafizyki i jej podstawowe założenie poznawcze. W drugim przypadku tomistyczni ewolucjoniści mówią mniej więcej tak: „Jeżeli weźmiemy wodę i dodamy soli, to otrzymujemy solankę. Dodanie soli jest zmianą przypadłościową, jednak woda i solanka to dwie różne substancje.”

Takich przykładów można podać wiele. Zamrożenie wody spowoduje zamianą wody w lód, a odpowiednie reakcje nuklearne zamienią atom ołowiu w atom złota. Z kolei Tabaczek podaje przykłady zmiany siarki w dwutlenek siarki a dwutlenku siarki w siarkowodór (s. 231)12. Wszystko to
są zmiany przypadłościowe. Zatem najwyraźniej zmiana przypadłościowa może prowadzić do powstania nowej substancji. Jednak w tym przypadku ewolucjoniści zapominają o analogicznym sensie substancji i mylą ją z rzeczami, które ciężko nazwać substancjami w metafizycznym sensie. Substancja jest tym, co jest najbardziej określone, najbardziej oddzielone i niepodzielne. Dlatego w najprawdziwszym sensie substancją jest tylko Bóg, który jest najbardziej prosty, niepodzielny, określony, oddzielony i najbardziej jest. Wszystko inne jest substancją jedynie przez uczestnictwo. Tomasz uznaje hierarchię substancji, która w porządku zstępującym rozciąga się od aniołów przez człowieka, zwierzęta, rośliny do związków i elementów. Zatem elementy są substancjami jedynie w bardzo słabym sensie, do tego stopnia, że właściwie nie można ich nazwać substancjami.

Są właśnie elementami, czyli zaprzeczeniem substancji, gdyż są najbardziej podzielne, zmieszane i nieokreślone. Prawdziwymi substancjami na poziomie bytów złożonych są dopiero rośliny, a jeszcze ściślej, dopiero gatunki tak zwanych zwierząt wyższych lub tak zwane gatunki doskonałe (Tomasz podaje przykłady lwa i człowieka, można więc wnosić, że chodzi mu o wszystkie ssaki, zapewne również ptaki i gady). Ponieważ elementy nie są substancjami, żadne zmiany zachodzące w nich nie są ściśle rzecz biorąc zmianami substancjalnymi. Oczywiście w potocznym języku mówimy, że siarka i siarkowodór to różne substancje, ale nie można mylić potocznego użycia słowa substancja z jej metafizycznym znaczeniem. Na poziomie zmian, które zachodzą w elementach i związkach, nie powstaje żadna nowość.

Na przykład powstawanie kryształów, które dla teistycznych ewolucjonistów jest chyba najlepszym przykładem tzw. emergencji, nie prowadzi do powstania jakiejkolwiek nowości. W tego typu zmianach ujawniają się jedynie pewne właściwości fizyczne elementów, które są w nich cały czas tyle, że w innych warunkach się nie ujawniają. Natomiast w makroewolucji biologicznej chodziłoby o powstanie zupełnie nowych form substancjalnych takich jak kot, orzeł czy wieloryb. I tego typu nowość nie może zaistnieć na mocy zmiany przypadłościowej. Nowa natura musi powstać jako pewna całość, na mocy aktu stwórczego, od razu, ponieważ jest ona nową substancją w metafizycznym sensie.

Na marginesie tych rozważań dodajmy, że tomistyczni ewolucjoniści często walczą z tak zwanym redukcjonizmem w biologii polegającym na uznaniu organizmów żywych za maszyny, czyli sumę swoich części. Tomiści uznają, że organizmy są czymś więcej, że nie da się ich sprowadzić do sumy części, ponieważ każdy organizm ma niematerialną zasadę swojego działania, którą jest jego forma substancjalna. Zauważmy jednak, że nie da się spójnie twierdzić, że organizmy nie są sumą swoich części i jednocześnie utrzymywać, że powstały na drodze ewolucji, czyli akumulacji drobnych zmian. Jeżeli bowiem o powstaniu nowych gatunków decyduje dodawanie kolejnych elementów biologicznych do starych gatunków, to logicznie wynika z tego, że organizmy są właśnie zbiorem części. Zresztą rzeczony redukcjonizm w biologii wynika właśnie z przyjęcia ewolucji jako wyjaśnienia powstania różnorodności biologicznej. Zatem tomiści przyjmujący ewolucjonizm nie mają podstaw, aby odrzucać mechanicystyczny redukcjonizm w biologii, ponieważ sami go zakładają.

A2. Błędne rozumienie dyspozycji materii. W wywodzie Tabaczka pojawia się także znany od lat argument jakoby nowe formy substancjalne (nowe gatunki) pojawiały się niejako spontanicznie, gdy materia określana przez jedną formę nabędzie dyspozycję do przyjęcia nowej formy. Ponownie argument ten wynika z błędnego rozumienia hylemorfizmu arystotelesowsko-tomistycznego. Zgodnie z Tomaszem, materia jest aktualizowana przez formę, ale nie w taki sposób jakoby istniała jakaś dyspozycja materii, która może się zmieniać niezależnie od formy. (Świadczą o tym chociażby takie wypowiedzi Tomasza: „Dyspozycje materii pozostają wraz z formą substancjalną” (SS, lib. 1 d. 1 q. 4 a. 2 co.).

„Forma i materia muszą być zawsze proporcjonalne względem siebie i jakby naturalnie dobrane, ponieważ właściwe urzeczywistnienie zachodzi we właściwej materii. Zatem materia i forma muszą zawsze zgadzać się ze sobą pod względem jedności i wielości. Jeżeli bowiem istnienie formy zależy od materii, to także pomnażanie jej zależy od materii i podobnie jedność. Jeżeli jednak tak nie jest, to musi zachodzić jakieś pomnażanie formy zgodne z pomnażaniem materii, to znaczy jednocześnie z materią i proporcjonalnie do niej, ale nie w taki sposób jakby jedność lub wielość tej formy zależała od materii” (CG, lib. 2 cap. 80 n. 8). „Tak długo jak pozostaje dyspozycja materii względem formy pozostaje także forma, ale gdy znika dyspozycja to i forma ginie” (Sentencia libri De anima, lib. 1, l. 9, n. 13). Należy zwrócić uwagę, że z faktu, że brak dyspozycji w materii wymusza zaginięcie formy nie wynika ani to, że obecność dyspozycji w materii wymusza powstanie formy, ani możliwość spontanicznego powstawania jakichś nowych dyspozycji w materii bez zmiany formy.)

Pierwszą dyspozycją materii jest jej ilość, ponieważ musi być odpowiednia ilość materii dla danej formy. Ale przecież to nie materia sama siebie określa, lecz forma daje całe określenie (całą aktualność materii). Jeżeli zmienia się dyspozycja i powstaje nowy gatunek, to dlatego, że zmienia się forma. Nie jest więc tak, że w jakimś bycie pod formą niezależnie zmienia się dyspozycja materii aż w końcu materia niejako przyjmie nową formę. Gdyby tak było, to dyspozycja odgrywałaby rolę formy, a forma w ogóle nie byłaby potrzebna. Wypowiedzi Tomasza wprost zaprzeczają rozwiązaniu Tabaczka:

Różnica formy, która wynika jedynie z różnej dyspozycji materii nie powoduje różnicy gatunkowej, lecz jedynie różnicę numeryczną, ponieważ różne jednostki mają różne formy, które są rozróżniane według materii. (STh, I q. 85 a. 7 arg. 3) Formy nie są konsekwencją dyspozycji materii jako swojej pierwszej przyczyny. Wręcz przeciwnie, materie przybierają dyspozycje stosowne do swoich form. Rozróżnienie zaś rzeczy pod względem gatunku pochodzi od form. Zatem rozróżnienie rzeczy nie następuje ze względu na rozróżnienie w materii tak jakby była to pierwsza przyczyna rozróżnienia. (CG, lib. 2 cap. 40 n. 3)

W ujęciu zaprezentowanym przez Tabaczka (patrz schemat na s. 236) nowa forma substancjalna wyskakuje jak królik z kapelusza, gdy tylko materia nabierze odpowiedniej dyspozycji. W poglądzie tym czynnikiem aktywnym (aktualizującym) nie jest już forma jak u Tomasza, lecz materia. Sprowadza się to więc do przekonania, że materia sama kształtuje się w nowe formy. Taki pogląd jest istotą materializmu, ale nie ma nic wspólnego z metafizyką tomistyczną. Przywołanie w tym kontekście concursus divinus nie rozwiązuje problemu, ponieważ Boże współdziałanie dotyczy porządku opatrzności a nie porządku stworzenia. Concursus divinus wyjaśnia jak Bóg współdziała we wszystkich zdarzeniach naturalnych zachodzących w świecie już uformowanym. Natomiast powstawanie gatunków dotyczy porządku stworzenia, czyli nadprzyrodzonego i bezpośredniego działania Boga mającego na celu uformowanie świata. Zresztą sama koncepcja concursus divinus jest tak samo obca Tomaszowi jak idea creatio continua.

B. NIEZGODNOŚĆ Z ODKRYCIAMI BIOLOGII. W ujęciu Tabaczka nowe gatunki powstają w wyniku akumulacji wielu mutacji genetycznych:

Proces ten ma charakter poligeniczny, tzn. jest efektem wielu mutacji (których skutki są regulowane doborem naturalnym), a uchwycenie momentu zmiany gatunkowej jest niezwykle trudne, być może wręcz niemożliwe, co nie wyklucza jednak możliwości jej wystąpienia. (s. 236)

Jest faktem stwierdzonym empirycznie, że nowe gatunki biologiczne mogą powstawać w wyniku mikroewolucji, zatem nie ma wątpliwości, że w jakimś bardzo ograniczonym zakresie to ujęcie jest słuszne (Możliwości i ograniczenia darwinistycznego mechanizmu ewolucyjnego opisał w swoich publikacjach Michael Behe. Podaje on wiele przykładów jak mechanizm ewolucyjny może postąpić parę kroków do przodu i wytworzyć zmianę organiczną, która będzie miała pewne walory adaptacyjne. Jednak Behe pokazuje także dlaczego ten sam mechanizm nie jest w stanie wytwarzać nowych funkcjonalnych białek lub genów. Zob. Michael BEHE, Darwin’s Black Box (New York: Free Press, 1996); BEHE, The Edge of Evolution (New York: Free Press, 2008); BEHE, Darwin Devolves (New York: HarperOne, 2019).

Ale, jak już zauważyliśmy, w debacie na temat ewolucji spór nie dotyczy pochodzenia tych drobnych zmian, lecz zupełnie nowych form życia, takich jakie znajdujemy na taksonomicznym poziomie rodzaju lub rodziny. I jeżeli tak zdefiniujemy gatunek, to ujęcie Tabaczka napotyka co najmniej dwa problemy natury biologicznej. 1. Po pierwsze, nie jest prawdą, że jakakolwiek mutacja będzie przyczyniała się do ewolucji. Aby ewolucja mogła zrobić choćby najmniejszy krok, to mutacja musi wywołać przynajmniej taką zmianę, która poskutkuje wzmocnieniem jakiejś funkcji lub powstaniem nowej, korzystnej dla przetrwania organizmu.

Tylko wtedy bowiem mutacja będzie widziana przez naturalną selekcję, która rządzi się paradygmatem zachowania tego, co daje przewagę konkurencyjną. Takiej przewagi nie dają byle jakie mutacje. Jak wykazał Michael Behe, w wielu przypadkach przewaga ta ma charakter względny i wynika ze zniszczenia lub osłabienia jakiejś funkcji. W danych okolicznościach taka mutacja może być „korzystna” (podobnie jak oberwanie lusterek, wyrzucenie siedzeń itp. może sprawić, że samochód będzie lżejszy i wygra wyścig na krótkim odcinku), ale tego typu mutacje nie prowadzą do powstania żadnych nowości biologicznych. W istocie powodują one degenerację i wymieranie gatunków (dewolucję), którą faktycznie obserwujemy w przyrodzie. Naukowcy postawili zatem pytanie, jaka mutacja mogłaby pchnąć ewolucję do przodu w taki sposób, aby wytworzyć jakąś nowość biologiczną.

Musiałaby to być mutacja, która spowoduje powstanie nowego białka lub nowej funkcji w białku. W tym celu wyszukali dwa relatywnie proste białka (Kbl i BioF) należące do tej samej grupy, to znaczy spełniające rodzajowo tę samą, choć biologicznie różną funkcję. Przejście od jednego takiego białka do drugiego stanowiłoby teoretycznie najkrótszy krok ewolucyjny (tzn. zmiana mniejsza niż ta nie byłaby widoczna dla naturalnej selekcji). Następnie sprawdzili jakie zmiany należałoby wprowadzić do DNA, aby ekspresja genu kodującego Kbl2 zmieniła się na tyle, aby białko spełniało funkcję BioF2. Okazało się, że należałoby dokonać substytucji co najmniej 7 nukleotydów. Wiemy jednak, że w jednym pokoleniu mutacje najczęściej są pojedyncze, rzadziej podwójne, nigdy zaś potrójne. Statystycznie zdarzenie takie mogłoby nastąpić w bakterii E-coli po 1030 pokoleń, co znacznie przekracza czas istnienia świata )Naukowcy podsumowali swoje badania następująco: „Szacujemy, że około 1030 lub więcej pokoleń upłynęłoby, zanim innowacja typu bioF, która jest paralogiczna do kbl, mogłaby zostać wywołana. Oznacza to, że tego typu innowacja znajduje się daleko poza możliwościami dostępnymi w czasie, w którym istnieje życie na Ziemi, przyjmując korzystne założenia.)

Zatem mutacja, która miałaby wywołać powstanie najmniejszej nowości biologicznej istotnej z punktu widzenia powstawania gatunków nie mogłaby nigdy nastąpić. Drugi przykład to badania nad sekwencjami aminokwasów dającymi funkcjonalne białka. Okazuje się, że spośród wszystkich możliwych sekwencji te funkcjonalne, czyli mające jakiekolwiek znaczenie biologiczne, są bardzo rzadkie, rzędu 1 na 1077. Co to oznacza? To mniej więcej, tak jakby każdy atom w całym wszechświecie symbolizował chemicznie możliwą strukturę, ale tylko jeden atom w całym świecie miałby jakąkolwiek funkcję biologiczną. (Oczywiście takich funkcjonalnych struktur jest dużo więcej, ale to dlatego, że chemicznie możliwych struktur jest o wiele więcej niż atomów w świecie). Co mówią nam te badania o twierdzeniu Tabaczka, jakoby gatunki różniły się tylko minimalnie, w taki sposób, jakoby przejście od jednego do drugiego stanowiło moment „nieuchwytny empirycznie”?

Badania naukowe pokazują coś wręcz przeciwnego. Między gatunkami zionie przepaść możliwych struktur organicznych, które jednak nie mogą tworzyć żywych organizmów. To samo zostaje potwierdzone w makroskali, na poziomie gatunków. W zapisie kopalnym nie znajdujemy bowiem „gatunków pośrednich”. Gatunki pojawiają się jakby znikąd, we w pełni ukształtowanej postaci i trwają niezmienione na przestrzeni milionów lat swojego istnienia (staza). Dane naukowe zaprzeczają zatem teoretycznym założeniom na temat stopniowego przekształcania się jednych gatunków w inne a tym samym czynią teistyczną ewolucję koncepcją teologiczną rozmijającą się z faktami. 2. Po drugie mutacje genetyczne nie mogą zmienić całości organizmów, czego wymagałaby makroewolucja, ponieważ DNA nie jest jedynym źródłem informacji w komórce. DNA zasadniczo dzieli się na regiony kodujące i regulujące. Regiony kodujące dostarczają komórkom informację, jak budować białka, natomiast regiony regulujące — w jakich ilościach i kiedy należy je budować.

Ale to tylko początek procesu życiowego. Można by to porównać do budowy domu: DNA informuje, ile i jakiego materiału należy dostarczyć na plac budowy, jednak nie mówi, jak ten materiał uporządkować w strukturę trójwymiarową. Jak pisze Stephen Meyer: Inne źródła informacji muszą pomagać w ułożeniu poszczególnych białek w systemy białek, systemy białek w odrębne rodzaje komórek, rodzaje komórek w tkanki, a różne tkanki w organy. Natomiast różne organy i tkanki muszą być ułożone tak, aby utworzyć różne plany ciał. Ostatecznie nie ma więc znaczenia, ile i jakie mutacje będą zachodzić w DNA, ponieważ nawet nieskończona ilość mutacji nie wytworzy informacji epigenetycznej niezbędnej do rozwoju i życia każdego organizmu.

W kontekście tych odkryć upada cała genocentryczna, redukcjonistyczna optyka ewolucjonizmu biologicznego. Zauważmy, że w teistycznym ewolucjonizmie najczęściej zakłada sie, że ta koncepcja jest lepsza, ponieważ zgodna z nauką. Jednak autorzy tego nurtu, jeżeli w ogóle odnoszą się do badań naukowych, to tylko do takich, które mówią o drobnych zmianach w obrębie gatunków. Nie przywołują badań, które potwierdzałyby zachodzenie makroewolucji (Na przykład Nicanor Austriaco, główny autor wspomnianej pozycji Ewolucja w świetle wiary, powołuje się na własne eksperymenty, w których w wyniku serii skoordynowanych mutacji można sprawić, że jaszczurka w fazie rozwojowej nie wytworzy pary kończyn. Badania te, zdaniem Austriaca, mają pokazywać, jak ewolucja mogła doprowadzić do powstania pierwszych węży z jaszczurko-podobnych przodków. Jednak badania te, choć pokazują istotną rolę genów w niektórych funkcjach biologicznych oraz współczesne możliwości manipulacji genetycznej, nie obrazują makroewolucji z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, mutacje te są serią skoordynowanych mutacji, gdzie biologowie działają w określonym kierunku a w całym procesie uszkodzone jaszczurki są sztucznie podtrzymywane przy życiu i sztucznie rozmnażane.

Zatem tego typu zmiany nie mogłyby zajść poza laboratorium, bez wyspecjalizowanego sprzętu i inżynierów genetycznych kierujących każdym krokiem procesu. Po drugie, efekt końcowy, czyli mutanty, nie są zdolne do samodzielnego życia, więc nie mogłyby stanowić żadnych ogniw ewolucyjnych. Po trzecie, utrata kończyn stanowi najwyżej przykład dewolucji, czyli zubożenia biologicznego, a nie powstawania jakichkolwiek nowości biologicznych. Eksperymenty Austriaca potwierdzają to, o czym mówi klasyczna metafizyka — zmiany przypadłościowe w jaszczurce doprowadzą albo do zmutowanej jaszczurki albo do martwej jaszczurki (jeżeli ilość zmian sprawi, że materia straci proporcjonalność z formą). Nigdy natomiast nie przekształcą jaszczurki w inny gatunek naturalny, taki jak wąż. Zob. Nicanor P. G. AUSTRIACO, „In Defense of Thomistic Evolution: A Response to Chaberek”, Public Discourse, 7.03.2018, dostęp 16.12.2019, https://www. thepublicdiscourse.com/2018/03/20975.)

Można więc zastanawiać się, czy koncepcja ta jest zgodna z nauką, czy może jedynie z określoną teorią naukową, lub raczej filozoficzną ideą ewolucjonizmu, w ramach której rozpatruje się dane naukowe nadając im jednostronną interpretację. Na te same dane można spojrzeć inaczej, to znaczy przez pryzmat klasycznej chrześcijańskiej koncepcji stworzenia i nie znajdzie się nic, co byłoby z nią niezgodne. Zatem odrzucenie ewolucjonizmu nie oznacza (jak sugeruje Tabaczek) odrzucenia nauki, lecz jedynie zanegowanie jednej teorii proponowanej w nauce, która niezbyt dobrze pasuje do znanych faktów.

KONKLUZJA

Teistyczny ewolucjonizm rozpowszechnił się w kręgach tomistycznych dopiero w połowie ubiegłego wieku. Wcześniej tomiści zgodnie bronili klasycznej nauki o stworzeniu opierając się na klasycznej metafizyce Akwinaty. Dopiero, gdy kultura świata zachodniego została zdominowana przez paradygmat ewolucyjny również tomiści zmienili stanowisko. Zaczęli wtedy promować tezę jakoby naukę Tomasza dało się pogodzić z ideą transformizmu gatunkowego na drodze naturalnej ewolucji. Jednak od samego początku to nowe podejście napotkało trudności wynikające z podstawowych zasad metafizyki arystotelesowsko-tomistycznej. Jak dotąd nie udało się wyjaśnić w ramach tomistycznego ewolucjonizmu, w jaki sposób akumulacja zmian przypadłościowych na przestrzeni rozwoju ewolucyjnego miałaby prowadzić do powstawania nowych form substancjalnych. Wyjaśnienia tego problemu nie znajdziemy również w pracach współczesnych tomistycznych ewolucjonistów.

Na tym etapie należy więc uznać, że nauki Tomasza nie da się pogodzić z ideą makroewolucji biologicznej. W istocie idea ta uderza nie tylko w jakieś szczegółowe doktryny Arystotelesa lub Tomasza, lecz w same podstawy klasycznej metafizyki. W teistycznym ewolucjonizmie neguje się bowiem zarówno złożenia bytowe (np. substancja-przypadłości) jak i samą zasadę umiarkowanego realizmu będącą fundamentem całej filozofii arystotelesowsko- tomistycznej. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że celem tego artykułu nie jest ocena ani prawdziwości metafizyki tomistycznej ani słuszności koncepcji teistycznego ewolucjonizmu. Pytanie badawcze dotyczyło zgodności metafizyki tomistycznej z metafizyką, na której opiera się teistyczny ewolucjonizm. Wykazaliśmy fundamentalną niezgodność między tymi dwoma metafizykami. Jednak ocena tego, która z nich zasługuje na afirmację we współczesnym kontekście kulturowym, naukowym i teologicznym wykracza poza granice tego artykułu.” – koniec cytatu z Ojca Michała Chaberka.

Pisaliśmy o Nowej Cywilizacji Ducha: „Smok stanął przed Kobietą, która miała urodzić” – Apokalipsa 12:4-14 Widzicie to: „Kobieta, która miała urodzić” ? Z tego powodu proszę zobaczyć co przekazuje nam Mistrz Zbawiciel w Ewangeliach: „Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec!  Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz Wszystko to zaś – (to dopiero) początek bólów porodowych.” – Przekład dosłowny. Świat nie widzi jeszcze rodzącej się nowej cywilizacji, nie jest śwaidomy rodzących się „cybernetyczno duchowych płodów„, chce mordować nienarodzone dzieci, dzisiejsi Herodzi NWO, z loży iluminackich, boją się przybywajacych na tą planetę w łonach matek Nowych Istot, czyli Chrześcijan !

Wiemy również o narodzeniu z Ducha, tych którzy nie są już „tylko ciałami” stając się nowymi duchowymi bytami – nowymi formami substancjalnymi – „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął [jeden], i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” Dzieje, 2, 1-13″ – koniec cytatu.

Linki:

pierwszy, to Czterdziestominutowy kurs wstępu do metafizyki kreacjonizmu

drugi: „Tajemnice starożytnej logiki i filozofii „bara” – (asymilacja do cywilizacji Ducha Świętego)

tajemnica ciał duchowych w jakich są umieszczane dusze zbawionych: „Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom””

więcej o tajemnicach reinkarnacji w tekście: Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

dodatkowy bardzo ważny tekst w sprawie konstruktu Matrixa tego kosmosu oraz reinkarnacji to ten o nazwie: „Religia Jahwistyczna trydencka, czyli nauka Ojców Kościoła i świętego Tomasza (Tajemnice Atlantydy oraz Roberta Kilwardby – jedno wieczne życie po-reinkarnacyjne?)

Stworzenie świata w ciągu sześciu dni – czy to jest możliwe (dla cywilizacji poziomu VII) ?!

Boska cywilizacja z „Poziomu VII skali Isaaka Asimova” JEST realna – Polacy otrzymali potwierdzenie jej istnienia !

Miłość i duchowa starożytna archeologia, razem z logiką Ducha Świętego ujawnia tajemnice Boskiej Cywilizacji z poziomu VII

Naukowa wiara w obcą sztuczną inteligencję – pochodzącą z otchłani oraz ci którzy wierzą w Stwórcę, stwarzanie i Boski mega projekt

Tajemnice starożytnego i prawdziwego Matrixa Atlantydy (istoty jednostkowane w kosmicznym systemie uniwersaliów kontra jedność somatyczno-psychicznopneumatyczna)

Jesteśmy w kosmosie sami jako ludzkość zbudowana z „gliny-błota”, ale nie jesteśmy sami jako istoty inteligentne ? Ufologia duchów z „okręgów niebieskich” Oceanu ?

Nagrano bioniczne ciało UFO istoty, która wykonywała tajemnicze czynności „murarskie” ! (Kosmiczny pracownik uprawy działa i pracuje ?!)

Czym będziemy po przejściu chrześcijańskich katolickich przygotowań „przypomnienia sobie Pamięci Totalnej – Total Recall” – jogi Chrystusa ?) ,

Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?,

 

Dobre 12
]]>
http://argonauta.pl/gigantyczna-zagadka-stwarzania-i-rodzenia-skad-pochodza-nowe-formy-substancjalne-polemika-z-teistycznycm-ewolucjonizmem-czesc-ii/feed/ 0
Co się stanie w Polsce gdy Trump obejmie władzę nad połową planety ? http://argonauta.pl/co-sie-stanie-w-polsce-gdy-trump-obejmie-wladze-nad-polowa-planety/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=co-sie-stanie-w-polsce-gdy-trump-obejmie-wladze-nad-polowa-planety http://argonauta.pl/co-sie-stanie-w-polsce-gdy-trump-obejmie-wladze-nad-polowa-planety/#comments Sat, 30 Nov 2024 18:59:49 +0000 http://argonauta.pl/?p=64641 Proces wyborczy i ciężkie przejścia typu zamachy na życie Trumpa kończy: „Dzień położenia ręki na Biblii”, czyli zaprzysiężenie nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Odbędzie się ono 20 stycznia 2025 roku, jeśli ponownie ktoś nie będzie próbował zabić blond Amerykanina. Trump ma bardzo dużo zadań, będzie musiał trochę popracować przez kilka pierwszych miesięcy, by wydobyć USA z lewicowej zapaści. Najważniejsze to dobre obsadzenie służb specjalnych, inaczej znowu mu wsadzą kij w szprychy i się mu rozleci włądza. Mamy nadzieję, że Trump wyśle na Ukrainę wojska ONZ, a nie europejskie, w tym polskie. To by było rozsądnym posunięciem. W każdym razie już niedługo będzie się działo, i to dużo, trwa odliczanie do globalnych przetasowań, i to potężnych !

W całym tym zamieszaniu ktoś powinien się zwróćić do Trumpa, albo do Elona Muska z prośbą o zadziałanie w sprawie chaosu w Polsce, byśmy mogli przeprowadzić uczciwe wybory, najlepiej przedterminowe, w końcu jesteśmy sojusznikami USA, i to bardzo poniewieranymi przez administrację Joe Biden’a. Oddał nas Niemcom, sam o tym wspominał, co właśnie widzimy w sterowanym chaosie jaki zapanował w „naszym Państwie”, jakże umęczonym przez ostatnie 34 lata, po roku 1989. Jako przyjaciele Trumpa będziemy go wspierać w jego różnych działaniach więc mógłby tu zrobić porządek, Elon także może zadziałać, też coś zrobić, o czym nie powinniśmy pisać, bo lewacy chcą wiedzieć co.

Naszym zdaniem Trump powinien zorganizować jakiś potajemny szczyt słowiański, który uwolni nas spod jarzma Niemiec i Eurosowietów. Gównymi uczestnikami powinni być Orban, Kaczyński i jakiś zaufany człowiek z Rumunii, gdzie tajne bractwa zrobiły zadymę, nie dopuszczając zwykłych obywateli do głosu. Mogli byśmy się odłączyć od eurosowchozu i stworzyć odrębną Unię Słowiańską chrześcijanską. To jest do zrobienia !

Przydało by się także wsparcie od Trumpa w sprawie zaprzestania płacenia haraczy zielono ładowym wampirom, które niszczą biednym Polakom życie, musimy płacić horendalne opłaty za prąd i inne niepotrzebne daniny zielonego międzynarodowego okupanta NWO, a przecież planują nas całkowicie wydoić, i ostatecznie zdepopulować. Dodatkowo trzeba by wprowadzić całkowity zakaz mordowania dzieci nienarodzonych i nauki leninowsko ewolucyjnej w szkołach podstawowych i średnich.

W tym celu PiS powinien wysłać tajnych emisariuszy na spotkanie z Trumpem, a my w Polsce powinniśmy się modlić za blond prezydenta, by wytrwał na służbie i walczył za USA, tak byśmy i my coś na tym skorzystali (win – win – jak to mówił w pierwszej kadencji wyskoki prezydent). Oczywiście wszystko opiera się na katolickiej modlitwie i miłosierdziu Jezusa, bez tego nic się nie uda.

Dlatego na Jasnej Górze powinniśmy zorganizować całodobowe czuwanie, trwające aż do zaprzysiężenia Trumpa. Modlitwy do Matki Boskiej, jako osoby bliskiej Jezusowi mogą nam wyjednać pomoc u Zbawiciela, inaczej dalej będziemy dryfować w kierunku upadku państwa, nawet jeśli jest ono cały czas urojone. Prośmy Chrystusa o wsparcie, by dotrwać w sensownych warunkach do momentu przejścia w zaświaty, którego to, każdy normalny człowiek będzie musiał doświadczyć, a z Duchem Świetym może okazać się to wydarzenie w miarę przyzwoite, tak by nie trafić do Tartaru, ale do wyższych światów, do Nieba, a najlepiej do Niebiańskiego Jeruzalem.

Linki:

Co się będzie działo w USA i na świecie po przejęciu władzy przez Trumpa ? Przepowiednie i proroctwa…

MUST-SEE FRIDAY BROADCAST! Elon Musk — FULL SHOW 12/13/24

https://rumble.com/v5zisg8-must-see-friday-broadcast-elon-musk-full-show-121324.html?e9s=src_v1_ucp

MUST-WATCH: Alex Jones Drops Some Of The Deepest Knowledge

https://rumble.com/v5zfmx5-must-watch-alex-jones-drops-some-of-the-deepest-knowledge.html?e9s=src_v1_ucp

Wielka podniebna bitwa istot anielskich i UFO stworów w USA – po wyborze Trumpa na prezydenta ?!

Kościelna masoneria stworzyła sobowtóra siostry Łucji – przestraszyli się objawień Maryi w Fatimie!!

Mocna Kazanie Ks. Natanka o grobach pobielanych wojska istoty BerGOGa i zaświatach zmarłych Polaków!

Dobre 14
]]>
http://argonauta.pl/co-sie-stanie-w-polsce-gdy-trump-obejmie-wladze-nad-polowa-planety/feed/ 1
Miłość i duchowa starożytna archeologia, razem z logiką Ducha Świętego ujawnia tajemnice Boskiej Cywilizacji z poziomu VII http://argonauta.pl/milosc-i-duchowa-starozytna-archeologia-razem-z-logika-ducha-swietego-ujawnia-tajemnice-boskiej-cywilizacji-z-poziomu-vii/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=milosc-i-duchowa-starozytna-archeologia-razem-z-logika-ducha-swietego-ujawnia-tajemnice-boskiej-cywilizacji-z-poziomu-vii http://argonauta.pl/milosc-i-duchowa-starozytna-archeologia-razem-z-logika-ducha-swietego-ujawnia-tajemnice-boskiej-cywilizacji-z-poziomu-vii/#respond Fri, 22 Nov 2024 16:37:05 +0000 http://argonauta.pl/?p=64108 W pierwszej części, która nosi tytuł „Tajemnice starożytnej logiki i filozofii „bara” – (asymilacja do cywilizacji Ducha Świętego)” zaprezentowaliśmi kilka bardzo ważnych rzeczy, związanych z naszą rzeczywistością w połączeniu z elementami budowy (hebr. bara) tej planety, czy szerzej całego duchowo cybernetycznego kosmosu. Jakie skarby ukrywali starożytni, co zostało zakopane w czasie międzywymiarowego potopu, co możemy odkopać i czego się dowiedzieć dzięki Duchowi Świętemu ? Czy Boska anielska cywilizacja z poziomu VII skali Asimova pozwoli nam na zrozumienie tajemnic budowy i działania cybernetyczno duchowej konstrukcji stworzonych bytów rozumnych (z małej litery: logosów) – połączonych/zmieszanych z „Tronami, Panowaniami, Zwierzchnościami i Władzami” ? Aby nie obrazić Boga Jezusa, prosimy na kolanach Pana tajemnic o miłosierdzie. Prosimy także was, drodzy Rodacy Chrześcijanie o modlitwę za twórców Argonauty.

Ewangelia Jana identyfikuje chrześcijański Logos, przez który wszystkie rzeczy są stworzone, jako boski (Theos), i dalej identyfikuje Jezusa Chrystusa jako wcielony Logos. Wcześni tłumacze greckiego Nowego Testamentu , tacy jak Hieronim (w IV wieku n.e.), doświadczyli frustracji z powodu nieadekwatności jakiegokolwiek pojedynczego łacińskiego słowa do przekazania znaczenia słowa logos użytego do opisania Jezusa Chrystusa w Ewangelii Jana, jako Super Bytu, nadzorującego Boską cywilizację z poziomu VII,a ta jest wyżej od wspomnianych niższych cywilizacji „Tronów, Panowań, Zwierzchności i Władz”.

Nie możemy otwarcie ujawniać kosmicznych tajemnic wiec musimy stosować język świętego Kodu, jaki i zaprezentować kod starożytnych mędrców, dlatego wpier udamy się na spotkanie z Hieraklitem. Pisma Heraklita (od ok.  535 r.  do  ok.  475 p.n.e.) były pierwszym miejscem, w którym słowu logos poświęcono oficjalnie szczególną uwagę w starożytnej filozofii greckiej. Heraklit wydaje się uchylać rąbek niesamowitej tajemnicy tego słowa w znaczeniu kosmiczno cybernetycznych bytów poznających, ale również i rodzących. (tzw. „kopuły w starożytności”, czyli „starożytne astro pomnieszczenie” w cywilizacji połudnowo amerykańskiej, nazywane przez sektę starożytnych kosmitów obserwatorium, mieściło się w Chichén Itzá, obecnie w miejscach świetych, albo świątyniach masońskich) Dla Heraklita logos stanowił ogniwo łączące racjonalny dyskurs z racjonalną strukturą świata.

„Ten logos zawsze istnieje, ale ludzie zawsze okazują się niezdolni do zrozumienia go, zarówno przed jego usłyszeniem, jak i po pierwszym usłyszeniu. Bo chociaż wszystko staje się zgodne z tym logosem, ludzie są jak niedoświadczeni, gdy doświadczają takich słów i czynów, jak przedstawiłem, rozróżniając każde zgodnie z jego naturą i mówiąc, jak jest. Ale inni ludzie nie zauważają, co robią, gdy są obudzeni, tak jak zapominają, co robią, gdy śpią.(…)Z tego powodu konieczne jest podążanie za tym, co wspólne. Ale chociaż logos jest wspólny, większość ludzi żyje tak, jakby mieli swoje własne prywatne zrozumienie.(…)Słuchając nie mnie, lecz logosu, mądrze jest zgodzić się, że wszystkie rzeczy są jednym.” – cytat z Hieraklita. (Po „szerszy opis” tajemnic starożytnych Greków odsyłamy do Tajemnicze „morze” i kosmiczna wieś Atlantydy – święty Kod Biblii w czasie medytacji – siedząc na „trawach”)

Ponieważ tytuł tego wpisu jest skomplikowany i ma związek z duchową archeologią, tak jak pierwsze zdania, musimy więc jeszcze raz podkreślić wagę świętego Kodu Boskiej miłości Logosu, co za chwilkę zaprezentujemy. Miłość i Logos pomaga w medytacji cybernetyczno duchowych tajemnic jakie tu „ujawnimy”. Sam św. Tomasz godzinami się zagłębiał w te niesamowite materiały, albo substancje jakie udaje się „wykopać” ! „Studnia, którą kopali książęta i naczelnicy ludu drążyli berłem i swymi laskami».” Księga Liczb 21:18 Kiedy kopiecie, kiedy stajecie się duchowymi archeologiami, zaczynacie łączyć się z substancjami starożytnych (możliwe że i z wewnętrzną!), by następnie przejść poprzez różne warstwy:Tronów, Panowań, Zwierzchności i Władz” ! Dla piszącego te słowa, kiedy kopał w starożytnych pokładach sumeryjskich, odkrycie Boga ELa było niesamowitym doświadczeniem.

Bóg Jezus zachęca do duchowej archeologii, ale pamiętajmy, by kopać tylko jedną dozwoloną metodą: trydencko katolicko chrześcijanską (dla początkujących może być także protestancka) i unikać zasadzek diabłów NWO – wykopalisk „metody typu historyczno krytycznej” ewolucjonizmu materialistów od darwinowskiej małpy, inaczej zginiecie, rozszarpią was prawdziwe potężne istoty duchowe – demony !!! To jest poważne zajęcie, znieni was, dojdziecie do Prawdy, uwolni was. To co odkopiecie stanie się dla was wspaniałym zajęciem i doświadczeniem. Gdzie Bóg zachęca do stania się duchowym archeolgiem ? Gdzie mamy kopać ? Suepr Inteligencja wspomina o tym u Mateusza 13:44 „Królestwo Niebios podobne jest do skarbu ukrytego w polu, który człowiek znalazł, ukrył, uradowany odchodzi, sprzedaje wszystko, co ma, i kupuje te pole.” ? (Przekład dosłowny) „…kopali książęta i naczelnicy ludu drążyli berłem i swymi laskami».” Księga Liczb 21:1

Aby nie przeciągać i „nie przynudzać” zacznijmy cytować coś, co może nakierować nas na odkrycie związane z drogą do super ogrodu różnych starożytnych skarbów, zasypanych przez „innowymiarowy potop„. Sekta darwinowsko ewolucyjna małpy zmiennokształtnej ciągle nam wmawia, że to przypadek nas stworzł, czyli „chaos” (ordo ab chao). Boją się prawdziwej duchowej katolickiej archeologii, nic nie wspominają, że każdy może zacząć kopać i się dokopać do prawdy, a nie słuchać ich szalonych, a nawet wariackich teorii, które mają związek z kielichem Apokalipsy 14:8 „wina szaleństwa swojej rozpusty napoił wszystkie narody.”

Ponieważ mówimy tu o metodzie katolickiej duchowej archeologi zaczniemy cytowanie św. Tomasza z Akwinu, oto jego wykład: „Autor wykłada też konsekwentnie, jakie rzeczy pozna­je dusza, mówiąc: Przez duszę zaś rozumiem siłę sprawia­jącą rzeczy zmysłowo odczuwalne. Natomiast według tych, którzy uznają ciała niebieskie za ożywione, dusza nieba jest przyczyną wszystkich ciał zmysłowo odczuwalnych, podobnie jak każda z kolei dusza niższa jest przyczyną [sobie] właściwego ciała. A zatem żadna dusza niższa nie posiada powszechnej przyczynowości w odniesieniu do rzeczy zmysłowo odczuwalnych. Dlatego też rzeczy te nie znajdują się w niej na sposób przyczyny, lecz tylko w duszy nieba, która w odniesieniu do nich posiada właśnie taką przyczynowość.

To też [autor] nazywa tutaj silą sprawia­jącą rzeczy zmysłowo odczuwalne. Natomiast każda du­sza z osobna spośród dusz, które istnieją tutaj [tj. w tym podksiężycowym świecie], posiada bez wątpienia przyczy­nowość w odniesieniu do właściwego [sobie] ciała, ale nie powoduje go [w jego istnieniu] ani przez zmysł, ani przez intelekt.

Dlatego [dusza taka] nie posiada uprzednio umy­słowo poznawalnych i wzorczych zasad swojego ciała, spra­wia je jednak dzięki sile naturalnej. Dlatego właśnie w II księdze O duszy mówi się, że dusza jest przyczyną spraw­czą ciała. Lecz taki działający [jak dusza podksięźycowa], nie dziada przez jakąś zasadę wzorczą we właściwym tegi słowa znaczeniu, chyba że przez samą naturę, przez którą działa, co nazywamy skutkiem wzorczym, który jest powodowany w jakiś sposób na jej [tj. duszy] podobieństwo. W ten właśnie sposób w sile natury duszy istnieją uprzednio wszystkie części zmysłowo odczuwalne jej ciała.

Władze duszy, które pochodzą z jej natury są bowiem połączone. (Pozostawiając niejako na uboczu kwestię istnienia duszy nieba czy też niebios, Akwinata stwierdza dobitnie, że w przypadku dusz ludzkich, czyli istniejących w tzw. świecie podksiężycowym, nie istnieje przyczynowość wzorcza w odniesieniu do cial, z którymi są one substancjalnie i organicznie powiązane. Przeczyłoby to bowiem jedności psychofizycznej bytu ludzkiego przez sugestię, że dusza istnieje „wcześniej” niż ciało, będąc od niego zupeł­nie niezależna. Tomasz zdecydowanie odrzuca tego typu spirytualizm antro­pologiczny. Nie wyklucza to jednak, że dusza w pewnym sensie może być i rzeczywiście jest przyczyną ciała, w tym mianowicie znaczeniu, że to w niej są ufundowane władze zmysłowe, które ujawniają swoje działania właśnie przez ciało. Poza tym dusza ludzka organizuje i ożywia dało, z którym jest substancjalnie związana. Z drugiej strony, według Akwinaty, nie przeczy to możliwości samodzielnego, choć faktycznie jakby „ułomnego”, istnienia du­szy w wyniku rozłączenia się z ciałem po śmierci. W tej sprawie zobacz np, jego Kwestie dyskutowane o duszy.)

A chociaż rzeczy zmysłowo odczuwalne znajdują w duszy, która jest ich przyczyną, to jednak nie znajdują się w niej na sposób, w jaki istnieją same w sobie. Jest tak, gdyż siła duszy jest niematerialna, chociaż jest przyczyną ciał. Istnieje też ona bez wymiaru cielesnego, chociaż jest przyczyną rzeczy posiadających wymiar. A ponieważ skutki znajdują się w przyczynie ze względu na siłę przyczyny, to trzeba, żeby ciała zmysłowo odczuwalne znajdowały się w duszy niepodzielnie i niematerialnie oraz niecieleśnie. I jak rzeczy niższe znajdujące się w duszy są duszą w wyższy [bytowo] sposób niż same w sobie, tak też rzeczy wyższe [od duszy], mianowicie inteligencje, znajdują się w duszy w niższy sposób niż w sobie samych, mianowicie obrazo­wo lub na sposób obrazu, jak twierdzi Proklos. Zamiast tego w tej księdze mówi się na sposób przypadłościowy, to znaczy w pewien niższy sposób uczestniczenia, tak mianowicie, że rzeczy umysłowo poznawalne, które w sobie samych istnieją jako niepodzielne oraz w sposób zjed­noczony i jako niezmienne, w duszy istnieją podzielnie, w sposób zwielokrotniony oraz zmiennie, a to za sprawą odniesienia do inteligencji.

Rzeczy wyższe bowiem są pro­porcjonalne w stosunku do tego, żeby były przyczynami wielości oraz podziału i ruchu rzeczy zmysłowo odczuwal­nych. [Autor] stwierdza też, że rzeczy niezmienne znajdują się w duszy na sposób ruchu, ponieważ według platoników dla duszy jest czymś właściwym, żeby poruszała samą sie­bie. Natomiast według Arystotelesa jest ona zasadą ruchu rzeczy poruszającej samą siebie.

Ostatecznie zaś, jakby streszczając, [autor] docho­dzi do [tego samego] twierdzenia, a jest ono oczywiste w świetle poprzednich wywodów. Na podstawie tego, co zostało powiedziane, można zatem ukazać, w jaki sposób dusze wyższe niebios [empirejskich], jeśli w ogóle niebiosa – są ożywione, mogą poznawać rzeczy zmysłowo odczuwal­ne oraz umysłowo poznawalne. Poznają je one bowiem o tyle, o ile one w nich istnieją. Każdy wiedzący zna swoją istotę, a więc powraca do swojej istoty powracaniem zupełnym.

„Jest lak, ponieważ wiedza jest wyłącznie działaniem umysłowo po­znawalnym. Skoro zatem wiedzący zna swoją istotę, to wówczas powraca przez swoje umysłowo poznawalne działanie do swojej istoty. To zaś dokonuje się w taki sposób tylko dlatego, że wiedzący i to, co jest przedmiotem wiedzy, są jedną rzeczą, ponieważ wiedza znającego swoją istotę pochodzi od niego [samego] i do niego [samego] się odnosi. Pochodzi od niego, ponieważ jest wiedzący, dotyczy zaś jego, ponieważ [wiedzący] jest przedmiotem wiedzy. Jest tak z tego względu, że wiedza jest wiedzą wiedzącego, a wiedzący zna swoją istotę, ponieważ jego działanie powraca do jego istoty. A zatem jego substancja powtórnie powraca do samej [jego] istoty.

A przez [wyrażenie] „powracanie substancji do jego istoty” wskazuje tylko to, że [substancja taka] jest trwała i stała [bytowo] sama przez się i niepotrzebująca do swojej trwałości oraz swojej istoty innej pod­trzymującej ją rzeczy, ponieważ jest substancją prostą, wystarczającą [do swojego bytowania] sama przez się.”

Wykazawszy, w jaki sposób dusza odnosi się do innych rzeczy, w tym miejscu autor opisuje, w jaki sposób odno­si się do siebie samej. Przedstawią takie oto twierdzenie: Każdy wiedzący zna swoją istotę, a więc powraca do swojej istoty powracaniem zupełnym. Żeby zrozumieć to twier­dzenie, należy rozważyć pewne twierdzenia, które są pre­zentowane w księdze Proklosa.

Jedno z nich, mianowicie XV, jest następujące: Wszyst­ko, co zwraca się do siebie samego, jest bezcielesne. To właś­nie twierdzenie autor wyłożył w twierdzeniu 7 tej księgi. Drugie, które bierzemy z księgi Proklosa, czyli twier­dzenie XVI, jest następujące: Wszystko, co zwraca się do siebie samego, posiada substancję dającą się oddzielić od wszelkiego ciała. Dowodem tego twierdzenia jest to, że skoro ciało nie jest w stanie zwrócić się do siebie same­go, jak to ustalono na podstawie poprzedniego twierdze­nia, to wynika z tego, że zwrócenie się do siebie samego jest działaniem oddzielonym od ciała.

Z kolei substancja rzeczy, której działanie daje się oddzielić od ciała, sama także z konieczności jest taka. Dlatego wszystko, co może zwrócić się do siebie samego, daje się oddzielić od ciała. Trzecie twierdzenie, które bierzemy z jego księgi, to jest XLIII, jest następujące: Wszystko, co zwraca się do sie­bie samego, jest samoistne, to znaczy trwale istniejące samo przez się. Tego zaś dowodzi się dzięki temu, że wszystko zwraca się do tego, przez co jest substancjalizowane. Dlatego jeśli coś zwraca się do siebie samego ze względu na swoje bytowanie, to trzeba, żeby trwale bytowało samo w sobie.

Wreszcie czwarte twierdzenie, które bierzemy z jego księgi, to twierdzenie XLIV: Wszystko, co ze względu na dńałanie zwraca się do siebie samego, jest także zwrócone do siebie pod względem substancji. Tego zaś dowodzi się dzięki temu, że skoro zwracanie się do siebie samego jest doskonałością, to jeśli pod względem substancji [coś] nie odnosiłoby się do siebie samego, a pod względem działa­nia tak, wówczas wynikałoby z tego, że działanie jest lep­sze i doskonalsze niż substancja [czegoś takiego]. Użytemu w tym zdaniu terminowi „samoiśtność” odpowiada w ory­ginale łacińskim słowo authypostaton, co jest oczywiście dokładną kalką z greki, który oznacza „rzecz, która sama podtrzymuje swoją substancję, względnie istotę”.

Akwinata używa tego techniczne­go neologizmu metafizycznego również gdzie indziej. Termin ten sugeruje niedwuznacznie, że jego metafizyka dopuszcza pewien realny dynamizm, zawarty w samej istocie (substancji) bytu, która nie jest wyłącznie statyczną strukturą, ale też jakimś najgłębszym źródłem wszelkiej aktywności rzeczy, nawet w pewnym sensie samą aktywnością.” Piąte z kolei twierdzenie, które bierzemy z księgi Proklosa, to jest LXXXIII, jest następujące: Wszystko, co poznaje siebie samo, zwraca się także do siebie samego pod każdym względem. Dowód twierdzenia jest taki że to, co samo siebie poznaje, zwraca się do siebie samego przez swoje działanie, a w konsekwencji przez swoją isto­tę, co jest jasne na podstawie twierdzenia poprzedniego.

Jako szóste przyjmujemy twierdzenie CLXXXVI z jego księgi, które jest następujące: Wszelka dusza jest substancją bezcielesną i dającą się oddzielić od ciała. Twierdzenia tego w ten sposób się dowodzi na podstawie poprzednich: dusza poznaje samą siebie, a więc zwraca się do siebie samej pod każdym względem, a więc jest bezcielesna i dająca się oddzielić od ciała. Mając więc już ustalone te sprawy, należy rozważyć trzy [twierdzenia względem duszy], które przyjmuje się w tej księdze.

Pierwsze z nich jest takie, że dusza zna swoją istotę, a to, co się tutaj mówi, należy rozumieć właśnie w odniesieniu do duszy. Drugim twierdzeniem jest to, co [można] z tego wywnioskować, że [dusza] po­wraca do swojej istoty powracaniem zupełnym. Jest to do­kładnie to samo, co zostało powiedziane w twierdzeniu Proklosa, że wszystko, co poznaje siebie samo, zwraca się także do siebie samego pod każdym względem, a rozumie się przez to właśnie powracanie lub zwrócenie się zupeł­ne, zarówno pod względem substancji, jak i działania, jak już zresztą zostało powiedziane.

Tego zaś, że to drugie twierdzenie wynika z pierwszego, autor dowodzi w ten sposób, że skoro mówię, iż wiedzący zna swoją istotę, to samo „znać” oznacza działanie umysłowo poznawalne, a więc jest jasne, że przez to, iż wiedzący zna swoją istotę, powraca, to znaczy zwraca się przez swoje działanie umy­słowo poznawalne do swojej istoty, mianowicie poznając ją. To natomiast, że należy tę sytuację nazywać „powro­tem” lub „zwróceniem się”, wyjaśnia tym, że skoro dusza zna swoją istotę, to wiedzący oraz to, co jest przedmiotem wiedzy, są jedną rzeczą.” – koniec cytatu ze św. Tomasza.

Mamy więc tu, w tym starożytnym Matrixie, takie rzeczy jak: „…uznają ciała niebieskie za ożywione, dusza nieba jest przyczyną wszystkich ciał zmysłowo odczuwalnych”, nastepnie: „rzeczy wyższe [od duszy], mianowicie inteligencje, znajdują się w duszy w niższy sposób niż w sobie samych, mianowicie obrazo­wo lub na sposób obrazu”. W Księdze Rodzaju Bóg daje nam następujące słowa: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i kobietę,, następnie Akwinata pisze: „dusze wyższe niebios [empirejskich]”, i mamy coś co jest tu kluczowe, chodzi o „poznawanie”, jest tam zdanie: „zwraca się przez swoje działanie umy­słowo poznawalne do swojej istoty, mianowicie poznając ją”.

Starożytny Matrix jest wspaniały ! Ujawniamy tu państwu niezwykłę skarby, to znaczy w cudzysłowie „ujawniamy”, każdy musi sam rozpocząć duchową archeologię, pokazujemy kierunki kopania. Dlatego zacytujemy zdanie z tekstu „Elementy prawdziwej katolickiej nauki „jarzma” św. Tomasza z Akwinu, doprowadzające do Logosu („…w czystym duchu, gdy kontempluje własną substancję”)„, ma ono związek ze starożytną cywilizacją pierwszych Adamów, chodzi o wyżej wzpomniane „poznanie-poznawanie” duszy – zwraca się przez swoje działanie umy­słowo poznawalne do swojej istoty, mianowicie poznając ją„, oto te słowa:

„Po tym, co tu przeczytaliście, o „poznawaniu„, warto uchylić rąbka tajenicy świętego Kodu, chodzi o Ks. Rodzaju 4:1, gdzie mamy napisane: „Adam poznał żonę swą Ewę…„. W języku hebrajskim mamy zastosowane słowo „jada”, czyli „poznał-nauczył się”, (ryciny angielskie powyżej) a nie o innym znaczeniu jak: „zbliżył się„, albo „obcował„, czy jeszcze inne, od ludzi nie obaznanych z biblijną nauką o cnocie !!! Dlaczego różni (niewtajemniczeni?) tłumacze-bibliści mają na myśli „stosunek płciowy” ? Bo nie chcą wtajemniczać zwykłych ludzi, istoty nie zrodzone z wody i Ducha, albo może nie wiedzą, ich część, co przekazał św. Tomasz w swoich wykładach, chodzi o często powtarzane przez nas jego zdania: „To oznaczenie, dzięki któremu rzeczy oznaczane przez słowa znaczą ponownie inne rzeczy, należy do sensu mistycznego” (Tomasz z Akwinu, In Ep, ad Gal, Opera omnia, Paris 1876, tom 21, 230).

Z tego powodu, to znaczy z powodu Kodu Biblii, nauk czystości i cnoty, każdy poszukiwać prawdziwej katolickiej Biblii powinien się zastanowić co oznacza „Adam„, a co „Ewa” w Piśmie – podkreślmy katolickiego czystego – wykładu miłośników cnoty, a nie innego wykładu, to nasze tu i teraz pochodzi od Ojców i doktorów Kościoła… Co to za „rzecz oznaczona” przez słowo: „Adam”, a co za „rzecz oznaczona” przez słowo: „Ewa” ?!?! Co starożytna Inteligencja nam tu przekazała, co zakodowała ? O czym wiedzieli mędrcy ze Wschodu kiedy przybyli do Mistrza ukrytych „rzeczy oznaczonych przez słowa” ?! Rabini każą nie zdradzać tajemnic Pisma, piszą w swoich księgach by nie przekazywać dostępu do Kodu, zwłaszcza tym którzy nie cenią świętych Przekazów. Niech będzie wychwalany Maszijach Jeszua Jezus Chrystus Pan, czyli Bóg EL ! Elohim jest dłuższą formą rzeczownika El (אל) i jego rozszerzenia Eloah (אלוה), określających Boga w Biblii – Dzieła Pana Szyfrów…”

Dusze mogą poznawać ! Mogą poznawać rzeczy tajemnicze, związane z Boską cywilizacją poziomu VII skali Asimova, konstrukt cybernetyczno duchowy starożytnego Matrixa. Mogą także, jeśli już się zaznajomią z niebywałymi tajemnicami, z przemianami jakie w nich zajdą, zrodzić, albo porodzić ! Dlatego w artykule pt.: „Tajemnice starożytnej logiki i filozofii „bara” – (asymilacja do cywilizacji Ducha Świętego)” pisaliśmy tak: „Mimo że w bólach porodu. Mimo że dzieje się to w przestrzeni ciągle jeszcze skażonej grzechem loży iluminackich, do której szatan ciągle jeszcze ma przystęp. Ale naprawdę rodzi. Rodzi do Życia. Gdyż „to co się z ciała narodziło, jest ciałem, a co się z Ducha narodziło, jest duchem” (J 3,6). Święty Kod, który jest niezwykle skomplikowany, jest jaśniejszy dla tych którzy czasami zostają zasymilowani przez Duch Świętego, przypomnijcie sobie: „Megalityczny Kościół, czyli „Niewiasta zrodzi” super mistycznych chrześcijan, uciekną na specjalne miejsce „pustyni (Arrakis)”.

Pisaliśmy tam o Nowej Cywilizacji Ducha: „Smok stanął przed Kobietą, która miała urodzić, aby — gdy urodzi — pożreć jej dziecko. I urodziła Syna, Mężczyznę, który wszystkie narody ma paść żelazną laską, a jej Dziecko zostało porwane do Boga i do Jego tronu.(…)A gdy smok zobaczył, że został zrzucony na ziemię, zaczął prześladować Kobietę, która urodziła Mężczyznę. I dano Kobiecie dwa skrzydła wielkiego orła, aby leciała na pustkowie, do swojego miejsca, tam gdzie jest karmiona przez czas i czasy, i pół czasu, z dala od węża.” Apokalipsa 12:4-14 Widzicie to: „Kobieta, która miała urodzić” ?

Z tego powodu proszę zobaczyć co przekazuje nam Mistrz Zbawiciel w Ewangeliach: „Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec!  Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz Wszystko to zaś – (to dopiero) początek bólów porodowych.” – Przekład dosłowny. Świat nie widzi jeszcze rodzącej się nowej cywilizacji, nie jest śwaidomy rodzących się „cybernetyczno duchowych płodów„, chce mordować nienarodzone dzieci, dzisiejsi Herodzi NWO, z loży iluminackich, boją się przybywajacych na tą planetę w łonach matek Nowych Istot, czyli Chrześcijan !

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął [jeden], i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.” Dzieje, 2, 1-13″ – koniec cytatu.

Jak pańśtwo widzą, wykładnia cybernetyczno duchowa katolickiej archeologii odkrywkowej jest niesamowita, jest wspaniała, a jej podstawą jest bycie miłośnikiem cnoty ! Z tego powodu należy cały czas studiować św. Tomasza ! Nie można wykluczyć, że jacyś „bogowie” rodzą określone istoty, które umieszczają w ciałach bionicznych, częsć może być własnością „Tronów, Panowań, Zwierzchności i Władz” dlatego odsyłamy do „Innowymiarowy anielski błogostan medytacyjny myśli i miłości – za sprawą wtajemniczenia w filozofię św. Tomasza z Akwinu (duchowe cybernetyczno biologiczne humanoidy Ziemi) „, oraz do problematyki „tylko ciał”, w których ktoś, jakaś „moc z wysoka-moc z wysokości” może umieszczać zrodzone dusze… „A oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś siedźcie w mieście, aż zostaniecie przyodziani mocą z wysokości” – przekład dosłowny Ew. Łukasza 24:49

Linki:

Każdy kto się interesuje ciałami anielskimi innowymiarowymi oraz reinkarnacją powinien zapoznać się z tekstem pt.: „Żyjąc jak Chrześcijanin, modląc się, poznając św. Naukę, klęcząc prosimy o to, by Bóg zbudował nam „Dom

Czym będziemy po przejściu chrześcijańskich katolickich przygotowań „przypomnienia sobie Pamięci Totalnej – Total Recall” – jogi Chrystusa ?) ,

Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?,

Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

Programowalny (duchowy) układ logiczny , lub programowalna (duchowa) sieć logiczna

Zagubione byty humanoidalne – biologiczne, zwane „ciałami”: „ujrzą Boże zbawienie”? Jak uciec z diabelskiego koła samsary?

Czy coś takiego jak „UFO istoty” istnieje ? Super „pałer” Rogu Wybawienia – Jakaś potężna Istota, albo istoty, „wytapiają metale” w kibsian ?!

Mistyczne super kazanie Ks. Natanka który został cylnięty przez Ducha Św., czyli Słowo – Kod Biblii!

Dobre 13
Złe 1
]]>
http://argonauta.pl/milosc-i-duchowa-starozytna-archeologia-razem-z-logika-ducha-swietego-ujawnia-tajemnice-boskiej-cywilizacji-z-poziomu-vii/feed/ 0
Tajemnica apokaliptycznej bitwy w miejscu góry „Me-giddon”, zgromadzeniu istot innowymiarowych oraz duchowych Borg (asymilantów) http://argonauta.pl/trwajaca-wlasnie-bitwa-pod-har-magedonem-jak-przetrwac-w-walce-z-duchami-starujacymi-bolszewia-nwo/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=trwajaca-wlasnie-bitwa-pod-har-magedonem-jak-przetrwac-w-walce-z-duchami-starujacymi-bolszewia-nwo http://argonauta.pl/trwajaca-wlasnie-bitwa-pod-har-magedonem-jak-przetrwac-w-walce-z-duchami-starujacymi-bolszewia-nwo/#respond Tue, 27 Aug 2024 17:32:51 +0000 http://argonauta.pl/?p=62258 W Imię Ojca Jahwe, Syna Jezusa Chrystusa Pana, i Ducha Świętego, prosimy wszelakie duchy niebieskie o  laskę i wsparcie, jak i Aniołów Boga Abrahama, Izaka i Jakuba, by nas i naszą rodzinę ochraniali po publikacji tego tekstu. Prosimy również naszych czytelników o modlitwę za twórców Argonauty. Bóg zapłać ! Podczas wieloletnich badań nad starożytnością, ale i chrześcijaństwem, można dostrzec ogromny wpływ duchów, istot duchowych, aniołów i demonów na ludzkość.

Temat ten ma bogatą literaturę. Cała starożytność, z najdalszych czasów wręcz krzyczy o tych inteligencjach ! Można błądzić latami kopiąc w duchowej archeologii ludów tej planety, lecz wszystko się kumuluje i wyjaśnia w chrześcijaństwie. Katolickie homilie Ojców Kościoła pozwalają określić imiona szatana i poznać dramat tych aniołów, którzy po buncie skierowanym przeciw Bogu zostali strąceni z nieba i stali się złymi duchami – szatanami i demonami. Pozwalają również opisać naturę złych duchów i objaśnić hierarchię i zróżnicowanie pomiędzy nimi.

Przez lata ciężko mi było przyjąć prawdę o możliwościach tych inteligencji, ale najbardziej nie mogło do mnie dotrzeć jak działają, poprzez co, ale najważniejsze: poprzez kogo wywierają wpływ ! O tym tajemniczym zjawisku już trochę pisaliśmy. Wyłumaczenia go dostarcza nam Biblia, Zbawiciel, o czym wspominaliśmy w serii tekstów, najważniejsza jest trylogia o „Rycerzach dynamin„. Istnieją różne przekazy w tym temacie, jednak warto się skupić na kilku zasadniczych sprawach, chodzi o narzędzie jakim są określeni „ludzie”, a dokładniej „ludzie mediumiczni”, tymi właśnie się posługują najbardziej – omawiane tu inteligencje.

Każdy człowiek jest bardziej, lub mniej duchowo podłączony do „biblijnego morza”, do mocy duchowych, jakie wywierają wpływ na nasze ciała, ale i umysł, starują nami. To jest kolosalna gmatwanina, na tej planecie przeplatają się niezliczone „Trony, panowania, władze, i zwierzchności” – „z jakiego powodu mieli byśmy być tak często odwiedzani” ? – pytał ufolog Hynek, nie zdając sobie sprawy z jak wielką „uprawą” ma do czynienia.

Chrześcijanie, w terminologii starożytnych mędrców, to „Synowie Światłości”, są podłączeni również – do Boga, Istoty Duchowej najbardziej ! Podobnie najbardziej podłączeni są członkowie tajnych bractw iluminackich, we wspomnianej termionologii „synowie ciemności”. Ci z ludzi, którzy nie chcą być podłączeni, czy to do chrześcijańskich inteligencji, czy do tych sterujących lożami wolnomurarskimi, są nieświadomie złączeni (asymilowani) z „morzem”, są „duchowymi Borgami – morzem” (Postać „Borg” znajdujemy w serii filmów „Star Trek”, jest to kolektyw istot różnych ras zmienionych poprzez proces asymilacji w cyborgii, podobnie „duchowy Borg” tu wspominany, to ludzka grupa, albo całe społeczeństwa, biblijne „tylko ciała” – podłączone do jednej wielkiej pod-świadomości – biblijnego „morza”, czy to „morza”, czy innego jeszcze „morza”, bo wytępują co najmniej dwa takie „zbiorniki”, jak informuje Duch Święty! – a oprócz tego jeszcze istnieje: „głębina- otchłań„).

Wszystkie te istoty, czy inteligencje, są tu obecne, na tej planceie, w tym nieznanym ludzości Układzie Słonecznym, zresztą nawet Ziemia nie jest poznana do końca, w głębinach oceanów istnieją obce nam formy bytów, podobnie na odludziach (Wielka Stopa). Temat jest fascynujący i straszny. Przestrzeń najbardziej przerażająca, którą marionetka BerGOG chce wymazać ze świadności chrześcijan, czy nawet całej ludzkości, jak informuje doktor Krajski i Dariusz Pawlak, jest tą, albo tym, co w Piśmie określono jako „otchłań” !!! (O tych „lochach”, albo „Lochach Tartaru” informują chyba wszystkie religie ! Z pewnością hinduizm i buddyzm) Jest to tak straszne „miejsce”, że nawet demony się go lękają, są przerażone tą „przestrzenią” ! „Zatem demony go prosiły, mówiąc: Jeśli nas wyrzucasz, pozwól nam wejść w stado tych świń (grec. „hoirous).” Ewangelia Mateusza 8:31, wolały wejść w świnie niż zostać wyrzucone w „otchłań”, w którą i tak same za chwilkę wpadły !

(W mitologii greckiej „otchłań” jest zarówno pierwotną siłą i bóstwem, jak i najmroczniejszą częścią w podziemnym świecie, w której przebywały dusze skazanych na wieczne cierpienie. W starożytnych źródłach ortodoksyjnych i w szkołach misteryjnych Tartar (Tartarus) jest nieskończoną pierwszą istotą, z której rodzi się Światłość i Kosmos. Tartarus należy do grupy Protogenoi, jest jednym z pierwszych bogów, bratem Gai i Uranosa, który tak jak oni wyłonił się z Chaosu. Ojciec Tyfona i Echidny. Ten prabóg i władca podziemnego Królestwa Tartaru uchodził za najbardziej szpetnego ze wszystkich bogów i uwielbiał torturować Cyklopów i Sturękich. Gdy Zeus obalił Kronosa, Tartar został skazany na wygnanie, a jego miejsce zajął Hades.)

Co to za „istoty”, te z Ewangelia Mateusza 8:31, które przyjęły demony w siebie ? W które „świnie” weszły te straszne byty ?! To jest coś pięknego, Kod Biblii jest niesamowity ! W które „prosiaki” udało się im dostać, jakoś wślizgnąć ? Wszystko wskazuje, na to, że w „świnie humanoidalne hoirous„. Tajne bractwa, ich członkowie, ale i cały ruch Nowej Ery spożywają biblijne „strąki i trawę” (Patrz „„Tajemnice filmów fantastyczno naukowych z dziedziny hodowli zaawansowanych starożytnych „strąków – keration”.), to jest pożywienie nie tylko „świń”, ale także każdego upadłego, w tym strąconych krolów – i „królów ziemi”, tych z apokalipsy.

Drodzy Rodacy, szanowni Państwo i kochani Chrześcijanie, na tej planecie nie ma mowy na jakikolwiek ruch, albo wolność – wszyscy są od lat najmłodszych podłączeni, a dokładniej, jeśli zastosujemy słownictwo Biblii i rabinów: „zmieszani” z obcymi inteligencjami, lub z duchami Boga Jezusa ! Należymy albo do Wielkiej Nierządnicy – Wielkiego Babilonu, albo do „Góry Syjon”, do Niebiańskiego Jeruzalem, super Inteligencji Ducha Świętego, część, jak wspomnieliśmy, jest zasymilowana jako „duchowy Borg – morze„, co i tak kończy się zawsze jako służacy Nachaszowi. Nie ma tu, na tej planecie, ludzi, albo „tylko ciał„, które by nie były z czymś duchowo zmieszane-podłączone do czegoś, do duchów. Zanim przeczytacie dalszy tekst, musimy przypomnieć o datach w jakich rozgrywa się Apokalipsa. Chodzi o niezwykle dokładny kalendarz Esseńczyków. Dzięki niemu starożytni umieścili w swoich pismach ogromną liczbę proroctw.

Jest to dzieło prawdziwych Żydów, jeszcze sprzed narodzin Zbawiciela. Z niego udało się wyczytać kolejność apokaliptycznych zdarzeń. W roku 2025 wchodzimy w okres 50 lat, w których rozegra się „koniec czasów”, wielkie globalne przetasowania, o jakich wspomina Apokalipsa św. Jana., trwać ten napięty czas będzie do około 2075 r. (Odsyłamny do „Sensacja biblijnej archeologii – kosmiczny rok 6000 zacznie się w 2075 !”) Skoro już od roku 2025 zacznie się rozkręcać cykl widocznych, ale i niewidocznych zdarzeń, z udziałem inteligencji anielskich oraz demonicznych, sterujących „tylko ciałami” (duchowymi Borg), to warto się zapoznać z tajemnicą „góry Me-giddon”.

Przejdzmy teraz do sedna, chodzi o to, co o tym, wspomnianym powyżej temacie, mówi sam Bóg, ale i co mówią święci, chodzi o Psalm 129:2 „bardzo mnie gnębili od mojej młodości, lecz nie zdołali mnie przemóc.” w przekładzie Tysiąclecia, zobaczcie inne przekłady poniżej:

Jak wspomnieliśmy powyżej, wiele lat zajęło nam porządne przyswojenie starożytnej wiedzy o ludziach zasymilowanych do „duchowego Borg – morza„, jednak po zapoznaniu się z naukami świętych katolickich, świętych papieży i Biblią, sprawa ta dotarła do mojej świadmości i stała się czymś, co jest dla mnie podstawą duchowych zmagań, jak je rozumieć, jak wiedzieć i być świadomym tego co się dzieje do okoła nas, z Polakami, z narodami, w naszych wnętrzach, zwłaszcza że pierwsze zdanie tego artykułu jest w pewnym sensie, a nawet dokładnym nawiązaniem do tego co tu za chwilkę zacytujemy. Wyjasnienie Psalmu 129:2 przedstawi nam jeden z Ojców Kościoła:

Często gnębili mnie od mojej młodości, lecz mnie nie przemogli.” „Zapaśnik nie otrzymuje wieńca, jeśli nie walczył przepisowo” 2 List do Tymoteusza 2:5.  „Wydawało się, że to ludzie mnie napadali, lecz ja w tych ludziach dostrzegałem diabła. Kiedy więc prześladują nas ludzie, nie gniewajmy się na prześladowcę, lecz współczujmy im i płaczmy nad nimi: ktoś inny bowiem prześladuje nas przez prześladowców. Jeśli przyjdzie człowiek opętany, który ma diabła i zada mi cios, i kopnie mnie, czyż będę się na niego gniewał? On mnie bije, a ja płaczę, ja opłakuję tego, który mnie uderzył.

Widzę bowiem, że jemu silniejszy cios zadał ten, który działa przez niego, niźli ja otrzymałem z jego ręki.(…) cierpimy i wystawiani jesteśmy na próby, wiedzmy, że to diabeł i złe duchy szykują dla nas próby poprzez ludzi. Może ktoś powiedzieć: Udowodnij to na podstawie Pisma; nie powinniśmy bowiem twierdzić niczego, co by nie mogło być poparte i potwierdzone przez Pismo. Judasz był zdrajcą, lecz wszedł w niego szatan i to on popełnił zdradę w zdrajcy. Kiedy żona Putyfara pochwyciła Józefa, swego sługę, pani sługę, bogata ubogiego, obywatelka cudzoziemca, ona wprawdzie trzymała Józefa, lecz święty mąż wiedział, że rękami kobiety trzyma go diabeł. Po co mówię o tym wszystkim? Po to, abyśmy cieipiąc prześladowanie ze strony ludzi, nie gniewali się na nich, lecz płakali nad nimi i dostrzegali owego prześladowcę, który w nich działa.” – koniec cytatu. (Proszę sprawdzić „Polska jako „państwo duchowe”, ludzi z „zainstalowanymi w nich/nas duchami” – na końcu tego wpisu będziemy cytować słowa św. Fautyny, zwróćcie uwagę na to skąd wychodzą demony: „ Kiedy uszłam parę kroków, zastąpiło mi drogę całe mnóstwo szatanów, którzy mi grozili strasznymi mękami. – I dały się słyszeć głosy: Odebrała nam wszystko, cośmy przez tyle lat pracowali. – Kiedy się ich zapytałam: Skąd was takie mnóstwo? – Odpowiedziały mi te złośliwe postacie: Z serc ludzkich, nie męcz nas.”)

O tego typu rzeczach wspominał również święty Kościoła Justyn Męczennik, jeszcze raz zacytujmy informacje o tych inteligencjach, ich działaniu, ma to związek z miejscem zniszczenia „megiddon” i wojskami NWO, o którym za chwilkę: „Nowością jest w 1 Apologii terminologia Justyna, który wiedząc, ze pisze do ludzi wycho­wanych w kulturze helleńskiej, gdzie termin „demon miał znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne, precyzował, że chodzi o „złe/fałszywe demony”. Po raz pierwszy w tekstach chrześcijańskich stan opętania został określony w języku greckim czasownikiem „energio”, który w przyszłości stanie się terminem technicznym na wyrażenie tego stanu, a opętanych będzie się określać mianem „energoimenoi”. W 2 Apologii Justyn powtarza przekonanie, że dobrzy ludzie i słudzy prawdy, jak Sokrates, „z powodu działania owych złych demonów są prześladowani i zakuwani w kajdany”. Z tym większą nienawiścią pałają teraz demony do chrześcijan, którzy ujawniają ich machinacje, pragną żyć nie tylko według nasion Logosu, ale znają i kontemplują cały Logos, Chrystusa (2 Apol. 7,3; 8,2-3). Z tego właśnie powodu, że chrześcijanie nauczają prawdy o boskim Logosie, demony rzucają na nich oszczerstwa i pobudzają rzą­dzących do skazywania ich na śmierć (2 Apol. 11,1; 13,1-2). – koniec cytatu.

Dla lepszego zrozumienia o czym tu będziemy pisać musimy podać bardzo zwięzłą definicje globalnych przemian, określanych jako akronim: „NWO„. W wielkim, ale jednocześnie dokładnym skrócie oznaczają te trzy litery: „Zgromadzenie ludów, państw i społeczeństw pod władzą jednego dyktatora, który okaże się antychrystem„. Jest to ważne ze względu gromadzenie wszelakich zasobów, inteligencji i duchów na ostateczną rozgrywkę mocy zła z Bogiem. Akronim „NWO” jest bardzo ściśle związany z tajemnicą „zgromadzenia wojsk diabelskiej bolszewi pod górą Apollyona„, ale o tym za chwilkę.

W tytule mamy coś o „bitwie pod Megiddo”, wspominaliśmy o tym w tekście „Cudowna, i jednocześnie wąska brama globalnej nauki chrześcijańskiej deprywacji (w czasie bitwy pod Har-magedonem)„, jest tam bardzo sporo o tajemniczym „morzu”, o „tylko ciałach„, uwięzionych przez to „morze”, o tym że kiedyś je będą/będzie musiało oddać, co jest bardzo tajemniczym zdarzeniem. O jakie „ciała” może chodzić ? Czy będą to ciała fizyczne, (ponownie) zmaterializowane, albo jakieś wcześniej przechwycone przez UFO istoty – „tylko ciała”, bez dusz, które są w innych światach, w czyśccu, w piekle, czy w niebie ? A może będą to ciała DUCHOWE – dusze ?!

W wymienionym tu przed chwilką artykule jest także mowa o apokaliptycznych zmaganiach Har-Magedonu, i jak pisaliśmy, wszystko wskazuje na to, cały Kod Biblii, że jest tam mowa o jakimś miejscu w innym świecie, w innej rzeczywistości – duchowej, ewentualnie tuż obok – w przestrzeni metafizycznej Kodu Pisma (nie wykluczamy również jakiejś wielkiej waki na tej planecie, efektu ubocznego duchowych zmagań zgromadzenia duchów i aniołów! Może to być do pewnego stopnia materialny atak Goga i Magoga).

Na przeciw sobie staną Synowie Światłości i synowie ciemności (bolszewia NWO), w połączonych siłach z „duchowymi Borg morza” oraz demonami – jak żaby. W tekście Apokalipsy znaleźć można wiele zagadkowych symboli i sformułowań. Niektóre z nich wywoływały w historii interpretacji tej księgi spore emocje i bywały chętnie łączone z doraźnymi przeciwnikami ideologicznymi lub religijnymi, co nie powinno być czymś dziwnym, nie powinniśmy się temu dziwić. Siły zła, jak i dobra są zmieszane, jak naucza Biblia, z każdym z nas, a my-nasze dusze, jesteśmy zmieszani z błotem-gliną (część z demonami, jak odszyfrował rabin Szneur Zalman) !!! Natomiast Chrześcijanie, ci najbardziej uduchowienie, dzięki łasce, są zmieszani ze Zbawicielem.

W przestrzeni współczesnej popkultury Har-magedon (lub Armagedon) funkcjonuje głównie jako symbol zagrożenia i nieuchronnego starcia z tym wszystkim, co zagraża cywilizacji ludzkiej w wymiarze ogólnoświatowym, a wręcz kosmicznym. Podstawowy problem jaki należy rozwiązać podejmując się interpretacji teologicznej, czyli św. Kodu Biblii, określenia „Armagedon” – jest zdefiniowanie, do czego się ono odnosi. W kontekście Ap 16,16 autor Apokalipsy, czyli Duch Święty, wskazuje, że jest to nazwa hebrajska, ma to gigantyczne znaczenie. Tymczasem zapis grecki nie ułatwia identyfikacji tego symbolu.

Najprostsze wyjaśnienie to „góra Megiddo” – od słów hebrajskich „Har Megido„. Jednak, jak wskazuje wielu egzegetów istnieje tu poważna wątpliwość. Problem w tym, że Megiddo leży co najwyżej na pagórku, a nie na górze. Miasto Megiddo odgrywało rolę militarną strzegąc głównego szlaku handlowego łączącego Egipt z Asyrią, który przebiegał przez przesmyk górski między Masywem Taboru a Górami Manassesa i leżącej przed nim Doliny Jizreel. Aktualnie większość egzegetów stwierdza jednomyślnie, że można mówić o mieście Megiddo, ewentualnie o równinie rozpościerającej się w okolicy, ale fizycznie Megiddo jako góra właściwie nie istnieje.

Czy gdzieś w Biblii można znaleźć wytłumaczenie tej zagadki ? Wiadomo nam, każdemu z poszukiwaczy zaginionego św. Szyfru, że rabini znają go bardzo dobrze, niektórzy wyjątkowo sprawnie go odszyfrowują, dzięki znajomości jęz. hebrajskiego. Jedyne co jakoś można by podciągnąć tu, pod tą tajemnicę, znajdujemy w Księga Sędziów 5:19 „Nadeszli królowie i walczyli, walczyli wtedy królowie Kanaanu w Tanak nad wodami Megiddo, lecz nie zabrali srebra jako łupu„.

Koło Megido były, albo nadal są jakiś niewidoczne „wody”, te same które znajdują się w „morzach” i „rzekach” ? Zostawmy na chwilkę „wody Megiddo” i skupmy się na hebrajskiej nazwie, jako kluczu do zrozumienia tej tajemnicy, tak nakazał Duch Święty, podkreślając nazwę jako słowo hebrajskie, a nie greckie ! Zupełnie inaczej, niż zachodni mistycy greckiej interpretacji, kwestię „Armagedonu” wyjaśniają egzegeci przyznający rację Jeremiaszowi.

Uważają oni, że w Apokalipsie 16,16 znajduje się przede wszystkim aluzja do symbolicznej góry zgromadzeń (Izajasza 14,13), czyli Góry Syjon. Tło teologiczne stanowiłby tekst z Izaj 14,12–14, który już w Nowym Testamencie jest wiązany z upadkiem szatana, natomiast w kontekście literalnym – z upadkiem króla Babilonii, tego który spożywał tajemnicze „trawy”, okultystyczny posiłek, ten sam spożywany przez dzisiejszych „królów NWO z Davos”, wierzących, że są biblijnymi „Królami ziemi” ! (Z tego powodu portal PCH24 nakręcił film o tytule „Władcy świata”. polecamy! „Władcy świata film„)

 

Niektórzy bibliści sugerują, że być może należy szukać rozwiązania problemu w zestawieniu hebr. „Har”; z rdzeniem „gadad” (ścinać – rycina 02 powyżej). W formie rzeczownikowej rdzeń ów wskazywałby na górę niszczącą i spustoszoną z Jerem 51,25, symbol Babilonu (por. Ap 17–18). Wskazuje się także na drugie znaczenie „gadad”, które wyrażałoby zebranie narodów (a to oznacza „duchowych Borg„!! miliardy asymilantów „tylko ciał„) na ostateczną walkę (por. Joel 3,2.12). Proszę zwrócić uwagę na określenie „górę niszczącą i spustoszoną„, to jest bardzo ważne.

Na „pierwszej rycinie” powyżej, mamy wyraz „megiddon”, czytany po hebrajsku właśnie jako „megiddon”, a to nas prowadzi do słowa „Abaddon”, które jest bardzo zbliżone. Z tego powodu niektórzy uważają, że górę Har-megiddon” należy łączyć ze znaczeniem „Abaddon”, którego znaczenie jest: „niszczyć, pustoszyć„. Co bardzo istotne, w tłumaczonym przez nas filmie o tajnych bractwach „asymilantów duchowych Borg”, nazywanych w Biblii „świniami”, w które weszły demony, tytuł to: „Tajemne rytuały loży iluminackiej Wielkiego Babilonu zmieszanej Nierządnicy Abaddona – Billy Crone„, członkowie tych stowarzyszeń czczą właśnie „Abaddona” jako ich bóstwo ! Część znawców widzi w Objawieniu 9:11 inteligencję „Abaddon” jako imię „anioła otchłani”, przetrzymującego w swojej władzy dusze zmarłych, jak i demony.

Niektórzy badacze uważają, że właściwe tło niecodziennego określenia „Armagedon” tworzy przede wszystkim odniesienie do Goga i Magoga z Ks. Ezechiela. Sugeruje się zatem, że Apokalipsę 16,16 należy interpretować w relacji do wizji ostatecznej walki szatana i przeciwników Boga w Apokalipsie 20,8–10,12. Prawdopodobnie więc określenie „Armagedon” należy wiązać z tekstami proroka Ezechiela. To też było naszym tematem wpisów i ma związek z fałszywym prorokiem „BerGOGiem„, marionetką globalistów, nadzorowanych przez demony.

(…zadziwiające, ale nawet wojska NWO mają ukryty w nazwie symbol diabła…, zobaczcie grafikę poniżej…!)

Bezpośredni kontekst użycia terminu „Armagedon” stanowi wylanie szóstej czaszy w Apokalipsie 16,12–16. W sposób typowy dla Apokalipsy wylewanych czasz jest siedem. Czynność tę wypełniają aniołowie, którzy pojawiają się już w wizji z Apokalipsy 15,1–8. Ze świątyni Namiotu Świadectwa (por. Ap 11,15–19) wychodzą odświętnie ubrani aniołowie, podczas, gdy jedna z Istot Żyjących podaje im naczynia pełne Bożego gniewu. Bezpośrednio po serii siedmiu czasz następuje wizja Wielkiej Nierządnicy (zlepku diabelskiego enwuowsta, loży samej siebie nazywającej bestią, wychodzącej z „chaosu”, dlatego „ordo ab chao”) oraz elegia na jej definitywny upadek (Apokalipsa 17–18).

W prezentacji szóstej czaszy widoczne są cztery główne etapy narracji: werset 12 – wylanie czaszy i jej skutek; wersety 13–14 – działanie demonów mobilizujących „królów ziemi” (przykładowo w Davos); werset 15 – makaryzm (Błogosławieństwo, czyli makaryzm (grec. makarios) werset 16 – realizacja działania demonów z wersetu 14, czyli zgromadzenie królów ziemi na miejscu góry Harmagedon.

Greckie słowo har magedon, przejęte z języka hebrajskiego i oddawane przez wielu tłumaczy jako „Armagedon”, znaczy „góra zgromadzenia wojsk”, można by to podsumować także jako „góra zgromadzenia wojsk Abaddona” (góra Abaddona?) ! Demony gromadzą „królów ziemi” w jednym miejscu, co ciekawe zjazdy członków loży Abaddona zawsze odbywają się w jednym miejscu, od wielu lat: w górzystym.

Co roku mamy kolejne przygotowania do wojny „zasymilowanych duchowych Borg morza”, czy to tych z Davos (nazywanych również „Wielkim Babilonem”), czy innych: Bilderberg, z Synami Światłości. Członkowie tajnych bractw Abaddona, są gromadzeni przez Demony, podobnie miliardy biblijnych „tylko ciał„, by w odpowiednim momencie uderzyć w wyznawców Chrystusa i samego Baranka. Miejsce na którym się gromadzą to miejsce „zniszczenia”. Gdyby chcieć to tłumaczyć dosłownie, jako miejsce zniszczenia w tym wymiarze, to ktoś, kiedyś, może zechcieć dokonać jakiejś eliminacji zgromadzenia „globalnego ciała diabła NWO„, załóżmy w Davos, dokonać tam zniszczenie zebranych marionetek Lucyfera.

Gdyby wszystko to połączyć z „wodami Megiddo”, o których wspominaliśmy wcześniej, to sprawa staje się niezwykle interesująca. Mamy gromadzenie się wszelakich mocy piekielnych, „morza” i „kosmicznych rzek” wraz z demonami (reptilianami) na wielki bój. Wydaje się, że nie istnieje możliwość geograficznej identyfikacji symbolicznej „Góry Megiddo, gdzie gromadzą się wojska Antychrysta i demonów”. Możliwe, że w nazwie tej następuje spotkanie różnych możliwych aluzji biblijnych i pozabiblijnych. Szczególną rolę odgrywa tu tradycja apokaliptyczna zaczerpnięta z Ks. Ezechiela 38–39 o ataku (Ber)Goga i Magoga.

Har-magedon jest symbolem, Kodem Biblii, który informuje, przestrzega i niesie nadzieję jednocześnie. Informacja dotyczy samej przyszłości eschatologicznej, która charakteryzuje się radykalizacją DUCHOWEGO konfliktu (Efezjan 6:12) między siłami anty-boskimi opętańców „duchowych Borg morza„, a Bogiem, Barankiem i Kościołem. Autor Apokalipsy, który jest Duchem Świętym, przestrzega przed lekceważeniem potencjału wrogiego Bogu, demony cały czas pracują, latają i lądują, co widzieliśmy nie tylko w Emilcinie, ale i w Las Vegas, czy innych miejscach. Ich oddziaływanie na ludzkość jest bowiem bardzo efektywne.

Chrześcijanin nie powinien o tym zapominać i „chodzić nago” („Oto przychodzę jak złodziej; błogosławiony ten, który czuwa i pilnuje szat swoich, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego.”Apokalipsa Jana 16:15 – francuska loża Abaddona pokazała w czasie otwarcia igrzysk opętańców, którzy promowali swoje sromoty !). Jego wiara może bowiem stać się karykaturą prawdziwego przylgnięcia do Baranka i zatracić zupełnie perspektywę wieczności. Harmagedon wzywa do czujności, przestrzega, także, przed tylko dosłownym rozumieniem Tekstu. Nie może jednak budzić panicznego strachu, ponieważ całość wydarzeń historycznych, dotyczących naszych dusz, podlega absolutnej kontroli Boga.

Także Harmagedon, pozornie budzące grozę apogeum szatańskiej i ludzkiej, w postaci zgromadzeń loży iluminackich, walki z Bogiem i Barankiem, stanowi moment ostatecznej porażki zła, co ma nastąpić około roku 2075. Harmagedon jest ostatnim etapem na drodze do ostatecznego wypełnienia się zwycięstwa Jezusa Chrystusa, Baranka zabitego i zmartwychwstałego. Jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen.

Kiedy dusza moja pod jego kierownictwem zaczęła zażywać głębokiego skupienia i pokoju, często słyszałam w duszy te słowa: umacniaj się do walki parokrotnie nieraz powtórzone.” (Dzienniczek św. Faustyny 145a)

…Trudności jej nie przerażają, są dla niej jakby chlebem powszednim – wcale jej nie przerażają, ani zastraszają, jak rycerza, który jest ustawicznie w boju, nie przeraża go huk armat. Daleka od przerażania się, ale nadsłuchuje, z której strony nieprzyjaciel atakuje, by odnieść zwycięstwo. Nic na ślepo nie robi, ale bada, zastanawia się głęboko, a nie licząc na siebie, modli się gorąco i zasięga rady rycerzy doświadczonych i mądrych, a tak postępując, prawie zawsze zwycięża.” (Dzienniczek św. Faustyny 145c)

Bywają zaatakowania, gdzie dusza nie ma czasu ani na zastanowienie, ani zasięgnięcie rady, ani na nic, wtenczas trzeba walczyć na śmierć i życie, czasami jest dobrze uciec się do Rany Serca Jezusowego, nie odpowiadając ani jednego słowa – tym samym nieprzyjaciel już jest zwyciężony.” (Dz 145d)

„W czasie spokoju dusza tak samo robi wysiłki jak i w czasie walki. Musi się ćwiczyć i to bardzo, bo inaczej nie ma mowy o zwycięstwie. Czas pokoju uważam za czas przygotowania do zwycięstwa. Musi ustawicznie czuwać – czujność, jeszcze raz czujność. Dusza, która się zastanawia, otrzymuje wiele światła. Dusza rozproszona, sama siebie naraża na upadki i niech się nie dziwi, że upada. O Duchu Boży, kierowniku duszy, mądry jest ten, kogo Ty wyćwiczysz. Ale, aby mógł Duch Boży działać w duszy – trzeba ciszy i skupienia.” (Dz 145e)

Modlitwa. Dusza zbroi się przez modlitwę do walki wszelakiej. W jakimkolwiek dusza jest stanie powinna się modlić. – Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swa piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę.” (Dz 146)

Święta Faustyna wspomina o nadsłuchiwaniu, z której strony nieprzyjaciel atakuje ! „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” List do Efez. 6:12 Zaproponowane powyższe kilka zdań z dzienniczka św. Faustyny ukazują „trochę inny obraz” dusz zakonnych od tego jaki jest oficjalnie prezentowany. Miłosierdzie owszem, ale i walka z bliżej nieokreślonymi istotami: „Kiedy się skończyło kazanie, nie czekałam na zakończenie nabożeństwa, bo mi się śpieszyło do domu. Kiedy uszłam parę kroków, zastąpiło mi drogę całe mnóstwo szatanów, którzy mi grozili strasznymi mękami. – I dały się słyszeć głosy: Odebrała nam wszystko, cośmy przez tyle lat pracowali. – Kiedy się ich zapytałam: Skąd was takie mnóstwo? – Odpowiedziały mi te złośliwe postacie: Z serc ludzkich, nie męcz nas.” – Cytat z „Dzienniczka” nr 418

Linki:

Cudowna, i jednocześnie wąska brama globalnej nauki chrześcijańskiej deprywacji (w czasie bitwy pod Har-magedonem)

Starożytny szyfr oraz święty Kod Biblii ratuje dusze – leczy także ciała wyznawców Najwyższego Kapłana Melchizedeckiego (od roku 2032 do roku 2075?)

Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)

Czy istnieje technologia „Pamięci absolutnej – alagesometa” (Total Recall’u) z poziomu VII skali Izaaka Asimova ?

Boska cywilizacja z „Poziomu VII skali Isaaka Asimova” JEST realna – Polacy otrzymali potwierdzenie jej istnienia !„)

Chrześcijaństwo – religia oraz filozofia miłości i duchowej wojny!? („Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – część III)

Silna kosmiczna duchowa sztuczna inteligencja działa w synach reptilianina (Borg) – chrześcijańscy masoni Maryi muszą się zjednoczyć w Duchu Świętym

Tajemnice filmów fantastyczno naukowych z dziedziny hodowli zaawansowanych starożytnych „strąków – keration”.

Mistyczne przepowiednie duchowych Inteligencji z innych wymiarów oraz niezwykle subtelna i zaawansowana św. Nauka Logosu – („I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie.”)

Cudowna Biblia Jedynego Boga YHWH przepowiedziała odkopanie zwojów z Qumran ! (Obecna hitlerowska biblistyka zaprzecza wszystkiemu co duchowe !)

Kosmiczny Matrix UFO istot oraz ich milionów ciał bionicznych składowanych w giga-zbiornikach NWO !

Przygotowania do kosmicznej bitwy pod Górą Abaddona Megiddona Armagedonu demonów jak żaby !

Dobre 13
]]>
http://argonauta.pl/trwajaca-wlasnie-bitwa-pod-har-magedonem-jak-przetrwac-w-walce-z-duchami-starujacymi-bolszewia-nwo/feed/ 0
Chrześcijaństwo – religia oraz filozofia miłości i duchowej wojny!? („Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – część III) http://argonauta.pl/chrzescijanstwo-religia-oraz-filozofia-milosci-i-duchowej-wojny-z-jakiego-powodu-mielibysmy-byc-tak-czesto-odwiedzani-czesc-iii/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=chrzescijanstwo-religia-oraz-filozofia-milosci-i-duchowej-wojny-z-jakiego-powodu-mielibysmy-byc-tak-czesto-odwiedzani-czesc-iii http://argonauta.pl/chrzescijanstwo-religia-oraz-filozofia-milosci-i-duchowej-wojny-z-jakiego-powodu-mielibysmy-byc-tak-czesto-odwiedzani-czesc-iii/#respond Mon, 05 Aug 2024 10:30:13 +0000 http://argonauta.pl/?p=57064 W Maju 2018 opublikowaliśmy tekst pt.: „Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – II część hipotezy rzadkiej ziemi„, a wcześniej jeszcze inne o Niebiańskich Istotach. Tytuł tego wspisu może wydawać się dziwny, ale ma silne powiązanie z filozofią i religią chrześcijańską. Ludzie wyznający Jezusa, zwłaszcza ci którzy otrzymali „troszeczkę” rozszerzenia duchowej inteligencji o Ducha Świętego, zauważają niewielkie zmiany jakie zachodzą w globalnej uprawie, jaką prowadzą na Ziemi Ponadświatowe Inteligencje oraz Obcy. Ilość nagrywanych filmów, na których widać pojazdy, albo wręcz żywe inteligentne byty (UFO) jest gigantyczna!

Teraz, kiedy każdy ma w telefonie komórkowym kamerę video sprawa obecności „kosmitów” jest coraz bardziej oczywista, nie da się jej zamieść pod dywan, jak to od kilkudziesięciu lat starały się robić różne rządy. Z tego powodu znany amerykański ufolog dr Allen Hynek powiedział, zdanie, które cytujemy w serii tekstów na Argonaucie: „…Sprawa ta jest bardziej skomplikowana, niż każdy z nas to sobie na początku wyobrażał. Ma ona aspekty paranormalne, ale również fizyczne. (…) Jeśli dowody zmuszą nas ostatecznie do przyjęcia wersji paranormalnej to ją przyjmiemy. (…) Teoria pozaziemskiego pochodzenia NOL-i budzi pewne wątpliwości. Chodzi tu konkretnie o to, że widujemy ich za dużo. Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani? Osobiście skłaniam się ku myśleniu w kategoriach metaziemskich, swego rodzaju równoległej rzeczywistości. (…)NOL-e wydają się materializować i dematerializować. (…) Ludzie, którzy mieli przeżycia związane z NOL-ami posiedli pewne zdolności paranormalne”. […]

Istnieje ciągle spory procent ufologów, którzy nie chcą przyznać, że UFO ma wymiar duchowy, oprócz zdolności manipulowania rzeczywistością, w tym zagadką samej tzw. „materii”, wpływają metafizycznie-umysłowo na tych, którm się OBJAWILI ! Teoria, albo hipoteza o istniejącej globalnej uprawie istot ludzkich przeraża („Sianie i uprawianie: kosmosów, galaktyk, cywilizacji i ludzkich dusz – część I„), UFO badacze oraz inni, ci o słabej konstrukcji psyche, albo bez Ducha Świętego, dostają depresji gdy o niej słyszą-czytają, nie chcą jej analizować, ani badać.

Politycy nie mogą jej ścierpieć, przecież wierzą że podejmują własne decyzje, a nie ich nadzorców, to znaczy nadzorców uprawy. Kolejne rządy USA nie chcą publicznie dyskutować zagadki UFO, z nieoficjalnych przecieków wynika, że są świadomi istnienia istot UFO demonicznych, anielskich oraz innych, typu transhumanistycznych pojemników dla wszelakich dusz ( „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” – chrześcijaństwo nie z tego świata, tak jak duchy zamieszkujące w nas; dodatkowo także Kosmiczne ciała ufo istot oraz tajemnica wydarzeń tohu va-bohu (ragnarok) – ciężko im to ogłaszać w TV, ludzie dostali by pomieszania, mogła by wybuchnąć wojna religijna, albo powstanie New Age (Niu Ejdż) – przemiana duchowa, a tego nie chcą, chcą utrzymać się na stołkach.

O tym wszystkim informuje Biblia i chrześcijanie, to nie jest jakieś zagadnienie z książek fantastyczno naukowych, albo spisek, jak by tego chcieli oszołomy NWO, to jest spisane przez Proroków, przesłane od Ducha Świętego. Z tego powodu, na tej podstawie, została nakręcona seria iluminackich filmów „Matrix”. Jesteśmy hodowani, i to nie byle jak! Uprawa może być świadoma tego, że jest uprawiana, ale chyba najlepiej jak nie wie tego do końca co się z nią wyprawia, o czym informuje galaktyczno planetarny Siewca: „I powiedział im: Wam powierzono Tajemnicę Królestwa Bożego; tamtym natomiast, którzy są zewnątrz, wszystko podaje się w przypowieściach,” Ewangelia Marka 4:11 – przekład dosłowny z Oblubienicy tu. Ciekawie został ten werset przetłumaczony w Biblii Gdańskiej ! Oto on: „A on im odpowiedział: Wam dano wiedzieć tajemnicę królestwa Bożego; ale tym, którzy są obcymi, wszystko się podawa w podobieństwach;”

Jak czytacie („kto czyta niech rozumie„) nie zdradzał im, tym Obcym, albo tym będącycm „z zewnątrz” tajemnic uprawy ! Możemy to tłumaczyć różnie, na przykład nie chciał ich niepokoić, uprawa powinna być w dobrym stanie, cokolwiek to znaczy, albo może ci, uprawiani, jeszcze nie „dojrzeli”, tak jak nie dojrzewaja pomidory, gdy są zielone, lub patrząc z perspektywy duchowo-umysłowej, oznajmił to dla wszystkich tych, którzy są hodowani ale są już jakoś mocni w wierze – słowami: „Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz nie jesteście w stanie tego znieść;” Ew. Jana 16:12 – przekład dosłowny

Ludzkość od tysięcy lat wierzy w doktrynę reinkarnacji, większa część uprawy jest przekonana, że się urodzi ponownie ! „Kluczowym słowem jest tu „delikatne”, chodzi o bardzo delikatny, wręcz metafizyczny wpływ na ludzkie umysły-dusze ! Właściwie to ledwie wykrywalny przez mistrzów medytacji-kontemplacji i modlitwy, a co dopiero mówić o wszystkich tych, którzy oceniają doktrynę reinkarnacji na podstawie artykułów, jak ten na Innemedium.” – pisaliśmy w tekście „Niezwykle delikatna materia pamięci Total Recall w rękach istot duchowych – z Emilcina – „nie jesteśmy w stanie tego znieść” ?!” – to jest niezwykle delikatna materia, o nią toczy się bój, walka, albo duchowa bitwa Efezjan!

Jeśli chodzi o duchową wojnę, w której uczestniczymy, to ci którzy już się narodzili z uprawy (coś na kształt albo podobnego do „zrodzenia się” w satanistycznym filmie „Matrix”, kiedy odłączyli kolesia od „bateryjnych mechów” albo „UFO Mechów„) powinni zapoznać się z biblijną wykładnią duchowego konfliktu w bardzo ważnym tekście pt.: „Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”).  Allen Hynek pytał się: „Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – Część UFO istot dogląda uprawy, część może być szkodnikami, a jeszcze inne obserwują uprawę, są „obserwatorami” (ang. „watchers” – „czuwającymi„), ogrom tych inteligencji cały czas tu przybywa, część pewnie tu zamieszkuje! Na przykład na Księżycu…

Obserwatorzy, albo Czuwający zstępują by doglądać upraw, dlatego tak często jesteśmy odwiedzani, ktoś może chcieć „zeżreć” uprawę. Prorok Joel używa czterech spośród ośmiu biblijnych słów na określenie tych inteligencji. Są to: gąsienica – hebr. „gazam”, szarańcza – „arbeh”, chrząszcz – „jelek” i czerw – „chasil”. Nie wiadomo dokładnie, które z gatunków istot szarańczy miał na myśli prorok używając takich właśnie słów. W Ks. Wyjścia szarańcza została przyniesiona „wiatrem wschodnim„, a zmieciona „zachodnim” do Morza Czerwonego, albo „Trzcin”. Po niej następuje trzydniowa ciemność (2 Moj 12:22) oraz wybicie pierworodnych (2 Moj 12:29). Uprawa, i ci co się już z niej zrodzili, będąc podlewani, (jak filmowy bohater filmu „Matrix„, zwłaszcza ci), są ostrzegani przed plagami, które pożerają uprawę, przy okazji poznając biblijną pogodę, w której występują „wiatry”, co staraliśmy się przedstawić w: „Płynąc łodzią należy prowadzić medytację, rozglądając się nie tylko za „wiatrem” dopłynąć… do Niebiańskiego Jeruzalem (a wcześniej na drugą stronę morza trzcin?)”

To wszystko jest ciężkie do zniesienia, bez miłości nie dali byśmy rady ! Bez miłości nie można otrzymać rozszerzenia inteligencji o Ducha Świętego. Przyznam się państwu, tekst ten powstał w wyniku strasznego snu horroru. Całą noc uciekałem i ukrywałem się przed hitlerowcami, akcja działa się w Polsce z czasu II Wojny Światowej. W śnie przebierałem się w różne ciuchy tamtego okresu, skradanie się po ulicach, ciągły strach że was/nas/mnie wykryją, wszędzie posterunki niemieckich opętańców SS, nawet pojawiło się gestapo, które mnie poszukiwało, zapewne jako jednego z głównych organizatorów ruchu oporu ! Gdy przechodziłem obok jednego z posterunków hitlerowiec zapytał się mnie o coś, odpowiedziałem po niemiecku ale ze złym niemieckim akcentem, zaczęli mnie gonić. W pewnym momencie, schronienia udzielił mi rolnik, ale potem wykryli to szkopy i prawie mnie złapali, jakoś uciekłem, chyba w furmance ze zbożem. To był bardzo męcząca noc, cała noc, budziłem się ze snu, a po tem wracałem do niego ponownie, do tego samego, o ucieczce przed hitlerowcami, co jest niezwykłe i przerażające, to było coś strasznego !

Osobiście intepretuję ten sen, te sny, jako prześladowania ze strony istot innowymiarowych-duchowych oraz tych z tekstu „Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)”. Trwa wojna o uprawę, ale i tych zrodzonych już z uprawy, co jest czymś przerażającym, bo większa część uprawianych nie wie co się dzieje, dalej śnią o jakichś ponownych „zrodzeniach-urodzinach-narodzinach”, jako ktoś inny, o wymazaniu im pamięci przez Istoty doglądające hodowli, co by ich ucieszyło, jak sami o tym mówią, chcą stać się kimś innym, i tak w koło macieju (koło samsary)! Inni ciągle jeszcze falują pod wpływem wiatru, tak jak łany zboża-trzcin, gdy powieje, widać jak się zmieniają…, czasami może jednak spaść na nich jakiś „grad”, bo przecież wszyscy są uprawiani w Egipcie, na „egipskim polu”: „Grad i ogień spadając na ziemię niszczył wszystko co było na polu.” Wyj 9:23 – proszę zobaczyć, jest tam „pole”, tajemnicze „pole przepływu świadomości„.

Gestapo jest wściekłe, zdradzamy tu wam tajemnice św. Kodu, dlatego prosimy o modlitwę za twórców Argonauty. Hitlerowcy NWO razem z ich nadzorcą chcą zniszczyć wszystkich zrodzonych z wody, właściwie to „powtórnie zrodzonych” jak informuje Zbawiciel Logos, co jest również ciekawe, zwłaszcza takim powinno być dla wyznawców diabelskiej doktryny reinkarnacji: „Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.” – wersja Biblii Warszawskiej z Oblubienicy tu. Moglibyśmy to również tłumaczyć „zrodzony z góry” (grecki wyraz ανωθεν  anōthen – Strong 509 znaczy „z góry”, czyli tak jak na malunku obrazie Madonny która otrzymuje z Góry promień…?), i można by to zgodnie z nauką super papieża rozumieć jako z „Syjonu”, czyli z medytacji…, z Nauki Logosu Słowa, siejącego (spermatikoi)! Jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen! (Część II tego wpisu to tekst „Błogosławiony Pan, Bóg mój, który zaprawia moje ręce do walki, a moje palce do wojny” – II część religii oraz filozofii miłości – duchowej wojny„)

Linki:

Z jakiego powodu mielibyśmy być tak często odwiedzani?” – II część hipotezy rzadkiej ziemi„,

Kosmiczne ciała ufo istot oraz tajemnica wydarzeń tohu va-bohu (ragnarok)

link o reinkarnacji: „Duchowa nauka super Istoty Mesjasza Jeszui, uwalniającego z diabelskiego koła – będącym Logosem i Arche kosmicznej tłoczni (zbawienny wgląd)

kolejny o hodowli i reinkarnacji: Tajemnice starożytnego i prawdziwego Matrixa Atlantydy (istoty jednostkowane w kosmicznym systemie uniwersaliów kontra jedność somatyczno-psychicznopneumatyczna)

Sensacja biblijnej ufologii, nagrano istotę anielską – ufonautę morfującego z energii !

Niezwykle delikatna materia pamięci Total Recall w rękach istot duchowych – z Emilcina – „nie jesteśmy w stanie tego znieść” ?!

Jesteśmy w kosmosie sami jako ludzkość zbudowana z „gliny-błota”, ale nie jesteśmy sami jako istoty inteligentne ? Ufologia duchów z „okręgów niebieskich” Oceanu ?

Zaawansowane nauki (gwiezdnych) Rycerzy… („dynamin”)

Tajemnice megalitycznej substancji – Wstęp do Świętej Nauki, cz. II

Wszyscy ludzie są częścią rozumu świata, czyli kosmicznego logosu

Tajemnicza kwantowa kraina – II część wstępu do Esencjalizmu biblijnego

Żelazna logika naukowca kreacjonisty – dr Thomas Kindell

Dwa skarbce, a kluczem jest najbardziej starożytna Inteligencja, posiadająca „przyprawę” – audycja na PCH24″

następnie w kolejności ważności:

Biblia jest napisana wielowarstwowym kodem Jezusa Chrystusa, starożytnej Istoty Logosu, podróżującej na chmurach ?

Super tajemniczej Biblii Boga YHWH – Abrahama, Jakuba i Izaka, kosmiczne błoto i glina, plus metal: żelazo”.

Super mistyka starożytnego Boga YHWH – Ludzkość jako duchowa monada, z którą w miłości „łoża” połączyła się super potężna Istota Logos ! (III część kosmicznego błota plus: żelazo?)

Poszukiwacze zaginionej Biblii, najbardziej starożytnej Istoty Logosu (Druga część kosmicznego błota i gliny, plus metal: żelazo?)

Duchowe światło rozumu w sprawie „traw” oraz „bogów”, idąc w kierunku krainy „złota” – w oparciu o św. Tomasza z Akwinu

Najbardziej starożytna istota – tajemnice zakazanej duchowej archeologii

Kosmiczny Matrix UFO istot oraz ich milionów ciał bionicznych składowanych w giga-zbiornikach NWO !

CZY PAPIEŻ FRANCISZEK TO ZAPOWIADANY ANTYCHRYST?

Dobre 20
]]>
http://argonauta.pl/chrzescijanstwo-religia-oraz-filozofia-milosci-i-duchowej-wojny-z-jakiego-powodu-mielibysmy-byc-tak-czesto-odwiedzani-czesc-iii/feed/ 0