Chrześcijańskie cuda – część VII

Maryja

W kolejnym wydaniu chrześcijańskich zdarzeń nadnaturalnych, zwanych cudami, chcielibyśmy przedstawić kilka, które ufolodzy zaliczą do przypadków UFO. Badacze zajmujący się ufologią patrzą na świat głównie pod kątem kosmicznych bytów humanoidalnych, posiadających cudowne moce, a pogląd iż świat jest stworzony przez Istotę Duchową, ciągle jeszcze wielu z nich wsuwa miedzy bajki. Niestety ufologia tak jak inne dziedziny nauki jest w szponach ewolucjonizmu. W jej kręgach wielu WIERZY w niepodważalność takiego ujęcia świata przyrody i kosmosu. W pewnym naukowym raporcie, opublikowanym w piśmie Science, naukowcy donoszą, że gdyby fizyczne oddziaływania pomiędzy gwiazdami były choć odrobinę inne niż są, nasz Wszechświat zostałby całkiem pozbawiony węgla i tlenu. W konsekwencji – nie mogłoby istnieć w nim życie.

Odkrycia takie każą uczonym zastanawiać się nad tym, czy życie nie powstało w wyniku stworzenia. „Nie jestem człowiekiem religijnym, ale Wszechświat zdaje się być bardzo dokładnie zaprojektowany w celu zaistnienia w nim życia„, powiedział Heinz Oberhummer, astrofizyk z Uniwersytetu Wiedeńskiego w Austrii. Oberhummer i jego koledzy uczeni użyli komputerów, aby upozorować proces, w którym hel spalając się daje węgiel i tlen podczas etapu, kiedy gwiazdę nazywa się „czerwonym olbrzymem”.

Odkryli oni, że nawet nieznaczne zmiany w oddziaływaniach jądrowych, zarówno tych silnych, jak i słabych, zniszczyłyby niemal całkowicie zasoby węgla i tlenu wewnątrz gwiazd, czyniąc niemożliwym powstanie życia. Takie odkrycia implikują pytania typu: Kto to wszystko tak ustawił, zaprogramował ?! Kto jest odpowiedzialny za istnienie praw rządzących tym wszechświatem ?! Jeżeli ktoś z państwa uznaje, że istnieją siły zdolne stworzyć kosmos, to poniższe niezwykłe opisy powinny stać się dla was bardziej przyswajalne.

Przedstawione chrześcijańskie zdarzenia różnią się w wielu miejscach od tzw. spotkań z UFO. Świadkowie nie donoszą o paraliżu, o wystrzeliwanych wiązkach energii obezwładniającej, nic się nie mówi o odrażających istotach i ich statkach „kosmicznych”, towarzystwie zapachu palonej gumy czy siarki, wreszcie przypadki te, w wielu miejscach, to nadprzyrodzona pomoc w momentach zagrożenia.

Włochy, Pistoia 1570 r.

Maryja wielokrotnie zjawiała się kapucynowi Hieronimowi w Pistoi. Pewnego dnia zgubił się wędrując wraz z innym bratem zakonnym. Obydwaj błagali Maryję o pomoc. Wtedy w oddali dostrzegli światło, zbliżyli się ku niemu i znaleźli skromne domostwo, w którym otrzymali nocleg u starszego mężczyzny, młodej kobiety i dziecka. Kiedy obudzili się następnego ranka, dom zniknął, a oni ujrzeli, że leżą na polu w pobliżu znanej im drogi. Wówczas pojęli, kto dał im schronienie i podziękowali Bogu za ratunek.

Włochy, Trivento 1580 r.

Dwóch braci kapucynów zaskoczyła w drodze z Larino do Trivento straszliwa burza. Zwrócili się wtedy o pomoc do Maryi i wkrótce w pobliżu zobaczyli w świetle błyskawic dom, gdzie znaleźli schronienie u pewnej życzliwej kobiety. Kiedy następnego dnia żegnali się z nią, dom nagle zniknął.

Włochy, Bergamo 1602 r.

18 sierpnia ukazałła się w pełni dnia gwiazda na niebie, z której wyłoniły się trzy lśniące promienie. Następnie pojawił się na niebie otoczony promieniami obraz „Matki Bolesnej”. Wiele osób było świadkami tego wydarzenia.

d750582699

Holandia  1345 r.

dnia 1345 roku, do domu na ulicy Kalverstreet w Amsterdamie przybył kapłan z Najświętszym Sakramentem, by udzielić go ciężko choremu człowiekowi o imieniu Ysbrant Dommer. Wkrótce po wyjściu kapłana chorym zaczęły wstrząsać gwałtowne bóle, powodujące silne wymioty. Kobieta czuwająca przy chorym zebrała wszystko do miski, po czym wrzuciła do ognia w palenisku. Następnego ranka, gdy zbliżyła się do paleniska by rozpalić ogień, stanęła zdumiona, widząc na ciągle żarzących się węgielkach piękną, lśniącą Hostię. Instynktownie wydobyła Hostię z ognia, owinęła Ją delikatnie w lniane płótno i złożyła w skrzyni.

Powiadomiony o tym wydarzeniu kapłan przybył do domu chorego, schował Hostię w małym pudełeczku, po czym wyprał lniane płótno i powrócił do kościoła św. Mikołaja Gdy następnego dnia kapłan otworzył pudełeczko, nie znalazł Hostii, a tymczasem w domu na Kalverstreet ta sama kobieta odkryła ją ponownie w swojej skrzyni, w miejscu gdzie odłożyła ją poprzednio. Kapłan znowu powrócił, by przenieść Hostię do kościoła, lecz historia powtórzyła się również i tym razem. W tej sytuacji kapłan postanowił zebrać kilku księży w celu przedyskutowania tego zjawiska.

Wszyscy zgodnie wyrazili opinię, że za pośrednictwem tego zjawiska sam Bóg pragnął okazać swą moc i życzenie, by cud ten był otwarcie wielbiony przez wiernych. Rada miejska Amsterdamu i prokurator przeprowadzili przesłuchania świadków, wyrażając przy tym uznanie dla ich wiarygodności. Cudowne zjawisko potwierdzone zostało jako fakt i opisane w oficjalnych dokumentach. Niedługo potem dom na Kalverstreet przemieniony został na kaplicę. Palenisko w, którym cud się wydarzył, pozostało na swoim miejscu. Niemalże sto lat później, w 1452 roku, miasto Amsterdam stanęło w płomieniach, które nie oszczędziły kaplicy. Gdy ugaszono ogień, oczom przybyłych na miejsce wiernych ukazał się kolejny cud: wśród dymiących zgliszcz leżał, nietknięty przez ogień, kielich z cudowną Hostią, okryty jedwabnym płótnem.

Pomocne linki:

http://argonauta.pl/lekarstwo-na-modrernizm/

http://argonauta.pl/exo-kontra-vaticana-krolowa-nieba-vs-reptilianie/

Ułamek sekundy po Zmartwychwstaniu

Ta sama Osoba

Guadalupe 1531 v.polska

Dobre(20)Słabe(2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>